W kim tak naprawdę się zakochujemy? W facetach czy w naszych wyobrażeniach o nich?

Karolina Krause
Karolina Krause
18 listopada 2016
Fot. iStock/pixelfit
Fot. iStock/pixelfit
 

Ja tam w zasadzie lubię przeprowadzki. Zawsze przy tej okazji wpada mi w ręce coś ciekawego. Ostatnim razem był to na przykład mój stary pamiętnik ze szkolnych lat. Zrobiłam sobie małą przerwę pomiędzy stertą kartonów i popijając ulubioną kawę, wertowałam go kartkę po kartce. Większość wpisów sprawiała, że stopniowo zaczynałam się rumienić, aż do przybrania koloru soczystego buraka. Ah, no tak, ten Maciek z 3c. Dziś facet w ciągłym konflikcie z prawem, którego, jeśli tylko przyjdę o odpowiedniej porze, spotkam w barze niedaleko naszej ukochanej szkoły. Ale wtedy… Przedzierając się przez puszczę ckliwych wyznań i całej masy błędów ortograficznych, w końcu trafiłam na ciekawy fragment: „A może mój problem polega na tym, że zamiast w facetach, zakochuję się w samych wyobrażeniach o nich?”. I pomyśleć, że doszłam do tego wniosku jeszcze jako nastolatka! Na wiele mi się to jednak nie zdało.

No bo w ilu takich Maćkach od tamtej pory miałyście okazję się zadurzyć? Ile wyobrażeń na ich temat okazało się prawdą? Pamiętasz swego ostatniego „księcia z bajki”, który następnie okazał się być zwykłym dupkiem? Jak to możliwe, że kolejny raz wpadłaś jak śliwka w kompot? Pozwól, że za chwilę ci to wyjaśnię. Najpierw jednak cofnijmy się teraz o kilka miesięcy i wróćmy na chwilę do sytuacji, w której go poznałaś… A mogło to opierać się, o któryś z tych trzech wariantów:

Scenariusz nr 1: Oparcie o niewłaściwe przesłanki

Sytuacja: Na imprezie u znajomych poznajesz faceta, który jest wziętym marketingowcem. Od razu wpada ci w oko. Dobrze ubrany, koszula zawsze idealnie wyprasowana, a spodnie w kant. Przy rozmowie wyrzuca coś o tym, że co jakiś czas musi wyjeżdżać gdzieś w celach biznesowych. Tak samo jak i ty uwielbia dalekie podróżę, a do tego biega po pracy.

Twoje wyobrażenie: „To idealny facet dla mnie! Sama w końcu muszę co chwilę gdzieś wyjeżdżać, więc na pewno to zrozumie. A do tego facet nie boi się żelazka. Potrafi sam o siebie zadbać, więc nie będę musiała mu niańczyć. I do tego możemy dzielić te same pasje. Idę w to!”

Rzeczywistość: Szkoda tylko, że twoje dalekosiężne plany nijak się mają do tego, co naprawdę się dzieje. Szybko bowiem okazuje się, że wasze wyjazdy rzadko kiedy się zazębiają, przez co prawie się nie widujecie. Koszule prasuje mu mamusia, u której przesiaduje godzinami, a która codziennie dzwoni do niego punktualnie o 21:00 wieczorem (jakby specjalnie próbowała nie dopuścić do pojawienia się ewentualnych potomków). Biegać to on woli jednak sam, bo wtedy ma czas, żeby pomyśleć. A o podróżach możesz zapomnieć z racji napiętego planu. No ale cóż zrobić, skoro spotykacie się już kilka miesięcy, a ty zdążyłaś się zakochać?

