Ładni stoją z przodu, brzydcy tworzą tło. Boję się odejść, ale nie mogę tu zostać – moje życie w korpo

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
3 lipca 2017
Fot. iStock/kieferpix
Fot. iStock/kieferpix
 

Ma 30 lat, od ośmiu pracuje w dużej, warszawskiej korporacji. Od trzech myśli o tym, żeby odejść, a od pół roku chodzi na terapię. Jest szczupła, tak szczupła, że przez bladą skórę na jej rękach i szyi bardzo wyraźnie widać niebieskie żyłki. Mówi szybko, nerwowo, papierosy zapala jeden za drugim. Co chwila zerka na ekran telefonu, palcem przesuwa wiadomości, na niektóre odpisuje od razu, choć dawno wyszła z biura. Ale już niedługo. Jeszcze tylko skończy ten olbrzymi projekt i zamknie rekrutację, wtedy porozmawia z szefem o swoim odejściu. Jak? Tego jeszcze nie wie. Szuka i szuka w głowie dobrego argumentu. No bo jak można odejść z tego wspaniałego miejsca, nie wykorzystać tych wszystkich możliwości? Albo raczej: jak dalej żyć, ze świadomością, że korporacja bez niej poradzi sobie równie dobrze jak i z nią, skoro poświęciło się dla niej aż tyle?…

Zaczynałam jeszcze na studiach, jako asystentka, powoli przechodziłam przez kolejne szczeble korpo-kariery – mówi Magda.  –  Pamiętam moją rozmowę rekrutacyjną, z uśmiechniętą panią menadżer, która opowiadała mi o możliwościach, które tu na mnie czekają, wspaniałych ludziach, których tu poznam i którzy mnie zainspirują. Wspólne inspirowanie się nawzajem, to jedno z naszych głównych haseł.  Obiecywało tak wiele. Łyknęłam to, wciągnęło mnie. Imponowała mi karta Multisport, prywatna opieka medyczna i wyjazdy integracyjne do Hoteli SPA. Chciałam tego, marzyłam, jak dzieciak o badge’u otwierającym drzwi do tego raju. A ona mówiła, że jeśli tylko chcę, to firma będzie wspierała mój rozwój, że naprawdę wiele osiągnę. Dziś ona już tu nie pracuje, zwolniono ją bezpardonowo po dziesięciu latach pracy, budowania tego miejsca tu w Polsce, od początku. To ja jestem na jej miejscu. Tylko, że wjeżdżam do firmowego garażu samochodem i łykam środki rozkurczowe w firmowej kuchni, zamiast jarać się minimalistycznym dizajnem z elementami eklektyzmu. Bo regularnie ściska mnie w żołądku. A na rozmowach kwalifikacyjnych sama tworzę te bańki mydlane, roztaczam wizje, nie wspominając tylko o jednym: o kosztach. Jest ich sporo.

Nie mam czasu na miłość, nie ufam

Bo nie mam wiele możliwości, żeby kogoś spotkać. W pracy tego typu relacje nie wchodzą w grę. Po pierwsze są zabronione, po drugie – trudno tu poznać kogoś, z kim naprawdę chciałabyś spędzić więcej czasu, niż tyle, ile potrzeba by wypić wspólne latte w firmowej kuchni. Poza tym, dawno przestałam wierzyć, że ludzie, których tu spotykam są autentyczni w jakichkolwiek relacjach z innymi. Co więcej, nie wierzę, że potrafią być autentyczni we własnych domach po ośmiu, a czasem dziesięciu godzinach udawania kogoś, kim nie są. Co udają? Że cię lubią i szanują, że cieszą się z twojego sukcesu. I że ta firma, jej misja, czy górnolotne cele w ogóle ich obchodzą. Obchodzi ich kasa, a firmę i całą ideologię mają „gdzieś”. Babskie gadanie? Pewnie, nie bardziej niż męskie. Nie wszyscy się jeszcze nauczyli, że nie obgaduje się swojego przełożonego do „najlepszego kolegi”, że się nie skarży na atmosferę w firmie przypadkowym osobom, spotkanym na stołówce. Lojalni awansują, „buntownicy” odchodzą, z reguły sami. Czasem wracają, pokorniejsi. Bo jednak tu jest umowa o pracę i regularna pensja. A jeśli będziesz się starał, jeśli firma uzna, że opłaca się w ciebie zainwestować, to możesz się też wiele nauczyć i mieć potem całkiem ładne CV. To twoja furtka, by iść dalej. I nie ma w tym właściwie nic dziwnego. Chodzi o to, że nie każdy ma na tyle dużą odporność, by sobie z tym poradzić i wytrwać. Zwłaszcza, jeśli myśli.

