To nie tak miało być. Co roku coraz bardziej boję się tej chwili, gdy przyjdzie nam złożyć sobie życzenia

Listy do redakcji
Listy do redakcji
23 grudnia 2016
Fot. iStock / Halfpoint
Fot. iStock / Halfpoint

Ciekawe, czy jeszcze spadnie śnieg? Dawno nie było go na Święta. Pamiętasz, gdy braliśmy ślub padał bez przerwy, i wtedy, gdy chrzciliśmy naszego pierwszego syna. Lubiłam kiedyś zimę. Lubiłam, gdy siadaliśmy razem pod kocem i oglądaliśmy durne serialne komediowe. Albo gdy jeszcze śmiałeś się z  tego, że zawsze wszystko rozlewam, nawet gdy została mi na dnie kubka ostatnia kropla kawy.

To nie tak miało być. Co roku coraz bardziej boję się tej chwili, gdy przyjdzie nam złożyć sobie życzenia. Kiedy staniemy oko w oko w tym całym świątecznym show, mąż i żona. Tacy obcy. Z roku na rok coraz bardziej.

I wszystko we mnie wzbiera, każda emocja. Każde wykrzyczane słowo i każde te niewypowiedziane – czuję wtedy w sobie sto razy mocniej. Jakby magia świąt polegała na uświadamianiu ludziom prawdy, której nie chcą wyznać przed sobą na głos. Jakby ta jedna chwila osądzała lepiej niż Bóg, przed którym podobno nie da się uciec i schować.

Bo chciałbym, żebyś wiedział, że gdy jutro staniemy przed sobą z opłatkiem – tacy zmieszani, uciekający wzrokiem po świątecznych papierowych serwetkach, szukając gorączkowo słów,  a po chwili powiemy sobie „Wesołych świąt”, jak mówią do siebie obcy ludzie,  będzie w tym tyle samo lodu, co chęci, by go roztopić.

Chciałbym ci wtedy podziękować:

– za nasze pierwsze wspólne lata,

– za to, że pokazałeś mi jak może człowiek kochać,

– za naszych synów,

– za to, że wiele razy potrafiłeś być,

– za wszystkie partie Rummikuba,

– za to, że nie odszedłeś, kiedy kazałam ci się wynosić,

– za wszystkie nasze porażki, które udowadniają mi, że bez względu na to, ile jadu mnie wypełnia, nadal warto – nadal nie mam dość powodów, by zniknąć

– za to, czego nie zapomnę, za to co nas zniszczyło. Bo to samo zło wyzwoliło w moim życiu dobro, inne spojrzenie, zdjęło mi różowe okulary i dało siłę, by być tym kim jestem i nadal chcieć żyć z tobą, choć żądać już czegoś innego, lepszego…

Chciałabym cię wtedy przeprosić:

– za wszystkie złe słowa i gesty,

– i za to, że odpuściłam. Że pozwoliłam sobie myśleć, że już nie muszę, że nie tylko ja, nie tylko przeze mnie, nie tylko dla mnie,

– za to, że czasem śnię o innych ramionach. A najbardziej za to, że nie ma w tych snach żadnej erotyczności, tylko nieposkromione ciepło, bezimienne. A jednak wiem, że to nie ty i wiem, że po przebudzeniu marzę, by ten sen powrócił,

– za to, że nie mam już siły,

– za to, że czuję tę obcość, i że sama nią jestem; zbyt często,

– za to, że nie mam siły być ratownikiem, filarem, kochanką i matką,

– za to, że nie umiem ani być, ani odejść

– za to, że ranię cię nie mniej niż ty mnie – a jednak robię to w majestacie swojej krzywdy,

– za to, że nie mam dla ciebie czasu; że często nie chcę go mieć,

– za to, wszystko, za co powinnam, a o czym nie chcę dziś już pamiętać.

