First minute czy last minute? Jak zwiedzić świat za grosze i wybrać zaufane biuro podróży?

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
29 sierpnia 2017
Fot. iStock/swissmediavision
Fot. iStock/swissmediavision
 

Planowanie urlopu jest niezwykle przyjemne. Przeglądamy katalogi lub strony internetowe biur podróży, gdzie podziwiamy piękne hotele, a w wyobraźni widzimy siebie leżącą na piaszczystych plażach. Jednak wybór wczasów często determinuje cena. Tymczasem naprawdę nie musisz wydawać majątku! Wystarczy, że poszukasz ofert last minute lub first minute. Czym się różnią? I którą lepiej wybrać, żeby nie przepłacić za wymarzone wakacje?

Jak wybrać biuro podróży, żeby mieć spokojną głowę o to, że wrócisz z urlopu?

W ostatnich latach dochodziły do nas informacje o tym, że kolejne biura podróży bankrutują i przez to setki turystów korzystający z ich usług, nie mogą wrócić do kraju. W konsekwencji tych zdarzeń Polacy stracili zaufanie do biur i zaczęli organizować podróże „na własną rękę”.

Jednak obmyślenie i załatwienie takiego wypadu wymaga sporo zaangażowania, czasu i nerwów. Jeśli wolisz wycieczki oferowane przez biuro podróży, ale jednak się obawiasz, zobacz, na co powinnaś zwrócić uwagę.

Przede wszystkim przy wyborze biura podróży kieruj się jego pozycją na rynku. Biura takie jak na przykład Itaka, znajdują się w czołówce tych najbardziej zaufanych. Czytaj komentarze turystów oraz po prostu popytaj wśród znajomych i rodziny, jakie biuro polecają.

Duże marki mają też to do siebie, że są lepiej zabezpieczone w razie nieprzewidzianych sytuacji kryzysowych. Nawet wtedy, gdy dojdzie do niefortunnej sytuacji, jest ono w stanie szybko i sprawnie załatwić awaryjne rozwiązanie swoim turystom oraz w niedługim czasie wypłacić im należące się odszkodowanie.

Fot. iStock/BraunS

Fot. iStock/BraunS

Wakacje last minute

Polacy kochają oferty last minute. Dzięki nim za naprawdę niewielkie pieniądze można zwiedzić wymarzone miejsca i wypocząć. Zniżki na te wycieczki dochodzą nawet do 50 proc. początkowej ceny! Tak więc zaoszczędzone w ten sposób pieniądze można przeznaczyć na rozrywki oferowane na miejscu lub kolejną podróż.

Zwolennicy takich ofert zachwalają, że dzięki niskim cenom, mogą polecieć do ciepłych krajów zawsze wtedy, kiedy mają urlop i nie muszą go planować z wyprzedzeniem. Nie składają deklaracji znacznie wcześniej, że na pewno pojadą w konkretne miejsce – dzięki last minute mogą się zdecydować na dany kierunek w ostatniej chwili. To także pozwala zaoszczędzić im pieniądze, które straciliby w razie rezygnacji z wakacji.

Wielu błędnie zakłada, że w ofercie last minute proponowane są hotele bądź pokoje o najniższym standardzie. Nic bardziej mylnego. To jest reakcja na odwołanie rezerwacji przez tych, którzy z różnych przyczyn musieli zrezygnować, a biuro chce zapełnić wszystkie miejsca.

Wakacje first minute

Konkurencją dla last minute są oferty first minute. Są one przeznaczone dla osób, które planują wakacje z dużym wyprzedzeniem, nawet rocznym. W ten sposób możesz wybrać najbardziej dogodny dla siebie i swoich bliskich hotel za cenę prawie taką samą jak w ofercie last minute – tyle, że masz już spokojną głowę i nie musisz robić tego na ostatnią chwilę.