Nie wiem już, jak być człowiekiem

Najdobitniej poczułam to w momencie, kiedy musiałam, kierując się jedynie wykresami i bezdusznymi tabelkami zwolnić osobę, o której wiedziałam, że jest „w porządku”. Nie było tu miejsca na empatię. To był pierwszy, poważny cios, po którym zdecydowałam się na terapię. Ta dziewczyna dołączyła do firmy w tym samym momencie, co ja, ale jej ścieżka zawodowa potoczyła się inaczej. Może dlatego, że miała rodzinę, że potrafiła postawić wtedy na to, co ważniejsze, korporację traktując jedynie, jako możliwość zarobienia pewnych pieniędzy. Zero wczuwania się w tę ideologię, umiarkowany udział w służbowych wyjazdach – to nie przeszło niezauważone. Kiedy przekazano mi decyzję, że powinnam ją „odstrzelić”, już wiedziałam, że zostawił ją mąż, że ma na wychowaniu dwójkę dzieci. Że nie przynosi wyników, bo od pół roku jest emocjonalnym wrakiem, ale nie bierze urlopu, na wypadek, gdyby dzieci się rozchorowały i wolne dni były potrzebne później.  Nie bierze go, bo się boi, że ją zwolnią.  Poszłam do szefa, mówię, że wyniki nie są dobre, ale trzeba dać szansę, zrozumieć, wstrzymać się z wypowiedzeniem, że trudny moment. – Magda – powiedział mi – to fajnie, że tak myślisz, ale tu myślimy biznesowo, OK? Zwolnij ją, a potem, jak chcesz to umów się z nią na kawę. Przecież wszyscy jej współczujemy, wszyscy jesteśmy ludźmi.

Nie myślę za dużo

O, właśnie. Uwiąd intelektualny. Czuję, że się cofam, wiem, że od dawna nie przeczytałam ani jednej książki. Nawet nie z braku czasu. Jest wiele wieczorów, podczas których sięgam po książkę. I na tym sięganiu się kończy. Albo nie mam siły albo nie potrafię się skupić na tym, co czytam. Myślami jestem w pracy. A tam, nie wymieniam się myślami z nikim. O polityce? Nie śledzę jej od tak dawna. W firmie nie rozmawiamy na tematy, które mogłyby stworzyć niepotrzebne napięcia, taka zasada.  Poza tym rozmawiamy głównie przez wewnętrzny komunikator, maile, albo na spotkaniach.

Stres towarzyszy mi na każdym kroku

Stresują mnie raporty, ewaluacje, feedback od klienta i szefostwa. Stresują mnie trudne rozmowy i presja czasu.  Narzuca się nam nierealne terminy realizacji projektów i jest to działanie w pełni świadome. I wymaga się ode mnie tego samego w stosunku do moich pracowników. Kiedy jakimś cudem, wyrabiając 300 % normy, to się udaje, dostajemy marchewkę – wspólne wyjście na piwo, uścisk dłoni prezesa, „niby-rozluźnienie”. Nie piję wtedy alkoholu. To znaczy, wylewam, kiedy nikt nie widzi albo przez jeden wieczór sączę tego samego drinka. Dlaczego? Bo mam dość słabą głowę. Boję się, że mogłabym być bardziej szczera, niż to potrzebne. Powiedzieć, co naprawdę myślę. A muszę tu jeszcze chwilę wytrzymać, jeszcze trochę zarobić. Potem na pewno odejdę.

Zaczęłam o tym myśleć już trzy lata temu. Kilka razy śniło mi się, że jestem „wolna”, że nie budzę się rano ze ściśniętym żołądkiem. Że planuję PRAWDZIWE wakacje. Teraz na urlop nie wyjeżdżam daleko, choć marzę o zagranicznych podróżach. Muszę być pod ręką.

