Lifestyle

Self publishing jako nowe źródło zarobku dla influencerów

Redakcja
Redakcja
16 kwietnia 2021
 

Za pośrednictwem internetu można sprzedać dowolny produkt. Jak się okazuję najlepszymi kanałami promocji są media społecznościowe. W jaki sposób można wykorzystać potencjał drzemiący w internetowej sprzedaży, aby wydać własną książkę?

Self publishing to nic innego, jak samodzielna publikacja własnej książki (lub innego materiału). W tym modelu autor pomija wydawnictwo i sam ponosi koszty związane z drukiem książki, a także samodzielnie zajmuje się jej dystrybucją i sprzedażą. Czy jest to opłacalne rozwiązanie? Dla jakiego typu autorów będzie to dobry sposób na wydanie książki? Jak się okazuje, jest to rozwiązanie wyjątkowo atrakcyjne w dobie sprzedaży internetowej.

Najbardziej self publishing nadaje się dla twórców internetowych, którzy już posiadają swoją bazę odbiorców. Przykładowo właściciel bloga jakoszczedzacpieniadze.pl zarobił ponad 600 000 zł na samodzielnym wydaniu swojej książki Finansowy Ninja. Kwota ta jest imponująca, trzeba jednak pamiętać, że autor posiadał już fanów swoich treści i jedyne co musiał zrobić to po prostu sprzedać im książkę. Oczywiście nawet przy kosztach druku czy magazynowania książki, było to opłacalne przedsięwzięcie.

Blog z większą ilością ruchu internetowego, czy rozbudowane konto na Instagramie sprawi, że będziesz mógł sprzedać swojej grupie fanów dowolną, stworzoną przez siebie treść. Jest to możliwość zarobku, z której korzysta coraz większa grupa influencerów na całym świecie.

Kiedy self publishing się opłaca?

Zatem self publishing nie będzie wyjątkowo opłacalny dla twórców, którzy mają swoje dzieło, jednak nie mają audiencji. Wówczas sprzedaż i dystrybucja książki mogą okazać się znacznie trudniejsze, niż początkowo się wydawało. Na szczęście istnieje kilka rozwiązań internetowych gotowych ułatwić cały proces sprzedaży.

System sklepu typu One Page w IdoSell pozwala na stworzenie prostego sklepu internetowego, w sam raz do sprzedaży książki wydanej w systemie self publishing – https://www.idosell.com/pl/obsluga-self-publishing-sprzedawaj-swobodnie-wlasne-ksiazki-kursy-muzyke-wszystko-co-kreatywnie-stworzysz-przez-idosell/. Dzięki temu rozwiązaniu łatwo sprzedasz swoją książkę, a jedyne czym będziesz musiał się zająć to reklama internetowa, skierowana do odpowiedniej grupy odbiorców.

Promocja i zarabianie na self publishingu

Specjaliści od promocji i marketingu internetowego pomogą Ci dotrzeć z ofertą do odpowiedniej grupy potencjalnych klientów. W sieci nie brakuje ofert specjalistów ds marketingu, dlatego najlepiej będzie jeśli poszukasz kogoś, kto wcześniej już pomagał sprzedawać produkty tego typu. Poszukaj kogoś, kto dobrze rozumie grupę, do której chcesz dotrzeć.

W ten sposób poniesiesz większe koszty promocji swojej książki, jednak nadal będziesz niezależny od wydawnictwa. Autorzy korzystający z wydawnictw zarabiają około 5 zł na sprzedaży jednej książki. W przypadku twórców korzystających z self publishingu kwota ta rośnie nawet do 20 zł za książkę. Równica jest zatem spora i warto podjąć dodatkowy wysiłek, aby więcej zarobić na swoim dziele.

Materiał partnera


Lifestyle

7 rzeczy, których NIE musisz robić, żeby być szczęśliwą

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
16 kwietnia 2021
7 rzeczy, których NIE musisz robić, żeby być szczęśliwą
Fot. iStock
 

Szczęście trudno jednoznacznie zdefiniować, bo dla każdego może oznaczać coś innego. Jedno jest pewne – każdy z nas pragnie być szczęśliwym, spełnionym, czuć się dobrze na swoim miejscu. Dochodzimy do tego różnymi drogami, często popełniając błędy. Każdy ma na to swój plan i własne metody, warto jednak mieć świadomość tego, jakie rzeczy, sytuacje czy zachowania do szczęścia nas nie zaprowadzą.

