Zrezygnowałam z miłości przez dziecko. Każdego dnia żałuję

Listy do redakcji
Listy do redakcji
16 lutego 2018
Fot. iStock/PaulBiryukov
Następny

„Dobro dziecka zawsze powinno być dla matki najważniejsze” – chyba nikt nie odważy się zakwestionować tej tezy, prawda? Chyba, że tak jak ja, popełnił w życiu ogromny błąd. Właśnie dlatego, że nasłuchał się frazesów i ze strachu przed linczem, zrezygnował z czegoś, co było dla niego bardzo ważne. Ja straciłam miłość swojego życia, ponieważ w odpowiednim momencie nie podjęłam stosownego działania. Posłuchałam instynktu macierzyńskiego, a nie własnego serca.

Gdybym miała policzyć, ile razy po rozstaniu z moim drugim partnerem usłyszałam, że jeszcze się zakocham, zabrakłoby mi palców. To zabawne, jak inni ludzie potrafią bagatelizować twoje problemy. Im się wydaje, że wystarczy coś powiedzieć, byle co, jak właśnie „jeszcze sobie życie ułożysz”, „jeszcze kogoś pokochasz”. Wierzę, że prawdziwa miłość zdarza się człowiekowi tylko raz. Wszystkie inne, wcześniejsze i późniejsze związki to sztuka kompromisów i transakcji. Na coś przymykamy oko, żeby mieć coś innego – dobry seks, stabilność finansową, opiekę nad dzieckiem, ładny dom, przystojnego faceta. Miłość – taka, która porywa i zniewala, taka, która nie ma wytłumaczenia i nie potrzebuje zapewnień – zdarza się tylko raz. Cały problem polega na tym, że wiemy to na ogół dopiero wtedy, gdy ją stracimy. Bezpowrotnie i z własnej głupoty. Albo ze strachu.

Z mężem rozstałam się, gdy nasz syn miał 2,5 roku. Taki finał był do przewidzenia. Zaczęliśmy ze sobą chodzić jeszcze w liceum, potem przeżyliśmy razem studia, pierwsze prace… Potem ślub i dziecko. Tam chyba nie było miłości, tylko przyzwyczajenie, sentyment i brak porównania. Wspólne, dorosłe życie zaczęło nas uwierać. Nie mogliśmy się dogadać w kwestii wychowania syna. Mąż uciekał w pracę, ja coraz częściej marzyłam o motylach w brzuchu. Rozwiedliśmy się bez dramatów. Usiedliśmy, omówiliśmy, zadecydowaliśmy. Sędzia przyklepał i każde poszło w swoją stronę. Dziś widzę, że nasz spokój był kolejnym dowodem na to, że nic większego nas nie łączyło.

1,5 roku później poznałam Grzegorza. Też był po rozwodzie, ale nie miał dziecka. Mówił, że bardzo o nim marzył, ale żona nie mogła zajść w ciążę. Od początku widziałam, że polubił mojego syna. Albo może inaczej – chciał być dla niego ojcem. Miał twardy charakter i zasady były dla niego ważne. Nie był żadnym przemocowcem, ale szacunek był dla niego ważny.

Syn miał wówczas 4 lata i przez ostatnie 1,5 roku wychowywałam go sama. Był bardzo zżyty ze swoim ojcem, ale widywał się z nim tylko dwa razy w miesiącu. Generalnie źle znosił nasze rozstanie. Ja, jak typowa matka, popełniłam szereg błędów wychowawczych, chcąc wynagrodzić synowi to, że ma niepełną rodzinę. Po pierwsze, mam bardzo łagodny charakter i nie nadawałabym się na złego policjanta. Po drugie, na wszystko mu pozwalałam. Słodycze, bajki, chodzenie spać bez mycia. Można się domyślić, jak bardzo wszedł mi na głowę.

Pojawienie się Grzegorza było dla mnie niejako wybawieniem. Chciał się zaangażować w wychowanie mojego syna. Szybko wprowadził zasady i zaczął je respektować, co oczywiście spotkało się z ogromnym sprzeciwem dziecka. Było niegrzeczne, gdy przychodził. Gdy odbierałam go z przedszkola, pytał, czy wujek jest w domu. W każdej możliwej sytuacji okazywał mu brak szacunku. Był też bardzo zazdrosny o mnie. Cały czas próbował zwrócić na siebie uwagę, przybiegał, gdy Grzesiek mnie przytulał.

