Pozwól mi być sobą… Dlaczego udajemy „dla miłości”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
25 lipca 2016
Pozwól mi być sobą... Dlaczego udajemy „dla miłości"
Fot. iStock/teksomolika
 

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego słowa: „Kocham cię takim jakim jesteś” przyjmujemy za najpiękniejszy dowód miłości? Bo prawdziwa miłość polega na dostrzeganiu wspaniałości drugiego człowieka w jego autentycznym, oryginalnym i niepowtarzalnym „ja”. Jeśli jest inaczej, to co sprawia, że kochamy? I co takiego się z nami stało, że zabiegając o czyjeś uczucia zatracamy siebie, gubimy gdzieś prawdę o sobie?

Udajemy. Nie jesteśmy szczerzy przed samymi sobą i tak samo gramy przed partnerem. I mamy ku temu bardzo poważne powody.

Udajemy z lęku przed brakiem akceptacji

Jak to smutno świadczy o naszej samoocenie! Nie możemy uwierzyć, że zasługujemy na miłość, że wszystko czym jesteśmy jemu czy jej wystarczy…Nie może być inaczej, skoro sami dla siebie nie jesteśmy wystarczająco dobrzy, piękni, mądrzy, wspaniali. Ile to razy słyszeliśmy, że kluczem do miłości szczęśliwej jest odpowiednia dawka miłości własnej? Zamiast nauczyć się samoakceptacji tworzymy nowych siebie dla niego/niej, starając się bardzo dorównać jakiemuś własnemu wyobrażeniu o partnerze doskonałym. I powoli stajemy się w tym związku kimś obcym dla siebie samemu. Nie rozpoznajemy już swoich potrzeb (bo które są te prawdziwe i nasze, a które tego wymyślonego „ja”?), nie odczuwamy autentycznej radości (bo nasze „czujniczki szczęścia” nastawione są tylko na wyczuwanie i odczytywanie nastrojów tego, kogo chcemy zadowolić, tego – dla którego zrezygnowaliśmy z prawdy o sobie). Przywdziewasz swoją maskę i zaciskasz zęby. Przestawienie musi trwać.

Udajemy by „zdobyć” miłość i zatrzymać przy sobie partnera

Skoro on kocha żeglarstwo, to zdecydowanie jedynym sposobem, by zwrócił na ciebie swoją uwagę jest… pokochać żeglowanie. Naginaj rzeczywistość, żyj wbrew sobie, wmawiaj sobie i jemu, że uwielbiasz to życie, że o nim marzyłaś, że nigdy nie byłaś bardziej szczęśliwa.

Nieważne, że w głębi duszy tego nienawidzisz. Przecież coś was MUSI łączyć. Kiedy jakiś głos rozsądku podpowiada ci, że działasz niezgodnie ze swoimi pragnieniami, zagłuszasz go: „coś przecież trzeba poświęcić, żeby być szczęśliwym”.  Zamiast kochać różnice między wami, wpadasz w panikę, gdy okazuje się, że on uwielbia coś, co ciebie przyprawia o mdłości. Wiesz dlaczego to robisz? Bo uwierzyłaś, że żeby być szczęśliwa, MUSISZ być w związku. Może to presja otoczenia tak sprawiła, a może ciąg jakiś niezbyt szczęśliwych wydarzeń w twoim życiu. Uzależniasz swoje szczęście od NIEGO, więc chcesz tego związku za wszelką cenę. Poświęcisz swoje samopoczucie. Okłamiesz siebie samą, byle „to” mieć.

Udajemy, by oszukać siebie

Dlaczego? Żeby nic się nie zmieniło. Panicznie boisz się zmian, więc kłamiesz przed samym sobą, że miedzy wami wszystko jest jak dawniej. Kochasz – nie widzisz. Nie widzisz, że ona coś przed tobą nieustannie ukrywa. Nie widzisz, że on nie radzi sobie z nałogiem, a to odbija się na całej waszej rodzinie. Usypiasz na siłę swoją czujność, lekceważysz niepokojące sygnały świadczące o tym, że się od siebie oddalacie. Trwasz w wielkiej, nadmuchanej bańce, którą podtrzymujesz przy życiu grą pozorów i zręcznie dopracowanymi kłamstwami. Nie przyjmujesz do wiadomości, że tego związku już właściwie nie ma. Wolisz to niż „oko w oko” z prawdą o waszej relacji, o braku miłości. Ze świadomością, że prędzej czy później, nastąpi koniec.

Udajemy by oszukać innych

Niech iluzja trwa, po co martwić tych, których kochamy? Dlaczego zasmucać rodziców, którzy już coś zaczynają nawet podejrzewać, ale zbywasz ich wymuszonym, radosnym „ No, co wy, jakie problemy? Po prostu zmęczona jestem, dzieci, praca, nie wiecie jak to jest?”. Karmimy złudzeniami najbliższych, niech myślą, że wszystko jest dobrze. Nie mów, że się wam nie układa, nie mów, że on bywa agresywny, że z jej powodu cierpisz. Udawaj, że to związek idealny. Pokazuj całemu światu wasze uśmiechnięte zdjęcia, pamiątki ze wspólnych podroży. Stwórz obraz perfekcyjnej miłości i utrzymuj go przy życiu jak długo się da. Zaklinaj rzeczywistość. Może, skoro udało ci się oszukać wszystkich wokół, to naprawdę wszystko się samo jakoś ułoży?

