Jak medytować, żeby w 5 minut pozbyć się uczucia niepokoju. Kilka wskazówek

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
14 maja 2018
Fot. iStock/kieferpix
 

Badania pokazują, że medytacja ma zbawienny wpływ na nasz układ nerwowy. Regularnie praktykowana, obniża tętno i rozluźnia mięśnie. To zachęca twoje ciało do zaprzestania uwalniania hormonów kortyzolu.

Kilka praktycznych wskazówek dla początkujących

1. Znajdź sobie kawałek przestrzeni

Osobom początkującym zaleca się zorganizowanie sobie spokojnego i wygodnego kąta do medytacji. W ten sposób będzie ci się łatwiej skoncentrować i zebrać myśli, gdy jesteś sam. Możesz przygotować sobie taki kąt w domu. Możesz ozdobić to rzeczami, które są dla ciebie ważne lub dostarczają ci inspiracji.

2. Usiądź prosto

Taka pozycja pomoże ci się skupić się. Możesz to zrobić, siadając na poduszce, która pomaga utrzymać kręgosłup w prostej linii. Zrelaksuj się, aby złagodzić niepokój.

3. Zacznij od małych kroków, ale bądź systematyczny

Rozpoczęcie praktyki medytacyjnej nie oznacza, że musisz poświęcać jej ogromnych ilości czasu. Szczególnie na początku, zacznij od małych kroków. 5 – 10 minut- tyle potrzebujesz, by przyzwyczaić się do „wyciszania”.

4. Zastąp swoje nerwowe myśli, myślami uspokajającymi

Medytacja działa, kiedy próbujesz zastąpić niepokojące myśli myślami uspokajającymi, spokojnymi. Ktoś, kto cierpi z powodu lęku, będzie miał wiele myśli, które zakłócają jego wewnętrzny spokój. Nerwowość sprawia, że ​​niepotrzebnie się niepokoisz. Podczas medytacji zawsze skupiaj się na zastępowaniu niepokojących myśli spokojnymi i pozytywnymi myślami.

5. Nie ulegaj pokusie, aby myśleć, że nie jesteś wystarczająco dobry

Kiedy zaczynasz medytować, możesz zbyt szybko oczekiwać efektów i czuć się gorzej, gdy nie nadejdą tak szybko, jak byś chciał. Staraj się panować nad takimi myślami i zastępować je myślami o samoudoskonalaniu się.

Kilka minut medytacji dziennie pozwoli ci wyzbyć się niepokoju.


Na podstawie: powerofpositivity

 


Cały świat wmówi ci, że nie masz prawa do swojego cierpienia… Masz blizny, których nie widać, więc jak o nich mówić?

Listy do redakcji
Listy do redakcji
14 maja 2018
Następny

Mimo, że miałam wszystkie klasyczne symptomy i cechy psychologiczne kogoś, kto był maltretowany, zajęło mi dużo czasu, aby zrozumieć i poskładać w całość to, co mi się przydarzyło. Przez wiele lat myślałam, że wcale nie jest „tak źle”. W końcu nie było na to żadnych fizycznych dowodów, a przynajmniej nie takich, jak siniak czy złamana ręka. Nie miałam też za sobą żadnej dramatycznej historii, takiej, która mogłaby być materiałem na film lub książkę. Ludzie, którzy mi „to” zrobili też nie byli typowymi „oprawcami”, takimi, o jakich czyta się w gazetach lub słyszy w telewizji.  Gdybyś ich spotkał, pomyślałbyś, że byli normalnymi ludźmi.

Przemoc, której doświadczyłam, nie była niczym spektakularnym. Wyobraź sobie wiele lat subtelnych kłamstw, manipulacji i zabijania twojego poczucia wartości. Wyobraź sobie lata emocjonalnego zaniedbania. I to, jak ktoś po cichu, ale konsekwentnie przekracza twoje granice wytrzymałości i niszczy twoją osobowość. Ktoś, kto patrzy z zewnątrz, tego nie zauważy. Gdybyś spróbował opisać to innym, popatrzyli by na ciebie z powątpiewaniem, mówiąc, że dramatyzujesz, wymyślasz. I w końcu sam zacząłbyś wątpić w siebie, w te doświadczenia.

Pamiętam, jak wracałam do domu ze szkoły. Dość szybko pozwalano mi wracać samej. Inne dzieci były odprowadzane przez rodziców, a ja z kluczem na szyi biegłam bojąc się, że za krzakiem pod klatką czai się duch bez głowy. Potem ten duch zmienił się w postać niebezpiecznego mordercy, o którym nasze sąsiadki mówiły pod blokiem. Kiedy z płaczem opowiadałam o tym mamie, śmiała się ze mnie. „Wymyślasz bzdury” – słyszałam. I czułam jak odsuwa mnie od siebie. Mnie – biedne, małe przestraszone dziecko. Od tej pory tłumiłam lęk. Każdy rodzaj lęku.

Od urodzenia wpajano mi, że jestem odpowiedzialna za to, czego doświadczam. Przez większą część mojego życia uważałam, że coś jest ze mną nie tak, skoro powoduje tak skrajne reakcje u najbliższych mi osób. A jednak w ich towarzystwie, czułam się niespokojna i fizycznie wręcz chora. Kiedy to okazywałam, nazywano mnie „zbyt wrażliwą”, kiedy wyrażałam uczucia jakiegokolwiek rodzaju kazano mi je natychmiast tłumić. Dziś okazuje się, że całe moje dzieciństwo było takie poranione. Że doświadczyłam molestowania seksualnego, choć wtedy nie miałam takiej świadomości.

