Może to naiwne, ale czasami nie rozumiem zupełnie tego świata…

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
19 grudnia 2016
Fot. iStock / Marco_Piunti
Fot. iStock / Marco_Piunti

Rozglądacie się czasem wokół siebie? Nie w tym wirtualnym świecie klikając w coraz to okrutniejsze zdjęcia z biedą i krzywdą ludzką, martwiąc się i współczując tym, którzy gdzieś daleko. Pomstując w komentarzach o to, jak świat jest okrutny i jak ciężko w tej ludzkiej podłości się żyje.

Patrzę na znajomych z wlepionymi w telefon nosami, którzy wymieniają się zdjęciami, pokazują filmiki – te spod sejmu i te z Aleppo przeplatają się co chwilę. Ktoś w ramach protestu zmieni zdjęcie profilowe, ktoś w ramach pomocy wrzuci link do podpisania wirtualnej petycji.

Ale kiedy nasza twarz przestaje odbijać niebieskie światło monitora, otrzepujemy się, wstajemy. I lecimy w swoje życie – już to realne, gdzie zaraz Święta i zakupy trzeba zrobić, prezenty kupić.

Klniemy na starszego pana w samochodzie, który wtacza się na rondo, zamiast jak najszybciej z niego zjechać. Z litością patrzymy na matkę z trójką dzieci próbującą dostać się do miejskiego autobusu licząc, że w końcu ktoś się obudzi i pomoże jej ten wózek wciągnąć – no bo przecież nie my. My mamy właśnie ważny telefon do wykonania, poza tym dziecko jedno z katarem, nie wiadomo, co człowiek przed Świętami może złapać.

Później w domu klikniemy w jakiś link, może wyślemy z 10 zł na konto jednej z fundacji uspokajając własne sumienie i zatapiając się w wiadomościach ze świata, który daleko od nas.

I mówimy, że atmosfera świąteczna nie ta, że za naszych czasów było inaczej, jakoś tak – wyjątkowo. A teraz wszystko na półkach, tylko w sercach coraz mniej miejsca na refleksję…

Przeraża mnie konsumpcjonizm, przeraża mnie gonitwa za tym co lepsze, co modniejsze, co bardziej i mocniej. Mówimy: „to nie to, co kiedyś” zapominając, że to my sami tworzymy współczesną atmosferę, ulegamy wpływom, czasami jakbyśmy własnego rozumu nie posiadali.

Zastanawiacie się choć czasami, co jest dla was ważne? Jeszcze jedna godzina w pracy dłużej, jeszcze jeden wysłany mail ważniejszy od tego, który miał już być najważniejszy kilka chwil temu, czy 15 minut spędzone na czytaniu dzieciom książki, na rozmowie z przyjaciółką, która chciała się wygadać?

Myślicie, że naprawdę uszczęśliwicie najbliższych kolejną grą komputerową, nowym telefonem? Że dzieci zostaną potraktowane jako gorsze nie mogąc się w szkole pochwalić wystrzałowym prezentem, które otrzymało pod choinkę? Czy dla nich naprawdę będzie to miało znaczenie, czy my ich uczymy, by się tym przejmowały?

Kim dzisiaj jesteśmy? Pochłonięci reklamami, z szaleństwem w oczach wpadający do sklepu, przepychający się w kolejkach, gdzie tylko krzyczymy do znajomego „Wesołych Świąt” nie mając czasu choćby na 5-minutową rozmowę.  Uciekamy od siebie, od rodziny, od refleksji nad sobą i nad nami. Wolimy żyć wygodniej, piękniej, atrakcyjniej. Święta w górach, Święta nad morzem, gdzie jedna pani z drugą panią ulepią pierogi, ugotują barszcz, a wy w końcu będziecie mogli się wyspać i odpocząć? Odpocząć od czego? Od domowych obowiązków, na które i tak czasu brak?

Nie umiemy się zatrzymać. Zamienić nasz dom w ten pachnący barszczem i kluskami z makiem. Nie mamy na to czasu, przecież jesteśmy zapracowani, zarobieni… Nikt nie kolęduje po sąsiadach z opłatkiem w ręce – tak jak było to kiedyś, a puste miejsce przy stole staje się tylko wyświechtaną tradycją, którą wycieramy sobie własne wyrzuty sumienia i poczucie winy, że znowu coś obiecaliśmy, ale się nie udało. I lepiej gdyby jednak nikt nie usiadł na tym wolnym krześle.

Bo tak naprawdę na nikogo nie czekamy, nikogo nie chcemy przyjąć. Podyskutujemy o tym, jak źle się dzieje na świecie nie wiedząc nawet o tym, że gdzieś niedaleko ktoś sam zasiada do wigilijnego stołu.

