Lifestyle

Każda matka ją zrozumie. Ja opowiem wam dziś moją przygodę

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
12 października 2017
Fot. Screen z Facebooka / Burgery nocą
 

Pamiętam taką scenę z życia, gdy mój syn miał kilka miesięcy. 8? Może 10. Nie umiem dokładnie określić, ponieważ był to dla mnie wyjątkowo ciężki czas. Okaz, który mi się trafił, płakał od rana do nocy. W sumie to w nocy też. Niektórzy mówią na to „high-need-baby”, inni po prostu „o-jezus-maria-dlaczego-to-dziecko-ciągle-wyje”.

Owego dnia za nic w świecie nie mogłam położyć syna na popołudniową drzemkę. Nosiłam, śpiewałam, karmiłam, czytałam, stawałam na rzęsach i przeklinałam pod nosem. W dodatku byłam chora, z gorączką i sama marzyłam o drzemce.

Znacie ten moment, gdy po potwornej walce w końcu odkładacie śpiące dziecko do łóżeczka, patrzycie na nie (tu pojawia się przypływ bezgranicznej miłości i łezka w oku) i analizujecie, w jaki sposób wydostać się z pomieszczenia bez powodowania jakiegokolwiek dźwięku? Która płytka skrzypi? Ta przy nodze od stolika? Nie, chyba ta tuż przy progu. Generalnie masakra. I właśnie wtedy, gdy planowałam drogę ewakuacji, w moim mieszkaniu rozległ się dzwonek. Jeszcze pamiętam, jak bardzo się przeraziłam. Ten odgłos słyszałam naprawdę rzadko. To nie był domofon. Ktoś stał pod drzwiami. Zerkam na dziecko – oczy otwarte. 2 sekundy później – ryk. Biorę na ręce, idę do drzwi. W przedpokoju zerkam na swoje odbicie w lustrze. Jest słabo. No ale już trudno.

Otwieram drzwi. W progu stoi pan po pięćdziesiątce. Uśmiecha się od ucha do ucha i mówi: „Dywany perskie. Tanio. Mam w aucie. Chce pani?”.

Wtem na mej skroni pojawiła się ta specyficzna kropla, jaką można zaobserwować u bohaterów japońskich kreskówek.

Staliśmy chwilę, wsłuchując się w płacz niemowlęcia, które trzymałam na rękach. „Ale beczy! Dam pani upust”.

Jak Boga kocham, zapłaciłabym mu, gdyby powiedział, że go uśpi lub chociaż zdradzi mi jakiś magiczny sposób. Niestety. Dywanu perskiego nie potrzebuję. Ale dowiedziałam się, że we wtorek będzie z kartoflami. Też tanio. To już inna sprawa. Proszę dzwonić.

Gdy kilka dni temu zobaczyłam na Facebooku zdjęcie zamówienia na burgera, jakie złożyła jedna matka, uśmiechnęłam się sama do siebie. Przede wszystkim dlatego, że (yes! yes! yes!) TEN okres mam już za sobą. Dziś, gdyby moje 4,5-letnie dziecko obudziło się po północy, gdy dostawca przyniósłby mi jedzenie (a zdarzało mi się zamawiać i również podawałam kod do domofonu), zamiast „bram piekieł” miałabym świetną zabawę i wspólną biesiadę. Jeszcze pewnie byłaby pretensja, że frytek dla niego nie wzięłam.

„Poproszę, aby burger był bez pomidora i czerwonej cebuli. Klatka F, kod do bramki 0790715. Jak już dostawca będzie pod blokiem, prosiłabym, żeby nie dzwonił domofonem tylko wpisał kod, bo po stoczonym boju ledwo zasnęło mi dziecko, a jak się obudzi to jego krzyk otworzy bramy piekieł i nikt z nas nie będzie szczęśliwy. Jak dostawca będzie już pod mieszkaniem niech też zapuka zamiast używać dzwonka. Z góry ślicznie dziękuję i życzę miłego wieczoru 🙂 „

Mamo, która złożyłaś to zamówienie – wszystkiego dobrego! I przysięgam, jeszcze będzie cudnie.


Lifestyle

Apel do pacjentów: „Naprawdę nadal chcecie Państwo być leczeni w takich warunkach? Nie uważacie, że zasługujecie na coś lepszego?”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
12 października 2017
Fot. Screen z Facebooka /MOnika Drobińska
 

Nie ustaje dyskusja wokół protestu rezydentów, którzy po wczorajszych rozmowach z panią premier postanowili wrócić do głodówki czekając na konkretne daty i konkretne, dalekie od uogólnień propozycje ze strony rządu. 

Tak tłumaczą protest ci, którzy żyją obok rezydentów, którzy z nimi pracują.

Przeczytałam sobie komentarze o strajku medyków. Zakłamanie rzeczywistości nic nie da.

