5 sposobów by (w miarę) spokojnie przeżyć dzieciństwo swojego dziecka. Check lista rodzica

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
25 kwietnia 2018
check lista rodzica
Fot. iStock / damircudic
 

Słodki bobas, uroczy maluch, a w końcu i „grzeczne” dziecko w granatowym mundurku – marzenie, które układa się nam w głowach, gdy myślimy o rodzicielstwie. Bardzo szybko jednak okazuje się, że nieśmiertelne powiedzenie naszych babć: „chcesz, żebym dostała zawału?”, choć niewypowiedziane głośno, dudni nam w głowie. Bo dzieci są dziećmi i ich życie rządzi się szczególnymi prawami. Nie musisz się bać na zapas ani zamykać dziecka pod kloszem. Jest co najmniej pięć sposobów, by odnaleźć spokój w tym, co nas czeka.

5 sposobów by (w miarę) spokojnie przeżyć dzieciństwo swojego dziecka 

Są rzeczy, na które masz wpływ i te, które po prostu się zdarzają. Jednym sposobem, by nie zwariować jest nauczyć się dbać o swój spokój. Na co warto zwrócić uwagę?

1. Zabezpieczenia

Fotelik samochodowy, kask na rower – rzeczy dla wielu z nas oczywiste. Tak naprawdę, to drobiazgi, które budują nasze codzienne bezpieczeństwo – i  uczą, że warto się o nie zatroszczyć. W zależności od tego, jakim mamy pomysł na życie, dopiszemy do tej listy swoje najważniejsze punkty. Zmieszczą się tutaj szczepienia ochronne, krem z filtrem UV, czy zajęcia z samoobrony. Książki, edukacja, zainwestowanie w lepsze, bardziej bezpieczne sprzęty domowe czy sportowe. Jeżeli możesz w ten sposób zabezpieczyć swoje dziecko – wybieraj zgodnie z obowiązującymi przepisami i własną intuicją.

W zamian oprócz fizycznej, namacalnej ochrony, otrzymasz wewnętrzny spokój.

2. Czas

Czas który zainwestujesz w swoje dziecko, zawsze będzie najlepszą rzeczą, jaką możesz dla niego zrobić. To od ciebie zależy, czy pokażesz swojemu dziecku, jak bezpiecznie korzystać z noża w kuchni, jak poprawnie założyć kask na głowę, czy wytłumaczysz mu dlaczego stawanie na głowie na kanapie, jest kiepskim pomysłem (i czy zabierzesz je na salę gimnastyczną, by mogło poćwiczyć bezpiecznie na materacu). Od ciebie zależy, czy zabierzesz je na basen, zamiast puszczać nad niestrzeżoną rzekę i czy upewnisz się przed wyjściem z domu, czy twoje już całkiem duże dziecko, pamięta o podstawowych zasadach bezpieczeństwa. Od samego początku, w bardzo naturalny sposób, wpajamy dzieciom pewne zasady bezpieczeństwa, a one odkąd pojawiają się na świecie bacznie nas obserwują. Najdroższa rzecz na świecie jest całkowicie za darmo – to twój czas.

3. Umiejętności miękkie

Jakie? Chociażby umiejętność słuchania. Gotowość, by wysłuchać, nawet, gdy jest się bardzo zajętym. Och, zdziwicie się, ilu siniaków i rozbitych głów można by uniknąć, gdybyście usłyszeli, o co pyta dziecko, zamiast zbywać je odruchowym „aha, tak, tak” znad bardzo ważnego e-maila. To nasz rodzicielski grzech powszedni.

4. Siła i praca nad sobą

By nasze dzieci nie dziedziczyły naszych lęków. To najtrudniejszy punkt w drodze po spokój rodzica. Umiejętność tłumaczenie bez straszenia. I przyjęcia pewnych cech naszych dzieci takimi, jakimi są.

Nikt nie podaruje nam spokoju, gwarancji na bezwypadkowe i różowe rodzicielstwo. Tego spokoju musimy się krok po kroku nauczyć. Gdy nasze dzieci zdobywają kolejne umiejętności my – rodzice, zdobywamy medale za miarowe składanie ochronnego parasola. Trudne. Jednak nagroda jest bezcenna.

Z czasem uczymy się czegoś bardzo ważnego, że choćbyśmy oddali wszystko, by było inaczej, nie jesteśmy w stanie uchronić naszego dziecka przed bardzo wieloma rzeczami. I że nie ma w tym nic złego.

5. Spokojna głowa…

… i poczucie, że potrafisz poradzić sobie z tym, co przyniesie życie. W życiu jest bardzo wiele rzeczy, na które nie mamy żadnego wpływu, jedyną receptą na spokój jest nie zadręczanie się tym.

Małe dziecko zawsze może wejść tam, gdzie nie powinno – ale zminimalizujesz ryzyko odpowiednio zabezpieczając dom.