7 rzeczy, których NIE musisz robić, żeby być szczęśliwą

NIE musisz zadowalać wszystkich

Choć zrozumiałe jest, że pragniesz szczęścia nie tylko dla siebie, ale i bliskich, nie musisz i nie potrzebujesz robić wszystkiego, by każdego zadowolić. Dogadzanie wszystkim za wszelką cenę i odstawianie własnych potrzeb na boczny tor sprawi, że oddalisz się od swojego szczęścia. W życiu ważna jest umiejętność wyważenia tego, co dajesz sobie, z tym, co chcesz dać innym. Bayard Swope, znany amerykański dziennikarz, powiedział coś, co warto zapamiętać: „Nie znam klucza do sukcesu, ale kluczem do porażki jest próba zadowolenia wszystkich”.

NIE musisz wszystkiego kontrolować 

Nie musisz mieć pod kontrolą wszystkiego i wszystkich, myśleć o tym, czego jeszcze nie udało ci się osiągnąć i jak to zrobić. Owszem, planowanie jest dobre i potrzebne, ale próba kontrolowania każdego aspektu życia jest wyjątkowo męcząca i skazana na porażkę. Uwolnienie się od tego i pozwolenie sobie na przyjmowanie niespodzianek od życia spowoduje, że będziesz miała więcej czasu na rzeczy potrzebne i przyjemne, zamiast analizować ciągle swoją sytuację i próbować uchwycić coś, co ciągle osuwa się z rąk.

NIE musisz być lepsza od innych

To prawda, że ambicja jest ważna, bo pozwala osiągać założone cele i realizować marzenia, jednak jej nadmiar nikomu nie służy. Zakładanie, że musisz komuś dorównać, a nawet przeskoczyć za wszelką cenę, może rodzić niechęć, napięcie, frustrację i złość. Ciągła pogoń, szczególnie gdy trudno jest zrealizować zbyt ambitne plany, zabiera cenny czas i energię. Jeśli lubisz rywalizację, rywalizuj sama ze sobą. Stawianie przed sobą celu jest dobre i potrzebne, bo pozwala na rozwój i odczuwanie satysfakcji.

NIE musisz tkwić w przeszłości 

Jasne, że tęsknota za tymi wszystkimi dobrymi chwilami, które przeżyłaś, wraca. Zagrzebywanie się jednak w tym, co było nie pozwoli ci docenić teraźniejszości, ani skupić się na przyszłości. To trochę jak kula u nogi, która trzyma cię w miejscu. A stagnacja zdecydowanie nie przybliży cię do szczęścia. Jedynie bycie tu i teraz, świadome przeżywanie i skupianie się na życiu pozwala je wykorzystać jak najlepiej. Nie musisz też odcinać się od przeszłości — po prostu miej w pamięci to, co piękne i idź dalej.

NIE musisz udawać

Żeby żyć prawdziwie, trzeba zdjąć maskę. Nie musisz udawać kogoś, kim nie jesteś, stwarzać pozory, by inni cię zaakceptowali czy docenili. Prawdziwą wartością jest życie w zgodzie z samym sobą i otaczanie się ludźmi, którzy to akceptują. Mówienie prawdy, tego co myślisz i co czujesz, bez obawy o reakcję innych, uwalnia.

NIE musisz szukać aprobaty u innych

Ponieważ nie masz wpływu na to, co myślą o tobie inni, nie musisz nikomu nadskakiwać. Każdy może mieć własny pomysł na życie i wizje samego siebie. Nie musisz stawać na rzęsach, by inni akceptowali twoje wybory. Jeśli komuś nie podoba się np. twoja fryzura, czy dom, nie zmieniasz ich z marszu, by ten ktoś uznał, że jednak jest nieźle. Jeśli jesteś zadowolona sama z siebie, to wystarczy, by mieć satysfakcję. Twoje życie to twoje wybory.

NIE musisz być cały czas … szczęśliwa

Tak, dobrze widzisz. Nikt nie wymaga od ciebie, byś cały czas tryskała humorem i zarażała optymizmem innych. Jesteś tylko człowiekiem i możesz pozwolić sobie na smutek właśnie wtedy, gdy jesteś smutna, czy na żal, gdy coś ważnego dla ciebie się skończyło. Pozytywne podejście do życia jest cudowne, bo ułatwia wiele spraw i przybliża do szczęścia, ale udawanie, że jest super, jeśli jest inaczej, jest nie w porządku w stosunku do siebie samej. Emocje, także te trudne, także muszą znaleźć ujście, byś ty mogła złapać równowagę.


