Czy mamy dziś czas na DUCHOWOŚĆ? Czy wolimy uciec niż zastanowić się, co takiego dzieje się w naszym życiu

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
15 kwietnia 2017
Fot. iStock/Grandfailure
Fot. iStock/Grandfailure
 

Bardzo trudno dziś o duchowość. Właściwie czym ona jest? Myślą? Uważnością? Wrażliwością? Wiarą? Przeciętny człowiek nie potrafi nawet tego sobie zdefiniować. To gdzieś głęboko w nas, kilka warstw wyżej niż myślenie, spostrzeganie, analiza? Może. Wartościujemy, więc lepiej o tę duchowość zadbać, ale jak, skoro nie mamy z nią kontaktu?

Duchowość jest problemem przede wszystkim z powodu braku czasu. Ktoś dziś ma jeszcze wolną przestrzeń na głębsze przemyślenia? Trudne to też z powodu niskiej efektywności. I co ja będę miał z tej tajemniczej duchowości? Jak podszkolę swoje umiejętności mówcze albo kooperacyjne, to przynajmniej będę lepszy w swojej pracy, zarobię więcej i tak dalej. Mogę się też skupić na aktywności fizycznej, bo dzięki niej będę zdrowszy i będę lepiej wyglądać. Albo zrobię coś ze swoim wyglądem zewnętrznym: schudnę, poprawię co nieco i efekt murowany. Albo jakaś konkretna pasja? Zawsze marzyłam o grze na pianinie, może wspinaczka? To konkrety. A duchowość? To tylko hamulcowy życia, bo siedzisz i myślisz i niewiele z tego wynika.

Piszę o tym, bo duchowość i święta to synonimy. Tak się utarło już, że to czas refleksji, a że i moment zatrzymania, to więcej przestrzeni na to. I co? Z moich obserwacji wynika, że znajdujemy różne rozwiązania (ucieczkowe): kompulsywne porządki, kompulsywne jedzenie, kompulsywne wizyty albo ostatnio modne wyjazdy. „Pojadę sobie do zamku nad Loarą i będę miała spokój z tymi świętami” albo „W przyszłym roku kupujemy last minute i lecimy na Kretę, dosyć tego siedzenia”. Ludzie narzekają na własne obżarstwo, zmęczenie i bezczynność. Wolą uciec niż zastanowić się, co takiego dzieje się w ich życiu, że święta, które mają tak piękną tradycję, przesłanie, mówią przecież o zmartwychwstaniu, o nadziei, nowej szansie, nowym życiu – dlaczego te święta męczą, straszą.

Ojciec Grzegorz Kramer w wywiadzie dla nas (przeczytajcie koniecznie jutro) mówi, że nie chodzi o to, by szukać wielkich emocji w przeżywaniu Świąt Wielkiej Nocy, że powinniśmy być po prostu obecni… I że to trudne dla współczesnego człowieka, który żyje w czasach szaleństwa natłoku informacji, relacji, produktów. Nie mamy czasu tego skonsumować, a przede wszystkim nie mamy czasu konsumować życia, prawdziwego życia. Takiego, w którym nic nie zastąpi drugiego człowieka, rozmowy, miłości. Gdy nie przegapiamy ważnych momentów, gdy kolekcjonujemy wspomnienia naszym dzieciom. Wiecie o czym mówię. Chodzi o zapachy, smaki, kolory. Aby nie być ślepym i głuchym.