Strona 1 z 2
Czytaj dalej…

Kiedy rodzic traktował cię jak swojego partnera, a nie dziecko. Czym skutkuje emocjonalne kazirodztwo

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
16 lutego 2018
Fot. iStock/Viktor_Gladkov
Fot. iStock/Viktor_Gladkov
 

Z reguły takie toksyczne związki emocjonalne między rodzicem a dzieckiem zdarzają się w relacji matka – syn, szczególnie, gdy ojciec jest postacią fizycznie lub duchem nieobecną w domu. Bywa jednak, że to tata przelewa na swoją córkę uczucia i emocje, które powinien zarezerwować dla osoby dorosłej i z małej dziewczynki czyni swoją powierniczkę. W każdym przypadku, traktowanie dziecka jak partnera, z którym można o wszystkim porozmawiać i któremu można zwierzyć się ze swoich życiowych problemów jest karygodnym błędem wychowawczym o ogromnych, negatywnych konsekwencjach.

Zaczyna się „klasycznie”. Między rodzicami narastają problemy, wtedy jedno z nich zwraca się w stronę dziecka i zaczyna wtajemniczać je w swoje przeżycia, odczucia, problemy i emocje. Przytacza słowa wypowiedziane przez męża lub żonę podczas kłótni, zwierza się z bardzo osobistych wydarzeń, wtajemnicza w dalsze, życiowe plany, podczas gdy jeszcze nic nie jest pewne. Traktuje syna lub córkę jak dorosłego, który rozumie jego problemy.

Wiąże ze sobą dziecko emocjonalnie, poszukując w nim oparcia i pewności, stałego, stabilnego „punktu zaczepienia” w życiu. Kogoś, kto zawsze będzie po jego stronie. Oczywiście, jest to zachowanie niedopuszczalne, niszczące delikatną psychikę dziecka, odbierające mu dzieciństwo i czyniące je po części odpowiedzialnym za stan psychiczny rodzica (dziecko uważa, ze powinno pocieszać mamę lub tatę, daje mu rady, przejmuje funkcję „opiekuna”). Dodatkowo, taka sytuacja sprawia, że dziecko czuje, że powinno wybrać po której stronie stoi – którego z rodziców powinno wspierać w tym konflikcie.

Gdy mamy do czynienia z rodzicem samotnie wychowującym dziecko, schemat jest podobny: matka lub ojciec zaczynają wytwarzać między sobą a dzieckiem specyficzną wieź, trochę jak z przyjacielem, trochę jak z ukochanym. Dziecko słucha o problemach dorosłych, jest na siłę stawiane w sytuacjach, o których nie ma pojęcia. Staje się świadkiem miłosnych dramatów i radości dorosłego, dosłownie uczestnicząc w jego emocjonalnych potyczkach. W pewnym momencie staje się tak zaabsorbowane problemami rodzica, że nie ma już miejsca na to, by zająć się sobą i swoimi problemami. To oczywiście fatalne warunki dla rozwoju psychicznego. Takie dzieci zamykają się w sobie, często odczuwają irracjonalne lęki i ciężar odpowiedzialności za mamę czy tatę. Właśnie odebrano im dzieciństwo.

A co się dzieje w ich dorosłym życiu?

Synowie toksycznych matek wybierają na życiowe partnerki zazwyczaj kobiety słabe i niepewne swojej wartości, pozostawiając kluczową rolę swojej rodzicielce. Emocjonalna więź z rodzicem jest tak silna, że nie da się jej zerwać. Dorośli mężczyźni spędzają więc kilkanaście, a czasem i kilkadziesiąt lat przewidując i zaspokajając potrzeby swoich matek, bo nie potrafią postąpić inaczej. Kupują mieszkanie jak najbliżej tej najważniejszej, jedynej i silnie odczuwają ból rozłąki z nią. Oczywiście, odbija się to na ich związkach i relacjach z partnerką.

Córka toksycznego ojca, która później staje się żoną, może tłumić własne potrzeby i nie mówić własnej prawdy o swoim, nieudanym lub nie do końca satysfakcjonującym małżeństwie. Będzie grzęzła w kłamstwach i tajemnicach. Ponieważ została nauczona, by zaspokajać potrzeby emocjonalne innych, ale nigdy nie mówić o tym, czego sama pragnie, cierpi w samotności. Przyjdzie moment, w którym wszystko pęknie.

Kiedy rodzic traktował cię jak swojego partnera a nie dziecko, w dorosłym życiu nie wiesz już, jaką rolę powinieneś odegrać w swoim związku. Jesteś przyzwyczajony do tego modelu i schematu, który miałeś w domu. Potrzebujesz pomocy.


