Związek

Po czym poznasz, że twój związek ma przyszłość i da się go uratować? 11 pytań, które pomogą ci podjąć decyzję

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
22 lipca 2021
fot. PeopleImages/iStock
 

Czujesz, że się od siebie oddaliście, nie uprawiacie już tak często seksu, kłócicie się, a lista pretensji między wami rośnie? Uwaga, nie musisz na wszystkie pytania odpowiedzieć „tak”, by uznać, że twój związek ma wszelkie cechy takiego, który warto ratować. Wystarczy, że te 11 pytań stanie się dla ciebie inspiracją do przemyślenia. To nie jest tekst, który da ci 100 procent pewności i diagnozę, ale na pewno zmusi cię do głębszej analizy relacji, która was łączą.

1. Nadal się kłócicie?

To dobrze, a wręcz wspaniale! Terapeuci twierdzą, że jeśli partnerzy spierają się, płaczą, nawet krzyczą na siebie, to znaczy, że nadal między nimi są żywe uczucia. Nie wierzysz? Otóż jeśli na kimś naprawdę przestaje ci zależeć, to jego płacz, skargi, lamenty i wyrzuty, nie robią już na tobie wielkiego wrażenia. Taka osoba tylko unika kontaktu. Ucieka i nie chce rozmawiać. Niewiele ją już obchodzą emocje partnera.

2. On chce iść na terapię!

Wielu mężczyzn bardzo trudno na to namówić. Odczuwają niechęć przed opowiadaniem o swoich uczuciach i próbują racjonalizować, że terapia nie jest nauką, psycholog nie jest lekarzem, a wywnętrzanie się nie pomaga. Tak naprawdę trudno się im dziwić. „Mężczyźni mają niską świadomość tego, czego chcą od kobiet. Mówiąc, że pragną jedynie świętego spokoju, realizują pomysł męskich przodków, którzy wracali z wojny. Zachowują się, jak ich ojcowie i dziadowie niedostępni emocjonalnie lub nieobecni w domu”, twierdzi terapeuta Jacek Masłowski z Instytutu Psychoterapii Masculinum w audycji radiowej Trójki ” Seks nasz powszedni”.

Dodaje, że losy polskich mężczyzn, których dotknęły zawieruchy wojenne, były bardzo trudne. Wracali do swoich rodzin zamknięci w sobie i bardzo straumatyzowani. Wszystkie te emocje przekazywali własnym synom. Dziś kobieta uzbrojona w tę wiedzę może ze zrozumieniem podejść do męskiej niechęci rozmawiania o uczuciach. Oni naprawdę często nie wiedzą, co czują i czego pragną. Jeśli jednak twój mężczyzna chce iść na terapię, to znaczy, że mu zależy i że dla ciebie stara się przełamać stereotypowe myślenie.

3. On sprawiał, że czułaś się kiedyś lepszym człowiekiem?

To cecha naprawdę dobrych związków! Jeśli jednak od dawna nie czułaś, byście na siebie dobrze działali, spróbuj uruchomić wspomnienia… On kiedyś zmotywował cię, byś zrobiła prawo jazdy. Ty wspierałaś go w trudnych relacjach z dziećmi z pierwszego małżeństwa. Mało tego, jeszcze całkiem niedawno on wytłumaczył ci, że nie warto się gniewać z powodu błahostki na przyjaciółkę, a ty tydzień temu wyprasowałaś mu z czułością błękitną koszulę. Jeśli czujesz, że mogłabyś mnożyć pozytywne przykłady z waszej wspólnej historii, to może jednak powinniście spróbować jeszcze raz?

4. Jesteście kompatybilni seksualnie?

Naukowcy z Uniwersytetu w Chicago przeprowadzili badania z udziałem 30 tysięcy par i doszli do wniosku, że te, które oceniały swój poziom szczęścia w związku jako wysoki, uprawiały seks z partnerem średnio trzy razy w tygodniu. Dlaczego seks tak bardzo jednoczy parę? Ponieważ wtedy u obojga dochodzi do uwalniania się oksytocyny, którą popularnie nazywamy „hormonem miłości”. Poziom oksytocyny, wraz z dopaminą i norepinefryną jest wyższy u ludzi, którzy są w stałych związkach. Kobiety, które mają orgazm dzięki oksytocynie, są bardziej ufne i szybciej się przywiązują. Dlatego, jeśli kiedyś lubiliście seks, chwile czułości i bliskości, to spróbujcie zawalczyć jeszcze o intymność w alkowie, powinno wam to służyć. Tu nie ma ściemy, tak działa biologia poza naszą świadomością.

