10 rzeczy, których szczęśliwe pary nigdy nie robią

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
4 maja 2017
Fot. iStock/grki
Fot. iStock/grki

Kto by z nas nie chciał przepisu na szczęśliwy i udany związek? Bralibyśmy w ciemno bez zastanowienia. Jest jednak kilka rzeczy, które wprowadzone we wspólne życie mogą sprawić, że będzie nam ze sobą dobrze i że uznamy nasz związek za naprawdę szczęśliwy.

Bo szczęśliwe pary nie robią tych 10 rzeczy:

Nie analizują swojego związku z rodziną i przyjaciółmi

Jeśli pojawia się problem nie opowiadają o nim na prawo i lewo słuchając opinii i podszeptów innych. Oni siadają i wspólnie szukają rozwiązania. Rozmawiają, dyskutuję, spierają się, ale między sobą, nie konsultując swoich opinii z nikim, kogo bezpośrednio dana sytuacja nie dotyczy.

Nie porównują się z innymi

Szczęśliwy związek cechuje akceptacja, przyjmowanie siebie nawzajem takimi, jakimi jesteśmy. Porównywanie siebie z innymi jest po pierwsze niesprawiedliwe wobec tego, kogo kochamy, po drugie zupełnie oderwane od rzeczywistości, bo przecież każdy z nas jest inny, na czym innym mu zależy, co innego jest dla niego ważne.

Nie grają roli ofiary

Szczęśliwe pary biorą odpowiedzialność za swoje uczucia i ich rolę w związku. Tu nikt nikogo nie obwinia za swoje problemy czy błędy.

Nie traktują siebie śmiertelnie poważnie

Oni wiedzą, że wspólne życie to też śmiech i zabawa, których nie może zabraknąć. Szczęśliwe pary dużo się śmieją, dobrze się ze sobą bawią. Przecież i tak jesteśmy wystarczająco zestresowani i zmęczeni, więc nie ma potrzeby dokładać sobie stresu w związku.

Nie krytykują siebie

Krytyka nie ma na celu zranić, skrzywdzić, wytknąć błędy. Ci, którzy są szczęśliwi w swoich związkach uczą się wyrażać swoje potrzeby w delikatny sposób. Jeśli coś ich drażni w drugiej osobie, nie atakują, a rozmawiają o tym dlaczego tak jest i czy można coś z tym zrobić.

Nie ignorują swoich finansów

Pieniądze to często punkt zapalny w związkach. Jednak, ci którzy są ze sobą szczęśliwi rozmawiają o swoich finansach, nie mają przed sobą tajemnic, wspólnie planują wydatki – te obowiązkowe, a także te dla przyjemności. Aby stworzyć szczęśliwy związek, trzeba o pieniądzach rozmawiać.

Nie czytają sobie w myślach

Podstawą każdego szczęśliwego związku jest komunikacja. Szczęśliwe pary wiedzą, jak mówić o swoich uczuciach i potrzebach, nie boją się tego robić niezależnie od tego, co czują. Nie czekają aż druga strona się domyśli, o co im chodzi.

Nie pilnują obsesyjnie swoich ról

Każdy z nas wyniósł jakieś stereotypowe przekonania na temat związku, jak chociażby te, że kobieta dba o dom, a mężczyzna zarabia na rodzinę. Jednak szczęśliwe pary nie trzymają się obsesyjnie tych przekonań. Tu każdy potrafi wyjść poza swoją rolę, oprzeć swój związek na prawdziwym partnerstwie, a nie sztywno przypisanych obowiązkach i zadaniach.

Wspierają się

A nie gderają, że odbiło ci, bo chcesz zmienić pracę – to przykład. W udanych związkach każdy może liczyć na wsparcie, na podsycanie motywacji do działań, do osiągania celów, a także do zmian, które wiadomo, że nie zawsze są dla nas łatwe.

