Plaster, butelkę wina i czas… nielimitowany czas, gdy twoje życie się wali. Nikt nie da ci tyle, co druga kobieta

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
5 stycznia 2018
Fotomontaż istock
Fotomontaż istock
 

Nikt nie da ci tyle, co druga kobieta. Nikt nie potrafi tak dobrze mówić i milczeć, kiedy trzeba, słuchać, być. Nikt nie potrafi lepiej głaskać po głowie, gdy wali cię świat i tak szczerze cieszyć się z sukcesu innej osoby. Po prostu. Tylko kobieta to potrafi. Ta, która jest bardzo blisko.

Bo jakbyśmy na nas, kobiety nie narzekały, potrafimy dawać sobie nawzajem więcej, niż ktokolwiek inny.

Co dajemy/dostajemy od siebie nawzajem?

Odebrany w środku nocy telefon, kiedy on odchodzi do innej.

„Paczkę chusteczek i kopa w tyłek” – powiedziała kiedyś moja znajoma. Tego najważniejszego kopa, którego brakowało, żeby „jakoś” się wreszcie pozbierać.

Rady, czasem nieproszone, a jednak przepełnione dobrą intencją.

Plaster na odciski i nienoszony szalik.

Uśmiech do zapłakanej nieznajomej w tramwaju.

Troskę.

Wysłaną bezsensowną wiadomość i śmiesznego kota na obrazku, tylko po to, by ktoś dobrze zaczął dzień.

Sweter, który tak ci się podobał, a ona nie za często go nosi.

Najsilniejszy doping świata, gdy składasz siebie rozbitą na kawałki, zaczynasz od nowa lub po zwyczajnie tak bardzo się boisz „nowego”.

Wiarę w cuda i zmianę, i drugą szansę. Bo ona tak dobrze cię rozumie.

Zrozumienie, że każdy upada.

To wszystko dostajemy od kobiet – czasem tych najbliższych, matek, sióstr, wieloletnich przyjaciółek, a czasem dobrych aniołów, które pojawiły się na naszej drodze całkiem przypadkowo.

Nich ten rok będzie rokiem kobiet. Czasem, kiedy na nowo odkryjemy siłę kobiecych kręgów i wzajemnego wsparcia. I to  naprawdę nieważne, czy potrzebujesz pomocy w ugotowaniu jajka czy wparcia w  ważnym momencie życia, w walce o siebie. Ważne jest tylko to, że naprawdę nie musisz być sama, bo „babskie zaplecze”, to nasza największa siła!

audreyhepburn

„Wierzę, że śmiech jest najlepszym sposobem na spalanie kalorii. 
Wierzę w całowanie, dużo całowania. 
Wierzę w bycie silnym, gdy wszystko wydaje się być nie tak. 
Wierzę, że szczęśliwe dziewczyny to najpiękniejsze dziewczyny. 
Wierzę, że jutro jest kolejny dzień i wierzę w cuda.”
– Audrey Hepburn

Piszcie do nas, pytajcie, dzielcie się z nami wszystkimi swoimi sukcesami i radościami. Jeśli szukacie odpowiedzi napiszcie do nas prywatną wiadomość, my anonimowo opublikujemy wasze pytanie.

Dołączcie do nas na Facebooku: facebook.com/groups/jestemkobieta/

Obiecujemy, że będziemy. Tak, jak wy. Reszta jest już waszych rękach.

Jestem kobietą (1)


„Kochać za mocno” czyli..? Jak kobiety nieświadomie sabotują własny związek

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
6 stycznia 2018
Fot. iStock/Mixmike
Fot. iStock/Mixmike
 

Nie zrobiłaś przecież nic złego, prawda? Nie zdradziłaś, nie oszukałaś, nie olewałaś. O nie, nie. Ty dawałaś sto procent siebie. Byłaś na każde zawołanie. W sumie to byłaś nawet, gdy nie wołał, a także wtedy, gdy prosił o chwilę wytchnienia. Oplatałaś jak bluszcz, odcinałaś dopływ tlenu. Ale przecież intencje miałaś dobre. Więc jak to możliwe, że teraz siedzisz sama w pustym mieszkaniu, przy zgaszonym świetle i cicho płaczesz, bo on znowu (który to już raz w tym miesiącu?) wyszedł, trzaskając drzwiami i mówiąc na odchodne, że albo się zmienisz, albo on odchodzi. I masz to przemyśleć! Najlepiej teraz. 