5. Macie podobny system wartości i poglądy w kwestiach polityki, religii i dzieci?

Jeden z moich przyjaciół opowiedział mi kiedyś historię swojego małżeństwa. Zafascynował się kobietą wychowaną w zupełnie w innej kulturze, na drugiej półkuli świata. Różniły ich dosłownie wszystkie poglądy z możliwych. Ona ateistka, on katolik, ona niezainteresowaną polityką, on przeciwnie. W jej kraju dzieci obsługuje się do 13 roku życia, nie wymagając prawie niczego, u nas jest zdecydowanie mniej pobłażania. „Najpierw byłem tymi różnicami zafascynowany, ale im dalej w las, tym było trudniej”, opowiadał. Odmienność go przyciągała, ale potem okazała się przekleństwem i powodem do rozwodu. Dlatego uwierzcie, że wspólne poglądy na kluczowe wartości: są atutem w waszej relacji.

6. Nadal kibicują wam rodzice i przyjaciele?

Czasem to ludzie z zewnątrz widzą po prostu… więcej niż główni bohaterowie, zmagający się z kryzysem. Zwłaszcza jeśli są mądrymi, życzliwymi osobami i całkiem nieźle was znają. Może się zdarzyć, że proste słowa: „Ależ wy do siebie pasujecie! Powinniście jeszcze zawalczyć. Spróbujcie, bo przecież kryzysy się zdarzają”, ogrzeją wasze serca i sprawią, że na nowo przyjrzycie się swojej relacji.

7. Ufacie sobie w kwestii haseł do mediów społecznościowych i kont bankowych?

Wydaje ci się to takie oczywiste, że partner zna twój PIN do karty kredytowej, a ty jego hasła do prywatnego maila? On spontanicznie daje ci swoją kartę, byś zrobiła zakupy? A ty prosisz, by w twoim imieniu wysłał maila. Otóż: to wcale nie jest takie powszechne. Niestety znam wiele kobiet, którym partner nie dał dostępu do swojego telefonu, maila, konta, zasłaniając się pozornie racjonalnym: „To są moje sprawy. To byłby zamach na moją prywatność! Chcesz mnie kontrolować?”. Zaufanie to ważny fundament bliskiej relacji. Jeśli tak macie, warto to doceniać.

8. Cały czas myślicie o sobie „my”?

Pewnie nie ma sensu walczyć o związek z powodu trudnego do podziału kredytu w banku, ale z całą pewnością jest sens walczyć o waszą miłość ze względu na uczucia, które was połączyły. Moja przyjaciółka, która stanęła w obliczu rozwodu, usłyszała kiedyś od swojej terapeutki: „Zanim pani zdecyduje o rozstaniu, musi pani być pewna, że zrobiła wszystko, co tylko mogła, by ocalić ten związek. Jeśli będzie pani miała takie poczucie, to może spokojnie odejść”. Przyjaciółka twierdzi, że to była najlepsza porada, jaką dostała w życiu i że dzięki niej dziś żyje bez wyrzutów sumienia i pytań wobec samej sobie: „Czy zrobiłam absolutnie wszystko dla tej relacji i dla naszych dzieci, byśmy tworzyli rodzinę?” Ona śpi spokojnie!

9. Mówiłaś o nim: „To mój najlepszy przyjaciel”?

Jest taka piosenka zespołu „Happysad”: „Bo miłość to żaden film w żadnym kinie/ Ani róże, ani całusy małe duże/ Ale miłość, kiedy jedno spada w dół/ Drugie ciągnie je ku górze”. Moim zdaniem na tym właśnie między innymi polega przyjaźń! Zwłaszcza przyjaźń w związku romantycznym. Kiedy jedno z was ma kłopot, drugie pomaga. Kiedy drugie potknie się, pierwsze powie: „Nie martw się, jakoś sobie poradzimy”. Jeśli te kilka zdań obudziło w tobie wspomnienia, zastanów się, co zrobić, byście na nowo mogli się wspierać. Nie warto jednak naciskać! Czasem lepiej wrzucić na luz i zacząć od drobnych gestów ze swojej strony. Mam nadzieję, że nie pozostawią twojego mężczyzny obojętnym?

