Dom i wnętrze

10 pytań na temat zgrzewarek próżniowych

Redakcja
Redakcja
8 listopada 2022
 

Chcesz uniknąć marnowania jedzenia lub przedłużyć świeżość zapasów z lodówki czy spiżarni? Najlepszy sposób to pakowanie ich bez dostępu powietrza, czyli próżniowo. Wyjaśniamy, jak działa domowa zgrzewarka i dlaczego warto jej używać na co dzień.

Na czym polega pakowanie próżniowe?

Psucie, pleśnienie i jełczenie jedzenia następuje pod wpływem tlenu i wilgoci. W procesie utleniania produkty spożywcze zmieniają swój zapach, kolor i smak oraz tracą wartości odżywcze.  Jedną z najskuteczniejszych metod na zachowanie ich świeżości jest pakowanie próżniowe. Polega ono na umieszczeniu żywności w szczelnym woreczku foliowym, a następnie zmniejszaniu panującego wewnątrz ciśnienia poprzez redukcję ilości tlenu i zwiększeniu ilości CO2. W przypadku produktów suchych, jak np. sól czy cukier, opakowanie próżniowe stanowi barierę przed nadmierną wilgocią, a w przypadku np. ciast czy pieczywa przed przyspieszonym wysychaniem i czerstwieniem.

Co możemy zapakować próżniowo?

Praktycznie każdy rodzaj żywności włącznie z mięsem, warzywami, owocami, sosami, zupami, artykułami suchymi.  Zgrzewarki mogą mieć dwa tryby pracy: do mokrych i suchych produktów. A to oznacza, że możemy zapakować nie tylko sałatkę owocową, ale też porcję orzeszków czy musli. Niektóre modele mają dodatkowy tryb pulsacyjny, który ułatwia pakowanie produktów delikatnych, np. pieczywa. Również płynne produkty możemy pakować próżniowo. Niektóre zgrzewarki np. FoodSaver FFS006X lub FFS017X są wyposażone w podwyższony kąt zgrzewania, przydatny np. podczas pakowania zup.

 Czy pakowanie próżniowe dotyczy tylko żywności?

Zgrzewarka przydaje się nie tylko do żywności, ale też w przypadku wszelkiego rodzaju przedmiotów, które chcemy zabezpieczyć przed wilgocią i powietrzem. To na przykład dobry sposób, by ochronić produkty ze srebra przed ciemnieniem. A jeśli wybieramy się na biwak i chcemy zabezpieczyć swoje rzeczy (np. zapałki lub ubrania) przed wilgocią lub deszczem wystarczy umieścić je w workach próżniowych. Ta metoda sprawdza się też w każdej podróży do np. paszportu czy innych cennych rzeczy, które chcemy zabezpieczyć.

Jak wybrać zgrzewarkę próżniową?

Ponieważ jest wiele modeli zgrzewarek, zanim dokonamy zakupu, warto przeanalizować różne funkcje pod kątem własnych potrzeb i oczekiwań. Wśród modeli FoodSaver z łatwością znajdziemy odpowiednie urządzenie. Ponieważ jest to urządzenie zasilane elektrycznie, ważne jest, aby wziąć pod uwagę jego moc. To właśnie ona określi wydajność silnika, a także wydajność listwy zgrzewającej. Do użytku domowego, wystarczy model o mocy ok. 120-130W. Przed zakupem zgrzewarki należy zastanowić się, co będziemy najczęściej pakować. Jeśli zamierzamy przechowywać w próżni zarówno suche, jak i mokre produkty warto zdecydować się na model, który posiada obie te funkcje, np.: FFS006X, FFS005X czy FFS017X. Nadaje się on z powodzeniem do pakowania m.in. ryb i mięs, gotowych wędlin, serów, pierogów, pieczywa oraz produktów suchych, np. kawy, herbaty czy makaronów. W zależności od modelu, zgrzewarki mają rozmaite dodatkowe funkcje. Dla fanów grilla i soczystych pieczeni wymarzonym rozwiązaniem będą zgrzewarki FFS006X oraz FFS017X z trybem marynowania.