Panicznie boję się DNIA, KTÓRY NADEJDZIE, czyli jak go nazywam w myślach, dnia, w którym złożę wypowiedzenie. Boję się reakcji mojego szefa, boję się, że zawiodę wiele osób. A nade wszystko boję się pustki, która nastąpi potem. Bo, czy tego chcesz, czy nie,  życie w tak ciągłym stresie, pod ciągłą presją jest uzależniające.  Od sześciu miesięcy regularnie odwiedzam psychologa. Zazwyczaj w piątek, bo to jednak odrobinę luźniejszy dzień. Powoli przygotowuję się do DNIA, KTÓRY NADEJDZIE.

Na moim biurku leży folder reklamujący naszą firmę. Ci „ładni” pozują w nim uśmiechnięci od ucha do ucha, brzydcy stoją z tyłu, a w korporacyjnych spotach grają głównie tło. Tak zarządziła szefowa HR-u. Bo przecież to wszystko musi przede wszystkim, ładnie wyglądać.


Wysłuchała: Anna Frydrychewicz

 


Życie z cichym złośnikiem. Kim jest bierno-agresywny parter?

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
4 lipca 2017
Fot. iStock/Everste
Fot. iStock/Everste
 

Zdarzyło ci się kiedyś dostać cudzą złość w prezencie? Wyobraź sobie sytuację konfliktową, w której „agresor” jest oazą spokoju (przynajmniej pozornie) i swoim zachowaniem doprowadza cię do granic wytrzymałości? W twojej głowie już dawno pojawiły się obrazy rzezi (mniej lub bardziej realne), a on przecież tylko pyta: „Zdenerwowało cię to? Dlaczego cię to denerwuje? Nie rozumiem skąd ta złość…”. 

Wyobraź sobie, że się kłócicie o wakacje. Ty i On. Jakiegokolwiek argumentu byś nie użyła, czy kompromisu nie zaproponowała, efekt jest ten sam. Spór wygrywa On, na jego warunkach, ale i tak z tej potyczki wychodzicie z etykietami: On-ofiara, ty-oprawca. Brzmi znajomo? Masz wrażenie, że każde twoje słowo, zostało obrócone przeciw tobie, a manipulacja rozmową doprowadziła cię do wyrzutów sumienia pomimo tego, że nie ty w niej atakowałaś?

Takich przykładów jest mnóstwo, między innymi w ten sposób objawia się postawa bierno-agresywna. Czasem padamy jej ofiarą, innym razem sami ją prezentujemy.

Bierna agresja to stan,  w którym z jakiegoś powodu nie chcemy lub nie potrafimy okazać swojej złości. Pojawia się więc problem, co z takim niewygodnym bagażem emocjonalnym zrobić? Najłatwiej przenieść go na  kogoś innego. Ten mechanizm może być nieświadomy, są jednak osoby, którym bierna agresja się nie zdarza,  które żyją tak cały czas… i uwierzcie, w związku może się to okazać prawdziwą udręką.

Jak rozpoznać postawę bierno-agresywną?

Według klasyfikacji zaburzeń psychicznych ATP, aby stwierdzić bierną agresję, należy rozpoznać u kogoś minimum cztery kryteria opisane poniżej. Osoba bierno-agresywna:

  • stawia bierny opór (w bardzo różnych sytuacjach),
  • często narzeka na brak zrozumienia i niedocenienie,
  • jest ponura,
  • jest kłótliwa,
  • bez powodu krytykuje osoby postawione wyżej w hierarchii (społecznej, ekonomicznej, zawodowej),
  • jest zawistna i zazdrosna,
  • bez przerwy narzeka na swój marny los i pecha,
  • prezentuje dwie skrajne postawy, balansuje na granicy prowokacji i skruchy.

Kim jest bierno-agresywny parter?

Bierno-agresywny partner ma cały wachlarz technik i sposobów na to, by swoją złość sprytnie przenieść na drugą osobę.

