Lifestyle

„Pragnęliśmy tylko wolności. Ale ten świat nie lubi wolności”. Ratuj Aleppo, ratuj człowieczeństwo!

Karolina Krause
Karolina Krause
15 grudnia 2016
"Pragnęliśmy tylko wolności. Ale ten świat nie lubi wolności". Ratuj Aleppo, ratuj człowieczeństwo!
Fot. iStock/Carillet
 

Zaraz mamy Święta? To może warto odpowiedzieć sobie na pytanie, co zrobiliśmy, by już wkrótce zasiąść wspólnie do stołu i móc spojrzeć sobie nawzajem w oczy bez poczucia winy? Bez ogromnego rozgoryczenia, że kiedy my tutaj cieszymy się z kupowania prezentów, ich jedynym marzeniem jest to, aby tej daty zwyczajnie dożyć. Bo do 24. grudnia jeszcze daleko, a wojska reżimu są tuż, tuż. Co zrobiliśmy, żeby móc w ogóle nazywać się ludźmi?

Po masakrze dokonanej dwa dni temu na ulicach Aleppo, rzecznik ONZ mówił o „totalnym upadku społeczeństwa”. A my tylko biernie się temu przyglądamy. Kobiety i dzieci giną kilka metrów od własnego domu, a my w dalszym ciągu nie robimy nic. NIC, żeby to zmienić.

Powiecie, że to nie nasza wojna. To nie wy macie ich krew na swoich rękach. Naprawdę w to wierzycie? Szczerze uważacie, że to nie jest wasza odpowiedzialność? Pozwólcie więc, że zacytuję tutaj urywek z prawa karnego, przywołując przepis o tak zwanym „dobrym Samarytaninie”:

Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.”

Krótko mówiąc, kiedy nie pomożemy człowiekowi, który ginie na naszych oczach, pójdziemy siedzieć za kratki. Ale, gdy na oczach całej ludzkości wojska reżimu dokonują ludobójstwa na zwykłych cywilach, to nikt za to nie odpowiada. Gdzie w tym sens? Gdzie nasza moralność? Gdzie człowieczeństwo?

"Pragnęliśmy tylko wolności. Ale ten świat nie lubi wolności". Ratuj Aleppo, ratuj człowieczeństwo!

Fot. iStock/IdealPhoto30

To już nie jest sprawa cudzej wojny. Tam giną dzieci. Niewinne, małe dzieci. Takie same, jak twoje. Jak te, które już wkrótce będą ganiały wokół naszej przyozdobionej choinki. Nieświadome codziennego piekła, w jakim żyją ich wschodni koledzy. Bo też nie powinny być tego świadome. One nigdy nie powinny mieć z tym nic wspólnego. Nie ma chyba gorszej zbrodni na tym świecie, niż zabójstwo dziecka. To barbarzyństwo, którego nikt nigdy nie ma absolutnie żadnego prawa się dopuścić.

A jednak robimy to. Każdego dnia w Syrii giną dzieci, a my ubolewamy nad ich losem. Ale zamiast udzielić schronienia uchodźcom, zamiast iść im z pomocą, wolimy zasłaniać się strachem. Wolimy równać ofiary z ich oprawcami i wszystkich razem wrzucać do jednego worka z napisem „terroryzm”.

"Pragnęliśmy tylko wolności. Ale ten świat nie lubi wolności". Ratuj Aleppo, ratuj człowieczeństwo!

Fot. iStock/AnjoKanFotografie

Mówimy sobie, że to przecież „ tak daleko”. Ciekawi mnie ta względność postrzegania dystansu w dzisiejszym świecie. Kiedy przychodzi do wyboru rodzinnej wycieczki „last minute” to Turcja jest o rzut beretem. A gdy znajomi udostępniają na Facebooku filmik z kolejnym dzieckiem cudem uratowanym spod gruzów, to mówimy o trzecim świecie. To nie jest trzeci świat! To dzieje się tu i teraz. W realnej rzeczywistości. W momencie, kiedy czytasz ten post. Po drugiej stronie tego cholernego ekranu!

Tylko od ciebie zależy, czy cywilom, którzy zostali uwięzieni w Aleppo uda się wyjść z tego życiem.

"Pragnęliśmy tylko wolności. Ale ten świat nie lubi wolności". Ratuj Aleppo, ratuj człowieczeństwo!

Fot. iStock/dinosmichail

Są trzy możliwości, trzy rzeczy, które możesz zrobić, aby im pomóc nadal siedząc bezpiecznie w swoim fotelu:

1. Podpisz się pod petycją

2. Dołącz do Polskiej Akcji Humanitarnej

3. Wspomóż Białe Kaski z Aleppo

W Warszawie odbędą się akcje organizowane w ramach solidarności z ofiarami syryjskiego reżimu. Możesz przyjść pod syryjską ambasadę i zapalić symboliczny znicz, ku pamięci wszystkich brutalnie zamordowanych przed dwoma dniami w Aleppo osób. To nadal za dużo dla ciebie?