 Czy zgrzewarka zajmuje dużo miejsca w kuchni?

Wśród modeli zgrzewarek FoodSaver znajdziesz zarówno kompaktowe, jak i pełnowymiarowe urządzenia. Zgrzewarki kompaktowe pozwalają zaoszczędzić miejsce na blacie kuchennym dzięki mniejszym rozmiarom, np. FoodSaver FFS014x o wymiarach 410 mm x 142 mm x 87 mm. To modele idealne do niewielkich kuchni i do codziennego użytku. Z kolei pełnowymiarowe, np. FoodSaver FFS006x o wymiarach 413 mm x 197 mm x 184 mm dzięki nowoczesnemu wzornictwu doskonale prezentują się w każdej kuchni.

Jak wydłuża się okres przydatności żywności w warunkach próżniowych?

Urządzenia i akcesoria do pakowania próżniowego FoodSaver pozwalają, zachować świeżość produktów spożywczych średnio do 5 razy dłużej. Po zamrożeniu w tradycyjny sposób mięso i ryby możemy przechowywać w zamrażarce przez pół roku, a zapakowane próżniowo przez 2 lata. W przypadku mrożonek warzywnych czas ten wydłuża się z ośmiu miesięcy do 2-3 lat.

Czy folie i opakowania wykorzystywane do zgrzewarek są bezpieczne dla zdrowia?

Coraz częściej zwracamy uwagę, by materiały, z których korzystamy, nie zagrażały naszemu zdrowiu. Szukamy produktów wolnych od substancji toksycznych m.in. od związku Bisfenol A, znanego jako BPA, który wchodzi w skład poliwęglanu, służącego do produkcji wielu wyrobów plastikowych. Uważa się, że niewielkie ilości BPA mogą przedostawać się z opakowań plastikowych do pożywienia i wpływać na naszą gospodarkę hormonalną. Dlatego wszystkie folie używane w zgrzewarkach FoodSaver są wolne od BPA, co dowodzi, iż produkty te są tworzone w trosce o nasze zdrowie i bezpieczeństwo. Z kolei pojemniki FoodSaver do pakowania próżniowego zostały zaprojektowane z wysokiej jakości materiału Tritan™, który odznacza się wyjątkową trwałością i również nie zawiera BPA. Pojemniki są odporne na pęknięcia i nie przebarwiają się. Posiadają mocne uszczelki i elastyczną pokrywę z uchwytami ułatwiającymi otwieranie. Można je myć w zmywarce do naczyń, co ułatwia utrzymanie ich w czystości. Pojemniki te współpracują ze wszystkimi systemami próżniowymi FoodSaver.

Do czego oprócz przechowywania żywności służy zgrzewarka próżniowa?

Pakowanie próżniowe pozwala także na marynowanie i peklowanie produktów mięsnych, dzięki czemu szybciej i intensywniej przechodzą zapachami przypraw. Okazuje się, że zamknięcie próżniowe mięsa w marynacie, pozwala w krótkim czasie uzyskać efekt wielogodzinnego przechowywania w lodówce. Takie rozwiązanie sprawdza się zarówno w przypadku codziennych posiłków, jak i niespodziewanych gości.

Jak wykorzystać zgrzewarkę do zdrowego gotowania? 

Zgrzewarki FoodSaver mają specjalną funkcję pozwalającą na przygotowanie składników do gotowania metodą sous-vide. Polega ona na powolnym gotowaniu produktów zamkniętych próżniowo w plastikowym woreczku. Gotując metodą próżniową, ograniczamy ilość spożywanego tłuszczu, nie musimy martwić się o przywieranie potraw do patelni czy garnka. Dzięki temu możemy ograniczyć ilości używanego tłuszczu do przygotowania potrawy, a czasem nawet zrezygnować z niego. Posiłki przygotowane w ten sposób są o wiele zdrowsze.