Złota klatka

Ada robiła co mogła, by zapewnić swojemu mężowi wszystko. Ich mieszkanie zawsze było wysprzątane na błysk, lodówka wypełniona po brzegi frykasami, codziennie inny obiad na stole. Poza tym standardowo – gary umyte, ciuchy wyprasowane (koszule nie miały nawet kantów na rękawach). No i pozwalała mu po pracy robić to, na co miał ochotę. Telewizja? Ok. Gazeta? Ok. Drzemka? Ok. Majsterkowanie? Ok. Wkurzały ją tylko dwie rzeczy – gdy wychodził z kolegami na miasto i gdy podejmował decyzję bez niej. Dlaczego? Bo ona najlepiej wiedziała, czego on potrzebuje i czego oni potrzebują jako para. Jego wolność ograniczała się jedynie do wyboru, czy woli spać na lewym czy na prawym boku i to właściwie tylko wtedy, gdy ona akurat nie chciała usnąć w jego objęciach. Wtedy i ten problem miał z głowy.

A może ty też umieszczasz osobę, którą kochasz, w złotej klatce? Podcinasz skrzydła? Odbierasz wolność? Dusisz i nie pozwalasz na samodzielne decyzje?

Pośpiech

Kiedy Iza poznała Pawła, koleżanki śmiały się, że zachowuje się jak zdesperowana wariatka. Ona? Zdesperowana? A skąd! Iza po prostu zakochała się od pierwszego wejrzenia i wiedziała, że to jest ten jedyny. No i była już po 30-tce, więc wolała nie tracić czasu na zbędne ceregiele. W mig podporządkowała całe swoje dotychczasowe życie pod wybranka swego serca – zrobiła mu miejsce w szafie, kupiła szczoteczkę do zębów, nowy ręcznik, kilka par majtek i skarpetek. Co z tego, że znali się miesiąc? Gorzej, że on nie pałał podobnym entuzjazmem. Wolał wolniej, spokojniej. Czy nie kochał? Nie. Po prostu rozsądnie podchodził do życia i chciał być pewien kroków, które podejmuje. Skoro on coraz rzadziej pojawiał się u niej, ona zaczęła pojawiać się u niego. Pierwszy, drugi, piaty, siedemnasty zgrzyt. I po temacie. Tak oto udusiła tę miłość.

Kochanie kogoś oznacza poszanowanie ich potrzeb i pragnień, a nie narzucanie swojego stylu życia i priorytetów. Jeśli twój partner nie jest gotowy, aby w pełni zaakceptować cię w swoim życiu i zmienić swoje przyzwyczajenia, aby zrobić miejsce dla twoich, nie możesz wyrywać drzwi z zawiasami i wpychać się do środka.

Degradacja

Kaśka zakochała się w Wojtku, miłośniku koncertów i rowerowych wycieczek. Ileż oni razem miejsc odwiedzili kiedyś! Ile koncertów zaliczyli! Dziwne, że od pięciu lat nigdzie nie byli, prawda? Najpierw wszystko to Kaśkę znudziło, a potem, gdy Wojtek zaczął sam jeździć – drażniło. Zaczęła więc zarzucać mu brak zaangażowania w związek. Bo przecież są już starsi, dojrzalsi, mają dom, kredyt, dzieci. Teraz trzeba się na tym skupić, a nie na wycieczkach i koncertach. Nie pomogło prośbą, ani groźbą, wzięła więc go podstępem. Raz, że była do rany przyłóż, a dwa, że na nic mu nie pozwalała, bo sama wcześniej zaplanowała/zorganizowała/podjęła decyzję.

Teraz dziwi się, dlaczego została sama. Chciała przecież dla nich jak najlepiej. Z miłości, rzecz jasna. Pytanie brzmi, co zrobiła z tym facetem, którego tak pokochała? Gdzie on się podział i kim się stał?

Pogarda i nuda

Martynie zawsze zależało, żeby spędzali czas całą rodziną. Każdy weekend mięli więc zaplanowany od rana do wieczora. Chociaż atrakcji nigdy nie brakowało, po jakimś czasie oboje poczuli się sobą znudzeni. Pojawiła się pogarda, potem obojętność. Gdy na terapii dla par usłyszeli, że za dużo czasu spędzają razem i przez to nie mają nawet okazji, by zatęsknić, ona nie mogła uwierzyć w to, co słyszy.

Wtedy dowiedziała się, że związek polega na pewnym balansowaniu pomiędzy własną przestrzenią, a byciem razem. Na szczęście nie było za późno.

On – narcyz. A ty?

Narcyz, manipulant, toksyk – łatwo wymieniamy typy facetów, którzy niszczą nam życie i rozwalają to, co my, kobiety z tak wielkim trudem budujemy. Rzadko jednak potrafimy na trzeźwo ocenić własne zachowanie. Choć równie toksyczne, to jednak łatwiejsze do wyjaśnienia, uargumentowania. Bo przecież intencje są dobre. Wszystko z miłości.

Cała sztuka to kochać mądrze. Nie za wszelką cenę. I nie za mocno.


