Związek z osobą typu „A”. Czy można kochać perfekcjonistę?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
18 listopada 2017
Fot. iStock/nd3000
Fot. iStock/nd3000
 

Jeśli kiedykolwiek byłeś blisko z osobą typu A (lub sam nią jesteś), wiesz, że taki związek nie jest łatwy. Niecierpliwość, chęć dominacji, ambicjonalne podejście do relacji nie sprzyjają harmonii w miłości. Równie niebezpieczne jest narzucanie ukochanej osobie swoich wartości i próba podporządkowania jej swoim nierealistycznym ideałom. Jeśli ich nie spełnisz (jako partner osoby typu „A”) zostaniesz prawdopodobnie bezceremonialnie porzucony lub (w najlepszym wypadku) poczujesz się zle. 

Czy taka relacja ma zatem jakiekolwiek szanse na to, by przetrwać?

Badania pokazują, że nie wszyscy perfekcjoniści są sobie równi: w rzeczywistości mogą być świetnymi przyjaciółmi i kochankami, o ile ich wymagania dotyczące perfekcji koncentrują się na nich samych. Osoba mająca obsesję na punkcie swojej doskonałości może mieć obsesję na punkcie bycia idealnym partnerem. Przeanalizuj więc dokładnie zachowanie twojego partnera i zastanów się, wobec kogo jest on, tak naprawdę wymagający. Osoba „typu A” może być bowiem świetnym kompanem w życiu, pomoże ci, jeśli nie potrafisz zorganizować sobie życia. Możesz na nią liczyć w wielu trudnych sytuacjach.

Ci perfekcjoniści, którzy są „zorientowani na siebie”, dążą do doskonałości sami w sobie i są krytyczni tylko wobec siebie, jeśli nie osiągną swoich własnych, wysokich standardów. Osoby te nie powinny mieć problemu z nawiązywaniem prawdziwych przyjaźni i miłości.

Istnieje jednak druga grupa osób „typu A”.  Ich cechy można w najlepszym przypadku określić jako „nieprzyjemne”, w najgorszym – podłe. Nie interesują się dobrym samopoczuciem innych, a co gorsza, charakteryzuje ich „mroczna triada” y nieczułość i podstępność, agresywna forma humoru (wyśmiewanie najbliższych) oraz bycie „zimnym” i manipulacja.

Nie wszyscy perfekcjoniści są sobie równi. Ludzie, którzy starają się sprostać własnym standardom, nie oceniając innych, mogą być naprawdę wspaniałym i partnerami i przyjaciółmi. Ci, którzy wymagają perfekcji od innych nie nadają się na miłość twojego życia.


 

Na podstawie: psychologytoday.com


Uspokajasz się, że to chwilowy kryzys? 10 sygnałów, że twoje małżeństwo wisi na włosku

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
19 listopada 2017
Fot. iStock/Viktor_Gladkov
Fot. iStock/Viktor_Gladkov
 

Bez problemu znajdziesz poradnik, w którym mądre głowy radzą, jak ratować małżeństwo. Zdecydowanie trudniej trafić na pozycję, która pomoże podjąć decyzję o rozstaniu. Czasem naprawdę lepiej odejść. Na przykład wtedy, gdy tylko jedna strona chce walczyć albo wtedy, gdy straciliście do siebie jakikolwiek szacunek. Oto kilka zachowań, które mogą świadczyć o tym, że rozwód zbliża się wielkimi krokami. Czy tego chcesz, czy nie.

Razem, a jednak osobno

Niby tworzycie parę, ale już od dawna nie żyjecie ze sobą. Nie chodzi tylko o seks. Po prostu każde z was zaczyna żyć swoim życiem. Spędzacie czas ze swoimi znajomymi, zostajecie w pracy po godzinach. Odczuwacie ulgę, gdy nie musicie siedzieć w tej upiornej ciszy, która panuje w waszym domu. Być może tylko jedno z was się oddaliło. Jeśli tak, warto zawalczyć. Jeśli jednak więcej was dzieli, niż łączy, trudno będzie to wszystko naprawić.