  1. Zaprzeczanie. Często  podświadomie przenosi na kogoś innego odpowiedzialność za swoje zachowanie, decyzje, emocje („Co ja mogłem/am zrobić/Nie miałem innego wyjścia”). Bierno-agresywni zaprzeczają tak mocno, że gotowi są walczyć o to, że czarne jest białe (i próbować to udowodnić).
  2. Odwlekanie. Bierno-agresywni są mistrzami w prokrastynacji. Każde odłożenie decyzji czy obowiązku w czasie ma bardzo racjonalne uzasadnienie.
  3. Ślepy upór. Jeszcze nie znalazło się rozwiązanie, które by bierno-agresywnemu parterowi dogodziło. W każdej propozycji jest coś nie tak, ba! każde „nie tak” jest bardzo dobrze uzasadnione.
  4. Niezdecydowanie. Bierno-agresywni nie cierpią deklaracji. Ich stanowisko bardzo często się zmienia.
  5. Ambiwalencja. To sytuacja, w której ktoś głośno zgadza się na jakiś układ/propozycję/rozwiązanie, jednocześnie manifestując całym sobą, że jest wręcz odwrotnie. Nie mówi tego, co myśli. To dobrze znana sytuacja, w której osoba bierno-agresywna obwinia partnera o kontrolę czy manipulację – podczas, gdy sama tę kontrolę przejęła.
  6. Niekompetencja. Jeśli podejmie się jakiś działań, wyniki mogą być „niezadowalające”.  Mówiąc bardzo obrazowo, osoba bierno-agresywna „robi, żeby robić”, a nie by coś zostało zrobione.
  7. Świętość. Nie potrafią lub nie chcą wyrazić wprost swojej złości.
  8. Spóźnianie się. I to chroniczne. To cecha i oręż cichych złośników.
  9. Gra ofiarę. Czasem naprawdę się nią czuje. A gdy sytuacja jest trudna do obrócenia o 180 stopni, wychodzi z niej, jako zraniona oskarżeniami/złością innej osoby/ cudzymi oczekiwaniami („tak, wiem, jestem beznadziejny, naprawdę nie musisz mi tego jeszcze TY mówić…”).
  10. Brak niezależności. Taki partner z jednej strony obwinia o przejmowanie kontroli i dominację, z drugiej nie chce podejmować żadnych decyzji i brać za nie odpowiedzialności, ucieka przed nią. Nie odejdzie i nie porzuci, ale potrafi po mistrzowsku zgotować drugiej połówce samotność w związku.

To najbardziej popularne triki, jakie zastawia na nas bierna agresja w związkach. Aby zmienić tę postawę potrzeba sporo pracy. Przede wszystkim nad umiejętnością radzenia sobie z emocjami przez cichego złośnika.


Źródło: parkpsychologii.pl, charaktery.eu


Regulamin akcji „7 dni dla siebie”

Redakcja
Redakcja
3 lipca 2017
Fot. iStock
Fot. iStock

Regulamin akcji „7 dni dla siebie”

WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE „7 dni dla siebie”

§1. Postanowienia ogólne

  1. Organizatorem Akcji pod nazwą Konkurs  „7 dni dla siebie” zwanego dalej „Konkursem”, jest portal Blum Media sp. z o.o z siedzibą w Warszawie, adres: ul. Wiktorii Wiedeńskiej 9a/42, 02-954 Warszawa, zarejestrowany w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy, XIII Wydział Gospodarczy Rejestrowy pod numerem 0000573762,
    o kapitale zakładowym w wysokości 10 000 złotych.
  2. Konkurs zostanie przeprowadzony na stronie internetowej www.ohme.pl oraz za pośrednictwem mediów społecznościowych Organizatora w okresie od Akcja trwa od 03.07.2017 do 09.07.2017 roku. Wyniki zostaną opublikowane na stronie Oh!me do dnia 17.07.2017 roku
  3. Sponsorami nagród w Konkursie są Ronic, Denson, Esentio C, Sylveco,  Decathlon, Feminum, Fit Box 4 You, Strefa 3, – zwana dalej Sponsorem.
  4. Regulamin stanowi podstawę organizacji Konkursu i określa prawa i obowiązki jego uczestników.
  5. Regulamin Konkursu jest dostępny na stronie internetowej www.ohme.pl. 