Jakie są korzyści wynikające z pakowania próżniowego dla środowiska naturalnego?

Pakowanie próżniowe to także odpowiedzialny gest wobec naszego środowiska naturalnego. Takie rozwiązanie znacznie zmniejsza ilość zużywanych każdego dnia plastikowych opakowań. Jednocześnie pozwala zaoszczędzić czas oraz energię, poprzez przygotowywanie posiłków z wyprzedzeniem. Podgrzewamy je w jednym naczyniu i w ilości takiej, jaka będzie nam potrzebna w danym dniu. Mniej gotowania to także mniej zmywania. Średnio w Polsce każdy z nas zużywa 150 litrów wody dziennie, z czego duża część przypada na kuchnię. By ograniczyć ilość zmywanych naczyń, wystarczy gotować za jednym razem większe ilości jedzenia, a następnie podzielić je na porcje i zapakować próżniowo. Dzięki urządzeniom FoodSaver mniej jedzenia trafia do śmietników, co jest zgodne z filozofią “zero-waste”. 


Dom i wnętrze

Palę fajki od lat. Nie powiem, od ilu, bo się wstydzę. Postanowiłam rzucić z pomocą biorezonansu. Efekt? Zaskakujący!

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
8 listopada 2022
 

Postanowiłam (tym razem) dobrze się do tego przygotować. Odstawiłam papierosy, w zamian kupowałam sobie tabletki z nikotyną. Uznałam, że są o niebo lepsze od papierosów, bo jednak nie zawierają substancji smolistych. Na wizytę w certyfikowanym gabinecie biorezonansu w podwarszawskich Łomiankach musiałam poczekać kilka dni. Jak się pewnie domyślacie na nikotynowym głodzie nie było to proste. Najtrudniej w nocy, bo zwyczajnie uzależnienie nie pozwalało mi zasnąć. Przekręcałam się z boku na bok do trzeciej nad ranem i to przez dwie kolejne noce. W zasypianiu nie pomagały nawet pastylki z nikotyną.

Kiedy nadszedł dzień wizyty w gabinecie biorezonansu magnetycznego (nie mylić z rezonansem magnetycznym), nadal miałam tabletki z nikotyną (w kieszeni, zawsze pod ręką). Nie czytałam niczego, co mogłoby mnie nastawić przeciw tej metodzie. Natomiast przyznaję, że wysłuchałam kilku entuzjastycznych opinii, bo dwójka moich znajomych twierdzi, że rzuciła palenie właśnie dzięki biorezonansowi. Jedna dla odmiany uważa, że to kompletna brednia, bo po wyjściu z gabinetu natychmiast zapaliła i pali do dziś. Cóż, zdecydowałam, że jednak warto sprawdzić.

Dlatego już na wstępie zapytałam Renatę Kierszkę, dlaczego na niektórych to nie działa, a wielu naukowców uważa, że jest zwykłym placebo. Słyszę, że terapia antynikotynowa może być różnie wykonywana. Kierszka poświęca pacjentowi pełną godzinę. Klienci często opowiadają, że wcześniej korzystali z wersji skróconej, która trwa tylko 15 minut . Czy to dlatego nie czują efektów?

– Gwarantuję, że gdyby pani zapaliła papierosa tuż po wyścigu z biorezonansu, to… będzie miała pani nudności – mówi Kierszka.

– A placebo? – pytam.

– Dla mnie największym dowodem są moi pacjenci, którzy mówią, że biorezonans działa. Przychodzą do mnie ludzie z polecenia, nigdzie się nie ogłaszam. Najczęściej rodzice przyprowadzają dzieci na odczulanie albo nastolatki z nerwicami, depresją. Wiele osób przychodzi z uzależnieniami od alkoholu i nikotyny. Ci ostatni zwłaszcza po Nowym Roku – mówi z uśmiechem.

