Filmy Kultura

Ukochany pies polskich widzów, Bailey już 4 października powróci na wielki ekran!

Redakcja
Redakcja
23 lipca 2019
Fot. Materiały prasowe
 

Kto nie widział filmu „Był sobie pies” niech się nawet nie przyznaje. To absolutnie obowiązkowa pozycja na półkach z dvd w każdym domu. Absolutnie wspaniały golden retriever Bailey, z głosem Marcina Dorocińskiego, wędruje w kilku wcieleniach przez życie, żeby zawsze wrócić tam, gdzie jest miłość…

Na szczęście już jesienią w kinach kolejna część tego fantastycznego filmu. Wszystkie psy doskonale wiedzą, że życie ma sens tylko u boku ukochanego pana lub pani. Ale czasem trzeba się nieźle nabiegać, żeby za nimi nadążyć. Bailey dostaje od swojego ukochanego Ethana nowy cel: ma opiekować się jego wnuczką – CJ. Dopóki dziewczynka jest mała, zadanie jest dość proste, choć czasem trzeba ochronić ją własnym ciałem przed rozbrykanym koniem. Z biegiem czasu CJ dorasta i wyzwania dla Baileya też stają się coraz większe, tym bardziej, że dziewczynka wyjeżdża z matką do wielkiego miasta i traci kontakt z dziadkami. Na szczęście Bailey przeżył już wiele żyć i sporo się o ludziach nauczył. Tym razem będzie musiał pomóc swojej ukochanej pani odnaleźć prawdziwą miłość, zrealizować marzenia i przede wszystkim pogodzić skłóconą rodzinę. Czasem będzie musiał odejść, by zaraz znów powrócić w nowym wcieleniu, raz nawet jako suczka.

Bo jedno wie na pewno: życie jest na tyle pomerdane, że zawsze warto trzymać się razem.

Nie przegapcie w kinach!

BYŁ SOBIE PIES 2

PREMIERA: 4 PAŹDZIERNIKA

 

Artykuł powstał we współpracy z Monolith Films


Filmy Kultura

Codzienne nawyki, które kradną twoją energię. Uwolnij się od nich i żyj spokojniejsza

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
23 lipca 2019
Fot. iStock / stock_colors
 

Czy wiesz, że właściwie każdego dnia na własne życzenie tracisz cenną życiową energię? Są pewne toksyczne nawyki, które sprawiają, że trudniej ci radzić sobie z wyzwaniami codzienności, że wieczorem kładziesz się bardziej niż zwykle zmęczona. Że brak ci motywacji i siły, by coś w życiu zmienić. Spróbuj przeanalizować swoją sytuację i zastanów się, czy i ty nie popełniasz poniższych błędów.

Codzienne nawyki, które kradną twoją energię

Odbieranie wszystkiego zbyt osobiście

Nie ma co analizować, co takiego dana osoba miała na myśli i nie należy przyjmować każdego słowa zbyt mocno do siebie. Pamiętajmy, że nikt nie mieszka w naszej skórze, a ludzie zbyt często i zbyt pochopnie wydają opinie o rzeczach i sytuacjach, o których nie mają pojęcia. Więc czym tu się przejmować?

Kurczowe „trzymanie się” przeszłości

Kluczowy błąd większości z nas. Patrzymy wstecz, zamiast żyć chwilą i planować to, co przed nami. Nie umiemy wybaczyć, zapomnieć i pójść dalej.

Nerwowe przeglądanie Facebooka

Media społecznościowe to prawdziwy złodziej czasu i energii, odpowiedzialny za nasze wieczne niedospanie, poirytowanie oraz nieporozumienia z najbliższymi. Bo zamiast być z nimi, godzinami tkwimy w wirtualnym świecie.

Nieumiejętność opanowania stresu

W dzisiejszym świecie umiejętność odpowiedniego oddychania, medytacji, opanowywania toksycznych emocji to już prawdziwa konieczność. Może ochronić cię przed wieloma niebezpieczeństwami płynącymi z niszczącej siły stresu.

Późne zasypianie

Jeśli codziennie kładziesz się późno spać, codziennie rano wstaniesz wyczerpana. Zadbaj już dziś o spokojny, wystarczająco długi sen.

Skłonność do dramatyzowania

Nie bądz „królową dramatu”. Nie wylewaj łez, nie obarczaj wszystkich swoimi problemami, ale szukaj rozwiązań, motywuj się pozytywnie, szukaj możliwości.

