„Piękna żmijka”, czyli o tym jak lubimy (i czy umiemy) oceniać innych po wyglądzie

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
9 października 2017
Fot. istock/drante
Fot. istock/drante

Czy uważacie, ze potraficie trafnie ocenić czyjąś osobowość bo wyglądzie? Czy istnieją jakieś przesłanki pozwalające stwierdzić, że dana osoba jest pewna siebie, spostrzegawcza, nieśmiała, odpowiedzialna, spokojna lub warta uwagi? Ostatnie badania sugerują, że to, jak wyglądamy może być niezłą „sciągawką” z naszego charakteru dla uważnego obserwatora.

Nawet patrząc na kogoś  przez kilka sekund mamy szansę wydać dość wiarygodny „wyrok” co do jego osobowości. Naukowcy stwierdzili, że najłatwiej wyczytać nam z twarzy i postawy obserwowanej osoby: ekstrawertzym, stabilność emocjonalną, otwartość, poczucie wartości i… religijność. Zdaniem badaczy,  typ odzieży, fryzura i  fakt, czy dana osoba jest zadbana, czy nie, przekazują nam informacje o sumienności danej osoby, a wyraz jej twarzy i postawa – o ekstrawersji i otwartości.

Oczywiście, jeszcze więcej niż sama obserwacja daje nam interakcja z drugim człowiekiem. Otrzymujemy wtedy dość pokaźną bazę danych, na którą składają się: sygnały słuchowe (np. tempo mowy), sygnały dotykowe (np. uścisk dłoni), a także zapach (np. włosów lub perfum), które bardziej uważnym z nas pozwalają wprost zabawić się Sherlocka Holmesa i z dużym prawdopodobieństwem odgadnąć wiele innych cech charakteru, takich jak prawdomówność, opanowanie, czy skłonność do bycia nerwowym.

Wygląda na to, że badacze sprawili nam nie lada niespodziankę. Psycholodzy uważają, że uwielbiamy oceniać innych po wyglądzie, ale żeby uniknąć pomyłek, na przykład efektu tzw. „pięknej żmijki”, czyli przypisywania niezbyt chlubnych cech kobietom o atrakcyjnej aparycji dla poprawienia sobie nastroju, trzeba zachować umiar i dystans. Każdą znajomość najlepiej zweryfikuje czas.


Na podstawie: psychologytoday.com


17 faktów, które warto wiedzieć o kofeinie. Dlaczego i czy w ogóle powinniśmy ograniczyć jej spożywanie?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
10 października 2017
Fot. iStock/MarijaRadovic
Fot. iStock/MarijaRadovic

Kofeina jest najczęściej stosowanym środkiem stymulującym na świecie. W porównaniu z innymi jest tania i łatwo dostępna zarówno w naturalnych źródłach, jak kawa, herbata i kakao, a także jako dodatek do gazowanych czy energetycznych napojów.

Chociaż wiele badań sugeruje, że picie kawy ma swoje zdrowotne korzyści dla naszego organizmu, to jednak spożywanie jej w nadmiarze może wywołać negatywne skutki.

Kofeina występuje naturalnie w ziarnach kawy, liściach herbaty, orzechach cola i kakao. Nie ma zapachu i ma bardzo gorzki smak. Naukowcy uważają, że rośliny zaczęły wytwarzać kofeinę po to, by człowiek ich nie spożywał. My jednak przekształciliśmy kofeinę tak, by wykorzystać ją do potraw, napojów i lekarstw.

17 faktów, które warto wiedzieć o kofeinie

1. Filiżanka kawy rozpuszczalnej może zawierać około 100 mg kofeiny, podczas gdy filiżanka filtrowanej kawy zawiera około 140 mg.

2. Przeciętny kubek herbaty może zawierać około 75 mg kofeiny.

3. Kawa bezkofeinowa, pomimo tego, co mówi napis na puszce, zawiera kofeinę. W jednym z badań odkryto, że niektóre marki tej kawy zawierały około 10 mg kofeiny na kubek.

4. Filiżanka zielonej herbaty może zawierać około 25 mg kofeiny, w zależności od marki i od tego, jak jest zaparzona.

5. Według naukowców kofeina jest biologiczną trucizną stosowaną przez rośliny jako pestycyd.

6. Nasz organizm potrzebuje od czterech do pięciu godzin, żeby przetrawić 50% spożytej kofeiny, jej 75% „zniknie” po około ośmiu do dziesięciu godzin.