źródło:  www.marcandangel.com 

Lifestyle

„Para znaczy razem. Blisko”. Co zatem ze związkami na odległość?

ROZMÓWKI NIEOBYCZAJNE
ROZMÓWKI NIEOBYCZAJNE
16 kwietnia 2021

„Nie wierzę w znajomości na odległość. […] Lubię ciebie i fajnie nam się gada, jednak to, co budujemy, nie ma przyszłości”. – w tym tygodniu Rozmówki Nieobyczajne o związkach na odległość. Czy mogą się udać? 

Marcin Michał Wysocki: Meli, nie wierzę w związki na odległość. Pozwolisz, że wyjątkowo przytoczę dłuższą wypowiedź jednej z bohaterek mojej książki „# Portal randkowy”, która wyczerpująco oddaje, co myślę o takich relacjach:
– „Nie wierzę w znajomości na odległość. […] Lubię ciebie i fajnie nam się gada, jednak to, co  budujemy, nie ma przyszłości. Niepotrzebnie zawracamy sobie w głowach. Zrozum, między nami wszystko jest postawione do góry nogami. […] Jeśli dwoje ludzi się kocha, nawet gdy ich związek ma pewien staż, posiadają dzieci i łączy ich ustabilizowana, dojrzała miłość, to rozłąka, czy to nieplanowana, czy planowana, związana na przykład z rozwojem kariery zawodowej, jest trudnym egzaminem do przejścia. Niełatwo razem dojść do zwycięskiego końca. […] A my stoimy na zupełnie przeciwnym krańcu. Zaczynamy od rozłąki, nie mając żadnych wspólnych punktów stycznych poza garścią żartów, wymianą kilku myśli. Nie łączą nas wspomnienia, wspólne przeżycia, doświadczenia, gesty, dobre i złe chwile. Jak mamy, a właściwie: na czym mamy zbudować naszą przyszłość? To jak rysunek na wodzie, Jean-Marc. ”

Co Ty na to?

Melisandra: Lubię ten moment kiedy zadajesz mi pytanie, a życie pisze odpowiedź. Weźmy na przykład nasze portale randkowe. Dla coraz większej ilości panów, odległość więcej niż 50 km jest nie do pokonania. Za daleko! Choćby pani wyglądała jak Helena Trojańska lub Taylor Swift. Oczywiście pandemia i inne takie, ale coś się stało z tym wygodnictwem. Kiedyś jeden facet jechał do mnie przez pustynię „czekaj będę za dwa dni”, z drugiego końca Sahary. A dzisiaj… 50 km i klops, gdzie dobre drogi, fury, pendolino itp. Nie mówiąc już o wycieczce z Warszawy. Także widzisz, a Ty się mnie pytasz o odległość w związku?

No właśnie. Związek, czyli jest już staż, wspólne przejścia, nawyki, radości, przyzwyczajenia i – na przykład – partner dostaje propozycję pracy na drugim końcu Polski lub zagranicą. Czy wiesz ile jest dyskusji na forach kobiet, które pytają się co mają robić? Czy jechać? Czy zostać? A co z pracą, przyjaciółmi, znajomymi? Powiem Ci, że jestem niepoprawną romantyczką. Jak kocham, to na maksa. Pojechałabym, bo nie wierzę w miłość na odległość. Człowiek jest sam i łaknie drugiego człowieka. Umarłabym z tęsknoty i kołowrotka myśli. Oczywiście jest skype i inne telko, ale dotyk drugiego człowieka, przytulenie, porozmawianie, wspólne śniadanie itp. – budują związek i intymność. Znam też pary, które wyjechały razem, on za pracą a ona, aby być razem. I tam się rozpadli. Nie ma jednej odpowiedzi. Zawsze miałam parterów „z daleka”, żadnemu nie przeszkadzała odległość. Albo wprowadzał się do mnie, albo zabierał mnie do siebie.