Nie są dla siebie dobrzy na zewnątrz

Ci, którzy żyją w udanych związkach nie mają potrzeby epatowania swoim szczęściem i miłością na zewnątrz. Dla nich jest to tak oczywiste, że nie obnoszą się z tym, nie dzielą swoimi uczuciami na forum przez chociażby wyznawanie sobie miłości na portalach społecznościowych. Jest to im kompletnie obce i zupełnie do szczęścia niepotrzebne.


źródło: womenshealthmag.com

 


Nie narzekaj na samotność, bo to najlepszy sposób na… relaks

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
4 maja 2017
Fot. iStock/MundusImages
Fot. iStock/MundusImages

Nareszcie wolny wieczór! Już planujesz gorącą kąpiel z pianą, kieliszek wina i dobrą książkę. Nie odbierasz telefonów od znajomych, piszesz do nich tylko wiadomości „dzisiaj zostaję w domu, bawcie się dobrze, pa”. I nie przeszkadza ci w ogóle, że spędzisz go samotnie. Wręcz traktujesz to, jako największą zaletę. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, że właśnie wybrałaś najlepszy sposób na odprężenie. Zdaniem naukowców najlepiej relaksujemy się właśnie w samotności.

W dzisiejszym świecie, kiedy mamy mnóstwo obowiązków na głowie, odpoczynek to podstawa. Jak najlepiej się odprężyć, aby naładować baterie i zyskać energię? Zdaniem zespołu badawczego powołanego przez BBC, najlepiej zrelaksujemy się w samotności. Grupa ekspertów z dziedziny antropologii i neurologii wysnuła taki wniosek na podstawie internetowej ankiety, w której udział wzięło 18 tysięcy osób ze 134 krajów z całego świata.

Formularz zawierał listę najbardziej relaksujących czynności. W czołówce znalazło się czytanie, obcowanie z naturą, słuchanie muzyki i „nie robienie niczego konkretnego”. Naukowcy uznali, że są to przyjemności, które możemy wykonywać w samotności, bez potrzeby posiadania towarzystwa. Czyli najlepiej jest nam po prostu samym ze sobą.

Ankietę wypełnili introwertycy oraz ekstrawertycy. Okazało się, że osoby o towarzyskim i otwartym podejściu do życia również bardziej cenią sobie samotne chwile od chwil spędzonych z innymi ludźmi. Jednak nie ma to jak odpoczynek we własnym towarzystwie…

Wyniki badań mają pomóc w opracowaniu systemu pracy, który pomoże ograniczyć stres i pozwoli na częstszy wypoczynek. Dzięki temu może zostać zminimalizowane ryzyko wystąpienia wypalenia zawodowego, depresji czy zespołu przewlekłego zmęczenia. A to one należą do najczęstszych czynników, które nas dołują oraz odbierają chęć i motywację do działania.

Fot. iStock/MundusImages

Fot. iStock/MundusImages

Dlatego nie miej już nigdy więcej wyrzutów sumienia odmawiając znajomym wyjścia na miasto. Nie czuj się także źle, zamykając się w łazience na klucz i oddając czynnościom, które sprawiają ci przyjemność. Masz prawo do odpoczynku w samotności. Dzięki temu zyskasz i ty, i osoby w twoim otoczeniu. Będziesz szczęśliwsza, odprężona i będziesz miała większy zapał do pracy i pokonywania codziennych trudności.

A singielki powinny docenić to, że mają czas, który mogą przeznaczyć dla siebie. Bo matkom i mężatkom jest dużo ciężej wygospodarować trochę wolnego wyłącznie na swoje przyjemności.


Źródło: bbc.co.uk


A może zamiast ze sobą walczyć, łatwiej byłoby kilka naprawdę banalnych rzeczy odpuścić?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
3 maja 2017
Fot. iStock/Sjale
Fot. iStock/Sjale

„Jeny, jak mnie denerwuję te jego skarpetki w sypialni”.