§2. Uczestnictwo w Konkursie

  1. Uczestnikami Konkursu mogą być pełnoletnie osoby fizyczne, posiadające pełną zdolność do czynności prawnych oraz zamieszkałe na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, spełniające warunki określone w Regulaminie.
  2. Uczestnikami Konkursu nie mogą być pracownicy Organizatora i pracownicy Sponsorów nagród, jak również ich małżonkowie, dzieci, rodzice oraz rodzeństwo.
  3. Uczestnik zobowiązuje się do przestrzegania określonych w Regulaminie zasad, jak również potwierdza, iż spełnia wszystkie warunki, które uprawniają go do udziału w Konkursie.
  4. Uczestnik oświadcza, że nadesłane zgłoszenie Konkursowe jest jego autorstwa i nie narusza praw autorskich osób trzecich.
  5. Jednocześnie Uczestnik oświadcza, że ma prawo do dysponowania swoim utworem oraz że nie narusza przy tym praw autorskich i majątkowych osób trzecich. 

§3. Przebieg i warunki udziału w Konkursie

  1. Aby wziąć udział w Konkursie, należy wykonać zadanie konkursowe.
    ZADANIE KONKURSOWE

    Co trzeba zrobić?

    Jeśli chcesz wziąć udział w naszej akcji “7 dni dla siebie” od dzisiaj (03.07.2017) do niedzieli 9-tego lipca (czyli przez siedem dni) śledź nasze wpisy dotyczące akcji. Oprócz porad ekspertów znajdą się tam także wyzwania dla was, które chcąc wziąć udział w akcji możecie podjąć pisząc każdego dnia w komentarzu odpowiedź na postawione zadanie.

  2. Za moment dokonania zgłoszenia Konkursowego w sposób określony w ust. 1 uważa się moment, w którym zgłoszenie zostanie zapisane na platformie do komentowania.
  3. W czasie trwania konkursu można dodawać wiele komentarzy. Organizator weźmie również pod uwagę podczas rozstrzygania konkursu aktywność uczestników podczas wszystkich wyzwań.

 §4. Zasady wyłaniania laureatów Konkursu

  1. Zwycięzcy Konkursu zostaną wyłonieni tylko spośród uczestników, którzy spełniają warunki wymienione w Regulaminie.
  2. 22 laureatów zostanie wyłonionych na podstawie najciekawszej odpowiedzi przez jury, w skład którego wchodzą pracownicy i redaktorzy portalu www.ohme.pl
  3. Wyniki zostaną opublikowane na stronie Oh!me do dnia 17.07.2017 roku

 §5. Nagrody w Konkursie i sposób ich przekazania

    1. Sponsorami nagród w Konkursie są Ronic, Denson, Esentio C, Sylveco,  Decathlon, Feminum, Fit Box 4 You, Strefa 3, .-  – zwani dalej Sponsorami.
    2. Laureatami Konkursu zostanie 22 osoby, które wybierze jury na podstawie najciekawszej odpowiedzi.
    3. Nagrody:

      1 x Blender analogowy Ronic*
      *Na podstawie art. 30 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 26 lipca 1991 roku o podatku dochodowym od osób fizycznych (tekst jedn. Dz. U. z 2012 r., poz. 361 z późn. zm.) wydanie nagród, o których mowa w ust.1 powyżej, podlega opodatkowaniu zryczałtowanym podatkiem dochodowym od osób fizycznych. Obowiązek podatkowy ciąży na Laureacie, wygrywającym nagrodę. W celu dopełnienia formalności, należy skontaktować się z organizatorem. Warunkiem wydania nagrody jest uregulowanie zaliczki na podatek dochodowy.
      3 x zestawy produktów Feminum, składający się z:  Feminum, Feminum Fit i Feminum Aktiv
      5 x szampon marki DENSON
      3 x pięciodniowy dzienny catering
      5 x zaproszenia na warsztaty do Strefa 3
      5 x zestaw kosmetyków marki VIANEK, składający się z:

      1. Wzmacniający tonik i płyn micelarny 2w1
      2. Nawilżający tonik-mgiełka do twarzy
      3. Nawilżający krem do twarzy na dzień
      4. Intensywnie odżywczy krem do twarzy na noc
      5. Łagodząca maseczka do twarzy
      6. Odżywcza maseczka-peeling do twarzy
      7. Ujędrniający żel pod prysznic
      8. Energetyzująco-detoksykujący peeling do ciała
      1 x torba fitness TRAINING SMALL DOMYOS
      2 x mata do jogi COMFORT 8mm DOMYOS

4. Nie istnieje możliwość zamiany nagród rzeczowych na ich równowartość w gotówce lub zamiany na inną nagrodę.

5. Jeżeli laureat Konkursu nie spełnił któregokolwiek z warunków określonych w Regulaminie, Organizator zastrzega sobie prawo do wyboru innego laureata Konkursu.

