Ogrodnicze ZRÓB TO SAM na lato, jesień i zimę!

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
10 września 2017
Fot. iStock / LeoPatrizi
Fot. iStock / LeoPatrizi
 

DIY to jeden z najbardziej popularnych trendów, który nie ominął także ogrodów. Kreatywne metamorfozy przydomowej przestrzeni czy balkonu to dowód, że Polki mają nieograniczoną wyobraźnię – wystarczy dobry pomysł, chęci i odpowiednie przygotowanie. Jak pokazują badania ponad 60% właścicielek ogrodów dekoruje i maluje stare, zniszczone rzeczy, nadając im drugie życie. Jak sprawić, aby ogród, taras lub balkon kusił kolorami nawet przez cały rok? Mamy na to kilka sprawdzonych porad.

Badania przeprowadzone przez IQS na zlecenie Altax [1] potwierdzają, że prawie połowa Polek chce tchnąć w swoje ogrody i balkony nowe życie. Z tych samych badań wynika, że panie w poszukiwaniu ogrodniczych inspiracji najczęściej zaglądają do internetu (64%). Jednak aż 50% respondentek ma także bogatą wyobraźnię i zmiany, które wprowadza do ogrodu, na balkonie lub tarasie, są ich autorskimi pomysłami.

Ogrodnicze ZRÓB TO SAM na lato, jesień i zimę!

Kolorowe kwietniki na lato ze starych opon, skrzynek po owocach lub puszek

Latem kwitną już prawie wszystkie ogrodowe kwiaty: surfinie, bratki, begonie bulwiaste, róże czy wielokolorowe hortensje i cyklameny. Każde z nich można wyeksponować inaczej. To szansa, aby wykorzystać stare opony i przerobić je na piękny kwietnik. Widoczne na nich wzory i faktury aż proszą się, żeby podkreślić je kolorowymi farbami.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Zwykłe skrzynki po owocach, znalezione w piwnicy lub na targowisku, także można przekształcić w ciekawy kwietnik, który będzie wyraźnym barwnym akcentem w ogrodzie lub na balkonie. Natomiast tradycyjne doniczki możemy zastąpić starymi puszkami z metalu, które wystarczy pomalować farbą ogrodową.

 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Poduszka bez szycia na taras lub balkon w jesiennym wydaniu

Jesienią ogród jest przytulny i nieformalny. Bazuje na naturalności materiałów i kolorów, które pozytywnie wpływają na samopoczucie. Każda przydomowa przestrzeń o tej porze roku zachęca do spędzania w niej czasu – relaksu pod kocem, z miękką poduszką i kubkiem dobrej herbaty lub kawy.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

W szybki i prosty sposób, bez użycia igły i nitki, można stworzyć poduszkę lub materac do ogrodu lub na taras. Wystarczy zakupić kolorowe tkaniny np. w second-handzie i wyciąć z nich dwa równe prostokąty. Następnie należy owinąć nimi wybrane poduszki, tak aby końcówki materiałów móc ponacinać robiąc tzw. frędzle, które służą do związania całości. Jest to doskonały sposób, aby stworzyć poduszki pod wymiar na jesienny taras i to bez pomocy krawcowej.

Karmnik dla ptaków w odważnym, żywym kolorze ożywi zimowy ogród

W ogrodzie pokrytym śniegową pierzynką często możemy spotkać wróble, sikorki, kawki, gawrony czy kosy. Dokarmianie ptaków pomaga im przetrwać zimę. W tym celu można samodzielnie zrobić drewniany karmnik, który po przemalowaniu farbą ogrodową na jaskrawy kolor, będzie oryginalną ozdobą ogrodu i balkonu.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

– Coraz częściej oglądam w Polsce ogrody, które są kolorowe nawet jesienią i zimą. Dzieję się tak dzięki małym i dużym dekoracjom, które są odręcznie urozmaicane, w każdym sezonie inną barwą lub wzorem. Taki ogród będzie kolorowy przez cały rok! Ponad połowa Polek (65%) potwierdza, że wprowadzanie koloru do ogrodu, na działkę, taras lub balkon jest dla nich bardzo ważne. Odrębną sprawą jest odwaga i umiejętności w tworzeniu wielobarwnych stylizacji. Stąd moja misja – inspiruję i przekonuję do ożywiania ogrodów. Dzięki takim produktom jak farby Viva Garden! można tworzyć własne, ulubione zestawienia kolorystyczne, malując zarówno meble jak i dekoracje, wykonane z drewna, metalu czy nawet terakoty – mówi Martyna Kaczmarek projektantka i miłośniczka ogrodów.


