Czy można nie oceniać ludzi?

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
6 stycznia 2017
nie oceniać
Fot. iStock / Oleh_Slobodeniuk
 

Od najmłodszych lat słyszymy, żeby nie oceniać książki po okładce. W konsekwencji po tytułowej okładce może i nie ocenimy, bo zawsze zerkniemy na krótki opis z tyłu. Co do oceniania innych ludzi nie będziemy już tacy wstrzemięźliwi. Bo czy mając przed sobą kilka liter potrafisz po prostu na nie spojrzeć, nie czytając tworzonego przez nie zdania? Możesz się naprawdę starać, ale nic z tego nie wyjdzie. To samo dotyczy ludzi – nieważne jak bardzo byśmy się starali i tak już przy pierwszym spotkaniu będziemy mieli wyrobione zdanie.

Stereotypy, z nimi nie wygrasz

Dlaczego tak łatwo nam oceniać innych? Bo chcąc nie chcąc mamy w mózgu „wbudowaną” listę stereotypów i zagrożeń, których mamy unikać. Najlepszym przykładem jest moment, w którym wypełniamy ankietę na temat rasizmu. Większość z nas wypełni ją tak, by na rasistę nie wyjść. To przecież oczywiste! Nasz mózg można podzielić na ten ‚logiczny’ i ‚odruchowy’. W przypadku wypełniania ankiety korzystamy z tej pierwszej funkcji. Jednak gdyby w ciemnej ulicy spotkać kogoś, na pewno odruchowo zaczęłybyśmy uciekać. Po chwili pewnie źle byś się z tym poczuła, ale to całkiem normalne. Oceniamy to, co widzimy. Nie zawsze myślimy od razu o tym, jak poczuje się osoba której osąd właśnie wydajesz. Często bardzo podświadomie.

Naukowo udowodnione

W 2000 roku odbyły się pierwsze badania, które miały na celu zobrazowanie aktywności mózgu w stosunku do rasy. Naukowcy przedstawili twarze czarnych i białych ludzi, aby mogli je zidentyfikować. Wynik był zaskakujący. Ciało migdałowate, które odpowiada w mózgu za strach i złe emocje, zupełnie inaczej reagowało na czarne i białe twarze. Kiedy badani identyfikujący się jako ‚białe twarze’ zobaczyli twarze czarne, ich ciało migdałowate było bardziej aktywne niż w czasie przeglądania twarzy białych. Chcąc nie chcąc, mózg wysyłał im sygnał ostrzegawczy, włączając strach. Nawet jeżeli wcześniej potrafiliby wypełnić ankietę w sposób taki, by na rasistę nie wyjść – mózg oceni sytuację zupełnie inaczej. Czy tego chcemy, czy nie.

Oceniamy, bo jesteśmy skąpcami

Jesteśmy leniwi, jeśli chodzi o poznawanie świata. Jako dzieci chcemy wiedzieć coraz więcej, dopytujemy, a odruchowe ‚a dlaczego…’ z czasem potrafi dorosłych doprowadzić do czerwoności. Lata biegną, tracimy ciekawość świata, a już na pewno ciekawość drugiego człowieka. Według psychologów społecznych Susan Fiske i Shelly Taylor, ludzie są „skąpcami poznawczymi”. Oszczędzamy swoją energię poznawczą, w zamian kierując się utartymi przekonaniami, upraszczając złożone problemy. Ignorujemy wiele informacji, żeby zredukować swój wysiłek. Według Fiske i Taylor, nasz mózg ma ograniczone możliwości. Miło jest jednak wierzyć, że tak jak mówią setki książek, ludzki mózg to potęga, której jeszcze nikt nie zdołał pojąć. Jako „skąpcy poznawczy” mamy kilka strategii. Jedną z nich jest używanie informacji, które dostajemy za pierwszym razem, żeby ustrzec się przed potrzebą szukania kolejnych faktów.Wykorzystujemy nasze możliwości poznawcze, ale ostatecznie mogą prowadzić one do błędów. Brzmi znajomo? Oceniamy, bo to najłatwiejsze rozwiązanie, które pozwala nam oszczędzać energię.