Scenariusz nr 2: Usprawiedliwienia

Sytuacja: Kamil to w sumie dość miły facet, poznałaś go na siłowni, do której chodzisz przynajmniej dwa razy w tygodniu. Wprawdzie nie jest to twój typ faceta, ale swoim szarmanckim obyciem od razu zdobył twoją sympatię. Zaprosił na kawę, potem na drugą. A potem przestaliście te kawy już liczyć. Od początku widać było, że facet ma problem. Czasami przychodził na spotkania kompletnie przybity, a innym razem wybuchał nagle z sobie tylko znanego powodu. Kiedy zapytałaś o co chodzi, powiedział, że po prostu ostatnio ma gorszy czas.

Twoje wyobrażenie: To na pewno przez tych kumpli, a poza tym to tylko przejściowy dołek. Z moją pomocą wyjdzie na prostą. Rodzina go uwielbia, znajomi zresztą też. Świetnie nam się układa. Dlaczego miałabym przekreślać faceta, tylko dlatego, że akurat teraz mu się nie wiedzie?

Rzeczywistość: Problem w tym, że Kamilowi nie wiodło się już od dawna. O czym dowiedziałaś się dopiero kilka miesięcy później, kiedy do waszych drzwi zapukała policja. Na widok której w zasadzie nawet się ucieszyłaś, bo sama zastanawiałaś się czy w końcu nie zadzwonić. Kiedy kolejny raz wrócił do domu pijany i wszczynał awanturę. Ale następnego dnia zawsze wracał z kwiatami, mówił, że przeprasza. A poza tym to przecież bardzo cię kocha, tylko czasami coś mu odwala, więc odpuszczałaś.

Scenariusz nr 3: Uśpiona czujność

Jego zachowanie: Marka poznałaś, krótko po swoim poprzednim, nieudanym związku. Od początku mówisz mu, jak wygląda sytuacja. I że nie jesteś jeszcze gotowa na kolejną relacje. On to rozumie. Jest czuły, wrażliwy. Zabiera cię na spacery do parku. Mówi, że liczysz się dla niego tylko ty, że pomoże ci w pracy, że on także brzydzi się paleniem. A alkoholu nie pije, bo kompletnie nie potrafić znieść kaca.

Twoje wyobrażenie: No nareszcie ktoś z klasą! O niebo lepszy od mojego byłego. Rozumie mnie jak nikt przedtem. To już na pewno musi być to!

Rzeczywistość: Prawda jest taka, że każdy byłby lepszy od twojego byłego. A gdybyś tylko bardziej zwróciła na to uwagę, zauważyłabyś, że Marek od początku popalał na balkonie, po prostu bał się do tego przyznać. Bo kto by się przyznał po tym, jak przynajmniej z 200 razy wspomniałaś o tym, że popielniczka za oknem nie jest twoja, tylko twojego byłego. Ty nie palisz i szczerze potępiasz każdego, kto to robi. W ogóle większość z tego co robił, miało na celu tylko jedno: abyś połknęła haczyk. I połknęłaś. A teraz miotasz się jak ta ryba i nie wiesz co z tym wszystkim zrobić.

Zanim więc następnym razem zaczniesz snuć niewyobrażalne plany na temat waszej przyszłości na podstawie powierzchownych przesłanek, takich jak praca, zainteresowania, czy ciuchy, daj sobie trochę czasu. Wykorzystaj go na to, żeby dobrze poznać swojego faceta. Pierwsze wrażenie bardzo często nijak się ma do tego jacy naprawdę jesteśmy. A utrzymuje się w nas nawet do kilku miesięcy! Pewien mądry psycholog powiedział kiedyś, że ludziom powinno się zakazać pobierania się po kilku miesiącach od poznania. Uczucie zakochania całkiem spokojnie można bowiem przyrównać do bycia w stanie odurzenia alkoholowego. Jak można byłoby więc pozwolić takiemu człowiekowi podjąć w tym momencie decyzję, która zaważy na reszcie jego życia?