 

Farby ogrodowe Altax Viva Garden!, które zostały stworzone w odpowiedzi na potrzeby kobiet, to aż 29 barw, które można ze sobą łączyć. Idealnie sprawdzą się przy mniejszych i większych metamorfozach ogrodu i pozwolą na przemalowywanie go w rytmie zmieniających się pór roku. Stosować je można do drewna, metalu, betonu, kamienia a nawet terakoty i ceramiki. Cena za 250 ml to ok. 17 zł.

[1] Badanie wielokrotnego wyboru przeprowadzone przez IQS metodą CAWI w styczniu 2017, n=200, próba reprezentatywna użytkowników Internetu, kobiety w wieku 25-60.


źródło: infowire


Problemy z cerą? Zobacz, co dzieje się z twoją skórą, gdy pijesz za dużo wina

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
10 września 2017
Fot. iStock / Elisaveta Ivanova
Fot. iStock / Elisaveta Ivanova
 

Wino? Kobiety je uwielbiają. Nie tylko kobiety. To jeden z alkoholi, po które sięgamy najchętniej i z najmniejszymi wyrzutami sumienia.Bo cóż tu kryć, to trunek szlachetny, mający w umiarkowanych ilościach duże zalety. Nierzadko przypisuje mu się prozdrowotne właściwości.

Być może dlatego właśnie tak łatwo jest ulec pokusie na małą lampkę, czy dwie. Niestety oprócz dobrych wiadomości, takich jak dobry wpływ wina na proces odchudzania, czy pobudzenie kreatywności, mamy jedną wiadomość złą. Jeśli przesadzasz z ukochanym winem, twoja cera ci za to nie podziękuję.

Jest kilka sygnałów, zapisanych na twarzy, które świadczą o tym, że wypijasz go stanowczo za dużo. Głównym winowajcą stało się wino czerwone.

Wine face

Autorka książki  „Reverse the Sings of Ageing” („Odwróć oznaki starzenia”) , dermatolog dr Nigma Talib, krok po kroku punktuje nasze dietetyczne grzechy. Przynajmniej te, które zapisują się na naszych twarzach.  Być może się tego nie spodziewacie, ale doświadczony dermatolog, bez trudu powie, która z nas lubi słodkości, która zbyt często sięga po czerwone wino, a która kocha śniadaniowe bułeczki.

Każde przewinienie odciska na cerze bardzo charakterystyczne piętno. Zespół pewnych cech, defektów. Jeśli pijesz zbyt dużo czerwonego wina, prędzej czy później w lustrze zobaczysz tzw. „wine face”.

WINE FACE

Objawy:

  • opadające powieki
  • powiększone, rozszerzone pory
  • odwodniona skóra
  • zmarszczki na policzkach
  • zaczerwienione policzki i nos
  • głębokie fałdy nosowo-wargowe

Nie tylko wino…

Jak się okazuje nie tylko wino sprawia, że wyglądamy starzej, gorzej. Każdy alkohol odwadnia skórę, wpływa na spadek jej kondycji. Natomiast czerwone wino, stało się dla nas alkoholem tak oczywistym, że nieco niewidzialnym. Przestajemy je traktować w kategorii alkoholu, a namaczamy wręcz, jako oczywisty składnik kolacji czy wieczoru.

To jak alkohol wypisuje się na twarzy potwierdza również doktor Michael Prager, ekspert w dziedzinie medycyny plastycznej i estetycznej.

„Przychodzi do mnie wiele kobiet po trzydziestce (…) Wyjaśniam im, że alkohol niszczy ich urodę w sposób, który może się tylko pogłębiać. Niemniej jednak zawsze mi odpowiadają: “To kluczowe dla mojego życia zawodowego i osobistego, udzielać się towarzysko. Nie mogę z tego zrezygnować”. Lecz potem, po czterdziestce, wracają do mnie w panice”.
doktor Michael Prager

Jak to możliwe?

