Życzliwości ucz od małego albo… „pocałuj się w d…” i nie dziw na starość. Obejrzyj ten film

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
25 stycznia 2016
Fot. Screen z YouTube / stopczyk23
Fot. Screen z YouTube / stopczyk23 – https://youtu.be/moYnDUSkjmY

Ilu życzliwych spotkaliście dziś na swojej drodze? O, nie, nie to absolutnie nie jest ironia. Po prostu życzliwość to cecha bardzo pożądana, ułatwiająca nasze kontakty, poprawiająca nastrój i przysłowiowo „ratująca życie” tym, którym się ją okazuje.

Najnowsze badania dowodzą, że można jej uczyć prawie już od kołyski. Eksperyment z udziałem grupy sześćdziesięciu 18-miesięcznych dzieci i zestawem obrazków (jeden z lalkami ustawionymi przodem, jeden z lalkami odwróconymi do siebie plecami, jeden z jedną lalką i jeden ze stojącymi obok postaciami lalek ułożonymi z klocków) pokazał to bardzo dobitnie. Gdy dziecko obejrzało obrazek z jednej z grup, badacz opuszczał pomieszczenie, a jego miejsce zajmowała inna osoba, która niosła ze sobą patyczki i… „przypadkowo” upuszczała je na podłogę. Okazało się, że te dzieci, które oglądały obrazek przedstawiający lalki zwrócone do siebie twarzami o wiele częściej pomagały pozbierać patyczki…

Kochani rodzice! Sami widzicie, że powinniście jak najwcześniej pokazywać swoim pociechom dobry przykład postępowania. Rozmawiajcie z dziećmi o prawidłowym, życzliwym stosunku do innych. W przeciwnym wypadku, wyrosną na kogoś w tym rodzaju…


Źródło: growingleaders.com


Są kobiety do miłości z pasją i kobiety do życia, nie wiesz?

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
25 stycznia 2016
Fot. Flickr/CC BY-SA
Fot. Flickr/Florent Chretien / CC BY-SA

– Są kobiety do miłości z pasją i do życia, nie wiesz? – powiedziała do mnie zapalając nieporadnie papierosa, tak jak palacz amator, który nie lubi palić, ale lubi siebie palącego. – Zapalisz ze mną? – Nie palisz przecież – mówię do niej, ale zaciąga się dymem tak do połowy, bo przecież dym jest dla niej niesmaczny, woli go wypuszczać jak wielki ciemny balon. – Nigdy nie umiałam nawet takiej zagrać – patrzy gdzieś obok, męcząc się ze swoim papierosem, a może właśnie sprawia jej to przyjemność, a ja mam swoją projekcję. – Zawsze byłam racjonalnym wyborem.

I dalej: – Jego matka powiedziała mi kiedyś w sekrecie (właśnie urodziłam i karmiłam piersią): – Dobrze, że wybrał ciebie. Tamta dziewczyna, którą kochał, nigdy nie stworzyłaby mu domu, wiedział to. Modliłam się wtedy, by za nią nie poszedł. Ta rozmowa jest we mnie do dziś. Rozumiesz, co mówię? Byłam domem. Byłam matką. Byłam żoną. Opiekunką. Powiernikiem. Byłam tą częścią mózgu, która podejmuje decyzję „auto terenowe czy sedan” albo „dom za miastem czy w mieście”. Byłam w płatach czołowych, a nie w układzie limbicznym. Śmiejesz się. W tym ostatnim jest miłość.

– Czy to jest lepsze? – pytam. – Kocha cię bezpiecznie. Czule. Spokojnie. Może nie warto tego oceniać. – Może – wzdrygnęła się – ale zawsze jej zazdrościłam. Nigdy o mnie tak nie walczył, ba, nie miał nawet jak, bo ja byłam stabilna jak jego matka, jak jego dom na Mazurach, jak ojciec, który zawsze wracał punktualnie na obiad. Jestem jego domem.

– To chyba piękne – mówię cicho. – Tak, piękne – patrzy smutno (tak bardzo smutno).- Być domem czyimś. Barszczem czerwonym z uszkami. Zapachem ciasta. Ziemią. Poszewką w kratkę na poduszkę. Herbatą z malinami i cytryną. Karpiem w galarecie na wigilijnym stole. Piękne naprawdę.

Nagle: – Spotkaliśmy ją kiedyś w teatrze. Siedziała w śmiesznym kapeluszu z czerwoną jaskrawą szminką na ustach. Miałam wtedy wielkie spuchnięte od karmienia drugiego dziecka cycki, modliłam się tylko, aby zdążyć do przerwy i odessać mleko w teatralnej łazience. Gdy wróciła, stali na fajce i spijali sobie słowa z ust. A tamta premiera to była wspaniała, a podróż do Wiednia niezwykła, nowa antologia reportaży pod redakcją Tego i Owego genialna, achy i ochy.