Brak współpracy

W każdym związku pojawiają się problemy. To normalne. Ważne, żeby wspólnie pokonywać kryzysy. Często jednak walczy tylko jedna strona. Druga albo nie widzi, że coś się dzieje, albo nie poczuwa się do odpowiedzialności za to, w jakim punkcie się znaleźliście. Jeżeli chodzi o poważne problemy, takie jak zdrada, utrata bliskiej osoby lub długotrwały brak seksu, niezbędna może okazać się terapia. Gdy jeden z partnerów definitywnie odmawia udziału, szanse na wyjście z kryzysu są znikome.

Wzajemny szacunek

Nie chodzi tylko o to, żeby w trakcie kłótni trzymać fason i nie wyzywać się od najgorszych. W złości mówi się różne rzeczy. Chodzi o szacunek, który okazuje się drugiej osobie każdego dnia poprzez słuchanie tego, co mówi i respektowanie potrzeb czy poglądów. Jeżeli tego zabraknie, nie uda wam się dojść do porozumienia.

Nie jesteście już duetem

W zdrowych relacjach jedno wspiera drugie. I to dosłownie we wszystkim – w obowiązkach domowych, w wychowywaniu dzieci, w osiąganiu sukcesów i w przyjmowaniu porażek. Gdy przestajecie grać do jednej bramki lub na boisku zostaje tylko jedno z was, trudno mówić o partnerstwie.

Oddech kochanki

Można poradzić sobie ze zdradą, jeśli niewierny partner żałuje swojego zachowania i definitywnie kończy romans.   Czasem jednak zdarza się, że kochanka wciąż kręci się w pobliżu. Naprawdę wierzysz, że teraz tylko się kolegują? Nie pozwól, żeby każdego dnia dopadała cię niepewność. Jeśli on nie zerwał tej znajomości, nie uratujecie tego małżeństwa.

Kompromisy znacie z teorii

Związek dwojga ludzi to ciągłe dawanie i branie. Ważne jednak, żeby zachować równowagę. Nie może być tak, że tylko jedna strona dostosowuje się do potrzeb partnera. To rodzi wyłącznie frustrację. Albo zacznie się ze sobą komunikować i pracować nad kompromisami, albo czekajcie, aż wszystko runie.

Notoryczne oszustwa

Gdy jeden z partnerów kłamie, ma swoje sekrety lub z łatwością ulega płci przeciwnej, nie nadaje się do związku. Być może wydawało mu się, że małżeństwo wszystko zmieni. Niestety, niektórzy po prostu nie są stworzeni do życia w stałym związku. Ratuj siebie, tylko tyle możesz zrobić.

Gdy jedno z was nie chce mieć dziecka

Można dojść do porozumienia w takich sprawach, jak oszczędzanie pieniędzy czy wakacyjny wyjazd, ale jeśli nie zgadzacie się w sprawach rodzicielstwa, ten związek się nie uda. Szczególnie, gdy jedno z was kategorycznie nie godzi się na dziecko, a drugie go pragnie.

Przestaliście uprawiać seks

Bliskość w związku ma ogromne znaczenie. Jeżeli przestaliście regularnie uprawiać seks i przynajmniej jedno z was cierpi z tego powodu, powinniście jak najszybciej znaleźć przyczynę takiego stanu rzeczy. Liczenie, że problem zniknie lub sam się rozwiąże, jest ogromnym błędem. Owszem, rozwiąże się, ale w formie rozwodu.

To nie sprzeczki, a zwykła wojna

Wszystkie pary się kłócą. Potrzeba lat, żeby się dotrzeć. Jeśli jednak z biegiem czasu awantur jest coraz więcej, są one znacznie intensywniejsze i mają poważne konsekwencje, takie jak wyprowadzka czy straszenie rozwodem, koniec jest już blisko.