Chciałabym ci życzyć…

żebyś znalazł w sobie chęć do zmiany,

żebyś nie musiał już przed sobą i przed nami uciekać,

żebyś pocałował mnie tak, jak kiedyś – pomimo tego, że wzdrygnęłabym się zaskoczona. Uwierz, niczego bardziej nie potrzebuję, nie oczekuję od ciebie. Jak tej walki o mnie, które ciągle nie nadchodzi.

… a sobie bym życzyła, żebyś czuł choć odrobinę coś podobnego do mnie, bo w tych naszych niewypowiedzianych słowach, schowana jest jeszcze nadzieja.

Ale zamiast tego powiem „Wesołych świąt”

Ty też, i pocałujemy się zupełnie tak samo, jak robi to stara ciotka. A potem znów nie będzie Świąt, i znów nie będziemy musieli myśleć o tym, że za rok spotka się dwóch obcych ludzi, żeby dotrzymać tradycji.

Wybacz kochany. Może kiedyś poczujesz, że moje „Wesołych świąt” kryje w sobie, te wszystkie niewypowiedziane słowa.


Nowy rok, nowa ty? Niekoniecznie! Oto 9 rzeczy, których nie musisz w sobie nigdy zmieniać

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
23 grudnia 2016
Fot. iStock / svetikd
Fot. iStock / svetikd

Początek nowego roku jawi się nam jako czas magiczny, w którym często chcemy zresetować to, co było i pragniemy zacząć od nowa, z czysta niemal kartą. Spisujemy noworoczne postanowienia, planujemy zmiany, mawiamy nieraz „nowy rok to nowa ja” świecie wierząc, że od teraz będziemy inne, lepsze. Ale czy naprawdę musimy pozbywać się starych siebie, przewracać życie do góry nogami i na siłę wprowadzać modyfikacje? Przecież są w nas takie rzeczy, których nie musimy, a nawet nie powinnyśmy nigdy zmieniać!

Życzliwość wobec innych

Gdyby ludzie na co dzień byli dla siebie bardziej życzliwi, to świat byłby o wiele bardziej przyjaznym i sympatycznym miejscem. To bardzo cenna cecha, której absolutnie nie trzeba zmieniać, wręcz przeciwnie – dawaj dobry przykład innym i ucz ich odpowiedniego podejścia do świata. Miłych gestów i dobrych uczynków nigdy za wiele!

Wiara w lepsze jutro

Pozytywne podejście i nie martwienie się na zapas to bardzo dobra cecha, której absolutnie zmieniać nie musisz. Ci, którzy wierzą w lepsze jutro, w nowe szanse czekające tuż za rogiem i wielkie szczęście, które za chwile pojawi się w ich życiu, są mniej zestresowani, bardziej radośni, zmotywowani i pozytywnie nastawieni do świata. Jeśli przestaniesz wierzyć w to, że najlepszy dzień twojego życia jest zawsze jeszcze przed tobą, a trudności uda się pokonać, to co ci pozostanie?

Nasze wewnętrzne dziecko

Można być zawsze poważnym, statecznym i ułożonym, ale to… strasznie nudne! Nie porzucaj swojego wewnętrznego dziecka i daj mu czasami pohasać – gdy chcesz poszaleć, powygłupiać się, zachować nieodpowiednio do wieku (też coś, phi!) i popuścić nieco hamulce, nie wahaj się ani chwili! Dla zdrowia psychicznego i dobrego humoru wręcz zaleca się chwilową amnezję w temacie dorosłości i dziecięcą swobodę działania. Niech twojej wewnętrzne dziecko nigdy się nie starzeje!

Widzenie w innych dobrych rzeczy

Ufasz innym i nie wietrzysz na każdym kroku spisku i chęci oszustwa? Tak trzymać i nigdy tego nie zmieniać! Pomyśl tylko, jakie to musi być trudne i męczące, jeśli w innych widzi się jedynie ich wady i ciemniejsze strony. Patrz na innych przyjaźnie i z życzliwością, a odwdzięczą ci się tym samym. No i znacznie łatwiej będzie ci się żyło.