Para znaczy razem. Blisko. Jeszcze w kraju tak, ale odległość z innym krajem to jest ciężko. Są oczywiście wyjątki. Są też dziewczyny, które piszą z chłopakiem miesiącami na komunikatorach i się nigdy nie widzieli, a ona mówi, że go kocha. Jak może go kochać, skoro go nawet na oczy nie widziała? Nawet nie wie, jak pachnie. Niby blisko, bo mamy cała technologię, ale daleko…

Marcin Michał Wysocki: Prosto, pięknie i w punkt powiedziane, Meli: „Para znaczy razem. Blisko”. Rozumiem też Twoje tezy:

  1. ludziom (bo nie tylko nam facetom, nie oszukujmy się) nie chce się wysilać i regularnie przemieszczać na większą odległość, aby utrzymywać związek, a przecież teraz ze sprawnym pokonywaniem przestrzeni dzielącej kochanków jest znacznie lepiej, niż w takim średniowieczu
  2. Ty byś pojechała hen w nieznane, albo przyjęła obcomiastowca u siebie, gdyż prawdziwa, żywa, niekłamana relacja, musi oznaczać także bliskość fizyczną. Inaczej to beznadziejne narażanie się na wieczną tęsknotę, ból rozłąki, niepewność prowadzącą do zazdrości i rozsadzenia związku od środka.

Zgoda. Fajnie, że wiesz, co zrobić. Ale co poradzisz innym? Wyobraź sobie: jestem facetem z nieletnim dzieckiem. Mam mu zmienić szkołę, odebrać kolegów, dziadków i wywieźć na koniec Polski, gdzie nikogo nie zna? Tylko dlatego, że tam mieszka rzeczona Helena Trojańska (choć wolałbym Taylor Swift, bo ona zdaje się nie ma męża, a wtedy odpada kolejny problem: co zrobić z ciałem?).

Czyli chcesz powiedzieć, że ludziom, posiadającym swoją ustabilizowaną albo rozwijającą się karierę zawodową; rozległą rodzinę w miejscu zamieszkania, a może nawet opiekującym się rodzicami; osadzonych w jakiejś konkretnej rzeczywistości od pokoleń albo z wyboru, w której mają np. swój rodzinny dom, kazałabyś dla mirażu wielkiej, niekończącej się miłości, porzucić to wszystko i polecieć za obcym facetem czy babką, mimo przerażających statystyk rozwodowych? No, bo jeśli to on się do niej wprowadzi, to także będzie musiał zrezygnować ze swojego dotychczasowego życia. Czy to jest Twoja rada dla naszych Czytelniczek i Czytelników? A może tym, co mają dylemat odległości, poradzić, aby w opcjach na portalu randkowym, odgraniczyli odległość w kilometrach, skąd mogą do nich napływać oferty?

Melisandra: Nikomu nie odważę się radzić. Każda sytuacja jest osobliwa i każdy czuje najlepiej, co ma robić. Wszystko zależy od priorytetów. Jeśli priorytetem jest kariera. To masz odpowiedź. Jestem też przeciwna aby własny związek poświęcać ze względu na dzieci i ich szkołę. Partner nie jest mniej ważny niż dziecko. Wracając do pytania. Jak już kiedyś pisałam…
Kobieta wychodzi za mąż, czyli idzie za mężczyzną. Czy Ty, Król Lew Puszczy, wyobrażasz sobie, że pojedziesz na nieznany sobie teren, do nieznanych ludzi, bo Twoja luba ma tam willę i będzie pokazywać kogo przywiozła? No chyba słabo. Czy nie lepiej byś się czuł, kiedy przywieziesz ją do siebie i stworzysz jej warunki, otoczysz opieką, przywieziesz na swój, dobrze znany teren? Oczywiście są wyjątki, czasem jest tak, że ten Król Lew potrzebuje zmienić otoczenie i zacząć od nowa, i też może tego chcieć jego dziecko, bo były takie traumy w domu rodzinnym, że lepiej pójść na nowe. To wszystko jest indywidualne.

Istotne, aby każde się dobrze czuło z partnerów, aby rozmawiać, bo w związku ważna jest komunikacja. Aby mieć własną przestrzeń w domu na swoje rzeczy i odizolowanie się od świata, kiedy tego potrzebujemy. To jest właśnie poszanowanie wzajemnej przestrzeni i granic na nowym miejscu. Kiedy ludzie zapragną być ze sobą to żadna odległość nie jest straszna. Czasem jest się blisko, a mentalnie daleko i to jest przerażające. Poza tym nasze geny kochają się mieszać, kochają różnorodność, a nie ciągłe trzymanie się jednej wsi. Dzięki temu mamy tak cudowną różnorodność i piękno.

