Dlaczego niektórzy ludzie nie potrafią powiedzieć „przepraszam”. Czy to naprawdę dla nich takie trudne?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
7 lipca 2018
Fot. iStock/martin-dm
Fot. iStock/martin-dm
 

Jednymi z pierwszych słów, jakie wpajają nam do głowy rodzice jest: dziękuję, proszę i przepraszam. I choć jako dzieci  nie mamy raczej problemy z tym, żeby przeprosić, to jednak w dorosłym życiu „przepraszam” często staje się dla nas najtrudniejszym słowem. 

Niektórzy uważają, że przeproszenie to przyznanie się do winy, do najmniejszych wykroczeń. Okazuje się, że nie-przepraszanie może odzwierciedlać wysiłek, jaki ktoś wkłada w ochronę dość kruchej pewności siebie.

Przeprosiny mogą się znacznie różnić w ich znaczeniu: ktoś może wymamrotać w tłumie „przepraszam”, gdy potrąci drugą osobę, a ktoś inny może upierać się twardo przy swoich racjach nie dając za wygraną, choć tak bardzo się myli.

Najczęściej, gdy nasze działania lub zaniechanie powodują jakąś rzeczywistą cudzą krzywdę, prawdziwy emocjonalny niepokój, większość z nas szybko szczerze przeprasza, choćby po to, by uzyskać przebaczenie i złagodzić w sobie poczucie winy. Tymczasem jest część ludzi, którzy używają wymówek, byleby tylko nie użyć słowa „przepraszam”. Być może żyjesz z kimś taki, znasz taką osobę? Czy wiesz, dlaczego nie przeprasza?

#1

Dla nie-przepraszających, mówienie „przepraszam”, niesie psychologiczne konsekwencje, które sięgają znacznie głębiej niż sugerują same słowa; wywołują fundamentalne lęki (zarówno świadome, jak i nieświadome), których rozpaczliwie chcemy uniknąć. Przyjmowanie niewłaściwych zachowań jest niewiarygodnie groźne dla tych, którzy nie przepraszają, gdyż mają oni problem z oddzieleniem działań od charakteru. Właśnie dlatego bardzo często uważają, że jeśli  zrobili coś złego, muszą być złymi ludźmi, jeśli kogoś zaniedbali, są samolubni i nieczuli, a jeśli się mylili, to znaczy, że są głupi. Dlatego tak trudno im przeprosić, ponieważ przeprosiny stanowią zagrożenie dla ich poczucia własnej wartości.

#2

Przepraszanie w większości z nas uwalnia poczucie winy, tymczasem dla nie-przepraszających źródłem wstydu. Podczas gdy poczucie winy sprawia, że ​​czujemy się źle z powodu naszych zachowań, wstyd sprawia, że ​​nie-przepraszający czują się źle z powodu ich samych, tego kim są, dlatego dla nich wstyd jest o wiele bardziej toksycznym uczuciem niż poczucie winy.

#3

Podczas gdy większość z nas uważa, że ​​przeprosiny są okazją do rozwiązania konfliktów w relacjach, nie-przepraszający obawiają się, że przepraszając otworzą drzwi do kolejnych oskarżeń i kłótni. Są przekonani, że gdy przyznają się do jednego, ktoś wykorzysta tę okazję i zacznie wytykać im inne błędy, złe zachowania, za które wcześniej nie przeprosili.

#4

Ci, którzy nie przepraszają, myślą, że uwalniają się od odpowiedzialności. Przykładowo – kłócąc się z partnerem obawiają się, że to on przeprosi, tym samym ściągnie z siebie odpowiedzialność za to nieporozumienie. A przecież podczas konfliktu argumenty zawsze są po jednej i po drugiej stronie. Trzeba tylko umieć rozsądnie ze sobą rozmawiać.

