„Każdy koniec jest początkiem czegoś nowego”

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
25 sierpnia 2017
Fot. iStock/valentinrussanov
 

Kiedy stara kobieta była bardzo młoda to urodziła pierwsze dziecko. Woziła je w czerwonym wózku. Dziecko miało niebieską wanienkę z żółtym motywem. Stara kobieta nie pamięta już czy to była kaczuszka a może korona królewska? Potem urodziło się drugie dziecko. Blond włosa i uparta dziewczynka.
Pewnego deszczowego popołudnia, kiedy mieszkali już w swoim domu mąż starej kobiety posadził w ich ogrodzie drzewa. Stara kobieta stała wtedy ze swoimi malutkimi dziećmi w oknie, a jej synek w za dużych kaloszach wyszedł do taty, żeby potaplać się w błocie. Z czasem drzewa zaczęły dawać rozległy cień. Stara kobieta pamięta pewne bardzo upalne letnie popołudnie, kiedy zdecydowali się przesunąć stół i krzesła ze słonecznego tarasu w stronę nowego, ale już wyrośniętego dębu i pamięta, jak jej mąż powiedział:

– To niesamowite. Pamiętasz ten deszczowy dzień, kiedy sadziłem nasze drzewa? Dzieci były wtedy takie małe, staliście wszyscy w oknie, a teraz nasze drzewa służą nam cieniem.

Stół pozostał w tym miejscu na długie lata. Dąb dawał coraz to większy cień i chłód w upalne dni.

Pewnego dnia do rodziny dołączył kot, potem drugi i na końcu pies. Ogród był na wpół dziki, a jego centralną część zajmowała łąka, która z czasem rozrosła się coraz bardziej. Pewnego roku maliny zgromadzone przy drewnianym płocie wydały tylko kilka owoców. Cała rodzina krążyła wokół nich z niedowierzaniem.
– Jak to możliwe? – dziwili się – W zeszłym roku zrobiliśmy tyle dżemów malinowych. I sok. A teraz?

Zimną porą rodzina siadała przy stole w salonie, żeby zjeść razem śniadanie albo obiad. Kiedy dzieci były małe, często grymasiły, wylewały na siebie zupki i kaszki bananowe, brudziły buzie i ubrania, ciągle ktoś wstawał od stołu, trudno było zachować jeden wątek w rozmowie. Potem starsze dzieci kłóciły się, toczyły dyskusje, ktoś gwałtownie zrywał się i odsuwał nagle talerz z zupą. Z czasem jednak robiło się spokojniej. Na stole często leżały czytane właśnie książki, kubki z niedopitą kawą, kieliszek z winem, różowa szminka, ładowarka do iphona, worek treningowy syna albo porzucony zszywacz do papieru.

Oczywiście, że nad domem przechodziły burze. Umarł, bardzo nagle, tato starej kobiety z którym nie zdążyła się niestety pożegnać. Zresztą to może i dobrze z tym nie-pożegnaniem się, bo stara kobieta źle znosiła wszystkie zakończenia w swoim życiu. Zaczynało się zazwyczaj od lekkiego niepokoju, tam gdzieś w dole brzucha, a potem to uczucie szło wyżej i wyżej aż w końcu mocno łapało za gardło. Kiedy była małą dziewczynką, to bardzo płakała przy wakacyjnych rozstaniach. Koniec turnusu, koniec kolonii, koniec wakacji, koniec przyjaźni na śmierć i życie opłakiwała szczerymi łzami. Będziesz do mnie pisać? Nie zapomnisz? Po latach, kiedy była już prawie dorosłą kobietą, usłyszała od kogoś zdanie: „Każdy koniec jest początkiem czegoś nowego”.

I tych słów złapała się mocno. Wraz z upływem czasu i z kolejnymi nieuniknionymi przecież rozstaniami, zyskiwała większy dystans ale wciąż przecież nie była przygotowana na ostateczne zakończenie.

Kończył się kolejny sierpień. Wieczorem w ogrodzie robiło się chłodno, łąka stawała się coraz bardziej wysuszona, a pod małą jabłonką gniły dojrzałe ale pełne robaków jabłka.

