Lifestyle

Bałaganiarze to tak naprawdę produktywni geniusze – twierdzą naukowcy

Redakcja
Redakcja
7 października 2019
Fot. iStock/_IB_
 

I nie ma w tym stwierdzeniu nic rewolucyjnego. Choć nazywamy ich leniami i z góry spisujemy na straty, trudno pominąć fakt, że bałaganiarzami byli również sam Albert Einstein, Steve Jobs, czy Mark Twain. Wiele badań pokazało, że bałagan jest ściśle powiązany ze sprytem, a praca w zorganizowanym chaosie jest czymś pozytywnym, niejednokrotnie przynosząc nam więcej korzyści i dobrych rozwiązań niż sterylny porządek. Wiecie dlaczego?

Większość z nas dorastała wierząc, że nawet najmniejszy bałagan jest… haniebny. Ale prawda jest taka, że ​​nie ma uzasadnionego dowodu jakoby schludność oznaczała, że jesteśmy lepsi i lepiej wykonujemy swoją pracę. W rzeczywistości to zbytnia obsesja na punkcie uporządkowanego stylu życia może paradoksalnie powodować więcej problemów. Co więcej, bez względu na to, jak ciężko pracujesz, aby zorganizować swoją przestrzeń, wiesz, że za chwilę i tak znów wróci bałagan. A badania wykazały, że gdy pracownikom wolno trochę bałaganić, są oni w stanie wykonać nawet o 30% więcej zadań niż w całkowicie czystym i przejrzystym otoczeniu.

Poza tym, bałagan może zwiększać naszą kreatywność. Według badania przeprowadzonego w 2013 r. Przez Kathleen Vohs, pochodzącą z Carlson School of Management  na Uniwersytecie w Minnesocie, bałagan w miejscach pracy może znacznie rozwinąć pozytywne myślenie innowacyjne. Tymczasem bardzo schludne przestrzenie powodują, że jesteśmy więźniami  konwencjonalnego myślenia i mamy tendencję do trzymania się kurczowo status quo.

Tymczasem ci, którzy żyją i pracują w „niezorganizowanym” środowisku, są w stanie utrzymać lepszą koncentrację i mają wyższy próg tolerancji na odwracanie uwagi. Ktoś, kto nie znosi bałaganu, łatwiej będzie się stresował, a ci, którzy ledwo go zauważają, będą mogli zrobić więcej i mogą pracować dłużej utrzymując stały poziom intensywności.

Jeśli więc do szału doprowadza cię nieporządek, który zostawia po sobie twój partner lub dziecko, spójrz na bliską osobę inaczej i pomyśl, że może masz w domu… geniusza.


Na podstawie: powerofpositivity.com


Lifestyle

Jak się „zdrowo” rozstać z kimś, kogo kochasz

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
7 października 2019
Fot. iStock/lechatnoir
 

Wydaje się, że zerwanie bezbolesne jest niemożliwe, bo rozstanie boli zawsze. Dzieje się tak dlatego, że żyjąc u boku drugiej osoby mimowolnie pozwalamy jej stać się cząstką nasz samych. W takim znaczeniu, rozwód czy zerwanie oznacza rozstanie z czymś bardzo bliskim, choć niekoniecznie dobrym dla nas. Jeśli nadal kochamy, postarajmy chociaż rozstać się „w zdrowy” sposób.

Jak się „zdrowo” rozstać z kimś, kogo kochasz

1. Stań twarzą w twarz z własnymi błędami i niedoskonałościami

Musisz pogodzić się z faktem, że nie wszystko było po twojej stronie idealnie, jeśli chodzi o twój związek. Że popełniałaś błędy, że myliłaś się w wielu sprawach. Uwierz, tak będzie łatwiej.

2. Dajcie sobie trochę przestrzeni

Powolne „odchodzenie”, oddalanie się od siebie jest dla nas często bezpieczniejsze pod względem emocjonalnym (oczywiście nie jest to regułą bez wyjątku). Nie staraj się być na siłę „przyjaciółką” dla swojego byłego faceta, szczególnie jeśli nadal żywisz do niego uczucia.