Mój ostatni dymek

W gabinecie na wstępie pani Renata wyjmuje kosz z różnymi papierosami i mówi, bym wybrała sobie takie, jakie lubię. Okazuje się, że przed terapią mam zapalić swojego ostatniego, by uaktywnić toksyny. Następnie kładę się wygodnie na kozetce i najpierw dostaję do ręki elektrodę z mosiądzu w kształcie walca. W fazie początkowej przez dwadzieścia minut – nie czuję niczego. Pytam, jak wytłumaczyć ludziom, czym jest biorezonans i na jakiej zasadzie pomaga w walce z uzależnieniami. Pani Renata mówi, że najprościej biorezonans porównać do akupunktury elektronicznej.

– Działamy na polu elektromagnetycznym, pobudzamy receptory w całym ciele, pomagamy toksynom wydostać się z organizmu: z płuc, wątroby, nerek i jednocześnie wygaszamy głód nikotynowy. Moi pacjenci opisują, że po biorezonansie nie czują silnych objawów odstawiennych i łatwiej im rzucić. Bez bólu głowy, trzęsących się rąk i poddenerwowania.

Czy pacjenci czasem wracają, gdy mają nawrót i zaczną palić?

– Zdarza się. Jedna z moich klientek z zawodu prawniczka czasem wraca do papierosów, kiedy prowadzi jakąś trudną i emocjonalnie angażującą sprawę w sądzie. Inny pacjent jest fanem bardzo znanego zespołu. Wyjeżdża z nimi w trasy koncertowe i wtedy zdarza mu się zaszaleć. Zawsze jednak mówię klientom, by w sytuacji nawrotu nie zwlekali i przychodzili na godzinną sesję przypominającą.

Kiedy do ręki dostaję dwie okrągłe mosiężne elektrody, zaczynam czuć najpierw mrowienie w palcach, potem w całych dłoniach, a po kilkunastu minutach już nawet w stopach. Gdy zmieniamy elektrodę na płaską i przykładamy ją w okolicach wątroby, w ustach pojawia się metaliczny nieprzyjemny smak. Nie jest jednak jakoś bardzo intensywny. Zabieg kończy się położeniem płaskiej elektrody w okolicach płuc. Po godzinie koniec.

Pani Renata prosi, bym wstawała powoli. Faktycznie kręci mi się w głowie i natychmiast robi zimno. Dowiaduję się więc, że w domu powinnam zjeść ciepłą zupę i koniecznie pić wodę, by wypłukać toksyny (około 2 litry).

– A gdybym wypiła kieliszek wina? – pytam zaczepnie.
– To panią zetnie. Odradzam. Tak samo odradzam kawę – słyszę.

Będę wymiotować?

Po wyjściu za gabinetu mam do przejechania na rowerze około 10 kilometrów do domu. I powiem wam szczerze, że podczas tej podróży czułam, że jest mi niedobrze. Gdyby mi ktoś dał teraz do zapalenia papierosa – na 100 procent bym zwymiotowała. To bardzo dziwne uczucie! Jakbym znów była nastolatką i w jakbym wypaliła z pięć papierosów z rzędu. Coś okropnego.

Po powrocie do domu chcę zająć się pisaniem, ale nie mogę. Jestem zmęczona, wyczerpana i cały czas nie czuję się najlepiej. Dzwonię więc entuzjastycznie do koleżanki, też palaczki: „Mam autentyczny wstręt do papierosów!” Ale niestety.

Pierwszy raz chce mi się palić, kiedy dzwoni inna koleżanka i zaczynamy poruszać bardzo ciekawe tematy. Zwykle w takich sytuacjach otwierałam balkonowe okno i paliłam, patrząc w dal. Uwielbiam to. Nagle, ciach (od terapii minęło cztery godziny), a ja znów czuję chęć zapalenia. Na szczęście, choć to jest pewien dyskomfort, dość łatwo odganiam pokusę. Po prostu przekierowuję myśli na inny temat.

