Lifestyle

8 sytuacji, w których absolutnie nie musisz mówić „tak”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
4 lipca 2016
Fot. iStock/Mikolette
 

Nie umiesz odmawiać? Wkurzasz się na siebie, kiedy tylko usłyszysz, jak z twoich ust wypływa: „Tak, jasne, nie ma problemu”. Bo wiesz, że w ogóle nie masz na coś ochoty, czasu ani energii. Ale jednak się zgadzasz, bo.. no właśnie dlaczego? Bo boimy się odrzucenia, ocenienia, tego, że ktoś nam powie: „Wielkie dzięki, ale z ciebie przyjaciel”. Ale przecież przyjaźń nie polega na dawaniu siebie nieustannie, kiedy tylko ta druga osoba tego potrzebuje. W ogóle relacje z drugim człowiekiem nie powinny być na dawaniu oparte, ale na zrozumieniu i uszanowaniu twojego zdania, a także odmowy.

Chcesz nauczyć się odmawiać? Zacznij od kilku sytuacji, w których nie zawsze musisz powiedzieć: „tak”.

Nie musisz mówić „tak”, gdy ktoś prosi cię o rozmowę

„Słuchaj, muszę z tobą koniecznie porozmawiać” – słyszysz i wiesz, że to będzie kolejna do niczego nie prowadząca rozmowa, a raczej monolog. Hej, twój czas jest ważny, wcale nie musisz myśleć, gdzie upchnąć tę rozmowę w swój grafik dnia. Czy zrezygnować ze spaceru z dziećmi, czy wyjścia na basen, bo ktoś chce, żebyś poświęciła mu swój czas, a ty czujesz wewnętrznie, że nie masz na to ochoty. I nie, bo chcesz kogoś olać, zostawić, nie liczysz się z jego emocjami. Nie, ty po prostu nie masz w tym dniu, tygodniu na to czasu – realnie. I masz prawo o tym powiedzieć, zwłaszcza gdy wiesz, że rozmowa nie dotyczy życia lub śmierci.

Nie musisz mówić „tak”, gdy ktoś chce pożyczyć pieniądze

Stara mądrość mówi, żeby nie pożyczać pieniędzy znajomym. To najczęściej budzi niepotrzebne konflikty, psuje relacje. Tak się dzieje i często nie mamy na to zupełnie wpływu. Ot, ktoś ma inny stosunek do pieniędzy niż my i to już generuje problem. Dlatego lepiej doprowadzić do chwili niezadowolenia, niż problemów w przyszłości. Naprawdę, możesz odmówić, gdy ktoś chce pożyczyć od ciebie pieniądze.

Nie musisz mówić „tak”, gdy ktoś ciebie wykorzystuje

Są ludzie, którzy raczej biorą niż coś nam dają we wspólnej relacji. Wykorzystują każdą znajomość używając czyjejś energii, czasu. Masz poczucie, że w tej znajomości zdecydowanie więcej dajesz nić dostajesz? Jesteś na każdy telefon, prośbę, potrzebę, ale w drugą stronę to już tak nie działa? Zacznij mówić „nie”. Jeśli komuś zależy na relacji z tobą – zrozumie, jeśli nie? Szkoda energii.

Nie musisz mówić „tak”, pod wpływem czyjejś presji

Zostajesz postawiona w sytuacji, w której wszyscy wpadają na znakomity pomysł nie wiem, chociażby skoku na bungee, spania w namiocie, kąpania się na go w jeziorze. Może to być „grubsza” sprawa i na przykład w pracy pada hasło: „odchodzimy wszyscy, kładziemy wypowiedzenia”. A ty nie chcesz, nie zgadzasz się na to, czujesz, że dla ciebie to nie jest dobry pomysł. Nie ulec presji? To sztuka. Ale czemu mamy robić coś wbrew sobie tylko dlatego, że większość tego chce. Masz prawo powiedzieć „nie, ja nie chcę”. Jeśli oni tego nie zrozumieją – ile warta jest ta znajomość? Czyżby szukali tylko przytakiwacza? Naprawdę, lepiej być w zgodzie ze sobą, niż zgadzać się na to, czego chcą inni wbrew sobie.