Na podstawie: psychologytoday.com

 


Chleb bezglutenowy na diecie eliminacyjnej

Redakcja
Redakcja
16 lutego 2018
Chleb bezglutenowy na diecie eliminacyjnej
Fot. Materiały prasowe

Dieta eliminacyjna przy wystąpieniu objawów alergii pokarmowej to jedyny sposób na lepsze samopoczucie.

Alergię na gluten – mieszaninę białek roślinnych, gluteniny i gliadyny, występującą w ziarnach niektórych zbóż zauważa u siebie coraz większa liczba osób. Objawy nietolerancji na gluten są bardzo dokuczliwe. Mogą wystąpić bóle głowy, brak energii, utrata lub przyrost wagi, wzdęcia, biegunka, zatwardzenia, wymioty, a także ogólne rozdrażnienie. Jedynym skutecznym lekarstwem na te dolegliwości jest dieta eliminująca gluten.

Pieczywo bezglutenowe zamiast pszennego?

Tak. Nie istnieje żadna inna metoda walki z nietolerancją glutenu, poza jego całkowitym odstawieniem. Chleb bez glutenu na szczęście już dziś można kupić w wielu sklepach, lub upiec go własnoręcznie z gotowych, bezglutenowych mieszanek dostępnych na rynku. Większość ludzi nie wyobraża sobie diety bez pieczywa, dlatego warto poszukać najlepszych zamienników i dalej rozkoszować się smakiem pieczywa. Chleb bezglutenowy w smaku niczym nie ustępuje temu z zawartością glutenu, a upieczony własnoręcznie zachowuje dłużej świeżość i smak. Jeśli lubisz proste rozwiązania poszukaj gotowych mieszanek i ciesz się smakiem swojego własnego chleba.

Chleb bezglutenowy – przepis

Jeśli lubisz eksperymentować w kuchni, możesz również stworzyć sama swoje bezglutenowe pieczywo. Metodą prób i błędów w końcu upieczesz swój najpyszniejszy chleb, któremu nikt z rodziny nie będzie się mógł oprzeć. Jeśli natomiast szukasz szybszych rozwiązań, skorzystaj z naszego przepisu, z którego zawsze wychodzi pyszny i zdrowy chlebek.

Przepis na chleb bezglutenowy:

  • 500 g mąki chlebowej bezglutenowej
  • 500 ml wody
  • 3 łyżki oleju z oliwek
  • 30 g świeżych drożdży
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka cukru
  • 2 łyżki ziaren oleistych lub orzechów
  • 2 łyżki siemienia lnianego
  • 2 łyżki ziół do chleba (prowansalskie mogą być)

Sposób wykonania:

Wszystkie składniki łączę ze sobą w misce, tak by się dobrze wymieszały. Ciasto przekładam do natłuszczonej formy. Pozostawiam do wyrośnięcia na około pół godziny. Następnie wstawiam chleb do nagrzanego piekarnika do 190 stopni i piekę około 40 minut. Po wystudzeniu chlebek nadaje się do spożycia.

Podsumowanie

Przy alergii na gluten bardzo ważne jest restrykcyjne przestrzeganie tego, żeby nie wdarł się on do naszego codziennego menu. Należy uważnie czytać etykiety na produktach, gdyż nie tylko w mące możemy znaleźć ten alergizujący składnik, ale także w słodyczach, mięsie, napojach, a także piwie. Przy wykluczeniu glutenu z diety, wszelkie objawy uczulenia na ten składnik miną. To jedyne skuteczne lekarstwo na nietolerancję pokarmową wywołaną glutenem, która skutecznie potrafi odebrać nam radość z życia. Zastosuj więc zdrowe zamienniki i ciesz się nową, lepszą jakością życia. Nietolerancja glutenu, w przeciwieństwie do celiakii może w przyszłości minąć, warto więc raz na jakiś czas odstąpić od ściśle przestrzeganej diety i sprawdzić, czy nietolerancja na gluten nadal się utrzymuje. No chyba, że rozsmakujesz się w bezglutenowym pożywieniu i nie będziesz chciała wracać do dawnych nawyków.


Artykuł powstał we współpracy z Noble Health


Zobacz także

Fot. iStock/AntonioGuillem

„Kochany, chciałabym ci powiedzieć, że kiedyś odejdę…”

fot. iStock/ Geber86

Dziadkowie i ich stare metody wychowawcze mogą być ryzykowne dla dzieci

Fot. iStock / Squaredpixels

Pamiętacie pierwsze spotkanie u jego rodziców? To była ostatnia szansa na ucieczkę