Przedszkolak zawsze może spaść z huśtawki czy zarobić kuksańca od kolegi w piaskownicy – ale jeśli poświęcisz swój czas, będziesz wiedział, że sam nie wybiegnie na ulicę.

Dorastające dziecko zawsze może złamać nogę lub wpakować się w tarapaty chcąc zaimponować kolegom – ale jeśli zadbasz o wasze relacje, poprosi cię o pomoc, radę i zastanowi się zanim podejmie niepotrzebne ryzyko.

A jeśli już zdarzy się wypadek, chociażby ten złamany na wuefie palec, dobrze jest nie martwić się o kolejkę w przychodni na rehabilitację. Spokojna głowa każdego rodzica to: więź z dzieckiem i ubezpieczenie się od następstw nieszczęśliwych wypadków. Brzmi jak banał? Być może, ale gdy coś już się wydarzy, nie warto tracić dodatkowo energii i nerwów na kolejki, formularze i niemoc. Zadbajmy o to, czego nie można było przewidzieć. Wypadki i urazy słono kosztują… w takim momencie nie o pieniądze powinniśmy się martwić!

Check lista (spokojnego) rodzica

W zależności od wieku dziecka, twoja check lista będzie się zmieniała, choć śmiało można powiedzieć, że z upływem lat – zamiast plastrów i nakładek bezpieczeństwa na rogi stołu, zagości na niej sporo umiejętności miękkich. Żeby w miarę spokojnie przeżyć dzieciństwo twojego dziecka, potrzeba ci przede wszystkim… gotowości na to, by pozwolić mu dorastać. Ale przydadzą się też przyziemne zasady i gadżety.

Pierwsze trzy lata życia: Uwaga maluch!

Twoja podstawowa checklista to:

  • Kontakty i kable ukryte przed maluchem
  • Blokady i osłonki na szafki
  • Drzwi i okna pod nadzorem
  • Bezpieczne zabawki
  • Stabilne i solidne meble
  • Sporo cierpliwości
  • Domowa apteczka
  • Gotowość na nadejście niemożliwego 😉

Przedszkolak i młody uczeń: Skoro mogę, to na pewno spróbuję! 

Twoja podstawowa checklista to:

  • Kask i ochraniacze do jazdy na rowerze, rolkach, hulajnodze, łyżwach, nartach…
  • Czas, który poświęcisz dziecku, by je nauczyć, pokazać i wysłuchać
  • Książeczka edukacyjna o niebezpieczeństwach – doskonale sprawdza się w przypadku przedszkolaków.
  • Domowa apteczka
  • Zaufanie i konsekwencja
  • Siła, by pozwolić dziecku na coraz większą samodzielność
  • Rodzinny kontrakt – czyli zbiór ustalonych i zaakceptowanych przez domowników zasad bezpieczeństwa i życia rodzinnego (bardzo pomocna forma egzekwowania ustaleń w sposób uczciwy wobec wszystkich członków rodziny)

Nastolatek: Moje ciało, moja sprawa – kontra – bez przesady

Twoja podstawowa checklista to:

  • Dobre relacje z dzieckiem
  • Świadomość zagrożeń
  • Pomoc w realizowaniu pasji (czasem trudnych dla rodziców do akceptacji)
  • Zbudowaniu w dziecku odpowiedzialności za swoje ciało i decyzje
  • Codzienna rozmowa
  • Umiejętność słuchania
  • Gotowość na dorastanie twojego dziecka, na jego coraz większe samostanowienie

Pamiętaj o ubezpieczeniu, nie masz kontroli nad wszystkim, co się w życiu wydarzy.


Artykuł powstał przy współpracy z Nationale Nederlanden

 


Jak wspierać przyjaciółkę, która zmaga się z depresją poporodową?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
25 kwietnia 2018
Fot. iStock/SolStock
Następny

Karolina została mamą 6 lat temu i choć jeszcze przed ciążą planowała mieć więcej dzieci, od tamtej pory nie podejmowali żadnych prób. To, że przeszła po porodzie, wspomina do dziś i potwornie boi się, że historia może się powtórzyć. Depresja poporodowa może pojawić się niezależnie od tego, czy dziecko było planowane czy też nie. Czy mamy dobre warunki, czy też nie. Czy jest wsparcie, czy go nie ma. Może dopaść każdą z nas. 

Maja była dzieckiem wyczekiwanym. O ciążę starali się kilka miesięcy, zaczęli tuż po ślubie. „Wtedy mówiłam, że nie pogniewałabym się, gdyby to były bliźniaki. Dziś dziękuję Bogu, że jednak było to tylko jedno dziecko, bo nie wiem, jak to by się skończyło, gdyby było ich więcej” – opowiada Karolina. Ciążę przeszła wzorowo – żadnych kłopotów zdrowotnych, wszystko prawidłowo, a i ona psychicznie czuła się całkiem niezle. Kompletowała wyprawkę, załatwiała ostatnie rzeczy w pracy przed urlopem macierzyńskim i odliczała dni do porodu. Jak wspomina, naprawdę nie mogła się doczekać. Źle zniosła dopiero poród.