Lustro strachu

Innych ludzi traktujemy jako swoje lustro. Może nie przyznamy się do tego zbyt chętnie, a nawet na pewno tego nie zrobimy. Jest jednak teoria mówiąca o tym, że oceniając kogoś kogo mijamy na ulicy, najczęściej zauważamy element, którego brakuje nam w sobie lub który chcielibyśmy w sobie zmienić. Przykładowo dziewczyna marząca o długich, blond włosach zawsze zauważy kogoś o właśnie takim wyglądzie, a alkoholik zawsze będzie widział pijanych ludzi, którzy zaoferują mu butelkę piwa. Ten widok to po prostu suma wszystkiego, czego doświadczyliśmy oraz naszych wszystkich myśli. Najczęściej oceniać będziemy to, czego sami się boimy. Ograniczamy się emocjami lub wydarzeniami, o których chcemy zapomnieć lub do których się nie przyznajemy. Jednym z głównych źródeł stabilności osobowości jest posiadanie jednego, stałego punktu odniesienia. Bo kiedy raz odpowiemy sobie na pytanie czym jest dla nas świat, jacy jesteśmy i do czego zmierzamy, nasz mózg chcąc nie chcąc będzie oceniał innych właśnie pod tym kątem.

Nie znasz?

Przykładów daleko szukać nie trzeba. Wystarczy otworzyć pierwszy lepszy portal internetowy lub gazetę, a ocenianie ludzi których nie zna się osobiście znajdziemy bez szukania. Bo ten polityk miał czelność powiedzieć to, tamten zupełnie coś innego, a znana i lubiana piosenkarka dokonała aborcji i miała czelność opowiedzieć o tym opinii publicznej! Kiedy kilka dni temu ukazał się wywiad z Natalią Przybysz, która opowiedziała o realiach dokonywania aborcji oraz o tym, z jakich powodów się na to zdecydowała, zawrzało. Bo jakim prawem? Nie może nazywać siebie matką! Kto jej na to pozwolił?! I jeszcze kilka innych pytań czy oszczerstw, które padły pod jej adresem. Czy słusznie? Czy ktokolwiek wiedział, co w danym momencie czuła? Nie sądzę, a jednak i tak większość musiała dorzucić swoje trzy grosze do masowego kamienowania artystki. Może i opowiedziała bardzo prywatną historię, ale niezależnie od tego, kto by to zrobił, reakcja byłaby taka sama – ocena, bez poznania całej historii.


Źródło: Psycho-kit.pl, PsychologyToday.com


16 filmów, na które czekamy w 2017 – przygotujcie się na kinową ucztę!

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
6 stycznia 2017
fot. iStock/ Andres Garcia Martin
fot. iStock/ Andres Garcia Martin
 

Nowy rok to nie tylko nowe postanowienia, obietnice, czy wymiana kalendarzy, ale też nowe premiery filmowe. Kinomani już zacierają ręce, bo w 2017 będzie na co popatrzeć! Szykuje się całkiem sporo ciekawych filmów, które przyciągną do kina niejednego sympatyka dziesiątej muzy. Znajdzie się coś dla każdego – od biografii, poprzez romanse i kryminały, aż po fantasy i filmy o superbohaterach. To jak, gotowi na kinową ucztę? Oto 16 wybranych pozycji z nowego menu.

Kobiety na ekrany!

„Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej”, premiera 27 stycznia

W Indiach mają „Kamasutrę”, a u nas mamy naszą polską „Sztukę kochania”, książkę napisaną przez ginekolog- seksuolog Michalinę Wisłocką.  Ale zanim ta seksualna encyklopedia trafiła do czytelników, pani Wisłocka musiała się nieźle postarać, by ją wydać. Najlepiej dowiecie się tego sami oglądając w kinach film. W roli głównej Magdalena Boczarska.

„Jackie”, premiera 3 lutego

Historia Jacqueline Kennedy, żony prezydenta USA Johna F. Kennedy’ego, który zginął z rąk zamachowca podczas wizyty w Dallas. Film przedstawia życie Jacqueline od chwili, gdy została wdową i pogrążona w żałobie, pomimo osobistej tragedii, postanawia kontynuować dzieło swojego męża. W tytułowej roli zobaczymy Natalie Portman, która za tę rolę zbiera same dobre recenzje.