3. Zawsze traktujcie siebie nawzajem z szacunkiem

Zwłaszcza, gdy już nie jesteście parą. Pewne rzeczy warto po prostu przemilczeć, nie dążyć do wyjaśnienia „absolutnie wszystkiego i za wszelką cenę”. Nie „rozdrapuj” na nowo starych ran. Teraz jest czas leczenia.

4. Zaakceptuj fakt, że czasem miłość nie wystarcza

Nie udało się, ale to nie znaczy, że on cię nie kochał. Żeby mieć udany związek, potrzeba czegoś więcej niż samo uczucie. Trzeba determinacji, silnej woli, przekonania, że chcemy być razem. No i pewnej zgodności charakterów i celów.

5. Nie szukaj winnych, nie bierz na siebie całej winy i…

… nie graj ofiary. Czasem wina nie leży po żadnej ze stron. Czasem nie trzeba jej udowadniać, dociekać. Przez szacunek dla niego i dla siebie samej – odpuść.

6. Pozwól sobie być smutną

Nie tłum emocji. Żałoba po rozstaniu jest czymś całkowicie naturalnym i zrozumiałym, a przede wszystkim – potrzebnym by właściwie zamknąć pewien etap.

7. Pozwól sobie poczuć się lepiej

Nie musisz „obnosić się” ze swoim cierpieniem, nie musisz pokazywać, że wciąż cierpisz, jeśli zaczynasz czuć się lepiej. Śmiech, czas spędzony z przyjaciółmi… Z czasem będzie coraz lepiej, normalniej. Każdy z nas radzi sobie z rozstaniem inaczej i nikogo nie powinno obchodzić, czy wylałaś „odpowiednią” ilość łez, czy odczekałaś odpowiednio dużo czasu zanim

8. Nie dawaj sobie ani jemu złudnych nadziei

Że rozstanie jest chwilowe, że pewnie do siebie wrócicie… Pary, które decydują się na separację zazwyczaj rozstają się ostatecznie. Nie ma sensu tworzyć iluzji, bo one tylko przedłużają cierpienie i blokują proces uzdrawiania.

9. Uwierz w to, że ta miłość jest wartościowa

I prawdziwa. Nie wyszło wam, ale to nie znaczy, że uczucie nie było szczere. Zachowaj je jako cenne doświadczenie.

10. Uwierz, że oboje jeszcze znajdziecie miłość

To, że wam się nie udało razem, nie oznacza, że nigdy już z nikim innym się nie uda. Miłość rzadko kiedy jest jedna na całe życie, a romantyczne mity należy obalić i nie bać się szczęścia.


Lifestyle

Wszystkie jesteście mądre i piękne. Zasługujcie na to, co najlepsze

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
5 października 2019
Fot. iStock/franckreporter

Myślę sobie o tych wszystkich kobietach, które piszą do nas, że są w toksycznych związkach, że bywają nieszczęśliwe w swoich relacjach, że czują się jak w potrzasku, nie wiedzą, co zrobić. Są te, które piszą, ale też te, które milczą i nie mają odwagi się przyznać, że ich idealna miłość jednak daleka jest od ideału.

My piszemy, co zrobić, jak rozpoznać znaki, że coś nie tak się dzieje w naszym związku, jak powinna wyglądać zdrowa relacja. Wiadomo, w teorii wszystko wydaje się prostsze i takie oczywiste. Ale życie weryfikuje jednak bardzo naszą codzienność, bo przecież nadal pojawiają się pytania, co zrobić, jak się zachować, jak uwolnić, zmienić?

I wiecie co, najważniejsze, to zacząć myśleć o sobie dobrze. To pierwsza lekcja, której powinniśmy wszystkie się nauczyć. Dbać o siebie. Mieć świadomość, że jesteśmy ważne dla siebie. Że jeśli my o siebie nie zadbamy, nikt za nas tego nie zrobi. Wiem, to zaczyna być nudne, to mówienie, żeby pamiętać o sobie, ale jeśli tego nie zrobimy, nie doświadczymy szczęścia w naszym życiu, ani w żadnym związku.