„Mogę go o coś prosić 10 razy, a on jakby nie słyszał”.

„Mówi, że zaraz coś zrobi i na gadaniu się kończy”.

Oj pewnie każda z was dopisałaby tu po swoim własnym zdaniu pod tytułem: „co mnie wkurza w moim partnerze”. Bo, że nas wkurza to normalne. Pytanie tylko, czy to wkurzenie przeszkadza nam w codzienności? Czy walka bądź co bądź z wiatrakami oznacza, że coś się dzieje z naszym związkiem, czy może z nami?

Przecież doroślejemy, dojrzewamy, zmieniamy się, a obok nas jest nieustannie ten sam mężczyzna. No może wkurzać, może irytować, zwłaszcza, gdy on nie zmienia się tak, jak my byśmy tego oczekiwały. I jasne, że można z tego zrobić tragedię, rwać włosy z głowy, czepiać się na każdym kroku. Warto postawić sobie jednak pytanie, nie: czy jest szansa, że on się kiedyś zmieni, tylko: dlaczego to ja tej zmiany chcę. Przecież wszystko zaczyna się od nas.

„Dlaczego MNIE to wkurza”, „Dlaczego MNIE to irytuje”, „Dlaczego to JA nie mogę zaakceptować w nim pewnych cech”. Ale nim zrobicie wgląd gdzieś głęboko w siebie warto też zdać sobie sprawę, że są rzeczy w związku, z którymi nie powinniśmy walczyć, tylko odpuścić. O ile łatwiej by się nam żyło, gdybyśmy zamiast szykować się na kolejną bitwę, po prostu odpuszczali.

Na przykład?

Wynoszenie śmieci

Ha! Zaskoczeni? Tak, to banał, ale przypomnijcie sobie ile kłótni, albo wzajemnej niechęci miało źródło w tych przeklętych śmieciach. Nikt nie lubi ich wynosić, każdy unika jak ognia. Ale kłótnia o śmieci? Przyznacie, że już sam powód brzmi jak absurd. No więc, nie walczmy o wynoszenie śmieci. Czy nie lepiej usiąść i ustalić: słuchaj wynosimy każde z nas po tygodniu na zmianę. Od poniedziałku do niedzieli ty, później ja. I zobaczcie – wszystko jasne, jeden powód do walki mniej. Niby nic nie znaczący? Ale spróbujcie choćby tę najmniejszą rzecz w waszym życiu zmienić.

Planowanie

Ty się umówiłaś z przyjaciółkami, a on ci komunikuje, że na kolację wpadną jego rodzice. Albo ty wymarzyłaś sobie wspólny weekendowy wypad, a okazuje się, że on wziął godziny w pracy za kumpla. I wojna gotowa. Ile razy ze sobą walczyliście o wasze plany, to znaczy o plany każdego z was osobno? Kiedy nagle okazywało się, że macie zupełnie odmienny pomysł na wieczór, na weekend, na urlop? Ty czujesz się ignorowana, bo on cię nie pytał, czy coś masz w planach, on się wścieka, bo każesz mu jego plany zmienić. A wszystko znowu opiera się na tej oklepanej komunikacji. Jeśli my nie powiemy, że idziemy z przyjaciółkami do kina, to skąd on ma wiedzieć, że w ten sam wieczór nie może zaprosić szefa na kolację. A tak często po prostu zapominamy poinformować o tym, że się z kimś umówiliśmy, że coś zaplanowaliśmy. Co by się stało, gdyby to zmienić?