Typowe objawy: wymawiane linie lub zaczerwienienie między oczami, powiekami powiek, powiększonymi paskami, odwodnioną skórą z policzkami piórkowymi, czerwonymi policzkami i nosem, głębokimi falami nosowo-nosa.

Cechy „wine face” są bardzo charakterystyczne dla kobiet, które przez większość wieczorów w tygodniu pozwalają sobie na szklaneczkę, kieliszek czy drinka jakiegoś alkoholu. Oczywiście najczęściej winowajca jest wino – ze względu na jego popularność czy prestiż, ale prawda jest taka, że każdy alkohol wpływa destrukcyjnie na urodę.

Alkohol przede wszystkim bardzo mocno  i szybko odwadnia skórę, to sprawia, że łatwiej pojawiają się na niej zmarszczki, są bardziej widoczne i głębokie. Te drobne zmarszczki, którymi nie powinniśmy się zbytnio przejmować, wyglądają o wiele gorzej…

Alkohol ma wysoką zawartość cukru, a to wpływa na uszkodzenie kolagenu i białek. Skóra staje się niezdrowa o rozszerzonych porach, zaczynają opadać powieki.

Czytając mapę twarzy, przestrzeń między brwiami jest powiązana z wątrobą – zgodnie z obserwacjami klinicznymi dr Nigmy Talib, u kobiet, które nie żałują sobie wieczornego wina, pojawiają się wyraźne i głębokie linie między brwiami. Pojawiają się również brzydkie zaczerwienienia. Alkohol hamuje działanie enzymu, którego organizm używa do walki z procesami zapalnymi skóry. Gdy zaczyna go brakować, pojawią się brzydkie rumieńce, zaczerwieniony alkoholowy nos…

Jak pomóc swojej twarzy?

Według badaczki, już trzytygodniowa przerwa od alkoholu powinna przynieść pierwsze rezultaty. Po takim małym detoksie warto ograniczyć alkohol w myśl zasady 80 / 20 – 80.procent czasu bez alkoholu, 20. procent wieczorów z drinkiem ;). I jeszcze jedna cenna rada, to jakie wino wybierasz również jest ważne. Przede wszystkim wybieraj szczepy, których wino ma niższą zawartość cukru, takie jak sauvignon blanc, pinot grigio, merlot lub pinot noir.

Chyba warto spróbować?


 

Źródło: dailymail, kobieta.onet


Hygge w domu, czyli 5 rzeczy, których o urządzaniu mieszkań możemy się nauczyć od Duńczyków

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
10 września 2017
Fot. iStock / SanneBerg
Fot. iStock / SanneBerg
 

„Szczęśliwy jak Duńczyk” – czy to działa?

Ostatnie miesiące upłynęły nam pod znakiem hygge, duńskiego stylu szczęścia. Co rusz media przekonywały nas, że szczęśliwy – znaczy Duńczyk. I mimo tego przesytu, trudno się nie zgodzić z faktami. Bo w Duńczykach jest wiele cech, których mogą im pozazdrościć inne narody. Swoje szczęście misternie tkają przez całe życie. Zaczynając od filozofii, a kończąc na zakupie krzesła do kuchni. Przeczytajcie koniecznie, czego łatwo możemy się od nich nauczyć, szczególnie w komponowaniu swojej życiowej przestrzeni – i dlaczego. Bo czy jest łatwiejszy sposób na szczęśliwe życie niż stworzenie sobie szczęśliwego świata?

Hygge w domu

Świat zaczyna się w domu. Podczas, gdy my coraz częściej ze swoich domów uciekamy, Duńczycy spędzają w nich naprawdę dużo czasu. Dlaczego?

Po pierwsze duńska pogoda nie napawa optymizmem, i nie zachęca do spacerów. Po drugie – dom jest oczywistym miejscem spotkań z ludźmi. Zaskoczeni? Zastanawiacie się dlaczego naród dość bogaty nie rozbija się po restauracjach i klubach? No cóż, być może dlatego właśnie jest bogaty, bo duńskie kawiarnie i restauracje są bardzo kosztowne, no i oczywiście ta pogoda… To właśnie dlatego zamiast z domu uciekać, Duńczycy postanowili swój dom wypieścić – tak, aby nikt  z niego wychodzić nie chciał i nie musiał.