 

Na podstawie: LovePanky

Jestem kobietą (1)


„Chłopcy pozostaną chłopcami” – kilka błędów wychowawczych, które popełnili twoi teściowie

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
5 stycznia 2018
Fot. iStock/LukaTDB
Fot. iStock/LukaTDB

Nie oszukujmy się, to, że masz problem w związku w dużej mierze wynika z tego, w jaki sposób wychowano twojego partnera. Jego rodzice, czy też opiekunowie „stworzyli” dorosłego, z którym dzielisz życie. Pokazali mu wzór związku, wzór relacji między dwojgiem ludzi, przekazali wiedzę i wartości, które mogą być mniej lub bardziej podobne wartościom wyniesionym przez ciebie z domu. Jeśli twój ukochany jest wyjątkowo kiepskim partnerem, nie popełniasz błędu doszukując się zródła (niekoniecznie głównego i na pewno nie jedynego) tej katastrofy w jego dzieciństwie.

Kilka błędów wychowawczych, które popełnili twoi teściowie

Uważali (pewnie nadal uważają), że ich syn jest absolutnie doskonały

Mówiąc w dużym uproszczeniu: najpiękniejszy, najmądrzejszy, a w ogóle takiego drugiego to ze świecą szukać. I nie wydaje im się, że powinien się w jakikolwiek sposób zmieniać. Jeśli twój ukochany zachowa się wobec ciebie w niedopuszczalny sposób i poprosisz ich o rozmowę z nim – najprawdopodobniej nie uwierzą, że on mógł „coś takiego zrobić, coś takiego powiedzieć”. Nie możesz liczyć na nich w razie kłopotów, które – z całą pewnością – się pojawią. Prędzej dowiesz się, że na pewno wina leży po twojej stronie, bo coś zrobiłaś nie tak.

Kontrolowali go na każdym kroku

W związku z czym, teraz jest nieufny w stosunku do ciebie i stara się robić to samo w waszej relacji. Twoje kontakty ze znajomymi, twoje zakupy, twoje myśli… Masz wrażenie, że przestajesz oddychać, że on chce za ciebie decydować na każdym korku?  Jak mogłoby być inaczej, skoro już jako dziecko dowiedział się, że kontrola to podstawa. Wzdychasz i myślisz – oduczę go tego ciągłego sprawdzania, bo inaczej zwariuję. Możesz sobie odpuścić. Prędzej zwariujesz niż on nauczy się ci ufać.

Nie nauczyli go odpowiedzialności

Wyręczali go od dzieciństwa, zgodnie z zasadą: „mama/tata załatwi to lepiej, a ty się synku nie przemęczaj”. Usprawiedliwiali go przed nauczycielami w szkole, a potem nawet w pracy, w kolejnych związkach, przed innymi członkami rodziny, przed przyjaciółmi i znajomymi. Nigdy nie musiał brać odpowiedzialności za swoje błędy, nigdy nie zrozumiał, co to znaczy „uczyć się na błędach”. Cokolwiek zrobił, zawsze natychmiast mu wybaczali, głaszcząc po głowie. Nie ponosił konsekwencji, żyjąc w „szklanej bańce”, pod ochroną.

Nie nauczyli go szacunku dla drugiego człowieka

Nieważne czy chodzi o partnerkę czy panią, która pracuje na kasie w dużym sklepie. Nie wymagali od niego tego, by szanował innych niezależnie od tego kim są, ile zarabiają, jaką skończyli szkołę. Może twoi teściowie sami w ten sposób traktowali innych ludzi, może taki przykład dali swojemu synowi – to nieistotne. Istotne jest to, że po tym, jak traktujesz tych, którzy pod wieloma względami mają gorszą sytuację życiową lub materialną niż twoja, najlepiej widać jakim jesteś człowiekiem, jakim będziesz partnerem.

Oczywiście, człowiek świadomy tego, że nie potrafi dobrze funkcjonować w relacji, na której mu zależy powinien nad sobą pracować, by zminimalizować negatywny wpływ doświadczeń z dzieciństwa i przeszłości na obecny związek.

Czy to się uda, to już jednak całkiem inna historia. Zazwyczaj chłopcy pozostają chłopcami…


Zobacz także

Czy wiecie, że... 22 wskazówki dotyczące seksu, które warto znać

10 prawd o seksie, które powinnaś poznać zanim skończysz 30-tkę

Fot. iStock/AlexanderNovikov

Teraz zastanawiam się czy można kochać więcej niż raz? A co, jeśli prawdziwa miłość zdarza się tylko ten jeden raz w życiu?

Fot.  Screen Facebook / Dorota Zawadzka

Chcę, żeby dziewczynki na całym świecie wiedziały, że… Ten plakat podbił nasze serca