Stoję tam jak ten debil ostatni, którego życie wyznacza karmienie, wydalanie i spanie naszego wspólnego dziecka i wiem, że nigdy nie byłam ignorantem, ale w życiu czasami trzeba z czegoś zrezygnować. To znaczy ja muszę rezygnować, a on nie. Ona też nie, bo dokonała innych wyborów w życiu, takich, na które ja nie miałam odwagi. Zresztą może nawet bym nie była tym zainteresowana, ale chciałabym chociaż pomyśleć o tym, że mogę też tak, ale moja dobrze zsocjalizowana natura nie daje mi takiej możliwości. Bo ta ziemia, ten dom, to mleko jest ważniejsze niż szeroko pojęta kultura. Bo moja matka i babcia dobrze określiły w mojej głowie rolę kobiety. A więc pasja mnie omija całe życie, choć niektórzy rozszerzają jej definicję do macierzyństwa albo jeszcze zabawniej – do małżeństwa. Podejmując tę retorykę jestem matką i żoną z pasją, a ona jest kobietą, o jakiej marzył, która nie musi być w żadnej roli, by stać się pasją, by dla niej tworzyć, by o niej śnić. – Wiesz, ona w sumie marzy o tym samym, co ty – broni jej w dyskusji wieczorem – chciałaby mieć dzieci i dom.

Doprawdy? Ja też lubiłam mówić, że chciałabym mieć doktorat albo podróżować dookoła świata. Takie chcenie, które broni nas przed uznaniem, że czegoś nie mamy, mierzeniem się z konsekwencją, że z tego rezygnujemy. Że nie chcemy wstawać w nocy, frustrować się, zasypiać na stojąco. Wystarczy westchnąć i powiedzieć: „chciałabym jak ty, marzyłam, aby mieć takie życie”.

Myślę wtedy o tym, że jej nie wierzę i że jej nienawidzę, choć jest Bogu ducha winna. Zazdroszczę jej tych pięciu minut na papierosie, gdy on ma rozszerzone źrenice, gdy widzę jego zachwyt, ten sam, który jest w każdej opowieści o niej. Tej urwanej, nieskończonej, z bólem rozstanej miłości, której płaty czołowe nie uznały za odpowiedni wybór. – Najgorsze takie miłości, mówię ci – zaciąga się znów nieporadnie dymem – bo one nigdy nie mają szansy zderzyć się z rzeczywistością. Zderzenie, które najprawdopodobniej skończyłoby się wstrząśnięciem mózgu.

Ja w sumie tego chciałam. By spotkały się kobieta z rozsądku z kobietą z pasją. Jak równy z równym. Spotkanie po latach. Myślałam wtedy, że wygram tę walkę, bo te moje piersi nabrzmiałe mlekiem będą przypominać mu, co jest najważniejsze w życiu, ale te usta czerwone jednocześnie mówiły o tym, co stracił. To walka nierozstrzygnięta jeśli chodzi o niego. Mogę tylko uznać ją za część naszego życia, w którym jestem tym kim jestem, a miłość nasza ma taką historię i taką ziemią pachnie, jak ta skąd pochodzimy, bo w sumie jesteśmy podobni, choć każde marzy o czymś innym.

– Nie chciałaś kiedyś odejść? Wejść w rolę kobiety z pasją, zobaczysz jak to jest być kochaną inaczej? – pytam i zapalam razem z nią kolejnego papierosa.

– Kochana, przecież mnie znasz. Ja w sumie to kocham. Kocham tę ziemię najbardziej na świecie. Jego koszule do prasowania. Barszcz. Nasze Wigilie. I kocham jego najbardziej na świecie. I za każdym razem, gdy chcę odejść, wącham jego szarą koszulkę rozrzuconą na naszym łóżku i wiem, że tęskniłabym całe życie za nim. Chociaż mi smutno czasami. Chociaż tą szminką czerwoną wymalowałabym sobie całą twarz. Nie patrz na mnie tak, proszę. Masz jeszcze fajki?


Z dedykacją dla Ginki z miłością z pasją.


Kobieto, działaj! Krótki poradnik pomocy prawnej dla ofiar przemocy domowej

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
25 stycznia 2016
Fot. iStock / RapidEye
Fot. iStock / RapidEye

Padłaś ofiarą przemocy ze strony partnera, czy innej bliskiej osoby? Zdecydowałaś się odejść, chcesz mieć wpływ na swoją sytuację ale nie wiesz od czego zacząć? A może masz inny problem natury prawnej, dotyczący stosunków między tobą a ojcem twoich dzieci? Przeczytaj nasz krótki poradnik, być może pomoże ci podjąć odpowiednie kroki, bądź nakierować cię na właściwą drogę postępowania.

Agnieszka Zalewska-Fowler, prawnik z doświadczeniem w prowadzeniu spraw rodzinnych, a także notariusz w warszawskiej kancelarii specjalnie dla was dzieli się kilkoma, podstawowymi sugestiami dotyczącymi postępowania w tak trudnych i smutnych okolicznościach.