Niestety po dwóch godzinach znowu, cyk to samo. Chęć palenia przychodzi do mnie, gdy odpalam komputer i widzę maila, który odbiera mi na trzy sekundy dech w piersiach. Mówiąc oględnie ktoś mnie tym mailem wkurza i natychmiast żołądek skręca mi się w kulkę. Znowu włącza mi się automatyzm: marzę, by sobie zapalić w sytuacji, w której kiedyś zwyczajowo paliłam.

Czy to działa?

Dlatego powiem wam, że w moim przypadku nie było tak, że głód nikotynowy zniknął do zera w pierwszej dobie. Ale w obu przypadkach i tym „radosnym” i ten „smutniejszy” udało mi się dość łatwo pokonać chęć sięgnięcia po papierosa.

Następnego dnia rano, tak chce mi się palić, ale minimalnie. Kolejnego już wcale. Zero. Nic a nic! Czwartego przez sekundę. Nie palę już tydzień. To nie jest wielki sukces, więc proszę o trzymanie kciuków. Dziś wiem, że cudów nie ma. Biorezonans nie jest magią, która odejmuje całkowicie głód nikotynowy. Wiele zwłaszcza behawioralnych przyzwyczajeń nadal zależy od woli i determinacji człowieka. Robota sama się nie zrobi. Nie mogę też powiedzieć, że biorezonans to ściema. Przecież nie palę! A rzucanie nie okazało się dla mnie jakąś drogą przez mękę, a palę fajki od dekad. Nie powiem od ilu, bo się wstydzę.

W skali od 1 do 10, było trudno na 2 punkty. Dlatego zachęcam. Rzucajcie, nie czekajcie jak cieniasy do stycznia.

Skąd u Renaty Kierszki ta wiara?

17 lat temu, kiedy jej córka miała trzy latka, poszła do koleżanki na urodziny i tam po raz pierwszy w życiu jadła orzechy – były w torcie. Zaczęła się dusić. Natychmiast pojechały na SOR. Lekarka natychmiast przez ubranie podała zastrzyk z adrenaliną, a potem już spokojnie – różne leki rozkurczowe. Potem było regularne leczenie u alergologa. Szybko okazało się, że ma to trwać… pięć lat i Kierszka zaczęła szukać alternatyw. Tak trafiała do gabinetu biorezonansu. Po trzech spotkaniach dostała zapewnienie, że córka jest już odczulona. Oczywiście, że nie chciała wierzyć, ale usłyszała stanowcze: „Niech pani da jej na próbę kilka orzechów”. By było bezpieczniej pojechała z dzieckiem pod szpital Bielański i tam córka zjadła trzy orzechy ziemne i… nic, nie miała najmniejszych objawów alergii. Orzechy je do dziś.

 

Renata Kierszka – pasjonatka zdrowego stylu życia. Podchodzi do leczenia pacjentów holistycznie. Wierzy, że odpowiednie nastawienie, zdrowa dieta i naturalne stymulowanie organizmu są w stanie poprawić jakość naszego życia.


Dom i wnętrze

Terapia Gestalt – założenia, cele i wskazania

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
8 listopada 2022
fot. Cottonbro Studio/Pexels

Terapia Gestalt zakłada, że człowiek ma zasadniczy wpływ na swój los, a źródłem problemów są głównie niezaspokojone w dzieciństwie najważniejsze potrzeby. Terapia została uznana została za alternatywę dla terapii poznawczo-behawioralnej czy psychoterapii psychodynamicznej. Na czym dokładnie polega terapia Gestalt i kto powinien z niej skorzystać?

Terapia Gestalt – czym jest?

Psychologia Gestalt powstała dzięki jednemu z bardziej wszechstronnych psychologów – jej twórcą jest Fritz Perls. Gestalt to jedna z popularniejszych metod psychoterapii, która w pewnym stopniu jest filozofią życiową. Jednym z głównych założeń terapii jest przekonanie, że każdy potrafi znaleźć najprostsze rozwiązanie dla swojego problemu.  Nikt inny nie może tego zrobić za niego. Zgodnie z założeniami, zdrowie psychiczne jest stanem, w którym możemy rozwijać swój potencjał, żyć w zgodzie i harmonii ze sobą i innymi ludźmi. Istota ludzka to nie suma doświadczeń, czy cech, ale nierozerwalna całość, która zmienia się wraz z upływem lat. Dzięki terapii Gestalt, człowiek może spojrzeć na siebie z indywidualnej i ciekawej perspektywy.