Nie musisz mówić „tak” swoim rodzicom

Ręka do góry, kto wie, jakie to trudne. Ale jak często mówiąc „tak” mamy poczucie pogwałcenia własnej osoby. Zgadzamy się na coś, bo ich kochamy, bo czujemy się zobowiązani, wdzięczni. Ale przecież to oni przez całe życie chcieli nas nauczyć: „Dbaj o siebie”, „Bądź sobą”, „Nie daj się stłamsić”. Czasami można im pokazać, że tę lekcję odrobiliśmy bardzo starannie i odmówić im, gdy proszą nas o coś w momencie, kiedy nie mamy na to zupełnie czasu, głowy. Albo, gdy się z czymś nie zgadzamy. Po prostu. To nie jest brak szacunku, brak miłości. To pokazanie: „Mamo/tato kocham cię, ale dzisiaj mówię „nie””. I tyle.

Nie musisz mówić „tak” swojemu szefowi

„Szanuj szefa swego, możesz mieć gorszego” – który z szefów nie chciałby wbić do głowy tego hasła swoim pracownikom. Tyle, że to też działa w drugą stronę: doceń swoich pracowników, bo możesz nigdy nie mieć lepszych. Pamiętaj o tym i też o tym, że masz prawo swojemu szefowi odmówić, gdy zlecane przez niego zadania przekraczają zakres twoich obowiązków, kompetencji, gdy są tylko powodem upokorzenia cię. Hej – pracę naprawdę można zmienić. Szefa też. I to na lepszego!

Nie musisz mówić „tak” ofercie „nie do odrzucenia”

Ile razy dałaś się złapać na fantastyczną przygotowaną tylko dla ciebie ofertę nie do odrzucenia? Wiesz, że nie chcesz, że cię to nie interesuje i naprawdę nie masz ochoty na rozmowę z panem z infolinii. Ale coś nie pozwala ci zakończyć rozmowę. Brniesz wkurzając się na siebie, że dajesz się wciągnąć w całą dyskusję. I zawsze kończysz rozmowę na zamówieniu pakietu próbnego, za który „tak, oczywiście zapłacisz”. Nie musisz – możesz stanowczo powiedzieć: „Nie dziękuję, nie jestem zainteresowana”.

Nie musisz mówić „tak” każdemu komunikatowi

Pijesz kawę i słyszysz, jak pika ci telefon. Albo Facebook, albo SMS, albo Messenger, czy inny komunikator, o którego istnieniu zapomniałaś. Wcale nie musisz sprawdzać tu i teraz, kto co od ciebie chce. Moja znajoma w nowym telefonie nie zainstalowała Facebooka. Właściwie korzysta z niego tylko w pracy, w ramach chwili oderwania się od obowiązków. „Wiesz, ile czasu zyskałam” – mówi. I ja jej wierzę. Nie musisz być non stop na „tak” dla wszystkiego i wszystkich. Pamiętaj – jak w punkcie pierwszym – twój czas jest najcenniejszy i ty decydujesz, na co chcesz go wykorzystać.

Mówienie „nie” wcale nie jest przejawem twojej ignorancji czy egoizmu. To jak? Spróbujesz?


Lifestyle

6 zwyczajnych rzeczy, które uczynią związek nadzwyczajnym

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
4 lipca 2016
Fot. iStock / NKS_Imagery
 

Która z nas nie marzy o długim, idealnym związku, najlepiej na całe życie? Takim, żeby on rozumiał bez słów, a ty mogłabyś jednym spojrzeniem ocenić jego dzień w pracy. Najważniejsze, żeby ten stan zakochania i motyle w brzuchu, trwały o wiele dłużej niż statystyczny rok.

Może marzysz o pierścionku i białej sukni, ale jemu niezbyt się do tego spieszy, bo ma złe wspomnienia z domu czy niezbyt pochlebne dla małżeństwa doświadczenia z przeszłości. Zaczynają się więc kompromisy, a te nie każdy związek potrafi przetrwać.

Szukamy wielkich sposobów na udane związki, często nie skupiając się w ogóle na tym, co naprawdę ważne – na codzienności. Zamiast wielkich idei, można wprowadzić do życia zwyczajne czynności, które powodują, że związek jest silniejszy, trwalszy i nadzwyczajny.