Jak wyglądają polskie szpitale? Oczywiście są piękne , nowe i ze sprzętem na poziomie europejskim. Są również stare, ale ciągle remontowane, jak choćby znany mi szpital w Szamotułach—nowy blok, malowania itd. Są również takie, w których czas się zatrzymał. W takich miejscach medycy leczą ludzi. W takich miejscach ludzie są leczeni.

Jak to się ma do zakażeń np.? Otóż nijak. Zakażeń nie ma . Pomimo jednego aparatu do pomiaru ciśnienia na cały oddział ( dlatego mankiet jest mokry, jak pielęgniarka zakłada go pacjentowi na ramię, bo nie nadąża schnąć—nawet współczesne środki nie dezynfekują na sucho), pomimo staz wielorazowego użytku.

Staza to taka guma , zaciskana przy pobieraniu krwi lub zakładaniu wenflonu na ręce pacjenta. Też jest mokra. Albo nie. Bo nie ma czym zdezynfekować.

Co z odzieżą medyczną?  Jak personel dostaje dwie sztuki na dwa lata, sam pierze w domu, to jak na każdy dyżur ma mieć czysty? ( można oddać do prania w szpitalu, ale wraca po kilku dniach).
Medycy więc kupują sami. Koszt—jeden komplet to minimum 200 zł.

Buty również wydatek .Jak pracowałam na intensywnej terapi, miałam 7 kompletów. Tyle zapełniało mi pralkę. Po każdym praniu -jedno dodatkowe—pusta pralka z wybielaczem lub innym świństwem bijącym szczepy wrednych nieistniejących małych żyjątek.Jeden dyżur—jeden mundurek.

Co na to wszystko epidemiologia szpitalna? Ano, zauważa tylko lakier hybrydowy na paznokciach. Nic innego nie widzi. Bakterie i wirusy przed szpitalami zawracają. Jak bada się w takich warunkach pacjenta? Ano siada się obok niego na łóżku, rozmawia i bada. Bez parawanu. Bez osobnego pokoju. Bez poszanowania godności. Przy innych .

A wszystkie krępujące dla pacjenta czynności? No też wśród widzów. Chyba, że mogą na chwilę wyjść na korytarz.

Naprawdę nadal chcecie Państwo być leczeni w takich warunkach? Nie uważacie, że zasługujecie na coś lepszego? Na wyspanego lekarza, pielęgniarkę i ratownika? Na parawan, zasłonę czy cokolwiek co Waszą godność oddzieli od wścibskich gapiów? Na posiłki ciepłe i wystarczające ?

Jeżeli są dwie pielęgniarki na dyżurze , jedna zajmuje się karmieniem, ma trzech pacjentów wymagających tej czynności, to drugi z nich, już dostaje zimny obiad. Nieprawda? Prawda. Nie chcielibyście na śniadanie pieczywa, sera, warzywa, wędliny i soku owocowego? Na tacy. Do łóżka jak trzeba? Estetycznie?

Naprawdę nie chcielibyście Państwo prysznica, na sali, a nie jednego na cały oddział? A może również nie chcecie czekać na dzwonki? A może chcielibyście porozmawiać z pielęgniarką czy lekarzem?

Czy tak nisko się Państwo cenicie, tak niskie macie poczucie własnej wartości, tak mało świadomi jesteście, że nie potraficie zawalczyć o swoje zdrowie, warunki leczenia , liczbę personelu?

Każdy zasługuje na godne traktowanie. Przede wszystkim pacjent. Poprzyjcie głodujących medyków. Oni walczą o wzrost nakładów na ochronę zdrowia, warunków leczenia, pracy i oczywiście, że o swoje wynagrodzenia.

Gdyby pielęgniarkom, ratownikom i lekarzom nie zależało na pacjencie, na kilka dni wszyscy razem by zachorowali, wzięli urlopy (zaległe, a jakże), dzień opieki nad dzieckiem. Możliwości jest wiele.

Nigdy jednak tego nie zrobiliśmy. Nasi koledzy, moi koledzy rezydenci głodują nie dla poklasku i zdjęć w TV. Narażają swoje zdrowie, tylko dlatego, że przez całe lata nikt nas nie słuchał, nikt się z naszym zdaniem nie liczył. Nikt nie liczył się z pacjentem.

Naprawdę tak ciężko zrozumieć, że ktoś może robić coś dla kogoś? W imię czegoś? Nie tylko dla siebie? Popierając strajk medyków, każdy walczy o swoje życie i zdrowie.

Niewolnicy się zbuntowali. Niewolnicy chcą, ale nie muszą pracować w tym kraju. To Wasze dzieci i wnuki. Wy jesteście pacjentami dzieci, wnuków, sióstr i braci.