Lifestyle

Kręgosłup moralny – taki banalny. Jak łatwo go sprowadzić do słów rzuconych na wiatr

Listy do redakcji
Listy do redakcji
15 grudnia 2016
Fot. iStock/Berezko
 

Mam znajomego, z którym niegdyś zdarzało mi się rozmawiać. Ciekawił mnie jego światopogląd, jego bezkompromisowość (przynajmniej tak mi się wtedy wydawało) w pewnych kwestiach bardzo mi imponowała, czasem nawet zawstydzała. Zwłaszcza w porównaniu z moją lekkomyślnością a wręcz ignorancją w niektórych sprawach, bo przecież powinnam o tym, czy o owym pomyśleć. On potrafił,  a ja doznawałam olśnienia „po fakcie”.

Jedną z jego złotych zasad było niełączenie życia osobistego z zawodowym. W pracy nie ma znajomych, a już tym bardziej przyjaciół, są tylko „znajome twarze” – znacie to sformułowanie? Oczywiście powinno się również unikać łączenia jej w jakikolwiek sposób z osobą, z którą jest się w związku. Itp. itd.

Gdy jego dziewczyna rzuciła pomysł wspólnego biznesu z naszą firmą, pierwsze co powiedział to: „mnie do tego nie mieszajcie” – pomyślałam wtedy „WOW”, naprawdę to co mówi jest kompatybilne z tym co robi, tylko… No właśnie, pisząc o jego zasadzie użyłam sformułowania „było” a nie „jest”.

Po raz pierwszy zaczęłam się gubić w momencie gdy uczestniczył w spotkaniach biznesowych dotyczących jej projektu, potem gdy okazało się, że nagle ten konkretny kontrahent może więcej niż inni za jego przyzwoleniem choć współpraca nie dotyczyła jego działu.

Dziwne było to wszystko, takie nie „w jego stylu”. Pytanie tylko czy na pewno orientowałam się „w jego stylu”, czy tylko mi się wydawało? Czy kilka miesięcy znajomości daje prawo, a przede wszystkim podstawy do interpretowania czyjegoś zachowania – wiem, że był ostatnią osobą po której spodziewałabym się jego tak odmiennego od kreowanego wizerunku. W mojej głowie, podczas naszych rozmów, powstał obraz osoby o silnie ukształtowanym kręgosłupie moralnym, przekaz musiał być zatem bardzo sugestywny.

Ostatnio natomiast naszła mnie refleksja, jak bardzo banalny może się okazać taki kręgosłup moralny, jak łatwo go sprowadzić do paru słów rzuconych na wiatr…

Z drugiej strony żeby być z Wami szczerą, powinnam też zaznaczyć, że przy okazji zastanawiam się nad sobą. Czy moja moralność nie jest podobnie banalna… Bo czy przeszkadzałoby mi to wszystko tak bardzo, gdyby chodziło o kogoś innego, kogoś całkowicie mi obojętnego? Czy naprawdę uwiera mnie i irytuje jego „nieszczerość” i brak konsekwencji, czy raczej to że chodzi o dziewczynę, którą nie jestem ja?

No cóż, skupianie się na cudzym kręgosłupie jest bardzo ryzykowne, zwłaszcza że możemy wówczas zapomnieć zadbać o nasz własny!

autorka: JM-D


Lifestyle

7 subtelnych sposobów, aby zmierzyć siłę związku

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
15 grudnia 2016
Następny

Być może dopiero się zakochałaś i angażujesz się krok po kroku w nowy związek. A być może trwasz w układzie z partnerem o wiele dłużej i zastanawiasz się, dokąd wasze uczucie zmierza? Trudno co prawda wróżyć wspólną przyszłość z fusów, jednak można spróbować określić w inny sposób, jak silny jest związek.

Istnieją pewne subtelne sygnały, które pomagają przetestować stopień zaangażowania partnera. Nie są one ostateczną wyrocznią, jednak dają jasne wskazówki, na czym para stoi. Im więcej niespójnych sygnałów, tym mniejsze szanse, że twój partner traktuje wasz układ tak samo poważnie, jak ty.

Sprawdź te 7 sposobów na określenie siły związku, w którym jesteś:


źródło: www.psychologytoday.com

 

Zobacz także

Przestań być miła i nieustannie pomagać innym. Zasługujesz na szacunek i uwagę

„Przemoc psychiczna zabija po cichu” . Wreszcie o przemocy zaczyna się mówić w mniejszych społecznościach

Osiem kroków, które mądre i dojrzałe kobiety robią w drodze do swojego szczęścia. Spróbuj i ty