Profilaktyka i diagnostyka raka jajnika – czy to w ogóle istnieje…?

Dr Tadeusz Oleszczuk
Dr Tadeusz Oleszczuk
9 października 2017
Fot. iStock /  7postman
Fot. iStock / 7postman
 

Każdego roku na raka jajnika w Polsce choruje prawie cztery tysiące kobiet. 75% tej liczby to stany zaawansowane. Wyróżniamy różne typy raka jajnika, ponieważ jajnik jest jedynym miejscem w naszym ciele, które zawiera w swojej budowie komórki posiadające materiał genetyczny wszystkich komórek człowieka. Ta różnorodność histopatologiczna stanowi ogromną trudność w jednoznacznym określeniu przyczyn pojawienia się komórek nowotworowych. Znamy część czynników ryzyka, ale nie jest to takie proste jak w przypadku raka szyjki macicy, którego przyczyną są określone rodzaje wirusa HPV. W przypadku raku jajnika możemy mówić o grupie ryzyka wystąpienia nowotworu, choć czynniki środowiskowe modyfikują to ryzyko w różnym kierunku.

Jeśli w rodzinie były zachorowania na raka jajnika, to ryzyko pojawienia się go w kolejnych pokoleniach określane jest w granicach 15-20%. Ryzyko to zwiększa się kiedy występował jednocześnie rak piersi, czy jelita grubego.

Nowotwór pojawia się kiedy odporność jest osłabiona, a układ immunologiczny zajmuje się walką ze stresem, używkami, czynnikami chemicznymi obecnymi w otoczeniu, czy infekcjami. Można powiedzieć więc, że prawie ¾ czynników zależy od sposobu odżywiania, warunków środowiskowych, a około ¼  – od predyspozycji genetycznej.

Na szczęście możemy dzisiaj wykonać badanie mutacji genetycznych i określić stopień ryzyka możliwości pojawienia się niektórych nowotworów.

Rak jajnika dotyczy kobiet w każdym wieku, jednak największa liczba zachorowań dotyczy kobiet po 30. roku życia. Często zaburzenia ze strony układu pokarmowego, które nie przechodzą po kilkumiesięcznych leczeniach kierują uwagę lekarza, aby zasięgnąć konsultacji ginekologicznej. Bardzo często bowiem pacjentki z nieswoistymi objawami ze strony przewodu pokarmowego kierowane są na oddział ginekologiczny, gdzie okazuje się, że przyczyną ich dolegliwości jest powiększony jajnik. Na takie objawy szczególnie wyczulone powinny być panie  zbliżające się do okresu menopauzy. Jajniki powinny być mniejsze, a nie większe. Gorzej jeśli oba są wyraźnie powiększone i w obrazie USG stwierdza się nieprawidłowe podejrzane struktury z niskimi oporami przepływu w naczyniach krwionośnych guza. W takim przypadku poszerza się diagnostykę o badania specjalistyczne, jak choćby poziom markerów raka jajnika, czy badanie rezonansem magnetycznym miednicy małej. Takie badanie bowiem bardzo dokładnie obrazuje, co dzieje się nieprawidłowego w narządzie rodnym i otaczających tkankach.

Rak jajnika jest typem bardzo agresywnym i szybko rosnącym, dającym rozsiew  w jamie brzusznej zanim pojawią się jakiekolwiek objawy. Zaleca się jednak częste kontrole ginekologiczne        z oceną USG narządu rodnego u osób, gdzie w rodzinie występował rak jajnika. Szczególnie kiedy pojawić się mogą zaburzenie miesiączkowania, wzdęcia brzucha, odbijania, biegunki, czy zaparcia.       W razie wątpliwości poszerza się diagnostykę o specjalistyczne badania krwi i radiologiczne.

Skuteczność leczenia raka jajnika jest jednak niska i na przestrzeni lat, pomimo niewielkiej poprawy, nie przekracza na całym świecie 35-40% przeżyć pięcioletnich. Dysponujemy jednak coraz lepszymi schematami leczenia, chemioterapią raka jajnika i z pewnością za kilka, kilkanaście lat poszerzona diagnostyka i leczenie genetyczne przyczynią się do poprawy sytuacji w walce z tym podstępnym rodzajem nowotworu.

Warto jednak zawsze zwracać uwagę na ogólny stan zdrowia i czynniki, które służą wzmacnianiu naszego układu odpornościowego. Często bowiem w rodzinie współistnieje choroba tarczycy, co może świadczyć o zaburzeniach immunologicznych, dziedziczonych i wzmacnianych nieprawidłowym sposobem odżywiania. Brak aktywności fizycznej również skutkuje osłabieniem odporności. Stres , szczególnie przewlekły, osłabia układ odpornościowy. Czynniki chemiczne obecne w pożywieniu, żelach, kremach, środkach do stosowania na powierzchnię ciała jak i doustnie,  zatrucie środowiska ma ogromny wpływ na nasze zdrowie. Warto więc korzystać z wszelkich dobrodziejstw współczesnego świata świadomie i z umiarem.

Dr n. med. Tadeusz Oleszczuk, POLMEDlinia 2px

Trwa III odsłona ogólnopolskiej kampanii Diagnostyka jajnika 19 września rusza III odsłona Ogólnopolskiej Kampanii Społecznej Diagnostyka jajnika pod hasłem: Miłość? Pewnie! Ale zdrowie przede wszystkim!  Ambasadorami akcji został znany aktor serialu „M jak Miłość” Krystian Wieczorek, z żoną – Marią.