I chodzi o duchowość. Jesteśmy obdarowani nią. Dzięki niej możemy zobaczyć sens gdzie indziej, niż inne stworzenia. Mamy potrzebę i możliwości dostrzegania sensu w tym, co robimy. Dzięki temu możemy przeżywać świat głębiej, dostrzegać więcej, rozumieć poezję, sztukę, muzykę klasyczną. Ale także łączyć się z innymi ludźmi na innych poziomach. Jak niezwykłe jest przecież wzruszenie z przeczytanej książki, obejrzanego filmu czy wysłuchanego koncertu, szczególne, gdy można dzielić je z drugim człowiekiem? Gdy razem rozumiecie, co się właśnie wydarzyło, gdy macie świadomość, że wystarczy moment, by zmieniło się wasze myślenie, postrzeganie świata tylko dlatego, że przeczytaliście wspaniałą książkę. Jak ogromna jest różnica, gdy drugi człowiek tego nie rozumie? Nie widział, nie usłyszał, myślami był gdzie indziej? Jak wiele to zabiera z naszych relacji. Duchowość to istota spotkania z drugim człowiekiem.

Życzę więc Wszystkim i Sobie Samej z okazji Świąt OBECNOŚCI.


Cierpisz na wzdęcia i zaparcia? Wypij koktajl od Ani Lewandowskiej i dalej ciesz się świętami

Redakcja
Redakcja
16 kwietnia 2017
Fot. iStock/elenaleonova
Fot. iStock/elenaleonova
 

Święta to czas, kiedy ciężko jest sobie odmówić jedzenia. Znajdujące się na stole potrawy zjadamy w dużych ilościach i ciężko nam powstrzymać się przed wzięciem kolejnej porcji. Jest to czas, kiedy możemy troszkę przymknąć oko na dietę. Jednak taka ilość jedzenia, mieszanie różnych smaków i krótki czas przyjmowania pokarmów mogą spowodować, że pojawią się wzdęcia i zaparcia. Jak sobie pomóc? Naprzeciw wychodzi Anna Lewandowska, która na swoim blogu umieściła przepis na koktajl „na trudne sprawy”.

Napój zaproponowany przez Lewandowską bazuje na kaszy jaglanej, która jest doskonałym produktem na zaparcia. Powinna się ona znaleźć w diecie osób, które cierpią na problemy trawienne, wzdęcia i zaparcia.

Spokojnie możesz ją teraz spożyć, ponieważ jest lekkostrawna, dlatego nie obciąża dodatkowo układu pokarmowego. Dzięki zawartości krzemu wpływa na poprawę przemiany materii. Ponadto w swoim składzie zawiera cynk, żelazo, wapń, sód, selen, potas i miedź, fosfor oraz witaminę E i te z grupy B.

Za sprawą swoich właściwości, Anna Lewandowska wykorzystała ją do przygotowania koktajlu, który pomoże i ulży przy świątecznym przejedzeniu.

Aby przygotować napój dla jednej osoby, potrzebujesz: 1/2 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej, 1 łyżki siemienia lnianego, 1 jabłka bądź gruszki, ok. 5 cm startego imbiru, 1 szklanki mleka roślinnego bądź wody mineralnej, 2 łyżek oleju lnianego, szczypty cynamonu.

Najpierw ugotuj kaszę z wodą, dodaj siemię i odczekaj, aż wystygnie. Dorzuć obrany i pokrojony wybrany owoc oczyszczony z pestek. Składniki zblenduj do uzyskania jednolitej masy. Na wierzch dodaj olej.

Dzięki takiemu koktajlowi powinnaś poczuć się lepiej i bardziej komfortowo.


Nauczmy się przebaczać, nie dla innych, ale dla siebie. Wybaczenie nie oznacza zapomnienia o swoich krzywdach

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
15 kwietnia 2017
Fot. iStock/Sergey_Peterman
 

Bardzo często mylimy przebaczeniem z pojednaniem, a przecież przebaczenie nie jest równoznaczne z pogodzeniem się z tym, kto nas skrzywdził, czy zranił. Przebaczenie jest definiowane jako świadoma decyzja o uwolnieniu się od gniewu, niechęci, a także chęci zemsty niezależnie od tego, czy ktoś zasługuje na nasze przebaczenie.

