Nosowska i Młynarska powiększają usta. Efekt spektakularny! To się nazywa mieć dystans

Redakcja
Redakcja
16 kwietnia 2018
Fot. Facebook /Agata Młynarska
Fot. Facebook /Agata Młynarska
 

Kasia Nosowska już jakiś czas temu zasłynęła na swoim Instagramie komentarzami na temat celebryckiego świata w cyklu „A je żem jej powiedziała…”. Kto jeszcze nie oglądał – polecamy. Przyszedł też czas na #ganggrubasa, treningi na zawiązywanie sadła. Ostatnio jednak Nosowska postawiła na beauty. Niczym rasowa blogerka od makijażu i upiększania się, postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce.

I tak na jej Instagramie możemy obejrzeć filmik o tym, jak istotne w naszym życiu są rzęsy i ich wygląd.

 

#allinnabrwi #stawiamnabrwi #joannahorodynska @joannahorodynska

Post udostępniony przez nosowska.official (@nosowska.official)

A następnie zaprezentowała, jak domowym sposobem można sobie powiększyć usta. Tutorial idealny.

Mój tutorial! Zapraszam:) Post udostępniony przez nosowska.official (@nosowska.official)

Odc. 3

Post udostępniony przez nosowska.official (@nosowska.official)

Zachwyt nad podpowiedziami urodowymi artystki postanowiła wyrazić Agata Młynarska, która także postawiła na usta i brwi. Teraz czeka na podpowiedź artystki w sprawie rzęs.

Czy wy skorzystacie z rad Kasi Nosowskiej? Jeśli spróbujecie, świat z pewnością będzie wyglądał inaczej…


„Wyglądam strasznie” i „Wszystko ok”. Kilka zdań, których nigdy nie wolno powiedzieć do dziecka

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
16 kwietnia 2018
Fot. iStock/shapecharge
Następny

„Nie rób takich głupich min, bo tak ci zostanie” – kto choć raz nie powiedział tak to dziecka, niech pierwszy rzuci kamieniem. Mówimy do nich dużo i często bez zastanowienia. Mówimy w nerwach, mówimy szybko, mówimy to, co sami kiedyś usłyszeliśmy. Na ogół nie zastanawiamy się nad konsekwencją naszych słów. Powtarzamy różne utarte zdania-straszaki, zakamuflowane groźby, wygłaszamy zakazy, które sami kiedyś słyszeliśmy, a które wydają nam się skuteczne, choć jednocześnie niegroźne. Bywa też, że traktujemy dzieci jak osoby z bardzo ograniczonym rozumowaniem, którym można wcisnąć każdy kit, a one będą to łykać i słuchać się lub przestaną zadawać pytania. Rodzicielstwo to ogromna odpowiedzialność, ale i naprawdę ciężkie zadanie. Niełatwo porzucić stereotypowe myślenie i wychowywać dziecko świadomie. Nie wtedy, gdy sami jesteśmy nauczeni niewłaściwych zachowań i reakcji, które wpoili nam nasi rodzice. „Przestań płakać”, „Nie odejdziesz od stołu zanim wszystkiego nie zjesz” – to przykłady zwrotów, które powtarzamy bezmyślnie, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji. Czasem pojawia się refleksja typu: „O Boże, jestem jak moja matka/ojciec!”. Czasem nie. I koło się zamyka.

Scenka 1.

Przyjęcie rodzinne. Mnóstwo krewnych. Wchodzisz z dzieckiem do pokoju i mówisz do niego: „Idź pocałuj babcię” albo „Przytul się do wujka”. Niektóre dzieci robią to, choć wcale nie mają na to ochoty, nie lubią tego. W ten sposób uczysz dziecko, że nie może decydować o swojej cielesności. Nie może decydować, z kim będzie na tyle blisko, żeby wymieniać uściski lub buziaki. Przywitanie się – ok. Naruszenie strefy intymnej i zmuszanie do kontaktu – nie.

Scenka 2.

Dziecko ewidentnie się nie słucha. Masz wrażenie, że robi ci na złość albo nic do niego nie dociera. Mówisz więc: „Jesteś zły”. To dla niego jasny komunikat: „Nie jestem wystarczająco dobry i nic nie mogę zrobić, żeby to zmienić”. Zamiast mówić ogólnikami, wymień konkretne zachowanie, które jest niewłaściwe. Wtedy jest szansa, żeby nad nim popracować.

