Liczy się technika, a nie rozmiar… Czy aby na pewno?

Seksualnie
Seksualnie
1 lutego 2018
Fot. iStock/RapidEye
 

„Liczy się technika, a nie rozmiar” – to powiedzenie zna chyba każdy, prawda? Najprawdopodobniej wymyślił je jakiś mężczyzna, by dodać otuchy innym facetom. Dlaczego nie kobieta? Bo dla nas na ogół naprawdę nie ma to większego znaczenia. Sztuka miłosna wytrawnego kochanka składa się z tak wielu elementów, że sama penetracja to naprawdę nic, przy tym, co potrafią kobiecie zrobić rękami, ustami czy… słowami. 

Ogromny penis może i działa na kobiecą wyobraźnię, ale wszystkie wiemy, że w praktyce to nic fajnego. Nie wierzycie? Zrobimy małe zestawienie plusów i minusów.

Mały penis

Wady: Niska samoocena faceta, brak dostatecznego wypełnienia pochwy.

Zalety: Brak ryzyka zakrztuszenia w trakcie robienia loda czy obrażeń wewnętrznych w trakcie penetracji. Facet często jest mistrzem seksu oralnego, ponieważ za wszelką cenę chce nadrobić to, czego nie może zrobić penisem (a i tak wszystkie wiemy, że orgazm pochwowy to rzadkość).

Duży penis

Wady: Zakrztuszenia w trakcie robienia loda, urazy podczas penetracji, strach przed seksem analnym (u kobiet). Wysoka samoocena faceta (często nieadekwatna do umiejętności).

Zalety: Ładny widok. Większe szanse na orgazm pochwowy. Więcej pozycji do dyspozycji, bo penis się nie wyślizgnie.

I to by było na tyle. Zdawać by się mogło, że panowie z małymi penisami wygrywają, prawda? PUDŁO.

Tak naprawdę nie liczy się ani rozmiar, ani technika penetracji. Liczy się chemia. Serio. Jeśli jej zabraknie, nie pomoże ani dźganie drągiem, ani najwymyślniejsze pozycje z Kamasutry, dedykowane małym penisom.

I może na tym powinniście się skupić, panowie.


5 tys. osób odpowiedziało na pytanie, jaki powinien być dobry seks. Zgadzasz się z nimi?

Seksualnie
Seksualnie
5 lutego 2018
Fot. iStock/proud_natalia
 

Zdawać by się mogło, że każdy z nas ma swoje własne, indywidualne potrzeby w kwestii seksu. Tymczasem badania pokazują, że większość z nas marzy dokładnie o tym samym. Owszem, detale mogą się różnić, ale podstawy zawsze są te same – bezpieczeństwo, zaangażowanie i otwartość na partnera. Amerykańskie badania, przeprowadzone na grupie 5 tysięcy osób w wieku od 18 do 70 lat z różnych grup etnicznych, deklarujących różne orientacje seksualne, jasno pokazują, co tak naprawdę jest ważne w związku, miłości i oczywiście… w seksie. 

Troskliwy i entuzjastyczny partner

Co sprawia, że seks jest dobry? Partner, który dba o nasze potrzeby i z radością spełnia zachcianki. Aż 83 proc. ankietowanych zadeklarowało, że opieka i entuzjazm w związku ma ogromne znaczenie dla udanego życia seksualnego.

Komunikacja

Chociaż nie znalazła się na pierwszym miejscu, 78 proc. osób odpowiedziało, że jest bardzo ważna. Jeśli z jakichś powodów nie możesz rozmawiać o swoich potrzebach lub nie chcesz tego robić, związek będzie nieudany.

Pocałunki

Dobry seks to taki, w trakcie którego para się całuje. Najlepiej, gdy robicie to w ten sam sposób, wtedy właśnie całowanie robi się „magiczne”. Tak twierdzi aż 76 proc. ankietowanych. Natomiast 62 proc. uznało, że zły pocałunek oznacza zły seks.

Orgazm

75 proc. osób, biorących udział w badaniu uznało, że orgazm jest konieczny, żeby seks można było uznać za dobry.

Sprośne rozmowy

Zdaniem 82 proc. ankietowanych, głośny seks jest szalenie pociągający. Nie chodzi tu tylko o rozmowę na temat potrzeb, ale przede wszystkich o brak hamulców w trakcie igraszek, sprośne teksty i komendy.

Pasja

Kiedy idziesz z kimś do łóżka, chcesz czuć pasję, pożądanie i namiętność. Potwierdza to 74 proc. osób.

Rutyna

Wciąż te same pozycje? Nic dziwnego, że seks jest kiepski. Zdaniem 74 proc. ankietowanych, zmiany są konieczne, żeby seks sprawiał radość. Rutyna nigdy nie służy parom.