Od samego początku staraj się więc skupić na tym, co naprawdę istotne. Na tym jaki ma temperament, czy jest wybuchowy, czy szybko zmienia decyzje. Na jego cechach charakteru, i tym w jaki sposób odnosi się do innych ludzi. A zwłaszcza tych, którzy nie są mu do niczego potrzebni. Fajnie jeśli macie te same pasje i możecie się nimi dzielić, ale nie jest to warunek konieczny do stworzenia trwałego związku.

Nie staraj się też usprawiedliwiać wad swojego faceta lub dopasowywać go do idealnego obrazka. Zwracaj większą uwagę na to, jak się zachowuje, a nie na to co mówi. Ludzie mówią różne rzeczy, z różnych powodów. Nie warto zbytnio polegać na słowach…

A przede wszystkim: facet jest jaki jest. I takim też powinnaś go widzieć. A nie takim jakim chciałabyś, aby był. Pamiętaj o tym, zanim znowu zaczniesz bujać w obłokach i trafisz na przysłowiowego Maćka.

P.S. Maćki to świetne chłopaki! Nie miejcie mi za złe, że wybrałam akurat to imię. :)


Mamo, pozwól mi odejść. Mam 40 lat. To, że kocham inną kobietę, nie znaczy, że ciebie kocham mniej

Listy do redakcji
Listy do redakcji
18 listopada 2016
Fot. iStock / KatarzynaBialasiewicz
Fot. iStock / KatarzynaBialasiewicz
 

Kochana Mamo…

Pewnie do dziś i już zawsze będziesz pamiętać ten moment. Te momenty najważniejsze, te którymi się żyje do późnej starości. Gdy dowiedziałaś się o moim istnieniu. I gdy pierwszy raz usłyszałaś mój płacz. I mój pierwszy krok, i gdy pierwszy raz powiedziałem „mamo”. I to jak przy mnie byłaś, gdy dorastałem. Gdy pierwszy raz przekraczałem próg szkoły. Gdy pierwszy raz wróciłem z podbitym okiem. Gdy się pierwszy raz pokłóciliśmy, a ty płakałaś jak trzaskałem drzwiami. Ja też zawsze będę pamiętał, jak siedziałaś przy moim łóżku kilka nocy. Wtedy, gdy chorowałem. I, że dzięki tobie zawsze wiedziałem, że mam gdzie wrócić. I to jak czytałaś mi przed snem, żeby nie nękały mnie koszmary. I jak patrzyłaś zatroskana i wystraszona, gdy szarpałem się z kolegami. Tylko to było tak dawno temu Mamo. Gdy byłem dzieckiem i nastolatkiem. Dziś jestem dorosłym facetem przed 40-tką, który cię kocha ponad wszystko. Ale stoi przed najgorszym z dylematów. I najbardziej przeraża mnie to, że to ty do tego doprowadziłaś. Do tego, że dziś muszę wybierać między tobą a Nią. Moją miłością. Inną kobietą, których ty w moim życiu bałaś się najbardziej. Jakbyś nie chciała, żebym kiedyś był szczęśliwy. Jakbyś nie rozumiała, że miłość matki jest najważniejsza dla dziecka. Ale gdy dorasta, potrzebuje jeszcze innych uczuć i bliskości. I nie stajesz się przez to mniej ważna, tyle razy usiłowałem ci to powiedzieć. Ale nie słuchałaś, bo zapomniałaś, że każde pisklę w końcu wylatuje z gniazda. I jeśli je kochasz, to musisz pozwolić mu odejść.