Kochane, postanówcie, że każdego dnia rano zaczniecie uśmiechać się do swojego odbicia w lustrze i mówić sobie jedną miłą rzecz. „Pięknie wyglądasz”, „Pięknie się uśmiechasz”, „Jesteś mądra”, „Jesteś dobra”, „Jesteś odważna i silna”. Niby nic, a tak wiele może zmienić w nas samych.

Wszystkie jesteście mądre i piękne. Macie dobre serducha, chcę, żebyście o tym wiedziały i w to wierzyły, bo przecież gdzieś głęboko w was jest ta pewność, pomimo że ktoś inny próbuje wam wmówić zupełnie coś innego.

Zadbajcie o siebie. O swoją wiarę we własną moc i wyjątkowość. Budujcie siebie. Przestańcie się zastanawiać, co z wami jest nie tak, gdzie popełniłyście błąd. Na to przyjdzie czas, najpierw pomyślcie o sobie dobrze. Codziennie w głowie notujcie rzeczy, które wam wyszły, które się udały, choćby wywołany na twarzy drugiej osoby uśmiech. To bardzo ważne. Nie poddawajcie się. Idźcie do fryzjera, załóżcie fajne ciuchy, kupcie nowe buty, czy torebkę, zróbcie dla siebie coś, co odkładałyście na kolejne i kolejne jutro.

Idźcie na spacer. Po prostu. Załóżcie buty, ciepłą kurtkę i idźcie przed siebie tak długo, aż przestaniecie analizować natłok myśli w waszych głowach, a zaczniecie zauważać to, co dzieje się wokół was. Może dostrzeżecie kasztany leżące na chodniku, piękne kolorowe liście, ludzi, którzy was mijają. Może okaże się, że w waszej okolicy powstał nowy sklep, nowa piekarnia czy kawiarnia. Pozwólcie myślom i emocjom przepłynąć przez was, a same skupcie się na tym co tu i teraz, w tym momencie. Na kałuży, krawężniku, śmiesznym psie, z którym ktoś wyszedł na spacer.

Tak znajdziecie spokój, obiecuję. Pozwolicie sobie na niego, dacie sobie przyzwolenie na trwanie w dobrej dla was chwili, a nie w pętli problemów. To nie jest łatwe, ale łatwiejsze niż może się wam wydawać. Naprawdę. Nie rezygnujcie z tego, nie myślcie – jutro, w poniedziałek, za tydzień. Nie, zróbcie to dzisiaj. Zostawcie wszystko, co miałyście zrobić dla innych i tylko to zróbcie dla siebie.

To pierwszy krok. Każdy następny będzie łatwiejszy. Czasami zamiast szukać rozwiązania, trzeba po prostu iść do przodu z samą sobą. Odciąć się od tego, co na co dzień nas trapi. I powtórzę po raz kolejny – zadbać o siebie. Zasługujecie na to, co najlepsze. A to, tylko wy jesteście w stanie sobie dać, by później móc wziąć od innych.

Nauczcie się siebie powoli. Bez szarpania. Nikt od was nie wymaga, żebyście dokonały rewolucji w waszym życiu. To wy musicie poczuć, że nadszedł ten czas. Czas dużej zmiany, ale nie poczujecie tego nigdy, gdy nie zaopiekujecie się sobą, bo nie znajdziecie w sobie odwagi, bo będzie wam brakować zaufania do siebie samych, do własnych decyzji, możliwości. Powtórzę – jesteście mądre i piękne. Ja o tym wiem, wy też powinniście. Trzymam kciuki za każdą z was z osobna i za wszystkie razem. Nie spieszcie się, wbrew pozorom mamy dużo czasu. Uśmiechnijcie się do siebie, idźcie na spacer, a potem zastanówcie się, co jutro dobrego dla siebie zrobicie.


Zobacz także

„Szczyt obciachu”? A co to takiego? Skarpetki do sandałów, czy nieznajomość literatury?

Nie zapraszaj depresji na kawę. To toksyczna przyjaźń, która zniszczy ci życie

Makijaż może być prawdziwą sztuką. Akcja „Bądź piękna każdego dnia”. Dzień #17 [07.05]