Wiek

Amerykańskie badania potwierdziły wcześniejsze doniesienia, że satysfakcja z seksu rośnie wraz z wiekiem. Z ankiet wynika, że kobiety miały najlepszy seks w wieku 66 lat, a mężczyźni w wieku 64 lat. Tak przynajmniej zadeklarowali…

Trójkąty

Aż 62 proc. jest gotowych na takie eksperymenty. Oczywiście swój entuzjazm wyraziło więcej panów niż kobiet. 81 proc. panów chciałoby spróbować seksu w trójkącie. W przypadku pań, mowa o 47 proc.

I co ty na to?

Źródło: Bustle


Czego większość z nas (nieświadomie) pragnie?

Seksualnie
Seksualnie
1 lutego 2018
Fot. iStock/Vizerskaya

Powszechnie uważa się, że to faceci non stop myślą o seksie, fantazjują o każdej napotkanej lasce i chętnie eksperymentują. Tymczasem okazuje się, że my, kobiety, wcale od nich nie odbiegamy. Mamy mnóstwo pragnień – o jednych mówimy głośno, a o innych nawet nie mamy pojęcia, bo są gdzieś głęboko w naszej podświadomości. Nikogo już dziś nie dziwi informacja, że większość kobiet marzy o byciu zdominowaną (z brutalną formą włącznie). Co jeszcze nas kręci? 

Myślimy o seksie naprawdę często

Analizowałaś kiedykolwiek, jak często myślisz o seksie i w jakich sytuacjach do tego dochodzi? Zapewne nie. Co więcej, wydaje ci się, że robisz to stosunkowo rzadko? Naukowcy sądzą inaczej i aby to udowodnić, przeprowadzili prosty eksperyment. Najpierw poprosili kobiety, by oceniły, jak często myślą o seksie. Średni wynik? 6 razy dziennie. Potem dano im specjalne urządzenie, które zliczało każdą myśl o seksie. Panie miały w takim momencie jedynie nacisnąć przycisk. Ile wyszło? Około 19 razy dziennie. Naukowcy oczywiście podkreślają, że taki wyniki mógł być też spowodowany samą świadomością zliczania erotycznych myśli. Ale jak tak się zastanowię, to ja bym chyba kliknęła ze 30 razy…

Nieświadomie odczuwamy pociąg zarówno do kobiet, jak i do mężczyzn

Tym razem naukowcy zaprosili do eksperymentu grupę kobiet i mężczyzn o różnych preferencjach seksualnych, zarówno osoby heteroseksualne, jak i homoseksualne. Najpierw poproszono o zadeklarowanie swojej orientacji, a potem wszystkim pokazano trzy filmy erotyczne. Na jednym kobieta uprawiała seks z mężczyzną, w drugim występowały dwie lesbijki, a w trzecim geje. W czasie projekcji badacze obiektywnie mierzyli fizjologiczne pobudzenie narządów płciowych wszystkich uczestników. Później osoby biorące udział w badaniu musiały określi, który film najbardziej ich podniecał. Okazało się, że deklaracje mężczyzn potwierdziły się z wynikami naukowców. U kobiet natomiast było nieco inaczej. Panie odczuwały podniecenie na wszystkich filmach, nawet oglądając te, które kłóciły się z ich deklarowaną orientacją. Autorzy badań nie sugerują jednak, że kobiety są z natury biseksualne, raczej uważają, że atrakcyjność seksualna kobiet jest bardziej płynna lub elastyczna niż u mężczyzn. Co więcej, im silniejszy popęd płciowy kobiet, tym większy popęd czują do obydwu płci, niezależnie od ich orientacji seksualnej.

Nasi partnerzy seksualni mogą przypominać naszych braci

Nie od dziś mówi się, że niektóre kobiety podświadomie wybierają partnerów, przypominających ich ojców. Okazuje się jednak, że niektóre za wzór wybierają swojego brata. W jednym badaniu respondentki porównały zdjęcia twarzy swojego partnera z twarzami czterech innych mężczyzn (z których jeden był bratem kobiety). Bracia kobiet zostali sklasyfikowani jako bardziej podobni do partnerów kobiet niż osoby obce. Autorzy sugerują, że podobieństwo twarzy partnera do członka rodziny może wskazywać na optymalny kompromis pomiędzy genami, które są zbyt podobne, a genami, które są zbyt różne, aby zoptymalizować sukces reprodukcyjny. Co więcej, kobiet nie pociągają sami bracia, a jedynie mężczyźni, którzy ich przypominają.


 

Źródło: Psychology Today