Marcin Michał Wysocki:: Ja, Król Lew Puszczy, jak mówisz – btw. dziękuję za komplement – wbrew Twoim przypuszczeniom, wyobrażam sobie, że rzucam wszystko i wyjeżdżam gdziekolwiek. Tak, dobrze usłyszałaś: gdziekolwiek i na każdych warunkach. Moje  doświadczenie mówi, że prawdziwa miłość bardzo rzadko się przydarza. Na pewno nie każdemu z nas. Nie wierzę nawet, że mogłaby się komuś powtórzyć w ciągu jednego życia osobniczego. Ludzie naoglądali się filmów i mylą ją najczęściej z zauroczeniem. Dlatego, zgadzam się także i z
Twoją tezą, bo gdyby taki cud na Ziemi jednak nastąpił, to nie wahałbym się ani minuty i nie znałbym żadnych granic. Taka jest prawda. Moja prawda. Musiałbym się tylko zakochać…

O autorach:

 

Fot. iStock

Melisandra, Projekt Szczęście oraz Inkubator Sukcesu to autorskie inicjatywy fundatorki Fundacji, która występuje pod pseudonimem Melisandra, czyli mityczna kobieta, która służy światłu i wyprowadza innych z cienia. Na co dzień pisze na swoim funpagu Melisandra Fundacja Projekt Szczęście o potrzebach kobiet i ich drodze do odzyskania siebie, prawdzie, autentyczności, kobiecości i miłości. Dla Oh Me o świecie intymnym i delikatności wnętrza kobiecego. Tworzy projekty, które pomagają ludziom dotrzeć do swojej świadomości, akceptacji aby zrozumieć swój cel życiowej podróży. Tworzy przestrzeń szczególnie dla tych, którzy po wyjściu z korpo chcą odzyskać siebie i żyć na swoich warunkach szczęścia. Jej projekty są szczególnym miejscem dla ludzi, bez względu na wiek, którzy po różnych związkach, relacjach i tych rodzinnych, i z pracą i z domem pragną ponownie doświadczyć szczęścia znaleźć swoje nowe miejsce na Ziemi. Gromadzi wokół siebie szlachetnych i doświadczonych przez życie ludzi, którzy chcą się dzielić swoją wiedzą i kompetencjami dla dobra innych, dając unikatowe wartości i szczodrość swojego doświadczenia.

Archiwum prywatne

Marcin Michał Wysocki 

Urodzony w 1965 roku w Warszawie, absolwent kilku fakultetów na uczelniach krajowych i zagranicznych, doktor nauk humanistycznych UŁ. Był m.in. asystentem oraz tłumaczem Jeffa Goffa i Jacka Wrighta w musicalu Narzeczona rozbójnika (Teatr Popularny). W Teatrze Ateneum asystował takim osobowościom teatru polskiego, jak: Laco Adamik, Krzysztof Zaleski, Wojciech Młynarski czy Janusz Warmiński. Współpracował z TVP w programach: LUZ, Sportowa apteka, Kawa czy herbata?. Był autorem muzyki do programów Mur, Sportowa Apteka oraz nagrał autorską płytę Head. Próbował swych sił w roli speakera w Radio Zet u Andrzeja Wojciechowskiego. Dotąd wydano sześć pozycji jego autorstwa: pracę naukową Wyznaczniki tożsamości etnicznej […]; wyróżnioną monografię żołnierza AK, Michał Wysocki. Wspomnienia z lat 1921–1955; impresję historyczną Remedium na śmierć – historie prawdziwe; relacje kombatantów z okresu Powstania Warszawskiego, A jednak przeżyliśmy. Niezwykłe wspomnienia, powieść obyczajową Baku, Moskwa, Warszawa oraz zbiór historii o poznawaniu się przez internet #Portal randkowy.


Zobacz także

Jak dobrze żyć? To prostsze niż myślisz, ty też potrafisz

Jak dobrze żyć? To prostsze niż myślisz, ty też potrafisz

Całe życie w cieniu mojej matki… Żeby zawalczyć o siebie, musiałam to przeciąć

Dorota Szelągowska urodziła córeczkę. Dziewczynka będzie nosiła przepiękne, klasyczne imię