Narzekanie

Oczywiście, zawsze znajdzie się coś, na co można ponarzekać. Ale o wiele więcej zyskasz, koncentrując się na tym, co ci się udało. To sukcesy sprawiają, że chcemy sięgnąć po więcej.

Plotkowanie

„Życzliwe” omawianie sytuacji, decyzji i problemów oraz zachowań innych osób nie służy dokładnie niczemu. Jeśli czujesz, że jest ci lepiej, bo ktoś ma gorzej, to znaczy, że zmierzasz w bardzo złym kierunku…

Brak umiejętności ciszenia się z „tu i teraz”

Zmorą naszych czasów, prawdziwym przekleństwem jest to, że nie umiemy skupiać się na chwili obecnej. Stale wybiegając „o krok” do przodu nie doceniamy tego, co mamy, ani tych, którzy są obok.

Chęć przypodobania się innym

Wybij sobie z głowy to, że musisz się starać zasłużyć na czyjąś akceptację. W życiu mamy tak naprawdę tylko dwa imperatywy: nie krzywdzić innych i być szczęśliwymi.

Miłego dnia!


Filmy Kultura

O matkach, które „psują związki” swoim synom

Redakcja
Redakcja
23 lipca 2019
iStock/ Juanmonino

Spośród wszystkich zawiłości, które pojawiają się w naszym życiu miłosnym, najbardziej zadziwia mnie zawsze, jak bardzo „jego” relacje z matką mogą popsuć nawet najlepszy związek.  Znam wiele par, które rozpadły się właśnie dlatego, że jego matka była nieustannie obecna w związku, nawet jeśli mieszkała w innym kraju.

Ale kobiety niszczą związki synów nie tylko swoim wiecznym wtrącaniem się w ich sprawy. Często problem zaczyna się dużo wcześniej, gdy on dorasta i dopiero staje się mężczyzną.

Beata jest ze swoim partnerem trzy lata. Uważa, że tworzą zgodny, bardzo udany związek, choć Kamil ma spory problem z decyzyjnością. Właściwie wszystkie ważniejsze decyzje dotyczące ich relacji inicjuje ona. I jest coś jeszcze. Kamil dopiero rok temu powiedział o Beacie swojej matce. Jak mu się udało utrzymać tę miłość w tajemnicy, pomimo dość silnych więzi łączących go z rodzicami? Nie wiadomo. Ale musiało go to bardzo wiele kosztować. Tak, jak wyzwanie owej strasznej prawdy, że „kogoś ma”.

Nigdy nie zapomni tej rozmowy. Nie wiadomo co robić, jak się zachować, kiedy mama płacze, a potem się obraża, a na koniec zadaje pytanie, czy zostanie babcią. No bo niby z jakiego innego powody dlaczego on miałby mieć jakąś dziewczynę? Przecież ma tylko 34 lata! Całe życie przed sobą…

Matka nigdy nie tolerowała żadnych kobiet w życiu Kamila. Jeszcze kiedy był w szkole i miewał jakieś sympatie, każda dziewczyna, o której wyrażał się ciepło stawała się natychmiast rywalką matki w jej oczach. Każdą potrafiła przedstawić mu w taki sposób (choć jej nie znała), by więcej o niej nie wspominał. Wiedział, zawsze czuł, że matka traktuje jego koleżanki jak rywalki do swojego serca. Ale wychowano go przecież w taki sposób, że mamy zawieść nie wolno. Przykrości sprawić jej nie wolno.

Na studiach Kamil swoje związki ukrywał. Matka żyła w przekonaniu, że syn żyje samą nauką, a potem pracą, że robi karierę, że uprawia wyczynowo sport… Przyjaciółki kręciły jej kółko na czole. „Kaśka, daj ty spokój, przecież to normalny facet, potrzebuje kogoś mieć, gdzie ty żyjesz?”. Ale ona nie mogłaby znieść myśli, że ktoś inny mógłby go uszczęśliwić. Że on mógłby kogoś innego potrzebować.