Spontaniczność

Warto czasami zapomnieć o planach, nie trzymać się kurczowo schematu i po prostu działać zgodnie z tym, co los i okoliczności przyniosą. Spontaniczność to także wyzwanie dla naszej kreatywności i zaradności, okazja do sprawdzenia się i zmierzenia z nowymi sytuacjami. Bądź elastyczna, miej w sobie odrobinę luzu i swobody (albo nawet więcej niż odrobinę) i bądź przygotowana na nieprzygotowanie. To co, wsiadamy do pociągu byle jakiego i jedziemy w nieznane?

Ciekawość świata i ludzi

Nigdy nie trać zainteresowania innymi ludźmi i nieznanymi miejscami! Nie zamykaj się na nowe kontakty i z każdego spotkania czerp tyle, ile możesz. Poznając nowe osoby, zdobywając nową wiedzą o świecie, wzbogacasz się nie tylko intelektualnie, ale także emocjonalnie, poszerzasz własne horyzonty i modyfikujesz swój światopogląd. Poprzez innych poznajesz samą siebie, swoje emocje, uczucia, ograniczenia i możliwości – nigdy o tym nie zapominaj i nigdy nie przestawaj być ciekawa!

Małe niedoskonałości

Te duże, które ci przeszkadzają, z którymi nie chcesz dłużej walczyć, zmieniaj śmiało i rób tak, byś była szczęśliwa i zadowolona z samej siebie. Ale te małe niedoskonałości zostaw w spokoju, bo to one nadają ci indywidualny charakter i unikatowy rys. Perfekcja jest stanowczo przereklamowana, więc nie walcz o nią za wszelką cenę, bo nie warto. Zaprzyjaźnij się ze swoimi wadami i pokochaj je, a wtedy łatwiej przyjdzie to także i innym.

Chęć rozwijania się i ambicja

Nie daj sobie wmówić, że jesteś za stara lub zbyt zajęta na naukę, realizowanie swoich pasji i dokształcanie się – jeśli tego właśnie chcesz, to nie pytaj nikogo o zdanie, działaj! Rozwijaj się, rozkwitaj, zdobywaj doświadczenia i umiejętności, sięgaj coraz wyżej i podnoś poprzeczkę, jeśli czujesz, że ustawiona jest dla ciebie zbyt nisko. Pokaż innym, że ani wiek, ani obowiązki zawodowo – rodzinne nie są przeszkodą w samodoskonaleniu. Wszak kto nie idzie do przodu ten de facto się cofa!

Dobry egoizm

Bo egoizm to wcale nie jest nic złego! Błędnie traktujemy go na równi z samolubnym zachowaniem i brakiem wrażliwości na potrzeby innych, a przecież to coś zupełnie innego. Czasami po prostu trzeba pomyśleć o sobie, zadbać o swoje przyjemności i dobre samopoczucie, być dla siebie miłym i sprawiać sobie radość. To działa też dla dobra innych, bo wypoczęta, pozytywnie naładowana i szczęśliwa będziesz chciała się tym dzielić z innymi.


Każdy z nas ma tylko 3 szanse, żeby się zakochać. Wykorzystaj je wszystkie

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
23 grudnia 2016
Fot. iStock/graphixel
Fot. iStock/graphixel

W życiu kochamy, prawdziwie, szczerze może tylko raz, a może wiele razy i za każdym razem inaczej. Jedno się nie zmienia, kiedy się zakochujemy, chcemy także być kochani, najważniejsi, chcemy być szczęśliwi. Ale tak już jest, że niektórzy, z tych, których kochamy, pojawiają się w naszym życiu po to, żeby już w nim zostać, a inni są tu tylko przez chwilę, odchodzą zostawiając nas z emocjonalnym cierpieniem i nowym doświadczeniem.  Psychologowie mówią, że człowiek może „naprawdę” zakochać się trzykrotnie. I każde z tych doświadczeń, na swój sposób, jest ważne, a nawet konieczne dla naszego duchowego i emocjonalnego rozwoju.

