Co sprawia, że źle o sobie myślimy?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
17 lutego 2018
Co sprawia, że źle o sobie myślimy?
Fot. iStock / Vizerskaya
 

Negatywna postawa wobec samego siebie, krytyczne myślenie o sobie, nigdy nie są przypadkowe. Nasze podstawowe przekonania odzwierciedlają nasz fundamentalny pogląd na świat, innych ludzi i nas samych. Są tym, co uważamy za prawdziwe.

Co sprawia, że źle o sobie myślimy?

Typowe, negatywne przekonania o sobie samym sprowadzają się do następujących stwierdzeń:

  • „Nie jestem dość dobry”.
  • „Nie da się mnie kochać”.
  • „Jestem słaby.”
  • „Jestem porażką.”
  • „Reprezentuje sobą zbyt mało”
  • „Jestem żałosny.”

Tego rodzaju przekonania są jeszcze częstsze u osób z depresją i mogą przyczyniać się do pogorszenia ich stanu psychicznego. Bywa jednak, że negatywne myślenie na swój temat dotyczy osób zdrowych. Skąd się wówczas bierze?

Wszystkie wierzenia, które w sobie pielęgnujemy są w nas zazwyczaj ugruntowane od dłuższego czasu i napędzają je nasze życiowe doświadczenia i lekcje, które z nich czerpiemy. Trudno je zmienić, bo są z nami od dawna, nierzadko wiążąx się z naszym dzieciństwem, w którym rodzice dali nam odczuć, że są nami rozczarowani. Bywa, że samokrytycyzmu nauczyliśmy się od nich, obserwując matkę lub ojca, którzy byli zbyt surowi w stosunku samych siebie. W przypadku dziecka, które było źle traktowane, może rozwinąć się przekonanie, że mimo upływu lat i wszystkiego, co osiągnie w dorosłym życiu, zawsze pozostanie osobą bezsilną i niezdolną do kontrolowania sytuacji.

Co możesz zrobić, by zmienić negatywne przekonania na swój temat

Pierwszym krokiem do zmiany jest próba realistycznego spojrzenia na siebie i na swoje życie. By to zrobić, musisz zdać sobie sprawę z krzywdy jaką sobie wyrządzasz. Zamień się w obserwatora. Przez jeden tydzień, codziennie spisz co najmniej jedną samokrytyczną myśl. Staraj się uchwycić je jak najdokładniej. Po tygodniu przyjrzyj się tym myślom i znajdź wspólny wątek, „motyw przewodni”.

Pierwszym krokiem do zmiany jest próba realistycznego spojrzenia na siebie i na swoje życie. By to zrobić, musisz zdać sobie sprawę z krzywdy jaką sobie wyrządzasz. Zamień się w obserwatora. Przez jeden tydzień, codziennie spisz co najmniej jedną samokrytyczną myśl. Staraj się uchwycić je jak najdokładniej. Po tygodniu przyjrzyj się tym myślom i znajdź wspólny wątek, „motyw przewodni. Następnie postaraj się odkryć prawdziwe znaczenie swoich myśli. Kiedy już zrozumiesz, na czym polega twoja negatywna postawa wobec siebie, możesz zacząć pracować nad jej zmianą.

Zmiana zbyt krytycznej oceny własnych postaw i poczynań wymaga wiele pracy, ale nie jest niemożliwa. Jeśli podejmiesz ten wysiłek, to znaczy, że wybierasz dla siebie  lepsze życie.


Na podstawie: psychologytoday.com

 


Jak osłabiasz więź emocjonalną z dzieckiem. Może nawet nie wiesz, jak blisko jesteś

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
17 lutego 2018
Fot. iStock/wundervisuals
 

Teorię znamy chyba dość dobrze, ale czasem nie stosujemy jej w praktyce. Jesteśmy matkami ojcami, będąc jednocześnie małżonkami, pracownikami, przedsiębiorcami, ludźmi, którzy pragną spełnienia swoich ambicji. Nawet nie widzimy, kiedy zaczynamy popełniać błędy w wychowywaniu naszych dzieci.  

Skoro jesteś rodzicem i pamiętasz czasy, kiedy ty też byłeś dzieckiem, chyba dobrze wiesz za czym tęsknisz lub co doceniasz w swoim dzieciństwie. Jeśli  nie było ono szczególnie szczęśliwe, rozumiesz także, jakie aspekty relacji z rodzicami utrudniały waszą emocjonalną więź. Oto cztery błędy, których należy unikać, by jej nie osłabić:

1. Nie słuchasz

Dzieci dużo mówią, a szczególnie zadają wiele pytań. „Atakują cię” tysiącem pytań, tysiącem wątpliwości i setkami komentarzy w najbardziej nieodpowiednich chwilach. Chcą wiedzieć, eksperymentować, dzielić się z tobą i rozumieć wszystko, co się z nimi dzieje.

2. Karzesz i nie masz zaufania

Jest wielu rodziców, którzy utożsamiają słowo „rodzicielstwo” z „kara” i „zakaz”; z mocnym i sztywnym autorytaryzmem, takim, w którym każda reguła jest egzekwowana i każdy błąd jest karany. Powoduje to brak poczucia własnej wartości u dziecka, poczucie braku bezpieczeństwa i zerwanie więzi emocjonalnej z nim.