 

Źródło: Woman’s Day


„Mądre prezenty” są pośrednikami między ludźmi. Uczymy dzieci dawać, nie zapomnijmy nauczyć je brać

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
18 listopada 2017
Fot. Materiały prasowe
Fot. Materiały prasowe
 

Już za niedługo sklepowe regały zaczną krzyczeć do nas czerwienią, bielą i złotem. Na wystawach zasiądzie armia Mikołajów, a my tłumnie ruszymy spełniać marzenia. Zanim jednak wypakujemy  po brzegi, w imieniu Mikołaja oczywiście, nasze domowe schowki na prezenty, warto na chwilę się zatrzymać i zapytać samego siebie: „czyje marzenie spełniam?”. Jak to jest z tymi prezentami?

Mądre prezenty – to temat pierwszego spotkania Akademii 5. 10. 15., która ruszyła w minioną środę. Gośćmi spotkania były: Karolina Malinowska – polska topmodelka, mama trójki chłopców, a w rolę ekspertki, która przeprowadziła rodziców przez ten zawiły temat, wcieliła się Małgorzata Ohme – psycholog rodzinny i dziecięcy, mama Klary i Jurka.

Foto 0-18

Akademia 5. 10. 15.

Dobrze znana i lubiana przez rodziców marka odzieżowa 5. 10. 15. postanowiła zrobić coś więcej – tak narodziła się Akademia 5. 10. 15, projekt adresowany do wszystkich rodziców. Bo czy wszystko w macierzyństwie jest „dziecinnie proste”? Doskonale wiemy, że nie, ale może takim się stać, jeśli tylko uważnie wsłuchamy się w swoje rodziny i skorzystamy z pomocy ekspertów.

Do tej pory byliśmy dla rodziców doradcą w kwestii komfortowego i modnego ubioru. Teraz, dzięki powstaniu Akademii, będziemy partnerem i towarzyszem w ważnych rodzinnych momentach, a także codziennych problemach i trudnościach, które są nieodłączną częścią rodzicielstwa.

Mamo, Tato – chcemy Cię aktywnie wspierać w codziennych wyzwaniach związanych z rodzicielstwem. Niech będzie ono dziecinnie proste!
Marek Czupryna, prezes sieci 5.10.15.

 

baner Akademii 51015

Akademia 5.10.15. to projekt aktywnie wspierający rodziców w codziennych wyzwaniach związanych z posiadaniem dzieci (m.in. wychowanie, pielęgnacja, żywienie, kwestie psychologiczne, bezpieczeństwo, problemy w przedszkolu czy szkole). W ramach projektu uruchomiono blog tematyczny dla wszystkich, dla których dzieci są ważne. To między innymi na nim swoją wiedzą i doświadczeniem podzielą się eksperci. Marka 5. 10. 15. Zapowiada również cykliczne spotkania w ramach Akademii. Serdecznie zapraszamy was do śledzenia na bieżąco tej inicjatywy.

Inauguracyjne spotkanie Akademii poświęcone było świątecznym prezentom. Jak się okazuję, te mogą skutecznie spędzać z sen powiek rodziców. Bez obaw, święta to przede wszystkim czas radości. Pamiętajcie jednak, że tej radości nie da się kupić – trzeba ją sobie zrobić! Jak? Jest na to kilka sposobów.

Prezenty, to uczucie, to które dostało swoje „ciało”

W każdej zabawce może drzemać wyjątkowa moc, a to czy zawiniemy ją w piękny papier z kokardą, również ma swoje ukryte znaczenie. Przeczytajcie koniecznie, czy można podarować dziecku „mądre prezenty”, czy warto opowiadać bajki o Mikołaju i po co są potrzebne nam wszystkim święta?  A czy zastanawialiście się kiedyś, czy wasza pociecha potrafi prezenty nie dawać, a otrzymywać? To najważniejsze i najbardziej nurtujące pytania, które pojawiły się na spotkaniu.