Nie chcemy widzieć tych, którzy blisko potrzebują pomocy, którzy wstydzą się wyciągnąć rękę, bo w swojej biedzie są samotni, w swojej krzywdzie opuszczeni. My nawet pomagać chcemy szybko i nowocześnie – przez internet, przelew, wpisać login, hasło, numer z SMS-a i poszło. A jakby ktoś zarzucał nam nieczułość, to zawsze wykaz z konta można przedstawić, bez stykania się z drugim człowiekiem, bez wzruszenia, bez dotknięcia smutku i cierpienia innej osoby.

Tak bardzo się zatracamy, tak rzadko spotykamy się z drugim człowiekiem naprawdę. Nawet życzenia wysyłam SMS-em – a nie to przestarzałe, wpisujemy na ścianie swojego Facebooka załączając jak leci znajomych i już, i z głowy. Nie zadzwonimy, nie spytamy, co słychać, nie chcemy usłyszeć, że ktoś za kimś czy za czymś tęskni, że miał trudny rok (bo w końcu kto nie miał), że jest szczęśliwy (bo pewnie kłamie), że stara bieda (czyli tak jak u wszystkich). A jeszcze jakby się na zwierzenia wzięło, a nie daj Boże jakby spytał, co u nas? To co odpowiedzieć skoro naszą rzeczywistość malujemy na Facebooku. Wystarczy zajrzeć i zobaczyć jakie fantastyczne mamy życie, jakie cudowne dzieci, jak dużo czasu im poświęcamy i jak bardzo kochamy męża i swoją pracę. Tyle dla innych, a to co w środku zostawiamy sobie, żeby nie odstawać od standardu współczesnej rodziny, gdzie idealnie godzimy pracę z macierzyństwem, miłością i małżeństwem.

Może dlatego tak mało prawdziwych ludzi w naszym życiu, i tych głębszych relacji. Pobieżnie interesujemy się tym, co u innych. Bo właściwie co nas to obchodzi, czasu dla siebie nie mamy, a dla innych mamy znaleźć?

Zapominamy, że bez drugiego człowieka właściwie nic nie ma sensu.  Nie znajduję niczego, co przyniesie nam pełnię szczęścia, gdy nie będziemy mieli się z kim tego podzielić.

A gdyby tak się zatrzymać. Gdyby skupić się w końcu nie na sobie i nie na rzeczach, którymi możemy się otaczać, by uzupełnić pustkę, tylko rozejrzeć się. Zobaczyć starszą panią w sklepie, która kupuje codziennie pół chleba, bo mieszka sama i nikt jej nie odwiedza, zauważyć dom dziecka, który mijamy w drodze do pracy, a może dom samotnej matki. Dostrzec kobietę, która dokarmia bezpańskie koty, bo one są dla niej jedynym towarzystwem. Dojrzeć kolegę z klasy naszego syna, który choć zimno nadal biega w tenisówkach, lekko już przetartych, a może koleżankę, która chodzi w za krótkich spodniach, albo w bluzie po starszym bracie.

Nie możemy żyć pod kloszem, który tak bardzo chcemy wokół siebie wybudować. Nie możemy, bo kim będziemy zamknięci w naszym bardziej idealnym od realnego świecie? Gotowym produktem tworzonym na potrzeby panujących trendów? Uśmiechniętym tworem, któremu daleko od tych najbardziej przyziemnych problemów, myślącym, że wszystko, co złe i straszne jest jednak daleko od nas? Zbitką deklaracji bez pokrycia?

Coraz częściej jesteśmy zwykłymi konsumpcyjnymi wyjadaczami, sprzedamy na potrzeby tych, którzy naszym kosztem, kosztem braku naszej uważności się bogacą. Tak, może to naiwne, ale czasami nie rozumiem zupełnie tego świata…


6 kobiecych cech, które kręcą mężczyzn – wprost nie mogą im się oprzeć!

Redakcja
Redakcja
19 grudnia 2016
Fot. iStock / CoffeeAndMilk
Fot. iStock / CoffeeAndMilk

Kiedy mężczyzna widzi jakąś kobietę po raz pierwszy, mniej lub bardziej świadomie dla samego siebie, ocenia ją pod kątem jej fizyczności szukając cech, które w naturalny sposób przyciągają go i interesują. Może nie jest to politycznie poprawne, ale tak to właśnie urządziła Matka Natura – on, samiec, szuka najlepszej samicy, która będzie atrakcyjna i która z dużą dozą prawdopodobieństwa, idealnie nadaje się do posiadania potomstwa. Cóż, z naturą walczyć jest bardzo trudno, a mężczyźni dostrzegając niektóre kobiece cechy, stają się bardziej ulegli i wprost nie mogą im się oprzeć. Co się do nich zalicza?