8. Picie kofeiny może dać ci mylne wrażenie, że jesteś trzeźwiejszy po wypiciu alkoholu. Jednak czas reakcji twojego ciała i twoja percepcja nadal są osłabione. –

9. Nadmiar (przedawkowanie) kofeiny może wywoływać w nas niepokój, bóle głowy, bezsenność, drażliwość, nerwowość, kołatanie serca.

10. Kofeiną można się zatruć powodując nadmierne stymulowanie układu nerwowego. Dane sugerują, że receptory dopaminy i benzodiazepiny biorą udział w drżeniu rąk.

11. Kofeina kurczy naczynia krwionośne, które odprowadzają krew do serca.

12. Wydaje się, że kofeina daje energię, ale nie jest to energia naturalna, tylko stymulacja chemiczna, która pochodzi z walki organizmu o dostosowanie się do zwiększonego poziomu hormonu stresu we krwi.

13. Kofeina powoduje napięcie mięśni naszego ciała, związane ze zwiększonym poziomem hormonów stresu, wskutek jej spożywania.

14. Kofeina hamuje trawienie. Zwłaszcza ta zawarta w kawie, która ponadto zawiera oleje szkodliwe dla jelit.

15. Kofeina hamuje odporność. 300 hormonów w naszym organizmie wytwarzanych jest przez nadnercza lub metabolizowanych z hormonów nadnerczy. Jedna grupa, znana glukokortykoidy (w tym kortyzol) działa jak hamulec układu odpornościowego. Naukowcy dowiedzieli się niedawno, że nadmierna produkcja glukokortykoidów (wywołana stresem i kofeiną) może głęboko hamować odporność.

16. Kofeina powoduje depresję i niepokój i może prowadzić do ataków paniki. Co więcej, okazuje się, że leków antydepresyjnych nie można spożywać z kofeiną, co okazuje się znaczące dla osób, które w ten sposób zostają niejako zmuszone do detoksu kofeinowego.

17. Kofeina może powodować alergie, alergie pokarmowe, astmę i zmniejszoną odporność.

Oczywiście wszystko jest dla ludzi, kawa również, ale czasami warto zdać sobie sprawę z jej szkodliwości i ograniczyć jej spożycie. Jak? Chociażby zastępującą kawę naturalną kawą zbożową. To może być doskonały sposób na ograniczenie dostarczania kofeiny naszemu organizmowi, a przy okazji pozwoli nam odkryć na nowo cudowny smak kawy zbożowej polecanej chociażby przez Inkę w różnych odsłonach. Od tych wzbogaconych o wapń, magnez i błonnik, po cudownie smakowe – jak karmelowa czy czekoladowa. Warto o tym pomyśleć i zadbać o swoje zdrowie.


Jak wyciągnąć naukę z własnych błędów? To wcale nie takie proste…

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
9 października 2017
Fot. iStock/piskunov
Fot. iStock/piskunov

Ileż to razy myślałam sobie: „Nigdy więcej tak nie zrobię”? Aż trudno policzyć. Tak się zarzekałam, by za jakiś czas znów, nieświadomie popełnić te same błędy. Masz podobnie? Okazuje się, że większość z nas nieustannie, pod wpływem chwilowych przemyśleń, składa sobie obietnice, których z różnych powodów później nie dotrzymuje. Złość? Frustracja? Poczucie wstydu i zażenowania? Tak, ja też to znam.

Popełnianie wciąż tych samych błędów może być kosztowne. Na przykład wtedy, gdy po raz kolejny skusiłaś się na inwestycję pieniędzy w coś, co miało szybko przynieść zyski, a okazało się oszustwem. Albo wtedy, gdy obiecałaś sobie nie umawiać się na randkę z facetem, który już od początku zdaje się być wulgarny i prostacki. A może obiecałaś sobie, że ostatni raz zgodziłaś się pójść na imprezę do przyjaciółki w niedzielny wieczór, a potem znów, mimo przykrej nauczki, spóźniłaś się w poniedziałek do pracy i zawaliłaś prezentację przed zarządem.

Tak, wciąż i wciąż popełniamy błędy, z których nie wyciągamy żadnych lekcji. Tylko na początku jesteśmy rozemocjonowani nauczką, którą otrzymaliśmy. Z biegiem czasu zapominamy jednak o konsekwencjach naszych działań, wyborów i decyzji. W efekcie znów popełniamy te same błędy i schemat się powtarza. „Czy ja nigdy nie zmądrzeję?” – myślimy. Brzmi strasznie, prawda?