Jak zawsze i szybko miną kolejne lata.

Stara kobieta cichutko westchnęła. Spojrzała najpierw w niebo, a potem na swoje pomarszczone dłonie i uśmiechnęła się do swojego życia.


Żałuję, że nie ma prostego przepisu na bycie silną. Upadać siedem razy, a wstawać osiem, bo zdarzają się przecież trudniejsze dni

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
25 sierpnia 2017
Fot. iStock/StudioThreeDots
 

Co może spotkać kobietę?

Gwałt. Bo sama się prosiła. Łaziła po ciemnych uliczkach, głupia była albo niezbyt dobrze pilnowała swojego drinka przy barze. I za krótką spódniczkę miała.

Albo można próbować pozbawić ją urody. Są na to różne sposoby. Czytamy przecież o tym jak to w Indiach z „niby powodów” oblewa się kobiety kwasem siarkowym, a w necie można obejrzeć zdjęcia hindusek, których twarze zostały bezpowrotnie zniekształcone – rozpuścił je kwas.

(Według statystyk BBC w Indiach odnotowuje się rocznie aż 1000 przypadków ataków kwasem. W ciągu dwóch lat 2012-14 liczba takich wypadków wzrosła o 250 proc. czyli ponad dwukrotnie. Oblanie kwasem jest jedną z najstarszych form przemocy w Indiach. 90 procent ofiar stanowią kobiety. WO 9/09/2015 za Elitedaily)

.

22.08.2017, Katowice

Dokładnie w rok po ataku na Katarzynę Dacyszyn siedzimy obie w przytulnej knajpce w Kato i pijemy kawę. Przede mną piękna blondynka w przeciwsłonecznych okularach. Są blizny, ale kiedy Kasia się uśmiecha, to widzę głównie uśmiech. I piękne usta!

– Jeśli chcesz to na chwilę zdejmę okulary. Czekam na operację powieki. To cud, że widzę. Rzęsy rosną i tak się cieszę, że nie straciłam wzroku. To jest najważniejsze!

Dokładnie rok temu mężczyzna, który wcześniej przez kilka lat nękał Katarzynę, tuż przed rozprawą w sądzie rejonowym w Łodzi, na oczach wielu osób, oblał ja kwasem siarkowym. A potem usiadł na ławce i spokojnie zapalił papierosa. (tak, tak chodzenie ciemnymi uliczkami może być dla kobiety niebezpieczne, ale żeby tak w biały dzień przed salą rozpraw?)

Katarzyna Dacyszyn jest projektantką bielizny. Przez 10 lat była nękana przez nieznanego mężczyznę. Umieszczał w internecie wpisy i komentarze dotyczące jej osoby, wysyłał obraźliwe maile i SMS-y oraz wydzwaniał na jej numer. To się nazywa stalking. (Badania nad zjawiskiem stalkingu w Polsce prowadził Instytut Ekspertyz Sądowych na zlecenie Ministerstwa Sprawiedliwości. Badanie zostało przeprowadzone na 10 200 respondentach. Niemal 10 % badanych twierdząco odpowiedziało na pytanie, czy było ofiarą uporczywego nękania. Oznacza to, że niemal 3 mln Polaków mogło mieć do czynienia ze stalkingiem. W praktyce można się spodziewać, że zasięg tego zjawiska jest większy. Cyt za Infor.pl)

Problem ten dotyczy głównie kobiet. Już po ataku w sądzie, do Kasi napisało kilka kobiet, które doświadczają tego rodzaju przemocy.

Po latach nękania był moment, kiedy Katarzyna poczuła się zmęczona i powoli wycofywała się z aktywności internetowej – nie pokazywała swoich projektów, a nawet zawiesiła na jakiś czas prowadzenie swojego fanpaga . Ale nękanie i tak się nasilało. Kasia nigdy ze stalkerem nie nawiązała żadnego kontaktu. Wciąż jednak dostawała pogróżki, a po ataku okazało się, że oblanie kwasem to jedna z czerech „kar”, które miał jej wymierzyć mężczyzna.