10. Jesteście gotowi sobie zadośćuczynić?

Berit Brogaard, profesor filozofii zajmująca się emocjami i percepcją na Uniwersytecie w Miami twierdzi: „Jeśli zdradziłeś swojego partnera, musisz szczerze przepraszać i zaakceptować, że on może ci nie ufać. Jedyne, co teraz możesz zrobić (zakładając, że zakończyłeś związek z drugą osobą i szczerze wyraziłaś żal), to pokazywać, jak bardzo go nadal kochasz”. Psychologowie twierdzą, że druga strona niejako intuicyjnie czeka na wyrównanie rachunków. Zdradzony musi poczuć, jak bardzo jest ważny i tu potrzebne są konkretne gesty. Moja przyjaciółka, która zdradziła męża, „kupiła na przeprosiny” bilet do Paryża i zaprosiła go na kilka dni, by razem odpoczęli i robili to, na co on głównie ma ochotę. Twierdzą, że to pomogło im uratować związek.

11. Jesteś gotowa na ustępstwo?

Kompromis to spotkanie w połowie drogi (mniej więcej), gdzie każda ze stron coś traci i decyduje się z tym pogodzić. Nie przychodzi to łatwo i wiąże się równie często z wyrzeczeniem, stratą, ale też i z ulgą. Bo jeśli uda się partnerom dogadać w sprawie, która zaogniała między nimi konflikty, pojawia się światełko w tunelu. Tak zwany kompromis wymaga czasu i negocjacji, ale jeśli dzięki niemu uda się wam przejść kilka kroków razem w tym samym kierunku, możecie znów poczuć się silni i kochani. Czego wam życzymy!


Związek

Rewolucja w dostępie do pigułek antykoncepcyjnych w Polsce

Redakcja
Redakcja
22 lipca 2021
 

Aktualnie tylko 35,1 procent Polek ma regularny dostęp do antykoncepcji i jest to najniższy wynik w Europie, jak wynika m dobranie najlepszej dla nich pigułki oraz dyskretne jej dostarczenie na domowy adres. Tym samym Polki będą mogły od teraz wykupić sobie usługę subskrypcji pigułek antykoncepcyjnych za pośrednictwem tej apz raportu European Contraception Policy Atlas 20201. Ta sytuacja jednak ma wkrótce szanse ulec diametralnej zmianie, ponieważ szwedzki start up Prev. udostępnił właśnie w języku polskim aplikację na telefon, która umożliwia Polkolikacji. Lekarze współpracujący z Prev. przepisują i wydają tabletki.


„Kobiety w Polsce ze względu na szereg socjologicznych, politycznych i prawnych czynników, mają bardzo utrudniony dostęp do antykoncepcji. To oznacza, że przeciętna Polka, która chce kontrolować swoją rozrodczość, znajduje się często w sytuacji bez wyjścia” – wyjaśnia dr. Hannes Lewné, doktor nauk medycznych i CEO Prev. „Nasza aplikacja jest rozwiązaniem problemów Polek, które muszą zmagać się z wyzwaniami, które rzadko występują w innych krajach UE” – dodaje.

Przede wszystkim w Polsce środki antykoncepcyjne są dostępne nie u lekarza pierwszego kontaktu, a u lekarza ginekologa. Kolejki do lekarzy zostały dodatkowo spotęgowane przez pandemię.

„Utrudniony dostęp do antykoncepcji w Polsce chociaż ma głównie wymiar ekonomiczny, jednak nie dotyczy jedynie mieszkanek wsi i małych miast czy kobiet o niskich dochodach. Rzeczywista skala problemu jest dużo większa, ponieważ ograniczenia mają także źródła w uwarunkowaniach medycznych, społecznych, kulturowych i religijnych” – komentuje Urszula Nowakowska, prezeska fundacji Centrum Praw Kobiet.