6 zwyczajnych rzeczy, które uczynią związek nadzwyczajnym

1. Uśmiechaj się

I nie dotyczy to tylko znajomych z pracy, przechodniów na ulicy, ale przede wszystkim twojego partnera. Pozytywne nastawienie do życia i uśmiech nawet w trudnych sytuacjach sprawia, że jest po prostu łatwiej. Ludzie którzy się uśmiechają, są jak powiew świeżości w upalne i nieznośne dni, po prostu chce się z nimi spędzać czas. Dlatego to takie ważne w związku. Czasem samym uśmiechem możesz wesprzeć, dodać otuchy i bez słów stwierdzić, że będzie dobrze, nawet kiedy sytuacja jest krytyczna. To trochę magiczny sposób na sprawienie, że twój partner będzie się czuł dowartościowany, zrelaksowany i „doładowany” pozytywną energią. Mówi się, że kiedy uśmiechasz się ty, uśmiecha się cały świat. Uśmiech na pewno jest zaraźliwy.

2. Obowiązkowe randkowanie!

To nie przymus, ale przypomnij sobie, jak bardzo pierwsze randki podgrzewały atmosferę. Oboje pięknie się ubieraliście; ty spędzałaś godzinę przed lustrem, a on przed komputerem, żeby znaleźć odpowiednie miejsce, do którego może cię zaprosić. Randka w związku, który trwa już trochę dłużej, to idealny sposób na oderwanie się od rutyny, w którą możecie powoli wpadać.

To nie musi być przecież kolacja w najmodniejszej restauracji w mieście czy weekend w pięciogwiazdkowym hotelu, liczy się to, że jesteście razem poza domem i nie rozmawiacie o dzieciach, pracy czy o tym, kto następnym razem gotuje obiad. To ma być czas tylko dla was!

Raz w tygodniu czy raz w miesiącu, wszystko zależy od możliwości, ale pamiętaj – wymówka, że źle dzisiaj wyglądasz i lepiej posiedzieć w domu nie istnieje!

3. Słuchaj

Nie ma nic gorszego od ignorowania tego, co mówi do ciebie bliska osoba. Czasem po prostu potrzebujemy być wysłuchani, w innym przypadku możemy się poczuć odrzuceni, a to nikomu nie wychodzi na dobre. W związku trzeba być trochę psychologiem, który jest od słuchania, a nie marudzenia i wtrącania swoich uwag.

Co ważne, często to słuchanie to wyczytywanie poważnych sygnałów między wierszami. Nie każdy chce przyznać się do swoich słabości, lęków czy problemów. Otwieramy się dopiero przed ludźmi, którym ufamy i przy których czujemy się komfortowo. Może się wydawać, że to powinno być w związku oczywiste; czasem jednak trzeba nad tym popracować. Wtedy partner będzie się z chęcią dzielił nie tylko swoimi lękami czy problemami, ale także marzeniami i planami na przyszłość.

Fot. iStock / Kontrec

Fot. iStock / Kontrec

4. Just a call away

Nie będziecie przecież cały czas razem. Zdarzą się wyjazdy służbowe, rodzinne, ale czasem też nadmiar pracy i obowiązków. Najważniejsze jest jednak poczucie, że pomimo wszystko, możesz do niego zadzwonić, nawet jeżeli jest na drugim końcu świata. To pewnego rodzaju komfort, którego możemy doświadczać. Dobrze przecież mieć osobę, z którą możemy dzielić się swoimi smutkami, ale i radościami. Nawet przez telefon można dodać drugiej osobie pewności siebie i ładunku pozytywnej energii. Ponoć naukowcy wymyślili już sposób na przekazywanie dotyku na drugi koniec świata, to jeszcze zupełna abstrakcja, czy dotyk ukochanego przed ważną prezentacją w pracy nie byłby ukojeniem dla nerwów?

5. Ty+Ja=MY

Pierwszy raz, kiedy on zamieni „ty i ja” na MY to wydarzenie, które zapamiętujesz na bardzo długo, a może i na zawsze. W Stanach łączy się imiona pary w jedno, żeby zademonstrować, jak bardzo są złączeni, to trochę tak jak z „MY”. To kolejny etap, ale i bardzo ważny sygnał, że myślimy o związku poważnie i nie ma nic ważniejszego. Nagle wszystko staje się nasze, a nie twoje czy moje. I to chyba trochę magia tego sformułowania. Mateusz Grzesiak przekonuje, że to fundament, który nigdy nie zostanie zburzony – „Myślenie w kategoriach „co my, jako związek, na tym zyskamy” (zamiast „co ja z tego będę miał”) buduje silny fundament, na którym partnerzy mogą bazować w trudnych chwilach.”

