Lifestyle

Kiedy myślisz o rozstaniu, czyli 4 zachowania w związku, których się boimy i uważamy je za toksyczne, choć są zupełnie… naturalne

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
16 maja 2017
Fot iStock/domoyega
 

Codzienna, „zwykła” miłość nie zawsze jest łatwa. Trudno, żeby taka była, skoro czasem sprowadza się ona do ciągłego uczenie się tego, co robić, żeby było dobrze – nam i naszemu partnerowi. Zdarza nam się ranić uczucia drugiej strony, czuć się zmęczonym, niezadowolonym, zdarza nam się zerknąć w stronę kogoś innego. Są to problemy, o których wolimy nie mówić, kiedy rozmawiamy o naszej miłości, bo naruszają one naszą intymność, zaufanie, spokój i szczęście. A jednak, są one składowymi naszej relacji i wcale nie muszą jej zepsuć. A nawet, wręcz przeciwnie, mogą ją wzmocnić.

Zostawianie pewnych konfliktów nierozwiązanych

Psycholog i terapeuta par, John Gottman, twierdzi, że pomysł, że pary muszą się komunikować by rozwiązać wszystkie swoje konflikty to mit. Przeanalizowawszy przypadki tysięcy szczęśliwych małżeństw, nawet tych z ponad 40-letnim stażem, doszedł do wniosku, większość z nich ma swoje, nierozwiązane problemy, z którymi zmaga się od dziesięcioleci.

Z kolei wiele „nieudanych”, nieszczęśliwych par nalega na rozwiązywaniu każdego konfliktu za wszelką cenę, ponieważ wydaje im się, że muszą wyeliminować wszelkie niezgodności między sobą. Szczęśliwe pary przyjmują do świadomości i rozumieją, że pewne konflikty są nieuniknione, że zawsze będą rzeczy, których nie lubią u swoich partnerów lub rzeczy, z którymi się nie zgadzają. I że to jest w porządku. Nie musisz zmieniać kogoś, by go nadal kochać. I nie należy pozwolić pewnym nieporozumieniom wchodzić wam w drogę, jeśli, poza tym, wasz związek jest szczęśliwy i zdrowy.

Prawdą jest natomiast, że starając się rozwiązać konflikt czasami możemy stworzyć więcej problemów niż znaleźć rozwiązań. Czasem najbardziej optymalną strategią dla związku jest „żyj i pozwól żyć”.

Wzajemne ranienie swoich uczuć

Jeśli naszym najwyższym priorytetem jest nierealne założenie, że zawsze powinniśmy czuć się ze sobą dobrze, albo żeby nasz partner zawsze czuł się przy nas dobrze, to nigdy nie skończy się pozytywnie. I nasze relacje rozpadną się, zanim się obejrzymy.

Ważne jest, aby zrobić coś ważniejszego w związku niż tylko starać się, by czuć się dobrze przez cały czas.  Jeśli potrzebujesz odrobiny samotności, musisz umieć o tym powiedzieć, nie obwiniać się za tę potrzebę. A dryga strona powinna to zrozumieć, nawet jeśli nie zawsze jest to dla niej przyjemne.

Rozmowy o naszych uczuciach i odczuciach są kluczowe dla utrzymania zdrowej relacji, która spełnia potrzeby obu stron.

Myśli o rozstaniu

W naszej wyidealizowanej kulturze padliśmy ofiarami mitów o romantycznej miłości na całe życie. Wyznajemy sobie miłość po grób, a gdy związek się kończy, albo ktoś umiera, zapisujemy tę relację po stronie życiowych „porażek”.

Tymczasem jedyną rzeczą, która może sprawić, że związek zapamiętamy jako udany jest zakończenie go w odpowiednim czasie, zanim stanie się zbyt szkodliwy. Albo przynajmniej ustalenie wspólnie niezbędnych granic, które pomogą nam razem się rozwijać.

Poczucie, że ktoś „inny” jest atrakcyjny fizycznie

Zwykliśmy sądzić, że każda „podejrzana” myśl z udziałem kogoś innego niż nasz partner, jest zdradą. Ludzka seksualność i emocje działają jednak inaczej. Kiedy w związku mija miesiąc miodowy, okazuje się że na świecie jest jeszcze mnóstwo atrakcyjnych i ciekawych osób. I zaczynamy się czuć fatalnie, bo to wyzwala nasze poczucie winy i wiele irracjonalnej zazdrości w naszym partnerze.

Ludzie, którzy zaprzeczają swoim myślom i pragnieniom to właśnie ci, którzy w końcu naprawdę zdradzą. Nie możemy stale kontrolować naszych własnych myśli i uczuć, ale możemy kontrolować swoje działania.


Na podstawie: markmanson.net

 


Zobacz także

„Spakuj się i jedź do męża. Twoje miejsce jest przy nim”. A ja się pytam: „Co wy wiecie o związkach na odległość?!?”

Czego nie nauczyła cię mama, a powinna. Zapomnij o idealnym facecie – mieszka nad morzem, szczęśliwy ze swoim chłopakiem

„W tym domu wszystkie dzieci to nasze dzieci”. Jak prawdziwi rodzice, przeżywają rozłąki, kiedy dzieci odchodzą są zdruzgotani i nie kryją rozpaczy