Jakże zmieniłoby się nasze podejście do naszych związków, gdybyśmy przestali udawać. Jakże łatwo byłoby przestać udawać, gdybyś potrafili kochać i akceptować przede wszystkim siebie samych.


Bielizna i pewność siebie? Duet, który można wypracować!

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
25 lipca 2016
Bielizna i pewność siebie? Duet, który można wypracować!
fot. iStock/Lorado
 

Z bieliźnianą miłością jest jak ze szpinakiem, żeby zrozumieć jego wartość i przekonać się do unikalnego smaku, trzeba po prostu dorosnąć. Zakup pierwszego biustonosza nie dla wszystkich jest przyjemnością; czasem na zalew radości z powodu nowego kompletu bielizny musimy trochę poczekać. Jednak kiedy już znajdziemy idealny rozmiar, chcemy więcej i więcej. Dessous to najlepszy przyjaciel kobiety, który może być zarówno oznaką buntu przeciw panującym trendom, ale i potwierdzeniem, że o siebie dbasz, a do tego może sprawić, że poczujesz się lepiej!

Definicja stylu

Mówi się, że bielizna to narzędzie do uwodzenia mężczyzn, bo czy może być coś seksowniejszego od czarnej koronki na nagim ciele? Zamiast zmuszać się do ubierania tego, co modne i co powinno znaleźć się pod codziennym strojem, zastanów się, jaki styl preferujesz tak naprawdę. Myśląc o czarnej koronce zapominamy, że nie każda z nas czuje się w niej komfortowo, a przecież komplet dopasowany do naszego charakteru może nie tylko poprawić humor, ale przede wszystkim dać nam wygodę na cały dzień. Sportowy stanik na co dzień? A może najmodniejszy bralet? Cokolwiek wybierzesz, pamiętaj, że nie ma żadnych zasad, kiedy chodzi o styl. Po prostu ubierz to, co sprawi, że poczujesz się piękna i szczęśliwa.

Rozpieszczaj się!

Nowy biustonosz w ramach gratulacji dla samej siebie za kolejny udany projekt? Dlaczego nie! Kiedy bieliźniana miłość już zakwitnie, nic nie sprawia większej radości od nowego kompletu upatrzonego w ulubionym sklepie. Jako kobieta z serii plus size, bardzo często słyszę, że powinnam nosić zwykłą, ładną bieliznę, ale na pewno nie taką zarezerwowaną tylko i wyłącznie dla pięknych, szczupłych dziewczyn. Trochę czasu zajęło mi przekonanie siebie samej, że to wielka bzdura. Niestety dla społeczeństwa, jestem strasznie przekorną osóbką, co w tym wypadku polecam każdej z was! Nieważne, ile ważysz i jaki nosisz rozmiar, ważne, żeby sprawiać sobie drobne radości, które sprawią ci przyjemność, ale i podkreślą twoją kobiecość. Kiedyś usłyszałam, że seksowna, luksusowa bielizna przypomina kobietom o ich wrodzonej wartości – coś w tym jest!

Działaj pod przykrywką

Każda z nas lubi mieć słodkie tajemnice, a kiedy takim sekretem staje się ulubiony komplet pięknej bielizny, poczujesz się naprawdę wyjątkowo! Możesz pracować od dziewiątej do siedemnastej, szanować dress code, a jednocześnie sprawić, że poczujesz się sobą. W końcu nikt nie zajrzy ci pod sukienkę! Naprawdę nie doceniamy potęgi  tej części garderoby, która jest wielkim polem do popisu w temacie wyrażania swojej indywidualności. W końcu pod ogromny, wygodny sweter możesz założyć zalotny, koronkowy biustonosz, a pod profesjonalną garsonkę – piękne, tiulowe body. Dla mnie seksowna bielizna to pewnego rodzaju pokreślenie osobowości, ale i poczucie, że jestem sobą w każdej minucie dnia, niezależnie od tego, gdzie jestem. No i jak mawiają faceci – zawsze miło zobaczyć piękną bieliznę po zdarciu tradycyjnej spódniczki z ukochanej.