Pamiętasz Agatę? Jeszcze w liceum, pod koniec jakoś. Pamiętasz, bo od razu zwróciłaś uwagę na  burzę rudych loków, na szczerość i to jak bardzo była spontaniczna. Wszystko robiłaś, żeby mi pokazać, ile ma wad. Jakbym ja był bez skazy, idealny, nie popełniający błędów. Jakbyś ty też była aksamitna i czysta jak łza. A przecież ludzie tacy już są, wszyscy. Ranią i zawodzą, cieszą i kochają. Ale przekonałaś mnie w końcu, że zbyt krzykliwa była ta dziewczyna, zbyt szumna jak dla mnie. Przecież ja taki spokojny, stonowany. Potrzebuję kobiety z klasą miałaś w zwyczaju mawiać, tylko że żadna kolejna jej nie miała. A ja coraz częściej się zastanawiałem, co robię nie tak, czym je od siebie tak odstraszam. A przecież miałem dobrą pracę, byłem miły i dobrze wychowany, bo o to zadbałaś. Lubiłem życie i chciałem z kimś być. A ty mi tylko powtarzałaś, że na wszystko przychodzi czas, że niczego nie wolno przyspieszać. Że prawdziwa miłość nie znosi ponaglania. I to zdanie, którego się bałem. Że nie do wszystkich drzwi zdąża. I czasem całe życie omija jeden adres. Ale żebym się nie martwił na zapas, bo i tak zawsze będę miał ciebie. Nie chciałem i nie chcę o tobie myśleć źle Mamo, ale nie możesz mnie zatrzymać poczuciem winy. Nie możesz mnie chronić, aż do śmierci. Nie możesz dokonywać za mnie wyborów. Nie możesz myśleć, że jeśli odejdę z domu, to ciebie przestanę kochać. Przecież ty też kiedyś odeszłaś, dlaczego o tym zapominasz?

A Asię pamiętasz? Myślałem nawet, że ją polubiłaś, że wszyscy na tym zyskamy. Bo założę rodzinę, będziesz miała wnuki do kochania. Ale ty wpadłaś w szał, krzyczałaś, że rodzina to straszna odpowiedzialność, że muszę się poważnie zastanowić. I, że nie pozwolisz mi na świadomy błąd. I nie pozwoliłaś, bo Asia odeszła jak zresztą każda kolejna. Pojawiały się i znikały, pisząc potem, że tak się nie da dłużej żyć. We trójkę. Ja, one i ty, Mamo. Przecież tak wiele dla mnie już zrobiłaś, pozwól mi w końcu, bym mógł zrobić coś dla ciebie. I dla siebie, bo ty też powinnaś. Odpocząć, wyjechać, pozwolić sobie na o wszystko, co zabrał czas spędzony ze mną. Przecież pokazałaś mi to co najlepsze, nauczyłaś tak mądrze wybierać. Tak odpowiedzialnie odkrywać nowe, nie ranić świadomie. Nie musisz się już o mnie bać, nie musisz troszczyć od świtu do nocy.  A mimo to nadal nią będziesz, tą najważniejszą w moim sercu. Choć tak skrajnie inną miłością kochaną, niż kobieta, która czeka na mnie z obiadem. I to, że będę jadał u niej, nie oznacza, że twoje przestało mi smakować. Ale tym razem już nie posłucham, Mamo. Nie spuszczę głowy dla świętego i tylko twojego spokoju. Żeby łez nie było, nerwów, sprzeczki i ciszy, której nie znoszę. Nie machnę ręką, nie będę patrzył w oczy kolejnej kobiecie. Za każdym razem przeżywając to samo, bo widzę, że znowu  tracę, ale ty nie pozwalasz mi jej zatrzymać. Już nie Mamo, musisz to zrozumieć, pogodzić w sobie. Przecież nie chcę cię zostawić, tylko zacząć żyć po swojemu. Tak jak mnie do tego przez tyle lat przygotowywałaś.