„Istnieje takie przekonanie, że dawanie jest czymś ważniejszym i lepszym niż branie i że trzeba dzieci nauczyć przede wszystkim obdarowywania innych. Tak naprawdę przyjmowanie jest równie ważne jak branie, a obie lekcje to niezwykle cenna nauka, którą możemy dać swojemu dziecku”.
Małgorzata Ohme

Foto 0-99

Obdarowywanie innych jest bardzo przyjemne, jednak w całym świątecznym zgiełku, zapominamy często o kilku ważnych sprawach. Po pierwsze każda relacja powinna działać dwustronnie, po drugie pamiętajmy, że prezenty trzeba umieć przyjmować. To, że ktoś podarował nam prezent, jest symbolem, małym dowodem tego, że MY też jesteśmy dla tej osoby ważni. Tu najwięcej możemy nauczyć się od naszych dzieci – które z prezentów po prostu się cieszą, bez skromności czy poczucia wina. Ta mała paczuszka znaczy: jesteś ważny, ktoś poświęcił czas na to, by sprawić ci przyjemność, ktoś był na ciebie uważny, myślał o tobie.

Gdy nasz prezent przestanie być tylko rzeczą, całkowicie zmienia swój wymiar, sens i zyskuje niesamowitą moc. Warto o tym pamiętać i pokazać naszym dzieciom, że i one i my na prezenty zasługujemy.

Równie ważne jest by każdy prezent zaczarować.

Mądry prezent, czyli jaki?

Hasło „mądry prezent” dla każdego przybiera inne znaczenie. Dla jednych to ciepła, fajna bluza, dla innych zabawka edukacyjna, która przemyca za próżnością zabawy dodatkowe wartości, jeszcze ktoś powie, że mądry prezent to ten, który szanuje środowisko. I każdy będzie miał swój udział w „racji”. Ale gdy spojrzymy na nasze prezenty świąteczne z nieco innej perspektywy, dobra odpowiedź jest tuż pod naszym nosem.

Zapewne nie raz słyszeliście, że nieważne jest to, co dostaliśmy? To nieprawda.

To ważne, kiedy otrzymujemy prezent od bliskiej osoby. Nie ma natomiast nic wspólnego z wartością materialną. Świąteczne prezenty zamieniają się w małe testy naszych relacji, które zdajemy za każdym razem, gdy pojawia się myśl: „co kupić w prezencie dla…?”. Bo za tym pytaniem stoi bardzo ważna informacja: czy wiem? Na ile dobrze znam swoje dziecko, partnera, mamę? Czy wiem, o czym naprawdę marzą, czego potrzebują, co ich ucieszy? Czy sprawię im radość, gdy zapakuję prezent w czerwony papier czy w niebieski – bo tak bardzo on/a lubi ten kolor.

Mądry prezent, to przede wszystkim uwaga. To lustrzane odbicie tego, czym jest nasza relacja.

Foto 0-15

Podczas spotkania Karolina Malinowska zwróciła uwagę na bardzo ważną kwestię – powiedziała, że „mądry prezent”, to ten, który spełnia marzenie. To prezent, który jest w 100 procentach dla osoby go otrzymującej. Taka jest jego rola. Nie ma zadowalać rodzica, nie ma być okazją do podarowania czegoś, co chcielibyśmy, żeby nasze dziecko posiadało, bo… Ma być dla niego, od początku do końca, nawet, gdy trudno nam te pragnienia zrozumieć. Właśnie w tym kryje się magia pakunków pod choinką i listów do Mikołaja. To magia spełnionych życzeń.

Serdecznie zapraszamy was do odwiedzenia bloga Akademii 5. 10. 15. – znajdziecie tam jeszcze więcej ciekawych informacji i odpowiedzi na świąteczne (i nie tylko) pytania. Warto zajrzeć tam, zanim wybierzecie się na świąteczne zakupy, bo…

„Prezenty to pośrednicy między ludźmi. Niejednokrotnie pomagają nam wyrazić splątane myśli, łatają trudność w mówieniu o uczuciach. Dzieci powinny rozumieć, że dawanie prezentów to nie tylko kupowanie. To jest coś, co zaczyna się od pierwszej myśli o drugim człowieku, a kończy w jego radości, wzruszeniu lub wdzięczności”.
Małgorzata Ohme


Zobacz także

Fot. iStock /  freemixer

To strach tak samej w domu zostać i w… życiu

Fot.  Screen z YouTube/ Carlos Charone/

Anatomia pocałunku. Niesamowita scena w rezonansie magnetycznym

Fot. iStock

10 złych zachowań i nawyków, które niszczą kreatywność dzieciaków