Węższa talia, szersze biodra

To nie będzie odkrycie roku, jeśli stwierdzimy, że mężczyznom podobają się panie z wąska talią i szerszymi od niej biodrami (oczywiście, od tej reguły są wyjątki!). Dlaczego? Bo gdzieś tam mają zakodowane, że szerokie biodra są wręcz stworzone do rodzenia dzieci, co oznacza, że ich posiadaczka będzie dobrym wyborem na partnerkę. Idealny stosunek bioder do talii wynosi 0,7 – jeśli chcesz sprawdzić, czy jesteś bliska perfekcji zmierz dokładnie obwód talii w centymetrach, a następnie podziel go przez obwód bioder. I nie musisz wcale mieć wymiarów top modelki, bo idealne proporcje miała np. Marilyn Monroe, która nosiła rozmiar 42!

Wysoki głos

Im wyższy głos, tym dla mężczyzny bardziej związany z młodością i… znowu płodnością. Posiadaczki wysokich głosów są dla panów z miejsca bardziej atrakcyjnymi partnerkami i to na nie pierwsi zwrócą oni swoją uwagę. Na szczęście biologia to nie wszystko – równie istotne jak tembr głosu jest dla mężczyzny to, co kobieta ma do powiedzenia…

Zdrowe, lśniące włosy

Błyszczące, najlepiej długie i gęste włosy, to kolejny znak od natury mówiący o dobrym zdrowiu i predyspozycjach do wydania na świat potomstwa. Z drugiej strony, może to być to wielką zmyłką i jedynie oznaką dobrego fryzjera i świetnie dobranych kosmetyków 😉

Mniej makijażu

Możesz nakładać nawet i dziesięć warstw makijażu, by stać się bardziej atrakcyjną i ukryć swoje niedoskonałości, ale czy czasami nie zadziałasz w ten sposób przeciwko samej sobie? Badania pokazują, że facetów kręci naturalny wygląd i ewentualnie lekkie podkreślenie urody zamiast szpecącej tapety. Jak widać no make up, to nie chwilowa akcja czy moda, ale wyższa konieczność!

Uśmiech

Szczęśliwe i radosne osoby przyciągają do siebie innych – tutaj nie potrzeba specjalistycznych badań, by wyciągnąć takie wnioski. Z pewnością uroku dodają też białe, zadbane zęby, więc przestań unikać stomatologa i uśmiechaj się do mijanych osób zamiast robić naburmuszoną minę lub wgapiać w swojego smartfona. Jak powiedział Gabriel Garcia Marquez „Nigdy nie przestawaj się uśmiechać, nawet jeśli jesteś smutna, ponieważ nigdy nie wiesz, kto może się zakochać w twoim uśmiechu”.

Kolor czerwony

Nie tylko byki reagują żywo na czerwony kolor! Mężczyznom czerwień kojarzy się z pożądaniem, a kobiety w ubraniach o tej barwie automatycznie zyskują na atrakcyjności. Czas na zakup odpowiedniej szminki, wyprasowanie czerwonej kiecki i ruszenie na podbój męskich serc!

A tak na zakończenie, to nie przejmuj się za bardzo, jeśli nie wszystkie z powyższych cech do ciebie pasują – miłość to tak cudowne, fenomenalne i niemożliwe do pojęcia i opisania zjawisko, że nawet wąskie biodra, matowe włosy, czy niski głos nie są w stanie jej zaszkodzić. Dla swojego mężczyzny jesteś idealna taka, jaka jesteś – facet ma prawdziwe szczęście, że to właśnie na ciebie trafił.


5 zdrowszych przepisów na świąteczne ciasteczka

Karolina Krause
Karolina Krause
19 grudnia 2016
Fot. iStock/Kontrec
Fot. iStock/Kontrec
Następny

Nic tak nie wprowadza w bożonarodzeniowy nastrój, jak zapach świątecznych ciasteczek unoszący się w domu. Mając jednak na uwadze nasze dobre poczucie zaraz po Świętach, może warto by się skusić na któryś, z tych kilku zdrowszych przepisów?

Świąteczne ciasteczka

1. Choinki z piernika

2. Ciasteczka z batatów

3. Cienkie foremkowe ciacha

4. Z czekolada i żurawiną

5. Pełnoziarniste biscotti

 


Źródło: blog.myfitnesspal.com

Zobacz także

Fot. iStock/Marjan_Apostolovic

Osoby cierpiące na depresję narażone są na silniejsze odczuwanie bólu. Potwierdziły to badania

Matka singielka na randce.

„Czy on na pewno wie, że masz dzieci? Czy te gacie wyszczuplające to nie przesada? A jeśli to wariat?”. Matka singielka na randce

Breastfit

Faceci rozbierają się dla dobra naszych piersi!