Zakochałem się. Pokochałem prawdziwie i głęboko. I rozsądnie, tak jak radziłaś. I czas sobie dałem, by nabrać pewności. I ona jest taka, na jaką czekałem. I kocha dzieci i chce je mieć. I już się cieszy na taką babcię jak ty. Na to, że będziemy cię zabierać na święta, urządzać urodziny i wpraszać na niedzielne obiadki. I w weekendy jęczeć żebyś zabrała wnuki, bo nam się młodość przypomniała. I po porady dzwonić będę do ciebie. Bo do kogo innego jak nie do najlepszej matki na ziemi. Kto mi z większą troską doradzi, kto mnie cierpliwiej wysłucha. Tylko musisz mi już pozwolić iść swoją drogą. Żebym mógł do ciebie wracać. I pokazać ci ile, dobrej pracy włożyłaś w moje wychowanie. I jak bardzo wszystko ci w życiu wyszło. I to najważniejsze, co napawać cię będzie dumą, do końca twoich dni. Dlatego pozwól mi odejść i być dobrym mężem. I ojcem. Żebym kiedyś, gdy odejdziesz, nie został sam. Bo ty  przecież tego się boisz najbardziej. Tej samotności, której nie chcę ci zafundować, Mamo. A do której ty mnie zmuszasz. Bo tak zaborczo kochasz, tak zachłannie. I niepotrzebnie. Bo serce każdego syna zawsze najbardziej należy do jednej kobiety. Tej, z której powstało.


8 zdrowych nawyków, które zajmą ci minutę (lub mniej)

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
18 listopada 2016
Fot. iStock / SolStock
Fot. iStock / SolStock
 

Wydaje się, że do wprowadzenia zdrowych nawyków potrzeba sporo czasu i wiedzy. A żeby żyć lepiej i zdrowiej, nie trzeba czytać medycznych encyklopedii, gromadząc specjalistyczną wiedzę. Wystarczy wprowadzić rytuały, bardzo proste i niewymagające nakładu czasu i energii, aby szybko zauważyć pozytywne rezultaty. Niektóre z nich mogą zaskakiwać, ale poświęcając im nie więcej niż minutę, można zyskać na wiele sposobów.

Zdrowych wyborów można dokonywać każdego dnia, nawet bez większej świadomości tego procesu. Dr Aditi Nerurkar, lekarz w Beth Israel Deaconess Medical Center w Bostonie, propaguje proste rozwiązania, które pomagają żyć zdrowiej. Dr Nerurkar zaproponował kilka dobrych rad dla zdrowia, idealnych do wprowadzenia w czasie krótszym niż minuta: skoki na skakance, by zwiększyć częstość akcji serca, prostowanie sylwetki, aby zapobiec bólom kręgosłupa. Uśmiech dla poprawy nastroju, zapisywanie pięciu rzeczy, za które możemy być wdzięczni za każdy dzień, aby budować szczęście a przy okazji odporność. 

8 prostych nawyków, które poprawią twoje zdrowie

1. Zdejmuj buty przed drzwiami

Być może wydaje się to mało nowoczesne, jednak zdejmowanie butów przed drzwiami, ma swoje zalety. Taka rutyna pozwala nie tylko zachować podłogi w czystości, ale ogranicza przenoszenie na podeszwach butów do domu drobnoustrojów, chemikaliów czy zanieczyszczeń, z jakimi można spotkać się na zewnątrz. A to z kolei zmniejsza ryzyko alergii oraz staje się symbolicznym zostawieniem np. codziennych spraw roboczych za drzwiami domu.

2. Szczotkuj język

Szczotkujemy zęby, pamiętamy o nitkowaniu i płukaniu jamy ustnej antybakteryjnym płynem. Mało kto jednak pamięta, by za każdym razem wyszczotkować również język. Powierzchnia języka sprzyja rozwojowi bakterii czy grzybów, które są przyczyną nie tylko nieświeżego oddechu, ale i problemów ze stanami zapalnymi. Delikatnie mycie języka od tyłu do przodu, pomaga usunąć bakterie sprzyjające płytce nazębnej i odświeża oddech.