„Tylko 15 procent Polek stosuje aktualnie doustną antykoncepcję hormonalną, a ponad 50 procent nie stosuje żadnej antykoncepcji. W przypadku wielu kobiet jest to efekt wykluczenia z dostępu do nowoczesnej antykoncepcji” – dodaje. „To ogromny problem niosący za sobą poważne konsekwencje psychologiczne, zdrowotne, społeczne oraz ekonomiczne” – zauważa.

Aplikacja Prev. oferuje szeroki wybór tabletek antykoncepcyjnych, starannie dobranych przez lekarzy zgodnie z międzynarodowymi wytycznymi medycznymi oraz dostarcza je w ciągu kilku dni na nasz domowy adres w modelu subskrypcyjnym. Dla przeciętnej Polki to gigantyczne ułatwienie. „Nie musi zapisywać się na wizytę do ginekologa, czekać na nią, a potem iść do apteki by uzyskać swoje środki antykoncepcyjne, jeśli będzie miała szczęście trafić na liberalnie światopoglądowego farmaceutę. Zanim jednak będzie mogła zamówić pigułkę, odpowie na obszerny zestaw pytań, aby upewnić się, że stosowanie pigułek antykoncepcyjnych jest dla niej bezpieczne. Współpracujący z nami lekarze zapoznają się z odpowiedziami na te pytania przed wystawieniem recepty. W razie potrzeby lekarz zasugeruje również inną tabletkę, która może być bardziej odpowiednia” – komentuje Dr. Hannes Lewné.

Usługa kosztuje tylko 50 zł miesięcznie i obejmuje receptę, tabletki i dostawę do domu. To rozwiązanie jest więc tanie w porównaniu z innymi sposobami uzyskania pigułki antykoncepcyjnej.

Co więcej, przez najbliższy ponad miesiąc, czyli do 31 sierpnia br. w związku z wprowadzeniem usługi w Polsce aż 35 100 Polek otrzyma miesięczną bezpłatną subskrypcję. Dlaczego akurat 35 100 Polek? „Chcemy zwrócić uwagę na skalę tego problemu w Polsce. Fakt, że tylko 35,1 procent Polek ma regularny dostęp do antykoncepcji, jest naprawdę niepokojącą statystyką i naszą misją jest to zmienić. Chcemy naszymi działaniami rozpocząć również otwartą dyskusję na ten temat w Polsce” – komentuje Dr. Hannes Lewné.v. Aby dołączyć się do dyskusji w social mediach, wystarczy użyć hasztagu #kliknijpopigulke.

W celu uzyskania miesięcznego zaopatrzenia w tabletki antykoncepcyjne należy podzielić się własnymi doświadczeniami oraz wyrazić swoją opinię na temat dostępu do antykoncepcji i wysłać wiadomość do marki Prev. przy pomocy formularza kontaktowego w serwisie www.thisisprev.pl/. Wszystkie osoby kontaktujące się za pośrednictwem formularza otrzymają zwrot pieniędzy za pierwszy miesiąc. Bez względu na to, czy są to aktualni użytkownicy czy nowi.

Przesłane historie oraz opinie Polek zostaną anonimowo opublikowane w serwisie internetowym oraz na kanałach social media aplikacji po to, aby budować świadomość problemu i edukować na temat nowoczesnej antykoncepcji. „Podobne rozwiązania z obszaru e-health są już dostępne na rynku amerykańskim oraz niektórych rynkach europejskich. Teraz czas na Polki” – komentuje Dr. Hannes Lewné.

„Brak dostępu do antykoncepcji oznacza dla kobiet niemożność pełnego decydowania o swoim ciele. Dla wielu związków jest to równoznaczne z brakiem prawa do świadomego planowania rodziny, co niesie poważne konsekwencje psychologiczne dla par i ich rodzin: takie jak problemy finansowe, konflikty, uzależnienia czy rozwody. Aplikacja może być skutecznym rozwiązaniem na opisane problemy, ułatwiając świadome planowanie ciąży” – komentuje psycholog Anna Białous-Griffiths.