#5

Odmawiając przeprosin, niektórzy próbują w ten sposób zarządzać swoimi emocjami. Często czują się komfortowo ze swoją złością, drażliwością i dystansem emocjonalnym. Obawiają się, że nawet nieznaczne obniżenie czujności sprawi, że ich psychologiczne mechanizmy obronne rozpadną się i otworzą zastawki do studni smutku i rozpaczy, która wyleje się z nich, a oni nie będą mogli tego powstrzymać. To jednak błędne myślenie, bo właśnie otwarcie się może stać się niesamowicie terapeutyczne i wzmacniające, i poprowadzić do doznania głębszej emocjonalnej bliskości i zaufania do drugiej osoby, znacznie pogłębiając zadowolenie z relacji.

Jeśli najbliższa ci osoba nie potrafi przepraszać, pamiętaj, że nie wynika to z uporu czy złośliwości, ale bardzo mocno zakorzenionych przekonań. Bycie cierpliwym i otwartym na rozmowę może jej pomóc przełamać strach i pokazać, jak przeprosiny mogą być oczyszczające i dobre dla nas samych.


źródło: Psychology Today

 


Zdrowe nawyki w twoim związku, które zagwarantują sukces waszej miłości

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
7 lipca 2018
Fot. iStock / ballero
Fot. iStock / ballero

Miłość i decyzja o związku niosą ze sobą duże ryzyko. Kochając, będąc z kimś, otwierasz się na możliwość zranienia i cierpienia, kiedy sprawy nie potoczą się tak, jakbyś tego chciał. Miłość to inwestowanie w związek emocji i energii, w nadziei, że nie zostaniemy zranieni. Rzadko kiedy zdarza się, że nasz pierwszy związek jest tym ostatnim. Związków się uczymy, tak jak uczymy się mądrze kochać. A podstawą mądrej miłości jest świadomość zdrowych nawyków, które powinny wzmacniać każdą relację.

Zdrowe nawyki w twoim związku, które zagwarantują sukces waszej miłości

1. Otwarta komunikacja i kompromisy

Komunikacja jest podstawą wszystkich silnych relacji. Sekrety, skrywane głęboko urazy, niedopowiedzenia i ciche dni to powolni zabójcy najpiękniejszej miłości.

2. Wzajemny szacunek

Szacunek jest najważniejszym aspektem budowania relacji z drugą osobą. Bez niego nie ma autentycznej więzi.

3. Docenianie wspólnego czasu

I tu warto podkreślić, że nie chodzi o ilość, chodzi o jakość.

4. Posiadanie życia „poza związkiem”

Związek nie jest jedynym aspektem naszego życia. Najlepsi partnerzy nie lekceważą swoich przyjaciół, rodzin i pasji.

5. Częste okazywanie sobie miłości

Wyrażanie miłości to niezbędny element rozwoju intymności względem siebie nawzajem.

6. Chęć wzajemnego uzupełniania się

Działajcie jako zespół. Tam, gdzie jedna osoba jest słaba, druga musi być silna.

7. Aktywne życie seksualne.

Seks jest bardzo ważnym aspektem w związku, najlepszą formą fizycznej ekspresji naszej wzajemnej miłości. Jest to także bezpośrednia manifestacja zaufania i poziomu komfortu w związku.


Na postawie: relrules.com

 


Zobacz także

4 cechy, które świadczą o silnej osobowości, ale mogą odstraszać niektórych ludzi

4 cechy, które świadczą o silnej osobowości, ale mogą odstraszać niektórych ludzi

Ludziom się wydaję, że jeśli nie mówi się o tym tak głośno jak kiedyś, że jeśli wyczyszczono dworce i zamknięto meliny, że skoro mamy dwudziesty pierwszy wiek to problem AIDS i HIV, przestał istnieć.

Można żyć. Pięknie żyć, mimo AIDS czy HIV

Fot. iStock /  yuryRumovsky

Uwaga komplement! Czerwienimy się i uciekamy jak najszybciej, żeby nikt nie zobaczył, że jesteśmy w czymś dobre