3. Nie kichaj w dłonie

Gdy nachodzi nas naturalna potrzeba kichnięcia czy kaszlu, automatycznie unosimy dłonie do ust i nosa, zasłaniając je. Jeśli mamy w nich chusteczkę, nic się nie dzieje, gorzej, gdy kichamy wprost na nie. W ten sposób roznosimy dalej chorobotwórcze bakterie i wirusy, dotykając dłonią innych przedmiotów lub osób. Już przedszkolaki uczy się, że gdy brakuje chusteczek, bezpieczniej jest kichać w ramię. Dorośli również powinni o tym pamiętać.

4. Pij wodę ze zdrowymi dodatkami 

Woda to podstawa zdrowia. Wiemy o tym wszyscy, ale nie wszyscy wypijamy jej wystarczającą ilość. A żeby picie wody weszło nam w zdrowy nawyk, wystarczy dodać do niej coś pysznego. Wrzuć do dzbanka soczyste owoce, liście mięty czy plastry cytrusów lub ogórków. To zajmie tylko chwilę, a zdecydowanie poprawi smak i nada lekki zapach wodzie. Łatwiej i więcej można wypić, bez wmuszania jej w siebie.

5. Pozwól odpocząć swoim oczom

Wpatrujemy się przez wiele godzin w monitory laptopów, komputerów, tabletów i innych elektronicznych sprzętów, które pochłaniają naszą uwagę. A do tego gdy dołożymy nieodpowiednie oświetlenie i brak przerwy dla wzroku, otrzymamy w pakiecie ból oczu i głowy. Aby zapobiec tym dolegliwościom, wystarczy zastosować metodę „20-20-20″. Po 20 minutach spędzonych przy komputerze należy oderwać oczy na co najmniej 20 sekund, patrząc na coś 20 stóp dalej. Dzięki temu skupisz się na czymś innym i zmniejszysz zmęczenie. Przy okazji rozciągnij się, by usprawnić przepływ krwi w ciele.

6. Stosuj filtry ochronne cały rok

Niezależnie od pory roku, należy korzystać z kosmetyków z filtrem przeciwsłonecznym. Słońce operuje ze zmienną intensywnością przez cały rok, a korzystanie z filtru przeciwsłonecznego codziennie ma dwa cele: chroni skórę przed widocznymi oznakami starzenia, a także przyczynia się do zmniejszenia ryzyka zachorowania na raka skóry.

Mężczyźni i kobiety, którzy częściej stosują ochronę przeciwsłoneczną z SPF 15 lub wyższym, mają młodszy wygląd skóry, mniej zmarszczek i ciemnych plam w porównaniu z ludźmi, którzy z niej nie korzystali.

7. Zwróć uwagę na gąbki kuchenne

Gąbka kuchenna znajduje się na szczycie listy rzeczy, na których rozwijają się chorobotwórcze drobnoustroje, a mamy z nią częstą styczność. Jej wilgotna i porowata struktura, czyni z niej idealną pożywkę dla bakterii, grzybów i pleśni. Jeśli nie masz głowy do tego, by często ją wymieniać, dezynfekuj ją w kuchence mikrofalowej lub myj w zmywarce.

8. Nie daj się ponieść wściekłości — licz do 10

Głęboko oddychaj i licz do 10, nie pozwalając ponieść się negatywnym emocjom. Kiedy jesteś wściekła, te 10 sekund i nabranie powietrza ułatwia wyciszenie emocji i przejście z gotowości do walki pod stresem, do uspokojenia i analizy sytuacji. Ta prosta technika zaoszczędzi ci niepotrzebnych nerwów i stresów na co dzień.


 

źródło: www.livescience.com

 


Zobacz także

Fot. iStock / ballero

12 prawd o związku, którym stale zaprzeczasz. Wciąż brakuje nam czasu dla tych, których kochamy

Fot. iStock/Izabela Habur

5 porannych rytuałów, które wzmocnią twój związek. Warto o nich pamiętać!

Karpacki Sekret

Jak przyciągnąć do własnego życia to, czego pragniesz?