W przypadkach przemocy fizycznej, znęcania się fizycznego, jak również psychicznego, należy rozważyć:

– założenie tzw. niebieskiej karty (opis procedury tutaj) w najbliższym komisariacie policji, tak aby mieć szanse na interwencję policji w okolicznościach przemocy w domu, oraz aby zbierać dokumentację potwierdzająca stosowaną przez męża przemoc, co przyda się w postępowaniach sądowych,

wyprowadzkę z domu, a w przypadku kiedy jest to niemożliwe, należy wystąpić do sądu z wnioskiem o zakaz zbliżania się do kobiety i ewentualnie dzieci przez męża i i ojca,

– złożyć pozew o rozwód z winy męża i tu jednym z dowodów tej winy będzie dokumentacja z policji,

– pozew o rozwód powinien wnosić o przyznanie opieki nad dziećmi oraz o kontakty (ojca) z dziećmi w obecności kuratora,

– jeżeli przemoc stosowana jest wobec dzieci, w pozwie trzeba złożyć wniosek o ograniczenie władzy rodzicielskiej „przemocowego” ojca (wzór tutaj),

– jeżeli ojciec nie płaci alimentów w sposób uporczywy* można zgłosić przestępstwo do prokuratury z art. 209 KK jako narażenie rodziny na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych,

– jeżeli są pobicia również można zgłosić przestępstwo do prokuratury, należy przy tym pamiętać, że popieranie oskarżenia karnego to duże wyzwanie i nie każdą kobietę emocjonalnie na to stać, nie jest bowiem dobrze gdy kobieta biegnie na policję z oskarżeniem a potem wycofuje oskarżenie (może być to poczytane przeciw niej, np. że jest niestabilna emocjonalnie),

– w tzw. trybie zabezpieczenia można wystąpić do Sądu Rodzinnego o zakaz kontaktów ojca z dziećmi lub o ich kontakty przy kuratorze, a to działanie może mieć miejsce tak w postępowaniu o rozwód jak i niezależnie od tego postępowania,

zbierać wszystkie dowody w formie dokumentów, nagrań, obdukcji itp. do sprawy o rozwód, a także zapewnić sobie dowody kilku sensownych świadków, których zeznania pomogą w procesie

– przy każdym pobiciu koniecznością jest obdukcja,

nie dać się sprowokować, unikać prowokacji wszelkiego typu, unikać zaszeregowania jako osoby niezrównoważonej psychicznie, aby nie narazić się na zamknięcie w szpitalu psychiatrycznym (patrz ustawa o stosowaniu leczenia psychiatrycznego w takich przypadkach).

Pamiętajcie, nigdy nie jest za późno by zacząć działać. Z każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji można znalezć wyjście. Może w tej chwili wydaje wam się, że nie podołacie temu, co wam się przydarzyło, że nie macie już sił, że to nierówna walka. Uwierzcie w to, że wszystko jest jeszcze w waszych rękach, trzeba tylko dać sobie pomóc. Postarajcie się na spokojnie, realistycznie przeanalizować waszą sytuację. I pomyślcie: co możecie zrobić już teraz, same? Kogo poprosić o wsparcie? Dokąd się udać po poradę?

Te ogólne wytyczne wymagają oczywiście indywidualnego omówienie w każdej, konkretnej sytuacji. Zapraszamy was do kontaktu (anna.frydrychewicz@ohme.pl). Piszcie do nas, pytajcie: znajdziemy odpowiedzi i pomożemy wam zacząć działać. Pamiętajcie – nie jesteście same! Dla siebie, dla dzieci, trzeba podjąć walkę o lepszą codzienność, wolną od przemocy, chaosu i niepewności jutra. Trzymamy za was kciuki i gorąco was dopingujemy. Razem damy radę!

*§ 1. Kto uporczywie uchyla się od wykonania ciążącego na nim z mocy ustawy lub orzeczenia sądowego obowiązku opieki przez niełożenie na utrzymanie osoby najbliższej lub innej osoby i przez to naraża ją na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 2. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego, organu pomocy społecznej lub organu podejmującego działania wobec dłużnika alimentacyjnego.
§ 3. Jeżeli pokrzywdzonemu przyznano odpowiednie świadczenia rodzinne albo świadczenia pieniężne wypłacane w przypadku bezskuteczności egzekucji alimentów, ściganie odbywa się z urzędu. (Źródło: arslege.pl)


Źródło: przemocdomowa.com.pl; niebieskalinia.pl


Zobacz także

Fot. iStock /  Martin Allinger

Wiele już zostało powiedziane. Powtórzę więc najważniejsze: Mówimy NIE

Fot. iStock/macniak

Jeśli kogoś kochasz, zrób mu filiżankę kawy. To symbol przyjaźni i miłości, który umocni waszą więź

Fot. iStock/slpu9945

Olej palmowy – tanie zło. O jego zgubnych skutkach dla ekosystemu i zdrowia