„Nie zdawałam sobie sprawy, że to jest aż taki ból” – mówi. Po kilkunastu godzinach na świecie pojawiła się Maja. Wtedy miało być już z górki, ale nie było. Pierwsze wahania nastroju pojawiły się już w szpitalu, chociaż wtedy zwalała wszystko na zmęczenie. Przecież niewiele spała. Poza tym musiała odnaleźć się w nowej roli, „nauczyć się” swojego dziecka i wypracować własny system. Teoretycznie wiedziała, że łatwo nie będzie. Nie zdawała sobie jednak sprawy, że zaczyna się u niej rozwijać depresja poporodowa.

„Daj spokój. Wszystkie to przechodzimy”

Mąż wrócił do pracy po dwóch tygodniach, a ona została sama. Nic nadzwyczajnego, w większości przypadków tak to wygląda. Była oczywiście zmęczona, niewiele spała, ale nie to było problemem. Dziecko ją denerwowało. Ciągle płakało, a ona nie potrafiła zrozumieć, dlaczego. Przecież przewijała, karmiła, nosiła, masowała brzuszek i lulała. Żałowała, że pojawiło się na świecie, a gdy tylko taka myśl przeszła jej przez głowę, natychmiast czuła wyrzuty sumienia. Nikomu więc nie mówiła, że nie kocha swojego dziecka. No bo jak można nie kochać swojego dziecka? I to jeszcze takiego, na które tak się czekało?

Zwierzyła się matce, ale usłyszała, że to normalne. Że ma dać spokój i przestać przesadzać, bo wszystkie kobiety przechodzą przez to samo. Ma tak ze zmęczenia. Kwestia czasu, dziecko trochę podrośnie i będzie lepiej. A teraz niech się weźmie w garść. To spowodowało, że wyrzuty sumienia były jeszcze większe.

„Czułam się wyrodną matką. Wiedziałam, że dzieje się coś niedobrego, ale nie potrafiłam nic z tym zrobić. Każdego dnia czekałam na męża i w progu przekazywałam mu córkę. Miałam do niego pretensje. I on i dziecko mnie denerwowali. Płacz wzbudzał we mnie wściekłość” – wspomina.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Brzydsi zarabiają więcej! Tak mówią najnowsze badania

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
25 kwietnia 2018
Fot. iStock/Eva-Katalin
Fot. iStock/Eva-Katalin

Nie jest tajemnicą, że ładni ludzie mają łatwiejsze życie, są szczęśliwsi, zdrowsi i mają więcej przyjaciół. Niejedne badania wykazały, że atrakcyjny wygląd niesie korzyści dla zdrowia, inteligencji i pomaga w nawiązywaniu przyjaźni.

Bycie ładnym może także dosłownie się opłacać, ponieważ wiele osób wierzy, że ci bardziej atrakcyjni zarabiają więcej. Krótko mówiąc, piękni ludzie są bardziej pewni siebie, mają więcej umiejętności społecznych i są przez pracodawców postrzegani jako bardziej zdolni, co przekłada się na wyższe zarobki.

Jednak ostatnie badanie opublikowane w Journal of Business and Psychology podważyły stereotyp „premii za urodę”.

Pracownicy uniwersyteccy – Satoshi Kanazawa z Londynu i Mary Still z Bostonu przeanalizowali dane 20 000 młodych Amerykanów, których oceniono pod względem atrakcyjności fizycznej w wieku 16 lat, a następnie jeszcze trzy razy, aż do ukończenia 29 roku życia.

Odkrycia pokazały, że teoria „kary za brzydotę” odbijającą się na wynagrodzeniu nie jest wcale prosta. Kiedy wzięto pod uwagę inne cechy, takie jak zdrowie i inteligencja, wyniki ujawniły, że ludzie bardziej sumienni, ekstrawertyczni i mniej neurotyczni zarabiają i znacznie więcej niż inni, bez znaczenia na to, jak wyglądają.

Ponadto uczestnicy badania, którzy zostali oznaczeni jako „bardziej nieatrakcyjni”, zawsze zarabiali więcej niż ci, którzy byli po prostu „nieatrakcyjni”. Wyjaśniono, że cecha osobowości taka jak „otwartość na doświadczenie” jest obecnie  jedną z najważniejszych wartości mających wpływ na wysokość wynagrodzenia, nawet jest ktoś jest wyjątkowo nieatrakcyjny.

źrodło: Business Insider

 


Zobacz także

Fot. iStock/pixelfit

Zasada 3-7-14. Skuteczny sposób, by zaoszczędzić na ciuchach

Fot. iStock/EXTREME-PHOTOGRAPHER

Naiwni czy bezczelni? Czy naprawdę wierzymy w powtarzane sobie kłamstwa?

Fot. iStock / momcilog

Noś, tul, kołysz. Rola dotyku w życiu noworodka. Dlaczego jest taki ważny?