„Oficjalna polityka prourodzeniowa polskich władz sprowadza się w praktyce do przymusu rodzenia bez względu na okoliczności i utrudniania kobietom podejmowania decyzji o tym, czy i kiedy chcą zostać matkami. Statystyki nie pozostawiają złudzeń: w Polsce rodzi się coraz mniej dzieci, a Polki coraz rzadziej decydują się na rodzicielstwo. Brakuje zapewnienia kobietom bezpieczeństwa w życiu domowym i publicznym, poszanowania pełni praw reprodukcyjnych, w tym gwarancji dostępu do taniej antykoncepcji, także awaryjnej, oraz badań ginekologicznych. Polityka prorodzinna nastawiona na partnerski model związku wychowującego dzieci pozwoliłaby kobietom podejmować niezależne decyzje na temat rodzicielstwa” – podsumowuje Urszula Nowakowska z Centrum Praw Kobiet.

—————————————————————————————————————–

O Prev.:

Prev. jest szwedzkim startupem, który tworzą doświadczeni pracownicy służby zdrowia oraz eksperci z dziedziny nowoczesnych technologii. Połączenie fachowej wiedzy medycznej wraz z innowacyjnymi narzędziami technologicznymi zaowocowało rozwiązaniem ułatwiającym życie tysiącom kobiet z różnych zakątków świata. Usługa Prev. jest aktualnie dostępna na terenie wybranych krajów Unii Europejskiej. Twórcy aplikacji znając problem ograniczonego dostępu do tabletek antykoncepcyjnych i fachowej porady ginekologicznej, postanowili wyjść naprzeciw oczekiwaniom kobiet. Efektem pracy szeregu specjalistów jest stworzenie wygodnego i w pełni bezpiecznego sposobu, aby łatwo i szybko uzyskać pigułki antykoncepcyjne dobrane indywidualnie do potrzeb użytkowniczki. Aplikacja została przygotowana z myślą o kobietach w wieku 18-39 lat, bez względu na wyznanie, poziom wykształcenia czy status materialny – które pragną dyskretnego dostępu do nowoczesnej antykoncepcji za niewielkie pieniądze. W celu uzyskania większej ilości informacji proszę odwiedzić www.thisisprev.pl/ .


Związek

Wtórne utonięcie – czym jest i kiedy zagraża? Musisz to wiedzieć, szczególnie gdy wypoczywasz nad morzem

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
22 lipca 2021
Wtórne utonięcie - czym jest i kiedy zagraża
Fot. iStock

Wtórne utonięcie to termin, który wywołuje uzasadniony niepokój. Jeszcze kilka lat temu mało kto wiedział o istnieniu takiego zjawiska, ale temat coraz częściej jest poruszany i świadomość zagrożenia wzrasta. Warto wiedzieć, czym jest i komu zagraża wtórne utonięcie, szczególnie w kontekście odpoczynku nad morzem.

Spędzając wakacje nad wodą zazwyczaj mamy świadomość zagrożeń, jakie z tego wynikają. Wiele się słyszy o wypadkach nad morzem, jeziorach lub w przydomowych zbiornikach. Każdy z nas słyszał o utonięciu, o tym, że wystarczy chwila nieuwagi, by wydarzyło się nieszczęście. Nie każdy jednak jeszcze wie, że utonąć można także na kanapie we własnym domu w momencie, gdy wydaje się, że zagrożenie spotkane nad wodą minęło. Tymczasem takie rzeczy się dzieją, i choć nie są to zbyt częste przypadki, trzeba mieć wiedzę na ten temat. Szczególnie jest to ważne w przypadku dzieci, które o wiele częściej są narażone na niebezpieczne sytuacje na plaży.

Wtórne utonięcie - czym jest i kiedy zagraża

Fot. iStock 

Wtórne utonięcie — co to jest?

Na sam początek trzeba przypomnieć, czym właściwie jest utonięcie, by zrozumieć, czym jest wtórne utonięcie. Definicja wyjaśnia, że utonięcie jest to rodzaj gwałtownego uduszenia, do którego dochodzi w wyniku zablokowania dróg oddechowych płynem, zazwyczaj wodą. Wtórne utonięcie nie jest natomiast traktowane jako rodzaj utonięcia, co w powszechnej opinii zdążyło się już utrzeć, a raczej jako jego powikłanie. W jaki sposób tłumaczą to specjaliści?