My tymczasem myślimy, że przebaczenie, to zapomnienie krzywdy, to pogodzenie się z tym, co nas spotkało, to takie powiedzenie nie wprost: „w sumie, to nic się nie stało”. Nic bardziej mylnego.

Przebaczenie nie oznacza, że musisz zapomnieć

To wcale nie jest tak, że przebaczamy i zapominamy o tym, jak ktoś na skrzywdził. Ludzie, którzy byli „używani”, zaniedbani i upokorzeni, nie zapominają o swoich traumach i przebaczając naprawdę nie muszą tego robić. Można nauczyć się przebaczyć, a tym samym bardzo dobrze pamiętać krzywdę, która została ci wyrządzona.

Przebaczenie to nie pomniejszanie krzywdy

Nie bój się tego, że gdy przebaczysz, to tak jakbyś umniejszyła krzywdę, której doświadczyłaś. To tak nie działa. Przebaczając wcale nie mówisz: „dobra, nie było tak źle”. Pamiętaj o tym. Twoja krzywda była zawsze będzie czymś bardzo złym.

Przebaczenie nie jest oznaką słabości

Wydaje się nam, że przebaczając ulegamy, przyznajemy rację temu, kto nas zranił. Poddajemy się i pozostajemy nadal w roli ofiary. Pamiętaj, że przebaczanie nie jest naiwnością i głupotą, jest dojrzałością. Tylko ludzie dojrzali są w stanie przebaczyć i iść dalej mimo wszystko.

Przebaczenie jest niedoceniane

I najlepiej od razu to zrozumieć. Nie możemy oczekiwać, że osoba, która nas skrzywdziła zrozumie i doceni naszą chęć przebaczenia. Co więcej – nie możemy liczyć na to, że w ogóle do niej dotrze, że popełniła błąd, że zrobiła coś złego. Pamiętaj, że przebaczasz dla siebie, nie dla innych, ich do tego nie potrzebujesz.

Przebaczenie jest procesem

Nie da się od tak, po prostu przebaczyć i koniec. I po wszystkim. Przebaczanie to proces, być może nigdy nie będziemy w stanie wybaczyć całkowicie danej osobie tego, co nam zrobiła. Ale może się do wybaczenia zbliżyć, w skali o 1 do 10 oceniać poziom swojego przebaczenia na 7 lub 8. To już będzie bardzo dużo.

Przebaczanie jest czymś, co robisz dla siebie

Gdy nie przebaczamy, kumulujemy w sobie gniew. Budda mówił, że trzymanie w sobie gniewu, to jak złapanie rozżarzonego węgla, żeby nim rzucić w swojego oprawcę. Tyle tylko, że to ty trzymając ten węgiel się palisz… Badania wykazują, że gniew jest toksyczny dla zdrowia i dla dobrego samopoczucia, a przecież nikt nie chce przebywać z tymi, którzy są wciąż źli, oburzeni i nieuprzejmi… Dlatego przebaczaj dla siebie.

Nauka przebaczania jest bardzo trudna i żmudna. Bo ciężko nam puścić gniew, trudno spojrzeć w przód bez trzymania się kurczowo przeszłości – a w niej trzyma nas najczęściej złość i rozpamiętywanie krzywd. Wybaczenie nie jest łatwe, ale ci, którym się to uda, którzy odrzucą gniew, którzy przebaczą – pójdą dalej i nie dopuszczą do tego, by jeszcze kiedyś zostać ofiarą.


źródło: psychologytoday.com


Zobacz także

Fot. iStock / knape

Masz doła? Sprawdź, jak go „zakopać”. Wystarczy użyć sześciu łopat

Jak odświeżyć swoją garderobę małym kosztem

Jak nie wydawać pieniędzy, a zawsze dobrze wyglądać? Lista rzeczy, które każda kobieta powinna mieć w szafie

Jak się czesać na co dzień? Trzy najlepsze triki

Jak się czesać na co dzień? Trzy najlepsze triki