6. Czekanie

Zawsze lepiej wraca się do domu ze świadomością, że ktoś na ciebie czeka. Możesz wracać z najpiękniejszego miejsca na Ziemi, ale i tak powrót będzie słodszy od całej podróży, bo na lotnisku będzie czekał on. Celebrowanie tego oczekiwania zaczyna się już od sms’a, że jesteś i nie możesz się doczekać spotkania. Może będziesz musiała pójść później spać albo wcześniej wstać, ale warto! Mózg najlepiej przyswaja wydarzenia na początku i na końcu, a przecież zawsze milej wspominać podróż czy zwykły dzień pracy, który zakończył się spotkaniem z ukochaną osobą.


Lifestyle

Dziecko w wirtualnej rzeczywistości – nauka i zabawa z wykorzystaniem nowoczesnych technologii

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
4 lipca 2016
Rozszerzenia tematyczne View-Master zapraszają w podróż po Ciekawych miejscach, w Kosmos lub na spotkanie z Dziką Przyrodą – fot. materiały prasowe

W jaki sposób dzieci się uczą? Jak poznają świat? Wykorzystują zarówno swoje zmysły, jak i swój umysł. Jednak w przeciwieństwie do dorosłych nie potrzebują wielu objaśnień, wskazówek czy instrukcji obsługi. Zamiast uczyć się z książki, wolą działać niczym szaleni naukowcy – eksperymentować, próbować, z entuzjazmem doświadczać nowego. Wykorzystując metodę prób i błędów, szybko uczą się, jak dany przedmiot działa i odkrywają wszystkie jego funkcjonalności. Zdobywanie wiedzy, zapamiętywanie informacji, uczenie się dzieje się niejako przy okazji, w trakcie zabawy. Właśnie dlatego szybciej niż dorosłym udaje się współczesnym dzieciakom opanować używanie nowoczesnych smartfonów, laptopów i wielu innych zaawansowanych technologicznie urządzeń. Że nowoczesne urządzenie w rękach dziecka służy nie tylko do zabawy, ale również do nauki, wie lider na rynku zabawek – firma Mattel, która właśnie wprowadza na polski rynek View-Master – pierwsze gogle wirtualnej rzeczywistości stworzone z myślą o dzieciach w wieku od 7 roku życia.

Gogle wirtualnej rzeczywistości View-Master – fot. materiały prasowe

Gogle wirtualnej rzeczywistości View-Master – fot. materiały prasowe

Za pośrednictwem panoramicznych zdjęć wykonanych w zakresie 360 stopni oraz materiałów animowanych View-Master zabiera dzieciaki w podróż do świata wirtualnej rzeczywistości i zachęca do zdobywania wiedzy o ciekawych miejscach, dzikiej przyrodzie, zwierzętach, czy nawet o wszechświecie. Dzieci zyskują błyskawiczny dostęp do twórczego, interaktywnego środowiska edukacyjnego, gdzie zabawa przeradza się w naukę. Razem z goglami, które powstały dzięki współpracy Mattel z technologicznym gigantem Google, na rynek trafią w tym roku trzy rozszerzenia tematyczne: Ciekawe miejsca, Kosmos i National Geographic: Dzika Przyroda.

Fot. Materiały prasowe

Nauka przez zabawę z View-Master – fot. materiały prasowe

Dzieci i rodzice w wirtualnej rzeczywistości

Wprowadzając na polski rynek gogle View-Master firma, Mattel postanowiła sprawdzić, co o wirtualnej rzeczywistości wiedzą rodzice. Czy umożliwiają dzieciom korzystanie z internetu, z nowoczesnych urządzeń cyfrowych i mobilnych, czy dostrzegają ich potencjał edukacyjny?

Fot. Materiały prasowe

Małgorzata Ohme, Aleksandra Stanisławska, Grzegorz Marczak, Joanna Orleańska i dr Magdalena Śniegulska dyskutują o wynikach badania „Szkoła Przyszłości” i o edukacyjnych walorach gogli View-Master podczas prezentacji produktu – fot. materiały prasowe

Z przeprowadzonego badania wynika, że ponad połowa rodziców słyszała o technologii VR – wirtualnej rzeczywistości (ang. Virtual Reality). 25 procent badanych rodziców deklaruje, że posiada sprzęt do odbioru wirtualnej rzeczywistości, a ponad 40 procent chce zaopatrzyć się w takie urządzenie. Większość, bo prawie 80 procent rodziców, podarowałoby takie urządzenie swoim dzieciom do zabawy, 33 procent do nauki i rozwijania innych zainteresowań.