Katarzyna po wypadku była w bardzo ciężkim stanie. Miała poparzone drogi oddechowe i uszkodzone oko. Na jej twarzy, rękach, szyi i tułowiu pojawiły się głębokie rany, które po czasie zmieniły się w trwałe blizny.

Co może zrobić kobieta?

Zaraz po ataku Kasia była bardzo przytomna.

– Nie panikowałam, tylko ratowałam siebie. Zdarłam ubranie i próbowałam przemyć oczy wodą. Czułam, że to nie jest film, tylko naprawdę walczę o życie. Mimo tego, co się stało, poczułam w sobie siłę i to jak bardzo chcę żyć.

Ale zupełnie bezpiecznie poczuła się dopiero w szpitalu w Siemianowicach Śląskich. Słucham jak opowiada o kobiecym wsparciu – przyjaciółek, koleżanek, pielęgniarek. Słucham o pokazie jej projektów, który zorganizowały koleżanki i który na żywo oglądała z personelem szpitala. Nie mogła być z nimi w Warszawie, ale obolała i w bandażach była przed ekranem komputera.

– W szpitalu wszyscy bali się, że się załamię, że będę chciała popełnić samobójstwo. Pilnowali mnie. A ja poczułam się zaskakująco silna. Było mi ciężko, ale tak bardzo chciałam żyć.

Patrzę na Kasię i widzę dzielną kobietę.

– Jestem ofiarą, ale spotkało mnie też dużo dobra. Gdyby nie ta sytuacja, nigdy bym się o nim nie przekonała.

Rozmawiamy bardzo szczerze. Nie tylko o faktach sprzed roku, ale przede wszystkim o tym się zmieniło w życiu Kasia. O wieloletniej tęsknocie za posiadaniem dzieci i o przekuwaniu tej tęsknoty w potrzebę tworzenia. I że dobrze by było wrócić do swoich projektów. Teraz i mimo operacji, i zabiegów, które jeszcze czekają Kasię. Bo każdy uraz, każda strata pozostaje już w nas na całe życie, ale nadzieję niosą ludzie, pewność siebie i moc tworzenia.

– Byłam traktowana jak piękna laska, a teraz jestem laską z bliznami. (śmiejemy się obie)

– Czy powinnam się uczyć makijażu, żeby zakrywać te moje blizny? Albo chodzić ze spuszczoną głową? Zamknąć się w domu? Czy wręcz przeciwnie? Niech te blizny będą moim świadectwem. Kiedyś byłam płaczliwa i depresyjna, teraz staram się stać prosto i mimo bólu, który mnie spotkał – żyć!

Dopijamy kawę. Kasia wraca dziś do swojej Łodzi.

Żegnamy się, a ja żałuję, że nie ma prostego przepisu na bycie silną. Tak jak i nie ma poradnika, algorytmu – pstryk i już wiem, jak obudzić sobie siłę w trudnych okolicznościach. Nie poddać się. Upadać siedem razy, a wstawać osiem, bo zdarzają się przecież trudniejsze dni.

Kasię czeka jeszcze kilka operacji i zabiegów ale ma już dużo pomysłów na nowe projekty. Stara się jasno i odważnie patrzeć w przyszłość.

Patrzę na Kasię z wielkim zachwytem. Patrzę na jej blizny – widzę piękną i silną kobietę.

Szerokiej drogi Katarzyno! Trzymamy mocno kciuki!

P.S. Rozmowa z Katarzyną Dacyszyn stanie się (mam taką nadzieję) częścią projektu i książki o kobiecej sile, nad którą intensywnie pracujemy.


Katarzyna Szota-EksnerKatarzyna Szota-Eksner prowadzi szkołę jogi Yogasana , mocno zaangażowana w projekt Sunday is Monday – nawołujący do dbania o siebie.  Jak Polska długa i szeroka namawia kobiety do szukania (mimo wszystko!) siły w sobie! Współtwórczyni (razem z Emilią Kołowacik)  niezwykłego Kalendarza 2017 Zadbaj o Siebie. Dziewczyna ze Śląska 🙂

 


30 (nie zawsze oczywistych) powodów, dla których bycie kobietą jest po prostu fantastyczne!