Wiedząc, że masz już zaplanowany urlop, możesz się lepiej do niego przygotować. Nie tylko będziesz pomału kompletować zawartość bagażu, lecz także mieć czas na wymagane badania i szczepienia.

Zaletą tych ofert jest także to, że wycieczkę można spłacić w ratach, więc nie musisz mieć od razu przygotowanej całej kwoty. Dzięki temu nie odczujesz zbyt dotkliwie większego wydatku.

Końcówka lata to idealny czas na zakup wycieczek

Jeśli chcesz pojechać teraz na urlop, a jeszcze nie masz żadnych planów, rozejrzyj się więc za ofertami last minute. Do słonecznej Bułgarii możesz polecieć na 8 dni już za 1459 zł (cena początkowa – 2279 zł), a jeśli chciałabyś spędzić ponad tydzień w klimatycznej Grecji, możesz za 1829 zł wkupić wycieczkę all inclusive.

Wróciłaś już z wczasów? Możesz zatem planować urlop zimowy! W tym celu przejrzyj egzotyczne oferty first minute. Na przykład do Omanu polecisz za 3729 zł (w kolejnych etapach cena może wynosić nawet 5 199 zł). Dlatego naprawdę warto już teraz zacząć interesować się propozycjami biur podróży.


Artykuł powstał przy współpracy z biurem podróży Itaka

 


„Nie zmieniamy się tylko po to, by zadowolić innych”. Ważna lekcja, jaką daje swojej córce, ale też nam wszystkim, Pink

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
29 sierpnia 2017
Fot. Screen/You Tube
Fot. Screen/You Tube
 

Podczas gali Video Music Awards jedną z nagród odbierała Pink. I choć nie miała zbyt wiele czasu na wypowiedź, to w ciągu niecałych trzech minut zawarła to, co każde dziecko powinno w chwilach zwątpienia w siebie powinno usłyszeć od rodzica. Co każdy człowiek, który nie wierzy w siebie, powinien usłyszeć.

To naprawdę niezwykłe kilka minut niosące bardzo ważne przesłanie. Obejrzyjcie i, jeśli chcecie, przeczytajcie tłumaczenie. I podajcie dalej, niech nikt nie myśli, że musi się zmieniać, by przypodobać się innym.

„Moja córka Willow lubi ubierać się po męsku. Pewnego dnia, gdy wiozłam ją do szkoły, Willow powiedziała: <Mamo, ja jestem chyba najbrzydszą dziewczyną w szkole! Wyglądam jak chłopak z długimi włosami> Chętnie bym się zemściła na tych, co wpuścili Willow w taki kanał myślenia o sobie – ale jak? Mścić się na 6-latkach?

Pokazałam Willow zdjęcia artystów, którzy nie odpowiadali kanonom płci, żyli według własnych prawd. Może i ktoś ich obśmiewał, a oni i tak dumnie <obnosili się>. Pokazałam jej Freddie’ego Mercury’ego, Janis Joplin, George’a Michaela, Eltona Johna, Michaela Jacksona, Davida Bowie, Prince’a, Annie Lennox.

Zapytałam też Willow: „Kochanie, a ja sama? Spójrz jak wyglądam.

„Jesteś bardzo ładna” – odpowiedziała Willow.

„Mówią mi, że wyglądam jak facet, że jestem zbyt męska, ze moja ciało jest zbyt <mocne>. No i co? Zapuszczam włosy, bo mi tak mówią?”
„Nie”
„Staram się, by moje ciało wyglądało na mniej <mocne>”
„Nie”
„Robię cokolwiek, by zmienić swój wizerunek wg ich opinii?”
„Nie”
„A mam na koncertach tłumy?”
„Masz”
„No, więc kochanie, nie zmieniamy się tylko po to, by zadowolić innych. Jesteśmy sobą. Raczej pokazujemy innym, że jest na świecie wiele rodzajów piękna. I Ty też jesteś piękna i Cię kocham”.*