Jeśli chwilę się nad tym zastanowić, ich życie towarzyskie przypomina życie naszych rodziców.Czasy, gdy wpadanie do znajomych i regularne spotkania czy domówki były tak naturalne, jak dzisiejsze korzystanie z Facebooka. Różnica jest tylko jedna – w przypadku po PRL-owskiej rzeczywistości, nasi rodzice nie mieli zbyt wielu alternatyw. Ale czy nie odnosicie wrażenia, że mimo wielu trudności, właśnie wtedy liczyli się najbardziej… ludzie?

Fot. Belbazaar | Materiały prasowe

Fot. Belbazaar | Materiały prasowe

Szczęście zaczyna się przy stole

Choć mówimy o domu, wnętrzach i tych wszystkich dodatkach, które urządzają przestrzeń, wciąż najważniejszym elementem każdego duńskiego wnętrza jest człowiek! Tak. Bo to właśnie dla niego są stworzone. Wnętrze ma poprawiać nastrój, dawać spokój, bezpieczeństwo i siłę. Pokój nie ma tylko wyglądać, ma pomagać być z ludźmi, z rodziną, z przyjaciółmi. Z tych powodów jednym z najważniejszych punktów duńskich wnętrz jest stół!

Fot. Belbazaar | Materiały prasowe

Fot. Belbazaar | Materiały prasowe

Nie kanapa czy designerska lampa. Porządny i piękny stół. Taki, przy którym całe lata można można śmiać się, kłócić, grać w chińczyka i pić wino. Ten, który będzie pamiętał wszystkie urodzinowe torty i rozlaną zupę, i każdą poranną gazetę.

Swoją drogą wybór tego mebla, to wybór na lada. Jeśli pozostaniemy wierni pozostałym zasadom duńskiego stylu urządzania, decyzja jest oczywista – stół musi być drewniany! Nie tylko ze względu na modę czy solidność.

Fot. Belbazaar | Materiały prasowe

Fot. Belbazaar | Materiały prasowe

Dom musi żyć

A metal, szkło, sterylna biel – nie są życiem. Życie to ciepło, drzewa, natura. Własnie dlatego duńskie wnętrza stawiają na naturalne materiały takie jak drewno, wełna i skóra. Komponując wyposażenie domu, powinniśmy tworzyć miejsce, w którym będziemy się czuli dobrze, które nie będzie nas męczyć.

Naturalne materiały to jakość, ale i pewna świadomość wyborów. Bo wybierając elementy na lata, wybieramy większy szacunek do środowiska.

Życie, jakie czuć w domu, to również kolory. Choć Polacy są bardziej odważni w doborze kolorów, stonowane duńskie salony są ponadczasowe i szybko się nie nudzą. Mają w sobie tę magię. Choć nowoczesne, często zamknięte w odważnych formach, w całości tworzą spójny, elegancki, prosty efekt. Wystrój, który tak jak salony naszych prababek po prostu zawsze wydawał się pasujący, na miejscu, w swoim klimacie. To właśnie wierność jednej linii wyborów sprawia, że zawsze wszystko ze sobą współgra.

Fot. Belbazaar | Materiały prasowe

Fot. Belbazaar | Materiały prasowe

Oszczędny jak Duńczyk?

Czy skandynawska oszczędność kojarzy się wam z meblami z kartonu i popularną sieciówką? Od dziś pora na zmianę podejścia do urządzania!

Meik Wiking, autor bestselleru „Hygge. Klucz do szczęścia”, dyrektor Instytutu Badań nad Szczęściem w Kopenhadze, w jednym z wywiadów powiedział: „Lubię zaoszczędzić na mebel, który będzie mi służył przez długi czas i będzie mi sprawiało przyjemność używanie go i patrzenie na niego. Również próbuję wiązać wspomnienia z poszczególnymi meblami, np. gdy napisałem moją pierwszą książkę kupiłem krzesło, na które oszczędzałem bardzo długo. Teraz przypomina mi ono o osiągnięciu, jakim było napisanie pierwszej książki”. I w tych słowach zawarł to, co prze ostatnich kilka lat uciekło nam przez palce.