Lifestyle

Chleb na diecie? Poznaj 4 najzdrowsze rodzaje pieczywa i ich kaloryczność

Redakcja
Redakcja
12 października 2017
Fot. iStock/misuma

Chleb jest podstawą naszych śniadań i kolacji, praktycznie nie ma dnia, podczas którego większość z nas by po pieczywo nie sięgała. Niestety współczesny chleb zazwyczaj niewiele ma wspólnego ze zdrowymi i pełnowartościowymi wypiekami naszych babć. Wytwarzany w większości z białej, oczyszczonej mąki, nie tylko pozbawiony jest wartości odżywczych, to jeszcze dostarcza sporej ilości kalorii.

Produkty zbożowe są ważnym źródłem błonnika, witamin, więc zupełna rezygnacja z nich nie jest wskazana. Szczególnie osoby na diecie powinny wiedzieć, po jaki chleb sięgać, by nie szkodzić figurze.

4 rodzaje pieczywa, po które warto sięgać na diecie

Najzdrowszy jest prawdziwy razowy chleb, który często jest fałszowany: pieczywo nazywane razowym jest w rzeczywistości pieczywem sporządzonym z jasnej mąki, zabarwionej karmelem, sproszkowaną cykorią lub ciemnym słodem. Żeby nie dać się nabrać, zawsze należy sprawdzać skład na etykiecie. Wiadomo, że białe pieczywo oraz chleb tostowy mają najmniej wartości odżywczych, a jakie pieczywo warto jeść częściej?

1. Chleb żytni na zakwasie

Jest bogaty w witaminy z grupy B, w tym kwasu foliowego, zawiera kwas mlekowy, który ułatwia trawienie i zapobiega zaparciom. Wspiera bakterie probiotyczne w jelitach, zwiększając odporność organizmu. Obecność błonnika pomaga w zaparciach i zapobiega nowotworom jelita grubego.

Kaloryczność chleba żytniego w 100 g: 243 kcal (kromka waży 35 g i zawiera 80 kcal), IG – 55.

2. Chleb pełnoziarnisty 

Z dodatkiem otrąb, pełnych ziaren, nasion, maku lub kminku. Zawiera 5 razy więcej żelaza, magnezu, miedzi oraz cynku od pieczywa jasnego. Jest bogaty w witaminy z grupy B oraz witaminę E i błonnik. Przyspiesza metabolizm i odchudzanie, dobrze wpływa na pracę układu nerwowego i zapobiega nowotworom jelita. Należy jednak uważać bo duża zawartość błonnika może wywoływać wzdęcia i bóle brzucha. Ma również więcej białka i potasu, więc osoby z niewydolnością nerek muszą uważać.

Kaloryczność chleba pełnoziarnistego w 100 g: 225 kcal (kromka waży ok 70 g, w zależności od ilości i rodzaju ziaren), IG – 58. 

3. Chleb razowy 

Wypiekany z mąki nieoczyszczonej jest bardzo dobrym źródłem węglowodanów złożonych, błonnika i wielu witamin. Zawiera polifenole, lignany oraz kwas fitynowy, które mogą obniżać poziom cholesterolu, regulują ilość cukru we krwi, więc pomaga w odchudzaniu. Powinny po niego sięgać osoby otyłe, diabetycy, cierpiący na zaparcia, hipercholesterolemię, nadciśnienie, choroby serca i układu krążenia. Należy uważać z jego ilością, ponieważ taniny czy kwas fitynowy może utrudniać trawienie i przyswajanie białka.

Kaloryczność chleba razowego w 100 g: 213 kcal, (kromka waży 35 g i zawiera 75 kalorii), IG – 50.

4. Pieczywo chrupkie

Jedna kromka pieczywa chrupkiego zawiera zaledwie 25 kcal (kromka zwykłego chleba to około 75 kcal, a więc 3 razy więcej). Jeśli jednak zwrócimy uwagę na zawartość kalorii w 100 gramach produktu, chrupkie pieczywo zawiera dwa razy więcej kalorii, od tradycyjnego. Chrupkie pieczywo, choć jest produktem wysoko przetworzonym, zazwyczaj zawiera błonnik, witaminy i minerały.

Kaloryczność pieczywa chrupkiego w 100 g: 365 kcal (kromka waży 7 g i zawiera w zależności od rodzaju pieczywa 25 kalorii), IG – nawet 90.

źródło: polki.pl, dieta.mp.plwww.esylwetka.pl

 


Zobacz także

Niektóre podróże, trzeba w życiu odbyć, bo są bezcenne. Weekend z mamą i siostrą, to czasem więcej niż 2 tygodnie na Bahamach

Polska to dziwny kraj, w którym nie opłaca się być zaradnym. My, biedni bogacze

Kochanie, zamieszkajmy razem, będzie wspaniale. Może tylko najpierw naucz się, gdzie stawiać mój kubek…