Więcej na temat kampanii na stronie: www.kwiatkobiecosci.pl

poziom-logosy-RGB_EDIT

 


Matka Polka Karmiąca – czyli o tym, jak kobiety wymyśliły sobie coś, czego nie ma

Dr Tadeusz Oleszczuk
Dr Tadeusz Oleszczuk
7 września 2017
Fot. iStock / cunfek
Fot. iStock / cunfek
 

Drogie Panie, chciałbym złożyć oświadczenia. A mianowicie: nie istnieje coś takiego jak dieta matki karmiącej. I nigdy nie istniała. A już z całą pewnością nie należy do nich picie bawarki, mlecznych mieszanek, herbatek, koperku czy egzotycznych soków z owoców o nazwach z „Baśni tysiąca i jednej nocy”. Wszystko zależy od kontekstu. Zgadzam się natomiast, co do dbania o gospodarkę wodną organizmu, czyli pilnowania odpowiedniego nawodnienia. Najlepiej  samą wodą. Ta w kranie ma na pewno więcej minerałów, niż źródlana w plastikowych butelkach. Jeśli zaś chcemy i lubimy pić wodę z butelki to ważne, aby była mineralna. Zawiera bowiem określone minerały w opisanej na etykiecie ilości.

Dieta matki karmiącej, czy nie karmiącej, tak jak dieta kobiety ciężarnej powinna być oparta w głównej mierze na świeżych warzywach z dodatkiem niewielkiej ilości owoców. Często bowiem jeśli kobieta świadomie rezygnuje z cukru, to podświadomie „przesiada się” na owoce. Bywa, że zjada kilka kilogramów mandarynek dziennie. Znam takie przypadki. Niestety jeśli ten nadmiar kalorii nie zostanie w ciągu dnia spalony, to będzie się odkładał w postaci niepotrzebnych kilogramów. Ważne jest natomiast, aby jeść również kasze pełnoziarniste. Dobrze jeśli w jadłospisie znajdą się oleje roślinne, nasiona słonecznika, pestki dyni, czy orzechy włoskie. Doskonale zastępują ochotę na drobne przekąski, ciasteczka, słodycze.

Generalnie jednak chodzi o proporcje. Jeśli najdzie nas ochota na  „fast fooda”, to byłoby dobrze, żeby był uzupełniony surowymi warzywami, surówką, kiszoną kapustą, czymś gdzie jest niezbędny błonnik. Ważne, aby dać szansę probiotycznym bakteriom na wzrost i działania chroniące naszą odporność i zdrowie, które zaczyna się w… jelitach.

Kolejną słabością kobiet, i nie tylko kobiet oczywiście, jest – kawa. I na zdrowie. Ale jeśli już pijemy kilka kaw/herbat dziennie, to byłoby dobrze, gdybyśmy przepijali” te cudowne używki wodą, która wyrówna jej niedobór po moczopędnym działaniu kofeiny. Zaburzenia bilansu wodnego organizmu często kończą się zaparciami, gorszym samopoczuciem, brakiem energii. Jeśli tych objawów nie zauważymy i odpowiednio nie skojarzymy przyczyn, to radzenie sobie na różne sposoby bez uzupełnienia wody w organizmie nie przyniesie odpowiednich efektów. A jeśli osłabienie próbujemy zmniejszyć poprzez wypicie energetyków, to przynajmniej miejmy świadomość tego, że efekt będzie chwilowy, a spustoszenia w organizmie długotrwałe i nieprzyjemne.

Ważną sprawą natomiast po porodzie jest fakt, iż może pojawić się niedoczynność tarczycy, która objawia się zaparciami i spadkami ciśnienia, a także osłabieniem sił, czasem depresją. Tylko leczenie przyczynowe, uzupełnienie niedoboru hormonu tarczycy pozwoli bezpiecznie wrócić do zadowalającego stanu zdrowia i samopoczucia.

Dieta matki powinna więc być podobna do tej jaką miała w ciąży. Natomiast po porodzie ważniejsze jest wspieranie fizjologicznej flory jelitowej noworodka. Można to osiągnąć najprościej poprzez karmienie piersią.

Podsumowując: dieta matki karmiącej, a więc  jak każdej kobiety, chcącej mieć więcej sił i energii do działania, powinna więc opierać się na surowych warzywach, pełnoziarnistych kaszach, białym mięsie. Dodatkowo wzmocnimy organizm pilnując prawidłowego bilansu wodnego.

Osobiście bardzo mi się podoba działanie natury, które zostało potwierdzone odpowiednimi badaniami. Kobiety w ciąży dostały talerze i z tzw. szwedzkiego stołu mogły wybierać ze wszystkich produktów jakie były na nim wystawione. Wybierały naturalne świeże warzywa a omijały otwarte puszkowane potrawy. Świadczy to o tym, że nawet podświadomie organizm wybiera to, co mu sprzyja. Często też zauważam, że kobiety ze skłonnością do zaburzeń jelitowych lubią buraczki w każdej postaci. Nawet nie zauważyły, że to ich dobre samopoczucie wywodzące się z jelit podpowiada świadomości, aby wybrać taki dodatek do drugiego dania.

Warto więc słuchać fizjologicznej natury, którą czasem zagłuszamy wybierając coś przyjemnego, ale niekoniecznie zdrowego dla nas i dla dziecka.