Dobra wiadomość jest taka, że każda z nas może podjąć pewne kroki, by nauczyć się wyciągać wnioski ze swoich błędów i znacznie zredukować ich powtarzalność. To pewna mądrość życiowa, która daje niesamowity komfort.

Po pierwsze: przyznaj się do błędu

To chyba najtrudniejsza sztuka. Większość z nas nie chce brać na siebie takiej odpowiedzialności i woli zwalić winę na kogoś innego, na niesprzyjające warunki, na pogodę. „Gdyby on tak nie powiedział, ja na pewno bym tego nie zrobiła” albo „Przecież tak mnie namawiał. Nie potrafiłam odmówić”. A może „Przykro mi, że tak się czujesz, ale ja nie chciałam źle. To nie moja wina”.

Dopóki nie potrafimy otwarcie przyznać się do błędu (choćby przed samą sobą), nie pójdziemy dalej. „Ok, schrzaniłam” – to punkt wyjścia.

Po drugie: zadaj sobie trudne pytania

Nie lubimy zastanawiać się nad naszymi błędami, a już na pewno nie chcemy dokładnie ich analizować. Warto jednak zadać sobie kilka ważnych pytań. Co poszło nie tak? Co następnym razem mogę zrobić lepiej? Czego się nauczyłam? Najlepiej będzie, jeśli zapiszesz odpowiedzi na kartce. Wtedy znacznie łatwiej będzie ci je ocenić, wyłączając emocje.

Po trzecie: stwórz plan

To może być trudne, ponieważ chodzi o plan, który jednocześnie będzie bardzo szczegółowy, ale i elastyczny. Schemat działania powinien pasować do wielu różnych sytuacji i skupiać się na tych błędach, które popełniasz najczęściej. Może dotyczyć relacji międzyludzkich, złych decyzji, nierozsądnych zakupów, korzystania z używek. Zastanów się, jak powinnaś działać w momencie, gdy przydarzy ci coś, co już wcześniej zawaliłaś.

Po czwarte: utrudniaj sobie popełnianie błędów

Jeżeli wciąż popełniasz te same, z pewnością jesteś w stanie wskazać okoliczności sprzyjające tym nierozsądnym decyzjom czy niewłaściwym zachowaniom. Jeżeli trwonisz pieniądze bez sensu i potem żałujesz, przestań nosić przy sobie kartę. Może twój zapał ochłonie, gdy będziesz musiała najpierw udać się po gotówkę.

Po piąte: pamiętaj, dlaczego chcesz się zmienić

Moja przyjaciółka ma bardzo toksyczną matkę. Chociaż doskonale wie, że nigdy nie sprosta jej oczekiwaniom, wciąż stara się zrobić na niej wrażenie – pochwalić się jakimś swoim sukcesem czy opowiedzieć o czymś miłym, co ją spotkało. Każda rozmowa kończy się jednak dla mojej przyjaciółki nadszarpnięciem poczucia własnej wartości. Zdecydowała się więc napisać listę powodów, przez które nie powinna zabiegać o uwagę ze strony matki. Czyta ją za każdym razem, gdy chce zadzwonić i się pochwalić lub ponarzekać na swojego męża czy pracę. Wie, że ze strony matki nie uzyska aprobaty, więc robi wszystko, by nie popełnić tego samego błędu i znów się nie rozczarować, słysząc przykre słowa.

Przygotuj sobie listę powodów, dla których chcesz się zmienić. Jak czujesz się po tym, gdy znów popełnisz ten sam błąd? Jeśli jesteś rozczarowana sobą, napisz o tym. Jeśli czujesz wtedy frustrację lub złość, również to zrób.

Nauka na własnych błędach wymaga pracy i samodyscypliny. Często trwa latami. Daje jednak ogromną satysfakcję i pozwala być dumną z samej siebie. Po prostu spróbuj.


 

Na podstawie: Psychology Today


Zobacz także

Fot. iStock

Dziecko nocuje poza domem? Czas na szaleństwa

Fot. iStock / gilaxia

10 nie zawsze oczywistych powodów, dla których czasami warto zrezygnować z alkoholu

Fot. Pixabay/Unsplash / CCO

Rozdajemy nagrody za trzeci tydzień akcji #Bądźdobradlasiebie