Kiedy w życiu Kamila pojawiła się Beata, nie potrafiła zrozumieć, dlaczego nie mogą normalnie rozmawiać, kiedy jej chłopak odwiedza swoich rodziców w weekend, dlaczego nie mogli się u nich zatrzymać, kiedy w trakcie urlopu wędrowali po jego rodzinnych okolicach. Na samo wspomnienie, że przecież mogliby jedynie rozbić namiot w dużym ogrodzie, który znała ze zdjęć, partner Beaty zareagował paniką. Dopiero jakiś czas potem wyznał, że jego mama ma dość specyficzne podejście do związków. To znaczy, do jego, Kamila związków. Najlepiej, gdyby ich nie było. Bo każda kobieta inna niż mama to zło.

Ambitna Beata szybko zrozumiała, z czym przyjdzie jej się mierzyć. Ale nie zamierzała odpuścić. Tak jak mama Kamila postawiła pewnego dnia ultimatum „przestajemy żyć w ukryciu albo odchodzę”. I okazało się, że Kamilowi zależy. Bardzo. Tylko, że on sam nie da rady. Więc pewnego dnia zjawili się w domu rodzinnym Kamila razem, jako para. Tata poczęstował ich domowym winem, mama pozostała oziębła do końca wizyty. A następnego dnia wysłała synowi kilkanaście SMS-ów, w których o Beacie pisała jak o bezdusznej harpii, która chce wykorzystać jej syna i trwonić jego ciężko zarobione pieniądze. A poza tym skrytykowała jej figurę, fryzurę i fakt, że zamieszkała z facetem bez ślubu. Ściślej mówiąc, z jej synem. Wiadomo, jak się na takie mówi.

Chyba nie przyjęła do wiadomości informacji, że Beata jest wziętym grafikiem z o wiele pokaźniejszą pensją niż pensja Kamila. Że jest mądra, świetnie wykształcona i świetnie dawała sobie radę zanim poznała miłość swojego życia. Burza przeszła, ale wojna się nie skończyła

Relacje między Beatą a Katarzyną właściwie nie istnieją. Katarzyna nawet nie udaje sympatii, na każdym kroku daje synowi znać, jak bardzo jest przeciwna jego związkowi. Ale zrozumiała też, że nie ma na jego decyzję żadnego wpływu, choćby wylała jeszcze hektolitry łez. I to ją unieszczęśliwia jeszcze bardziej. Więc właściwie czeka tylko na dzień, w którym Kamil zadzwoni i powie, że jego związek dobiegł końca. A ona wtedy przyjedzie do niego z jego ulubionym ciastem jagodowym i czule przytuli do matczynej piersi. I wszystko będzie jak dawniej. Kamil i Beata mają jednak inne plany. Właśnie planują dziecko. Bez ślubu.

Znamienne jest, jak często kobiety traktują dorosłych synów jak swoją własność. „Możesz mieć dziewczynę”, ale ostatecznie to i tak ja mam ostatnie słowo. Bywa, że stosują szantaż, wmawiają, że „matka jest jedna, a dziewczyn możesz mieć jeszcze wiele”.

Dlatego właśnie matkom dorosłych synów, należy przypomnieć te kilka oczywistych faktów:

Wasza relacja jest inna niż kilkanaście lat temu

Trzydziestolatek nie jest już nastolatkiem. Musisz to zrozumieć, by przestać traktować go jak małego chłopca. Nie musisz przypominać mu co rano, żeby zjadł śniadanie przed wyjściem z domu i nie powinnaś mówić mu z kim twoim zdaniem może się spotykać, a z kim nie. To nie jest twoja sprawa.

Twój syn potrzebuje relacji z inną kobietą

Tak, jak się potrzebuje relacji z drugim człowiekiem. Nie dasz mu tego, co dostanie w związku, koniec kropka.

On nie jest twoim partnerem

Więc go tak nie traktuj. Nigdy nie będziesz konkurencją dla jego partnerki, startujecie w innych kategoriach.

Jeśli ingerujesz w jego związek, sprawisz, że nie będzie szczęśliwy

Jeśli twój syn ma w związku problemy, sam musi je rozwiązać. Jeśli jedynym problemem jesteś ty, w końcu się od ciebie oddali.

FB/ohmepl


Zobacz także

Becoming? Przeczytałam biografię Michelle Obamy. Raczej jestem nią rozczarowana

Alleluja i do przodu! Kolejna książka Doroty Wellman to prawdziwa bomba energetyczna dla nas wszystkich!

Fot. Łukasz Bąk, Zdjęcia z planu zimna Wojna

Wystawa zdjęć z planu filmu „Zimna wojna”. Tylko przez 4 dni będzie można ją obejrzeć