Doceniaj to, co czyni cię wyjątkową

Niezależnie od tego jaki kształt ma twoja sylwetka czy jaki aktualnie nosisz rozmiar, powinnaś cieszyć się swoim ciałem. Tak, doskonale wiem, że to wcale nie takie proste. Szczególnie jeżeli twój rozmiar odbiega od sieciówkowych norm, a przepiękny stanik w krzykliwym kolorze staje się obiektem pożądania. Na trudnej drodze do tej pięknej miłości stoi jeszcze ciężki okres dojrzewania, z którego czasem wychodzimy z minimalną pewnością siebie, a wrogiem numer jeden zostaje lustro. Cała sztuka polega na tym, żeby docenić coś, co czyni cię wyjątkową, choć wcześniej nie zwracałaś na to uwagi. W moim przypadku było tak z biustem, który zawsze odbiegał od przyjętych norm. Nienawidziłam go, aż w końcu dotarło do mnie, że może to być mój największy (dosłownie) atut. Pomogła mi w tym brafiterka, która idealnie dobrała rozmiar biustonosza, dobierając do niego piękne, wysokie majtki. Wtedy pierwszy raz poczułam się naprawdę piękna! Jeżeli w przeszłości nasłuchałaś się, jak bardzo jesteś: brzydka, gruba, za chuda, za niska, masz za długie ręce, za krótkie nogi – potraktuj noszenie pięknej bielizny jako trening pewności siebie i akceptacji. Zobaczysz, z czasem to, co kiedyś powodowało ogromny ból, stanie się twoim atutem!


5 delikatnych, naturalnych sposobów na blond refleksy we włosach

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
25 lipca 2016
blond refleksy
Fot. iStock / Shironosov

Lato to czas, gdy chętnie eksperymentujemy z długością włosów, zmieniamy ich kolor, by był świeży, lżejszy, pasujący do słonecznej i radosnej pory roku. Samo słonce również ułatwia nam to zadanie, naturalnie rozjaśniając pasemka na głowie, łącznie z brwiami i rzęsami.

Największą korzyść czerpią z tego naturalne blondynki, u pozostałych kobiet, różnice z reguły nie są wyraźne. Jednak gdy jesteś posiadaczką naturalnie jasnych włosów i chcesz podbić uzyskany efekt rozjaśnienia czupryny, wypróbuj domowe, naturalne sposoby, które ułatwią to zadanie, bez sięgania po niszczącą włosy chemię.

Delikatne receptury dla uzyskania jaśniejszych refleksów:

1. Rumiankowa płukanka

Te niepozorne białe kwiatki z żółtym środkiem, znakomicie poradzą sobie w roli naturalnego rozjaśniacza włosów. Metoda jest absolutnie naturalna i wyjątkowo prosta. Zaparz kwiaty rumianku, i zanurz włosy w przestudzonym naparze. Efekt rozjaśnienia powinien pojawi się już po pierwszym użyciu. W dodatku sam rumianek działa oczyszczająco na skórę głowy.

 

 Fot. Pixabay / condesign / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / condesign / CC0 Public Domain

2. Sok z cytryny

2-3 łyżki soku z cytryny dodaj do litra letniej wody. Dzięki takim proporcjom rozjaśnisz włosy, bez narażenia ich na nadmierne wysuszenie. Po umyciu włosów odciśnij je ręcznikiem i polej przygotowanym roztworem. Czynność powtarzaj po każdym myciu włosów, aż uzyskasz oczekiwany efekt. Jeśli nie obawiasz się nadmiernego przesuszenia końcówek, zastosuj metodę bardziej ekspresową, ale mniej delikatną: wyciśnij do butelki ze spryskiwaczem sok z cytryny, usiądź na słońcu i co 30 minut pryskaj mieszanką całe włosy. Powtarzaj kilka razy w tygodniu.

Fot. Pixabay / Morgan4uall / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / Morgan4uall / CC0 Public Domain

3. Maseczka z cynamonem

Aby wykorzystać właściwości cynamonu, wymieszaj go z porcją delikatnej odżywki do włosów. Nałóż na włosy a grzebieniem równomiernie rozprowadź na całej ich długości. Nałóż czepek i trzymaj maskę na włosach przez minimum 2 godziny.

 Fot. Pixabay / stevepb / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / stevepb / CC0 Public Domain

4. Miód

Możesz wykorzystać go na dwa sposoby, które odżywią i rozjaśnią pasma.

Woda miodowa: Łyżkę miodu rozpuść w filiżance zimnej  wody na 30 minut.Roztwór nałóż na włosy na godzinę. Następnie spłucz.

Maseczka miodowa: 2 łyżki miodu wymieszaj z 3 łyżkami oliwy i 1/2 szklanki wody, odstaw maseczkę na godzinę. Po tym czasie maskę nałóż na całą długość włosów i trzymaj ją na nich przez 20 minut. Stosuj 2 razy w tygodniu.

miód

Fot. Pixabay / fancycrave1 / CC0 Public Domain

5. Korzeń rabarbaru (korzeń rzewienia)

1/3 szklanki mielonego korzenia rzewienia (kupisz w aptece lub w sklepie zielarskim) zalej niewielką ilością ciepłej wody, do uzyskania papki. Poczekaj 15 minut, dodaj łyżeczkę miodu i łyżkę odżywki. Nałóż na włosy. Po 1 – 3 godzinach spłucz.

 Fot. Pixabay / kaboompics / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / kaboompics / CC0 Public Domain

 


źródło: www.elle.pljablondynka.blogspot.com


Zobacz także

Kiedy w wasze życie wkrada się rak. Czy masz prawo okazać słabość, gdy ukochana osoba choruje?

14 sygnałów, że on chce do ciebie wrócić, ale nie ma odwagi powiedzieć tego wprost

6 finansowych rozmów, przez które musi przejść każdy związek