Wtórne utonięcie — jak do niego dochodzi?

Wtórne utonięcie nie jest częstą sytuacją, ale za to bardzo niebezpieczną. W przypadku gdy doszło do tonięcia lub podtopienia, do dróg oddechowych trafia woda, która uniemożliwia wymianę gazową w płucach. Zazwyczaj jest organizm pozbywa się jej samodzielnie, podczas kaszlu, lub usuwają ją medycy za pomocą ssaka. W przypadku kaszlu woda nie zostaje całkowicie usunięta, co w pewnych przypadkach staje się zagrożeniem dla poszkodowanej osoby.

Wtórne utonięcie - czym jest i kiedy zagraża

Fot. iStock 

Tonięcie w wodzie słodkiej

O ile do płuc dostała się woda słodka, organizm sobie z tą sytuacją radzi, ponieważ pęcherzyki płucne wchłaniają wodę do krwiobiegu. Taka sytuacja może mieć miejsce podczas kąpieli lub np. podczas picia napojów. W tym przypadku minimalne zwiększenie objętości krwi w naczyniach może powodować niszczenie czerwonych krwinek i powstanie zaburzeń elektrolitowych. Szczęśliwie najczęściej nie ma to wpływu na zdrowie, a zmiany można zauważyć jedynie wykonując badanie krwi. Poważniejszym powikłaniem, jakie czasem wynika z obecności wody słodkiej w płucach, to ewentualna infekcja, jeśli woda jest zanieczyszczona przez bakterie.

Wtórne utonięcie a woda słona

Z kolei gdy do takiej sytuacji dochodzi po kontakcie z wodą słoną, konsekwencje bywają o wiele poważniejsze. Wtórne utonięcie jest  obrzękiem płuc wywołanym zaleganiem wody słonej w drogach oddechowych, co powoduje zaburzenia wymiany tlenu. Słona woda, która dostaje się do płuc, może być nawet przyczyną przenikania składników krwi do pęcherzyków płucnych. W tej sytuacji wymiana zachodzi odwrotnie, niż w przypadku wody słodkiej. Wiąże się to z ciśnieniem osmotycznym, i faktem, że woda słodka jest hipoosmotyczna (ma mniejsze stężenie jonów niż we krwi), a woda słona hiperosmotyczna (ma większe stężenie jonów niż we krwi).

Krótko mówiąc, wtórne utonięcie polega na tym, że płyny zamiast „uciekać” z płuc, pozostają w nich, powodując obrzęk. Po pewnym czasie pojawia się duszność i problemy z oddychaniem. A to stanowi poważne zagrożenie życia.

Wtórne utonięcie - czym jest i kiedy zagraża

Fot. iStock 

Po jakim czasie może dojść do wtórnego utonięcia?

Zazwyczaj można spotkać informację, że obrzęk płuc może pojawić się nawet 72 godzin po incydencie topienia się. Najczęściej jednak do wtórnego utonięcia dochodzi od kilkunastu minut po zdarzeniu do 24 godzin.

Co robić, gdy podejrzewamy wtórne utonięcie?

Zawsze w przypadku, gdy ktoś tonął, powinien uzyskać pomoc lekarską. Należy o nią poprosić nawet jeśli po chwili wydaje się, że sytuacja jest opanowana i nic złego się nie dzieje. Powikłania mogą nastąpić wiele godzin później i tylko szybka reakcja ratuje życie. W przypadku gdy podejrzewa się obrzęk płuc należy wezwać karetkę. Jeśli na miejscu zdarzenia są ratownicy wodni posiadający uprawnienia ratownika medycznego lub lekarza, należy zwrócić się do nich o jak najszybszą pomoc.


źródło:  centrum-ratownictwa.pl 

Zobacz także

Przez tydzień, codziennie uprawiałam z mężem poranny seks. Co to zmieniło w naszym życiu?

Dwa miesiące z życia kobiety. To nie takie proste

Rozstania i powroty. Co musi się zadziać, by związek z „eks” wypalił?