Taty właściwie nie było. Ale kiedy był, kiedy sobie przypominał, zazwyczaj przeglądał jedynie moje zeszyty i robił te swoje uwagi. One bolały najbardziej. Krzywe literki, złe rozwiązania zadań z matematyki… Mówił o nich w taki sposób, że czułam, że właściwie mówi o mnie. „Śmierdzące, brudne, beznadziejne, głupie”… – to nie były moje zeszyty, to byłam ja.

Kiedy zaczęłam dorastać, zainteresował się mną w inny sposób. Przychodził wieczorem, kiedy mama brała prysznic. Kazał mi stawać przed sobą i podnosić koszulkę. Patrzył na mnie długo, jakby oceniał. Mówił, że musi sprawdzić, czy nie przyniosę mu wstydu. To trwało trzy lata, potem się skończyło. I już właściwie nie zwracał na mnie uwagi. Nie wiedziałam wtedy, co było gorsze: jego obecność, czy jego brak obecności.

Mam głębokie poczucie, że przypadku przemocy psychicznej i zaniedbania emocjonalnego, osobom, które tego doświadczyły odmawia się prawa do przeżywania cierpienia. Odmawia się im tych doświadczeń, przez co bardzo trudno im zdefiniować, co jest prawdziwym problemem w ich życiu.

Odmawia się im możliwości opowiedzenia swojej historii. Odmawia się im pomocy ludzi, którzy im wierzą. Odmawia się im systemu sprawiedliwości, który mógłby im pomóc. Często przekonanie, że ktoś im tę krzywdę wyrządził zostaje z nich siłą wyparte. W końcu sami zaczynają temu zaprzeczać. Skutki są katastrofalne, bo winy szukasz wtedy w sobie. Cierpisz może nawet bardziej niż osoby, które doświadczyły traumy jawnie. Masz blizny, których nie widać, więc jak o nich mówić?

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Boli cię rano głowa? Poznaj 8 możliwych przyczyn problemu

Redakcja
Redakcja
14 maja 2018
Fot. iStock

Wstajesz z samego rana i czujesz, że dzień już kiepsko się zaczyna? Poranny ból głowy to coś, co skutecznie potrafi popsuć humor i odebrać energię do działania. Jeżeli taki scenariusz pojawia się często, a nawet codziennie, warto przyjrzeć się temu, co może powodować ból głowy. 

Notoryczny ból głowy może, ale nie musi zwiastować czegoś poważniejszego. W wielu wypadkach wystarczy wprowadzić drobne zmiany, aby od razu lepiej się poczuć.

Boli cię rano głowa? Poznaj 8 możliwych przyczyn problemu

1. Nieodpowiednia ilość snu

Zarówno zbyt krótki, jak i zbyt długi sen, mogą powodować ból głowy. Według amerykańskich naukowców 50% pacjentów skarżących się na częste bóle głowy, cierpi z powodu zaburzeń snu. Osoby, które sypiają nie więcej niż 6 godzin w ciągu doby, najczęściej cierpiały na ostre bóle głowy. Zbyt długie spanie powyżej 9 godzin, zmniejsza poziom serotoniny oraz przepływ krwi do mózgu i również powoduje bóle głowy. Zazwyczaj odczuwamy je w weekend, gdy odsypiamy po całym tygodniu pracy i wcześniejszego wstawania.

2. Niski poziom endorfin

Zbyt niski poziom endorfin powoduje zwężenie naczyń krwionośnych w mózgu i ogranicza przepływ krwi, co może skutkować bólem głowy. Codzienna dawka ruchu może zapobiec problemom.

3. Zgrzytanie zębami

Bruksizm wydaje się być niewinnym nawykiem, a jednak nie licząc ścierania szkliwa, zgrzytanie zębami przyczynia się do powstawania bólu głowy. Jest to ból charakterystyczny, dotyczący zębów, okolicy uszu i karku. Wynika on z przeciążenia stawów skroniowo-żuchwowych. Warto odwiedzić stomatologa, który zleci wykonanie odpowiednich szyn zabezpieczających zęby.

4. Przyjmowane leki

Najczęściej kwas acetylosalicylowy, paracetamol i leki psychotropowe wpływają na powstawanie bólów głowy. Należy uważać, aby nie przesadzać z ilością stosowanych specyfików.

5. Nadciśnienie tętnicze

Nadciśnienie tętnicze może się rozwijać bez wyraźnych sygnałów, a poranny ból głowy może być pierwszym konkretnym alarmem. Gdy ból pojawia się w okolicy potylicy i towarzyszy mu szum w uszach, warto przeprowadzić kontrolę ciśnienia.

6. Zaburzona gospodarka hormonalna

Migrena poranna najczęściej dotyczy kobiet i związana jest ze zmianami w poziomie żeńskich hormonów płciowych. Ponadto aż 30% osób cierpiących z powodu niedoczynności tarczycy również skarży się na bóle głowy.

7. Chore zatoki

Stan zapalny błony śluzowej zatok powoduje wystąpienie obrzęku i ucisku na zakończenia nerwowe. To wywołuje w ból, który nasila się przy pochylaniu głowy.

8 Odwodnienie

Już ubytek 2% wody z organizmu może skutkować gorszym samopoczuciem i powstaniem bólu głowy. Mniejsza ilość wody zwiększa napięcie w naczyniach krwionośnych w głowie i krew nie jest odpowiednio dotleniona, więc ból głowy w się nasila.

źródło:  www.hellozdrowie.pl


Zobacz także

10 sygnałów ostrzegawczych, które wskazują na kłopoty z nerkami

10 produktów, które na długo zalegają w żołądku

Woda kokosowa, to świetny sposób na zdrowe nawodnienie. Sprawdź jakie ma zalety