6. Udział w Konkursie i przesłanie pracy Konkursowej jest jednoznaczne akceptacją niniejszego regulaminu oraz z prawem do wykorzystania tejże pracy przez Organizatora w celach promocyjnych.

7. Przesyłając pracę Konkursową, Uczestnik powinien wyrazić zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.). Podanie przez Uczestnika danych osobowych jest dobrowolne, choć konieczne do wzięcia udziału w Konkursie. Uczestnik ma prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich poprawiania.

8. Nagrody zostaną przesłane zwycięzcom  za pośrednictwem poczty elektronicznej lub przesyłką poleconą lub przesyłki kurierskiej w ciągu 14 dni od daty przesłania Organizatorowi danych kontaktowych przez Laureatów Konkursu.

 §6. Odpowiedzialność Organizatora

Organizator Konkursu ponosi pełną odpowiedzialność za treść regulaminu i przebieg Konkursu. Organizator i sponsorzy nagrody nie ponosi odpowiedzialności za prawidłowość, terminowość doręczenia pism i nagród przez Pocztę Polską lub kuriera. Organizator i sponsorzy nagrody nie ponosi odpowiedzialności za nieprawidłowości związane z opóźnieniem lub niedoręczeniem nagrody spowodowanym podaniem przez Uczestnika błędnego adresu lub innych danych. Organizator i sponsorzy nagrody nie ponosi odpowiedzialności za zmianę miejsca zamieszkania Uczestnika lub zmianę innych danych uniemożliwiającą dostarczenie nagrody albo powiadomienie o wygranej. W takim przypadku Uczestnik traci prawo do nagrody.

Wszelkie reklamacje Uczestników dotyczące przebiegu Konkursu mogą być składane przez Uczestników w terminie 30 dni od daty zakończenia Konkursu. Reklamacja powinna być przesłana na adres Organizatora, w formie pisemnej pod rygorem nieuwzględnienia jej oraz zawierać imię i nazwisko Uczestnika zgłaszającego reklamację, jego adres korespondencyjny oraz dokładny opis okoliczności stanowiących podstawę reklamacji.

Organizator zastrzega sobie prawo do pozostawienia bez rozpatrzenia reklamacji zgłoszonych po terminie, o którym mowa powyżej, jak również reklamacji niespełniających innych wymogów wskazanych w ust. 2.

Złożone reklamacje, spełniające wymogi, o których mowa w ust. 2, rozpatrywane będą w terminie 14 dni od daty otrzymania reklamacji. Zainteresowani Uczestnicy zostaną powiadomieni o sposobie rozpatrzenia reklamacji listem poleconym wysłanym w terminie 14 dni od rozpatrzenia reklamacji.

 §7. Postanowienia końcowe

W razie szczególnych, niezawinionych przez Organizatora okoliczności uniemożliwiających przeprowadzenie Konkursu na dotychczasowych zasadach Organizator zastrzega sobie prawo do zmian w Regulaminie z równoczesnym poinformowaniem o tym uczestników za pośrednictwem strony www.ohme.pl.

Serwis Facebook nie ponosi żadnej odpowiedzialności za treść regulaminu, przebieg Konkursu ani działania Organizatora, w tym za wyłanianie zwycięzców i przekazywanie nagród.

Konkurs w żaden sposób nie jest sponsorowany, popierany ani przeprowadzany przez serwis Facebook ani z nim związany.

Organizator oświadcza, że Konkurs nie jest grą losową, zakładem wzajemnym lub grą na automatach w rozumieniu Ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych (Dz. U. z dnia 30 listopada 2009 r.).


Zobacz także

Fot. istock/GizemBDR

Skąd wiesz, że za mało śpisz. Jesteś ostatnio zbyt drażliwa?

Żałoba po psie

Żałoba po psie to naturalny odruch – wiedzą to ci, którzy musieli pożegnać przyjaciela

Fot. iStock / Ridofranz

Jak stać się mniej toksyczną osobą? 10 sposobów, które mogą być początkiem prawdziwej zmiany