Zobacz również: Terapia ACT – na czym polega i jak przebiega?

Gestalt – dla kogo?

Gestalt to stosunkowo uniwersalna terapia i trudno jednoznacznie określić, dla kogo jest przeznaczona. Z terapii mogą skorzystać osoby borykające się z problemami natury emocjonalnej, depresją, zaburzeniami osobowości czy odżywiania. Pomaga w pracy nad problemami życia codziennego, trudnymi relacjami, emocjami, czy poczuciem bezcelowości lub niezadowolenia z życia. Zdarza się, że terapia Gestalt jest narzędziem rozwoju osobistego, pomaga w polepszeniu jakości życia i lepszym poznaniu samego siebie.

Jak wygląda terapia Gestalt?

Zgodnie z założeniami terapii Gestalt każdy człowiek potrafi znaleźć najlepsze rozwiązanie dla swojego problemu. To nie terapeuta podczas terapii decyduje, ani nie jest stroną aktywną. W dialogu i relacji z terapeutą, klient (nie spotkamy się tutaj z pojęciem pacjent) sam dochodzi do tego co myśli, czuje i robi. To właśnie podczas takiego spotkania często po raz pierwszy ujrzy prawdziwego siebie.

Terapia oparta jest na dialogu egzystencjalnym, podczas którego klient uczy się rozpoznawać własne emocje i dostrzega, poznaje sposób w jaki powstają. Zmianą do której powinniśmy dążyć jest samoakceptacja, dzięki której możemy świadomie podejmować decyzję i kontrolować swoje życie. Terapia Gestalt może odbywać się podczas spotkań indywidualnych, w grupach czy kilkudniowych warsztatów.

Zobacz także: Czy terapia dla par ma sens? Kiedy warto zdecydować się na pomoc psychoterapeuty rodzinnego?

Najważniejsze założenia terapii Gestalt

Człowiek stanowi wewnętrznie spójny mechanizm, zbiór figur (Gestalt z niem. to figura), w którym żaden z elementów nie jest w stanie działać samodzielnie, oddzielnie, po oderwaniu od innych. Pomiędzy wszystkimi wydarzeniami, emocjami, i zjawiskami jakie dzieją się dookoła istnieje ścisły związek. Terapia Gestalt zakłada, że każdy człowiek może te zależności zrozumieć i świadomie z tej wiedzy korzystać.

Fundamentalne zasady terapii Gestalt:

  • Żyj teraz – skoncentruj się na teraźniejszości, a nie przeszłości czy przyszłości.
  • Żyj tu – przyjrzyj się temu co jest, a nie zastanawiaj się nad tym, czego nie ma.
  • Nie wyobrażaj sobie – doświadczaj tego, co jest rzeczywiste.
  • Nie analizuj – nie rozmyślaj niepotrzebnie, a smakuj życia.
  • Wyrażaj, a nie manipuluj. Nie usprawiedliwiaj i nie osądzaj.
  • Nieprzyjemności i bólu doświadczaj tak samo jak przyjemności. Nie ograniczaj swojej świadomości.
  • Nie uznawaj nakazów i zakazów. Nie akceptuj żadnego innego „powinienem” niż twoje własne.
  • Weź pełną odpowiedzialność za swoje myśli, uczucia i czyny.
  • Bądź tym, kim naprawdę jesteś.

Zobacz także

Jakie wybrać filiżanki do kawy na prezent?

Łóżko z palet. Skandynawskie piękno drewna

Marzysz o pomieszczeniach z niezwykłym klimatem? Sprawdź, za co kochamy drewniane meble?