Potencjał edukacyjny w wykorzystywaniu sprzętu typu gogle wirtualnej rzeczywistości dostrzega większość badanych rodziców. 91 procent rodziców uważa, że technologia pomaga w nauce, a 81 procent rodziców świadomych istnienia technologii VR twierdzi, że może być ona przydatna w nauce.

Podobnie, jak to bywa w przypadku innych urządzeń zaawansowanych technologicznie, część rodziców (20 procent) deklaruje pewne obawy związane z wykorzystywaniem przez dzieci gogli wirtualnej rzeczywistości. Jednocześnie jednak 87 procent rodziców jest przekonanych, że ich dzieci chciałyby mieć gogle View-Master, a ponad połowa deklaruje chęć ich zakupu.

Zabawa z View-Masterem – fot. materiały prasowe

Zabawa z View-Masterem – fot. materiały prasowe

Z badania wynika również, że rodzice zdecydowanie dostrzegają potrzebę korzystania ze zdobyczy nowoczesnej technologii w szkole w procesie edukacyjnym dzieci. 57 procent rodziców uważa, że w przyszłości szkoła będzie lepiej wyposażona w sprzęt elektroniczny, 33 procent, że używanie spersonalizowanych urządzeń elektronicznych w szkole będzie powszechne.

Nauka przez zabawę

Dzięki goglom View-Master i trzem rozszerzeniom dzieci mogą się bawić i jednocześnie uczyć. Każde z rozszerzeń zabierze je w inną, niesamowitą przygodę.

  • Ciekawe miejsca to możliwość odbycia wirtualnej podróży do Nowego Jorku, Londynu lub Chichén Itzá – starożytnego miasta Majów położonego w Meksyku.
  • Kosmos to szansa, by przyjrzeć się Układowi Słonecznemu, gwiazdom i statkom kosmicznym.
  • Dzika Przyroda, przygotowana we współpracy z National Geographic, zabierze dzieciaki na afrykańską sawannę, do Amazonii lub w najodleglejsze zakątki Australii, na spotkania z lwem, jaguarem, kangurem, misiem koala czy leniwcem.

viewmaster karty2 viewmaster karty1

Fot. Materiały prasowe

Rozszerzenia tematyczne View-Master – Ciekawe miejsca, Kosmos, Dzika Przyroda – fot. materiały prasowe

Jak to działa?

By wyruszyć w wirtualną podróż potrzebne będą: gogle View-Master, zgodny z goglami smartfon z ekranem w rozmiarze 5-6 cali z systemem operacyjnym iOS lub Android oraz wybrane rozszerzenie.

By uruchomić gogle View-Master potrzebny jest smartfon – fot. materiały prasowe

By uruchomić gogle View-Master potrzebny jest smartfon – fot. materiały prasowe

Rozszerzenia w postaci krążków z wirtualnymi przygodami (w każdym rozszerzeniu dostępne są trzy różne krążki) można dokupić oddzielnie w sklepach tradycyjnych lub w postaci aplikacji w App Store lub Google Play.

Na rynku amerykańskim marka View-Master znana jest już od 1939 roku. Pierwsze stereoskopowe zabawki View-Master, zaprezentowane podczas Wystawy Światowej w Nowym Jorku, przenosiły użytkowników do spektakularnych światów w trójwymiarze. Współcześni rodzice w Polsce pamiętają być może swoje zabawy z kalejdoskopem – prostym urządzeniem optycznym w postaci tuby z soczewką i różnokolorowymi szkiełkami. Z pomocą technologii Google Mattel rozwija i unowocześnia te analogowe doświadczenia. Łącząc technologię i innowacyjne rozwiązania z klasyczną zabawką, przenosi odkrywcze i wizualne walory View-Mastera do świata cyfrowego.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Gogle wirtualnej rzeczywistości View-Master dla dzieci od 7 roku życia dostępne będą na polskim rynku od lipca i będą kosztować ok. 130 PLN. Rozszerzenia sprzedawane będą w cenie ok. 45 PLN.

Więcej informacji na: www.view-master.com


Wpis powstał we współpracy z View-Master


Zobacz także

„Uważaj, bo porwę ci Fabiana” – takie przysyłał SMS-y. Wszyscy o tym wiedzieli, nikt nic nie zrobił

Wypad do lasu lepszy niż wizyta w gabinecie psychoterapeuty

fort bemowo

5 powodów, dla których warto mieszkać obok Fortu Bema w Warszawie