Jeśli karzemy, nie nauczamy. Jeśli ograniczysz się do mówienia dziecku wszystkiego, co robi źle, nigdy nie będzie wiedziało, jak zrobić coś dobrze Zamiast podpowiadać mu kroki i strategie doskonalenia, ograniczasz się do upokarzania go. To wywoła jedynie gniew, niechęć i brak poczucia bezpieczeństwa. Unikaj tego.

3. Porównujesz i oceniasz

Niewiele rzeczy może być bardziej niszczące w wychowywaniu niż porównywanie  jednego dziecka  do drugiego, próba ośmieszenia go,  aby zrozumiało  swoje ograniczone umiejętności, niepowodzenia lub brak inicjatywy. Takie słowa są bolesne i mogą wzbudzić wiele negatywnych uczuć, raz na zawsze zniszczyć poczucie wartości.

4. Krzyczysz 

Prócz stosowania przemocy fizycznej nie ma „lepszego” sposobu na osłabienie więzi emocjonalnej z dzieckiem. Krzyk jest psychologiczną formą znęcania się nad dzieckiem, która całkowicie podważa jego osobowość dziecka, jego samoocenę,  a także jego pewność siebie. Są rodzice, którzy nie potrafią inaczej zwrócić swojemu dziecku uwagi niż krzycząc. Tymczasem, podnoszenie głosu bez uzasadnionego powodu wywołuje  u dzieci ciągły stres i niepokój.  Nie wiedzą, czego się spodziewać i nie wiedzą, kiedy robią coś dobrego lub coś złego. Ciągłe okrzyki denerwują dzieci i wyrządzają im krzywdę, ponieważ nie ma tu miejsca na dialog, a jedynie na rozkazy i wymówki.


Na podstawie: exploringyourmind.com

 


To MIT. Kobiety wcale nie radzą sobie lepiej z bólem niż mężczyźni, co lekarze nieustannie ignorują

Redakcja
Redakcja
17 lutego 2018
Niedobór żelaza – objawy, przyczyny, skutki. Czy wiesz, jak uzupełnić żelazo w organizmie?
Fot. iStock/MaximFesenko

Na pytanie, kto lepiej radzi sobie z bólem, większość odpowie, że kobiety, zwłaszcza, gdy bierzemy pod uwagę bóle porodowe. Wszystkie doskonale wiemy, że niejeden mężczyzna poległby na porodówce. Jednak to, że kobiety mają wyższy próg bólu potwierdzały także badania, więc takie przekonanie wśród nas ma się całkiem dobrze.

 

Okazuje się jednak, że to myślenie może być błędne, przez co lekarze nie traktują nas poważnie, gdy skarżymy się na ból. Otóż ból nie dzieli się na płeć, jest raczej subiektywnym doświadczeniem. Tego, co jedna osoba może uważać za bolesną rzeczy, druga może wcale nie zauważyć i płeć nie ma nic z tym wspólnego.

W 2009 r. zespół naukowców z uniwersytety na Florydzie przeanalizował badania dotyczące bólu i stwierdził, że kobiety odczuwają więcej jego rodzajów. Doszli także do jeszcze innych wniosków, otóż okazuje się, że kobiety przyjmują więcej środków przeciwbólowych, częściej niż mężczyźni idą do lekarza z powodu problemów związanych z bólem. Najczęściej kobiety cierpią na bóle krzyża i migreny.

W innym badaniu z 2012 roku stwierdzono natomiast, że kobiety odczuwają ból intensywniej. Zespół z Uniwersytetu Stanford przeanalizował ponad 11 000 dokumentacji medycznej i podając, że kobiety proszone o ocenę od zera do dziesięciu oceniają swój ból średnio o jeden punkt wyżej niż mężczyźni, którzy także odpowiadali na pytania w tej skali. Kolejne badania potwierdziły te wyniki.

Tymczasem do niedawna uważano, że kobiety przesadzają się skarżąc na ból pleców, zresztą podobnie jak na ból głowy. Takie podejście było niezwykle dla kobiet krzywdzące, ponieważ bagatelizowano objawy i sugestie uważając, że kobiety przesadzają. Badanie opublikowane w European Heart Journal w 2016 roku wykazało, że lekarze dwa razy częściej ignorują objawy zawału serca u kobiet zakładając, że ​​lepiej radzą sobie z bólem. „Skoro facet może wytrzymać, to ty nie dasz rady” – to słowa potwierdzające tylko stereotyp, nie dajmy sobie wmówić, że powinnyśmy wytrzymać więcej tylko dlatego, że jesteśmy kobietami.


 

źródło: The Sun

 

 


Zobacz także

Perfekcjonizm to przekleństwo Syzyfa. Jeśli uważasz, że robisz za dużo, zrób mniej. Świat się nie zawali

Możesz być szczęśliwy lub nieszczęśliwy. Wybieraj mądrze

Możesz być szczęśliwy lub nieszczęśliwy. Wybieraj mądrze

Panowie, my nie oczekujemy Bóg wie czego. Krótka lista, o co nam chodzi