*tłumaczenie za Replika


Związek to nie jest bajka, ale gdyby tak ubrać go w formę komiksu?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
29 sierpnia 2017
Mat. prasowe
Mat. prasowe
 

Teoria teorią a życie życiem. Jak często kwitujemy w ten sposób próbę wyjaśniania naszych problemów. Bo niby wszystko wiemy, niby zdajemy sobie sprawę z wielu rzeczy, ale w zderzeniu z rzeczywistością cała nasza wiedza (a przynajmniej jej część) bierze w łeb zwłaszcza, gdy chodzi o relację z drugim człowiekiem – tym najbliższym, czyli partnerem.

Niby mamy świadomość, jak rozmawiać, jak komunikować swoje potrzeby, w jaki sposób rozwiązywać konflikty. Z przyjemnością doradzamy przyjaciółce, koleżance, bo chłonąc wiedzę na temat związku doskonale wiemy, jak postąpić, by było najlepiej. Najlepiej w czyimś związku, w naszym już bywa różnie, prawda?

A gdyby tak teorię połączyć z praktyką? Gdyby to, co istotne przekazać w prosty sposób, czyli w oparciu na sytuacje z naszego życia, tak codziennie i tak bardzo nam znane? Być może wówczas w zderzeniu z problemami w związku łatwiej by nam było poradzić sobie z nimi dojrzale?

Wiele książek powstało o związkach, wiele napisano, publikowano, rozmów przeprowadzono, jednak nie zawsze są to pozycje, które do nas przemawiają bezpośrednio i wprost. Tymczasem Kinga Korska – autorka „Projekt: Związek” wpadła na fantastyczny pomysł przedstawienie wszelkich problemów w związku w formie… komiksu. Tak – pamiętacie, jak po komiksy sięgało się w podstawówce czy w szkole średniej? Tymczasem teraz powstał komiks dla dorosłych kobiet, które próbują zrozumieć, co w ich związku, w relacji z partnerem nie gra.

Wartko opowiedziana historia angażuje, wciąga i nie pozwala się oderwać do ostatniej strony. W „Projekt: Związek” to mama dzieli się z nieco zagubioną córką własnymi doświadczeniami i przemyśleniami. Prosto i przystępnie tłumaczy mechanizmy rządzące relacjami międzyludzkimi. Wyjaśnia zawiłości tych relacji i rozprawia się ze stereotypami na ich temat. Nie prawi morałów, ale radzi, tłumaczy i podaje mnóstwo przykładów z życia. Wszystko zaś zostało zilustrowane w lekki, zabawny sposób.

Komiks opiera się nie tylko na trafnych obserwacjach autorki, ale ma też solidne zaplecze teoretyczne i odwołuje się do psychologicznych teorii na temat miłości. Dowiadujemy się z niego między innymi, jak działa zasada Pareta, o czym mówi teoria neuronów lustrzanych, co oznacza termin „tunele rzeczywistości” i jakie są kluczowe etapy rozwoju związku.

Autorka pisze lekko, zabawnie i niezobowiązująco o rzeczach ważnych i poważnych. A czy jest w życiu coś ważniejszego niż miłość i związki? Zachęcamy do sięgnięcia po ten komiks, do którego wstęp napisał Zbigniew Lew-Starowicz. Przekonacie się, że to z czym zmagamy się w związku jest udziałem niemal wszystkich nas. Nie jesteśmy odosobnieni w naszych problemach, naprawdę. A kto wie, może komiks o życiu, związku i miłości odmieni na lepsze nasze życie. Polecamy!

projekt zwiazek druk

 

 


Zobacz także

Fot. Facebook/Alon Gabby

Zatrzymaj się na chwilę

Fot. iStock/Halfpoint

Zakazany owoc smakuje najlepiej, czyli krótka historia pocałunku

Fot. iStock/AleksandarGeorgiev

Koncertowo spartolić życie potrafimy tylko my sami. A przecież nie o to w tym wszystkim chodzi