Zamiast dużo, tanio i pozornie sprytnie, lepiej kupić raz a dobrze. Wybieranie mebli i dodatków wysokiej jakości pozwala zadbać o wolne miejsce w domu. Lekką ręką wydajemy pieniądze na niepotrzebne lub brzydkie przedmioty, tylko dlatego, że ich zakup jest niezauważalny dla naszego budżetu. To kolejny powód, by jednak postawić na jakość.

Fot. Belbazaar | Materiały prasowe

Fot. Belbazaar | Materiały prasowe

Czego musimy się wyrzec?

Czy wiecie, co najbardziej różni Polaków i Duńczyków podczas urządzania mieszkania czy domu? My,Polacy, popadamy w schemat pościgu. Wciąż chcemy coś dokładać, ulepszać, kupić więcej, żeby było lepiej i piękniej. Duńczycy natomiast swoje szczęście opierają po raz kolejny na oszczędzaniu… Wiecie, co oszczędzają, żeby w domu czuć się dobrze? PRZESTRZEŃ. To ona ma służyć i tworzyć możliwości. Nie ścigają się po jeszcze więcej designerskich lamp, nie zagracają przestrzeni.

Fot. Belbazaar | Materiały prasowe

Fot. Belbazaar | Materiały prasowe

Dzięki temu zawsze zmieści się niej nowy gość :) , a dom nie przytłacza nikogo z domowników. Ta odrobina minimalizmu nie opiera się na złudnej skromności, a na bardzo świadomych wyborach. Jeśli Duńczyk marzy o pięknym, ale bardzo drogim fotelu, oszczędza na niego. I co ważne, zanim go zakupi, nie zaśmieci salonu dwoma imitacjami, na które go stać (których potem żal będzie wyrzucić, bo przecież jeszcze dobry, i może był tani, ale jednak pieniądz, to pieniądz… – znacie to?), zaczeka na to, co dobre.

Skąd się bierze duński design w Polsce?

Z Danii! A jak znaleźć właściwe miejsce? Podpowiadamy, ponieważ my znamy takie miejsce. Wszystkie piękne zdjęcia pochodzą z zaprzyjaźnionego sklepu Belbaazar. Miejsca wyjątkowego. Kochamy ten sklep za jego prawdziwość, tu naprawdę pracuje Duńczyk i sprzedaje to, co lubi. Odwiedźcie ich koniecznie, na pewno poczujecie wspaniały klimat. A może i zamarzy się wam mała Dania w waszym salonie albo sypialni?

Fot. Belbazaar | Materiały prasowe

Fot. Belbazaar | Materiały prasowe

Fot. Belbazaar | Materiały prasowe

Fot. Belbazaar | Materiały prasowe

Fot. Belbazaar | Materiały prasowe

Fot. Belbazaar | Materiały prasowe

Fot. Belbazaar | Materiały prasowe

Fot. Belbazaar | Materiały prasowe

Fot. Belbazaar | Materiały prasowe

Fot. Belbazaar | Materiały prasowe

Fot. Belbazaar | Materiały prasowe

Fot. Belbazaar | Materiały prasowe

Fot. Belbazaar | Materiały prasowe

Fot. Belbazaar | Materiały prasowe

Dziękujemy sklepowi Belbazaar za współpracę przy tworzeniu artykułu.


 

*Wywiad z Meikiem Wikingiem, autorem książki „Hygge. Klucz do szczęścia”.


Zobacz także

Fot. iStock/AleksandarNakic

Potrzebujemy was dziś bardziej niż kiedykolwiek. Popieramy apel Marii Woźniak, kierowany do współczesnych mężczyzn

Fot. iStock / kicsiicsi

Jak schudnąć, nie odkładać tego na jutro, i nie zwariować. Z pamiętnika odchudzającej się Polki

Fot. iStock / Martinan

Sprawdź, czy przyjmujesz zmiany z otwartymi ramionami [QUIZ]