1. Miłość jak z bajki

Pierwsza miłość przychodzi do nas najczęściej wtedy, kiedy jesteśmy jeszcze bardzo młodzi. Powala na kolana, zaskakuje paletą odczuć, emocji i doświadczeń do tej pory nieznanych, ale też takich, jakie od dawna już sobie wyobrażaliśmy. A nasze wyobrażenia o miłości bliskie są pięknym opowieściom o niej, bajkom, romantyczny wizjom z powieści i filmów. Zakochani, uważamy, że przydarzył nam się właśnie się ten rodzaj uczucia, o którym czytaliśmy, który widzieliśmy na ekranie. Idealizujemy więc tę miłość i wierzymy, że będzie trwała do końca życia.

Dalej robimy to, czego oczekują od nas członkowie naszej rodziny czy rówieśnicy. Ale możemy nie chcieć zauważać małych problemów, niezgodności. Jesteśmy gotowi poświęcić ważne do tej pory dla nas zasady w trosce o nasz związek, ponieważ wierzymy, że wszystko jest dokładnie tak, jak powinno być. Najważniejsze dla nas to, jak wygląda nasza relacja na zewnątrz, a nie to, co naprawdę i jak czujemy.

Taka miłość uczy nas, że patrzeć na swojego partnera jest tak samo ważne, jak rozglądać się wokół siebie.

2. Miłość trudna, skomplikowana

Druga miłość naszego życia jest tą najbardziej skomplikowaną. Przekonani, że odrobiliśmy  naszą lekcję z wcześniejszych doświadczeń, dbamy, aby tym razem związać się z „kimś zupełnie innym” niż poprzedni partner. No, przynajmniej tak nam się wydaje… Czego zaznamy tym razem? Może będziemy manipulowani, może ukochana osoba będzie nas okłamywała, może nas zrani, w każdym wypadku szybko staniemy się ofiarą w tym związku. Pewnie będziemy próbować na siłę jakoś „załatać”, naprawić tę miłość, kosztem własnego zdrowia, szczęścia, poczucia wartości. Każda z tych prób skończy się niepowodzeniem. Ta relacja jest dramatyczna, ale mylą cię, łudzą obietnicą zmian sporadyczne intensywne chwile szczęścia.

Taka miłość uczy nas, że ważne jest, by nie tylko dawać, ale również dostawać w zamian.

3. Miłość dojrzała

Trzecia miłość pojawia się w naszym życiu, kiedy mamy już  na nią nie „czekamy”. Przychodzi bocznymi drzwiami, po cichu, nie w tym miejscu i nie o „tym” czasie. I na pierwszy rzut oka wydaje się być czymś zupełnie niezgodnym z naszymi wyobrażeniami. „To niemożliwe, że to tylko tyle” – zdajemy się myśleć, obserwując tę naszą miłość.  To nie jest nasz ideał. Ale właśnie dlatego ten związek jest najbardziej „prawdziwy”, autentyczny, szczery, wypływający z potrzeby i chęci dwóch serc. Ta relacja układa się z niezwykłą łatwością i to jest coś, czego nie da się wytłumaczyć słowami.

Na tym etapie w życiu, nie mamy już nierealnych oczekiwań. Nie tracimy już czasu na wymyślanie cech, które miłość naszego życia powinna posiadać. W końcu jesteśmy gotowi zaakceptować naszego partnera, takiego, jakim jest naprawdę. I, co równie ważne, nasz partner postrzega nas dokładnie w ten sam sposób.

Taka miłość uczy nas być realistą w miłości, ale także uświadamia nam, że szczęśliwy, udany związek nie musi być doskonały.


Zródło: brightside.me

 


Zobacz także

Fot.Splitshire / Daniel Nanescu /

Pozoranci – mistrzowie udawania. Udają, że „coś” robią, że kochają, że jesteś OK

Fot. iStock/milos-kreckovic

W łóżku niczego nie oczekuję, cieszę się tym, co mi czasem dasz. Odtrącasz mnie już cały, długi rok

Fot. iStock/Dmitrii Kotin

Seks z eks? Ratunkuuuu, pomyślcie dwa razy. Gdzie człowieka obłęd seksualny prowadzi