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
25 sierpnia 2017
Fot. iStock/pixelfit

Nikt mi nie powie, że bycie kobietą to przechlapana sprawa. Dobra, czasami marzymy, żeby spojrzeć na świat męskim okiem, ale tak naprawdę myślę, że żadna z nas za nic na świecie nie zrezygnowałaby ze swojej kobiecości, emocjonalności i złożoności. Prawda?

Popytałam, poszukałam i jeśli ktoś ma jakiekolwiek wątpliwości, że bycie kobietą nie jest fajne, niech przeczyta 30 powodów, które z pewnością wszelkie wątpliwości rozwieją.

Kobiety żyją dłużej niż mężczyźni.

Zdecydowanie częściej pamiętamy, gdzie leżą kluczyki od auta.

Pamiętamy ładniejsze i milsze rzeczy niż te gorsze.

Możemy mieć wiele orgazmów w krótkim czasie, do tego częściej szybciej niż mężczyźni je osiągamy.

Możemy w ciągu dnia nosić męskie ubrania, rzadziej się to zdarza odwrotnie.

Nikt nas nie obwini za mokrą podłogę wokół toalety. (aczkolwiek publiczne damskie toalety zostawiają wiele do życzenia)

Mamy zdecydowanie wyższy próg bólu. (dlatego to my rodzimy dzieci)

Są takie momenty w naszym życiu, kiedy czekolada potrafi rozwiązać wszystkie nasze problemy.

Możemy rozmawiać z mężczyznami bez potrzeby wyobrażania sobie, jak wyglądają nago.

Fajnie jest być córeczką tatusia, gorzej synusiem mamusi.

Są chwile, kiedy czekolada naprawdę potrafi rozwiązać wszystkie nasze problemy.

Jesteśmy prostej konstrukcji – nastrój poprawiają nam zakupy lub fryzjer.

Wiemy, że dzieci są nasze bez potrzeby badań DNA. (to grube, ale prawda)

Nago wyglądamy zdecydowanie ładniej od mężczyzn. (zresztą nie tylko nago ;))

Potrafimy mówić o naszych uczuciach, a to bardzo ważna umiejętność.

Możemy bez żadnego problemu farbować włosy na różne kolory, mężczyźni już niekoniecznie

Umiemy płakać, a płacz zmniejsza stres, dzięki czemu jesteśmy zdrowsze.

Mamy intuicję, która zawsze kieruje nas we właściwym kierunku.

Jesteśmy świetnymi słuchaczami.

Mamy łatwość nawiązywania kontaktu z ludźmi. (podobno mężczyznom przychodzi to trudniej)

To my podtrzymujemy rodzinne tradycje i dbamy o domową atmosferę.

Znamy domowe sposoby na przeróżne dolegliwości (czasami jesteśmy lepsze od Pana Google)

Zbędne owłosienie możemy usunąć woskiem, nie musimy codziennie używać maszynki do golenia.

Gdy jest gorąco ubieramy lekką sukienkę i nie musimy się pocić w garniturze.

Możemy zmienić fryzurę i wyglądać zupełnie inaczej niż dotychczas.

Szybciej niż mężczyźni tracimy zbędne kilogramy.

Jesteśmy multitaskujące – możemy karmić piersią, gotować obiad i pomagać starszemu dziecku w odrabianiu lekcji – i to wszystko w tym samym czasie.

Nigdy się nie gubimy, bo potrafimy poprosić o pomoc.

Jesteśmy bardziej niż mężczyźni dojrzałe emocjonalnie.

Zdecydowanie lepiej radzimy sobie w kryzysie.

Coś byście dodały do tej listy?


Zobacz także

Podaruj sobie odrobinę relaksu i luksusu. Akcja „A co ty byś sobie podarowała w prezencie?”

Dziecko nie poczeka, czyli modelka karmiąca na wybiegu

Dziecięce e-listy do Świętego Mikołaja – świąteczny raport Instytutu Monitorowania Mediów i Duckie Deck