Pranie

„Bo ja ciągle piorę jego gacie!” – w tym komunikacie jest wszystko. To, że on mnie nie szanuje, że czuję się jak jego służąca, że nie chcę być panią od prania i sprzątania. Z praniem jest trochę tak jak z wynoszeniem śmieci. Nikt tego nie musi robić, ale to my kobiety jakoś czujemy się za to odpowiedzialne. I ok, dopóki nas to nie mierzi, możemy sobie prać, sprzątać, wynosić śmieci. Gorzej, gdy pranie okazuje się punktem zapalnym. Dlaczego?? Czy naprawdę chcemy walczyć o to, żeby on zaczął prać swoje brudy, czy może pod tym konfliktem jest jednak coś głębiej ukryte?

Spóźnianie się

Sprawa dotyczy sytuacji, kiedy on wychodzi z kumplami, czy na kolację służbową. Mówi, że będzie później, ale to później nie wiadomo, kiedy nastąpi. A ty się denerwujesz, budzisz się, próbujesz się do niego dodzwonić. I nic. Cisza. I ty masz poczucie, że wychodzisz na kontrolującą go na każdym kroku psychopatkę. Kiedy on w końcu wraca ciskasz gromami, wściekasz się i nie odzywasz przez co najmniej jeden dzień. A niech wie, a co. Akurat u mnie ta walka trwa nieustannie. I chociaż wiem, że muszę powtarzać, że się martwię, żeby tylko dał znać, że nie będzie o północy tylko o czwartej nad ranem, to nic z tego. On i tak o tym nie pamięta… Wrrrr. A ja nie potrafię przestać się martwić i snuć katastroficznych wizji. Ale spróbujcie, może w waszych związkach się uda zażegnać to zarzewie konfliktu.

Wspólny czas

Bo zawsze dla kogoś z was jest go za mało. Za mało czasu, za mało poświęcania sobie nawzajem uwagi. „Wszyscy inni są ważniejsi ode mnie” – wyrzucamy z siebie pewnie zdecydowanie zbyt często, ale niestety równie często słusznie. Bo w natłoku spraw i obowiązków, czujemy się zaniedbane, niekochane, ignorowane. Moja przyjaciółka po kolejnej wojnie o wspólny czas ustaliła, że dwa razy w tygodniu choćby się waliło i paliło piją wspólnie poranną kawę, i co najmniej raz jedzą razem kolację. Sprawdziło się. Co więcej, nagle w ogóle zaczęli bardziej zwracać uwagę na wspólnie spędzany czas i o niego dbać.

Teściowie

To jak niekończąca się wojna. Możesz wygrać jedną bitwę, ale wiesz, że za rogiem czai się kolejna. Bo tak już jest. Bierzesz sobie męża z całym jego rodzinnym grajdołkiem, który, jak wiemy, bywa różny – czasami naprawdę różowy, a czasami bez kija nie podchodź. I co nam da walka? Że teściowa zła, że nasza matkę odwiedzić powinniśmy. Rety, aż głowa puchnie od planowania roku tak, by żadna ze stron nie poczuła się pokrzywdzona. Inna sprawa, że ta sytuacja krzywdzi wasz związek i powoduje narastającą niechęć. Może czas usiąść i to przedyskutować? Ustalić jakieś wspólne zasady, postawić na nowo granice, żeby taki powód jak teście nie był przyczyną waszych walk?

I gdyby tak odpuścić w tych kilku kwestiach. Przedyskutować na spokojnie, podjąć wspólne decyzje i odpuścić… Machnąć ręką, bo mamy to ustalone, więc nie będę się już więcej tym nakręcać. No chyba, że nadal chcecie posiadać zarzewie konfliktów… Ale to już sytuacja na zupełnie inny temat.


Zobacz także

Fot. iStock / 400tmax

Pożegnanie z miłością

Fot. Unsplash / CC0 Public Domain

Jak poznać, że druga osoba się oddala? 22 sygnały, które nie pozostawiają wątpliwości

Dlaczego ludzie decydują się na małżeństwo, choć dobrze wiedzą, że to się nie uda?

„Ryzykanci”. Dlaczego ludzie decydują się na małżeństwo, choć dobrze wiedzą, że to się nie uda?