Scenka 3.

Twój maluch biegnie w stronę zjeżdżalni. Nagle wyprzedza go inne dziecko i pierwsze wskakuje na schodki. Twoja pociecha zaczyna płakać. Przecież nic się teoretycznie nie stało, więc dlaczego beczy? Mówisz więc: „Nie płacz”. Błąd. Dzieci powinny mieć możliwość okazywać swoje emocje. Płacz nie jest zły. W pewnym wieku to jedyny sposób, by okazać całą gamę emocji i uczuć – od smutku, przez niezadowolenie czy złość.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

„Nie chciałem, ale mnie sprowokowałaś”. Kiedy on wmawia ci, że to twoja wina, bo zareagowałaś na jego agresję

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
16 kwietnia 2018
Fot. iStock/Mixmike
Fot. iStock/Mixmike

Bardzo częstym aspektem psychicznego znęcania się i manipulacji jest to, że sprawca molestowania twierdzi, że to ofiara jest wobec niego agresywna, że go prowokuje. Najczęściej słyszymy wówczas, że „on przecież nie chciał”, ale „nikt by tego nie wytrzymał” i dał się sprowokować. Jest to szczególnie niebezpieczny mechanizm, bo ofiara zostaje zamknięta w emocjonalnej pułapce. Cokolwiek zrobi, jakkolwiek zareaguje na „zaczepki” swojego oprawcy – jest źle. 

Znacie takie sytuacje? Partner „nakręca się” oczekując, że dasz się wciągnąć w tę grę. Padają coraz cięższe słowa, wyssane z palca oskarżenia, bardzo krzywdzące osądy. To może trwać kilkanaście minut, kilka godzin, a nawet dni i ma na celu psychiczne wykończenie ofiary. Zdenerwowana, zmęczona dajesz się w końcu ponieść emocjom. I o to mu właśnie chodziło.

Popełniłaś taktyczny błąd, bo niestety, jedyną skuteczną radą na takie zachowanie agresora, jest brak reakcji. Dlaczego? Bo każda twoja spontaniczna reakcja na obrażanie cię, krzyk, zastraszanie będzie dla niego „dowodem”, że to ty jesteś sprawcą przemocy oraz że jesteś… niestabilna emocjonalnie.

W tym momencie agresor nie jest zainteresowany dalszą rozmową. Możesz usłyszeć „jesteś chora psychicznie”, „atakujesz mnie”, „zobacz, jak ty się zachowujesz”, „nie panujesz nad sobą”. Kiedy ty z trudem łapiesz oddech, on już się uspokoił – dopiął swego. Udowodnił (jego zdaniem), że to z tobą „coś jest nie tak”.

Zamienił się z tobą na role i przedstawia się jako ofiara całej sytuacji. Co gorsza, może tak zmanipulować całą sytuację, że rzeczywiście uwierzysz, że jesteś winna, że to ty jesteś agresywna i niezrównoważona emocjonalnie. Jeśli taka sytuacja wydarzy się w obecności osób trzecich, poczujesz się jeszcze bardziej zagubiona.

Zawsze pamiętaj, że prawda leży po twojej stronie. Twoja agresywna, spontaniczna reakcja nie jest czymś dobrym, ale jest zrozumiała. Ty wiesz, że źle postąpiłaś reagując agresją i to cię różni od prawdziwego agresora w tym związku – on się do tego nigdy nie przyzna. Póki tkwisz w tej relacji, panuj nad sobą, wtedy wygrasz.


Na podstawie: themindsjournal.com

 


Zobacz także

Fot. iStock / KQconcepts

Ile rzeczy możemy osiągnąć dotykając przez chwilę czyjegoś ramienia…

Screen Instagram Screen Instagram  Daisy Bernard Art

Trzy dowody na to, że cholernie potrzeba nam feminizmu

Robert Biedroń

Robert Biedroń: „Ludzie oczekiwali, że znajdę sobie dziewczynę, że będę miał dzieci. Że nie będę głośno mówił, że jestem gejem”