„Maria Skłodowska- Curie”, premiera 3 marca

Marii Skłodowskiej- Curie nikomu nie trzeba przedstawiać, mamy nadzieję. Film jest portretem inteligentnej kobiety, naukowca, odkrywczyni polonu i radu, matki i żony, która nie tylko musiała pogodzić życie zawodowe z rodzinnym, ale także walczyć o swoje miejsce w świecie nauki zdominowanym przez mężczyzn. Jako Maria Skłodowska- Karolina Gruszka, jako Albert Einstein – Piotr Głowacki, a oprócz nich m.in. Izabela Kuna i Daniel Olbrychski.

Coś dla zakochanych

„La La Land”, premiera 20 stycznia

Właściwie można by napisać, że w roli głównej występuje Ryan Gosling i już wysoka frekwencja murowana. Jeśli dodamy do tego, że Ryan śpiewa i tańczy w parze z Emmą Stone, jest romantyczny i zakochany, a ponadto zbiera całkiem niezłe recenzje za swój występ, to już musi być murowany hit. Kto idzie na Ryana… znaczy się na film „La La Land”?

„Ciemniejsza strona Greya”, premiera 10 lutego

Na ekrany wraca historia, która najpierw literacko, a później filmowo, pobudziła miliony na całym świecie. Nie jest to może film wybitny, nie jest to kino, które przejdzie do kanonu klasyki, ale z pewnością tegoroczne Walentynki należeć będą do pana Grey’a i jego pokoju zabaw. Jamie Dornan i Dakota Johnson gorąco zapraszają do kin.

„Piękna i Bestia”, premiera 15 marca

Znana z „Harrego Pottera” Emma Watson jest już całkiem dorosła, ale nie znaczy to, że opuściła krainę bajek, baśni i niezwykłych historii. Tym razem z małej czarownicy zmieniła się w Bellę, która zostaje gościem Bestii. Czy w filmie będzie tak samo jak w bajce? Przekonajcie się sami!

Nieco poważniej, nieco straszniej

„Powidoki”, premiera 13 stycznia

To ostatni film mistrza Wajdy, który odszedł w 2016 i choćby z tego powodu warto wybrać się do kina. Jest to biograficzna historia malarza Władysława Strzemińskiego, który nie poddaje się socrealizmowi, a za swoje artystyczne wybory i nonkonformizm musi zapłacić wysoką cenę. W filmie zobaczymy plejadę polskich aktorów z Bogusławem Lindą na czele.

„T2: Trainspotting 2”, premiera 3 lutego

Kto nie widział pierwszej części filmu Daniela Boyle’a ma jeszcze czas, by to nadrobić! Druga część kultowego filmu lat dziewięćdziesiątych dzieje się 20 lat później. Mark Renton wraca w rodzinne strony, by odnowić stare znajomości. Czy udało mu się pokonać narkotykowy nałóg? Jak ułożyło się życie bohaterów?  Przekonamy się już w lutym.

„Dunkierka”, premiera 21 lipca

Twórca trylogii o Batmanie i „Incepcji”, Christopher Nolan, tym razem zabiera nas w czasy II wojny światowej. Jego najnowszy film  opowiada o ewakuacji aliantów  z tytułowej Dunkierki i kulisach legendarnej operacji Dynamo – kto nie wie, o czym mowa może potraktować film jako formę korepetycji z historii. Uciekać będą m.in. Tom Hardy, Mark Rylance, Kenneth Branagh i Cillian Murphy.

„Pierwszy śnieg”, premiera 13 października

Ekranizacja książki Jo Nesbo, norweskiego pisarza kryminałów,  z Michaelem Fassbenderem w roli głównej. Detektyw Harry Hole prowadzi śledztwo w sprawie seryjnego zabójcy, który przed domem swoich ofiar zostawia… bałwana. Bystry policjant dostrzega powiązanie ze zbrodnią sprzed lat – czy uda mu się ująć mordercę?

fot. iStock/ lolostock

fot. iStock/ lolostock

Kontynuacje filmowych hitów

„Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara” 24 maja

Kapitan Jack Sparrow (Johnny Depp) powraca na ekrany! Tym razem będzie musiał odnaleźć Trójząb Posejdona dający władzę nad morzami, którego użyje w walce przeciwko Salazarowi (Javier Bardem). Ahoj, przygodo! Gotowi na kolejną wyprawę przez morza i oceany?

„Blade Runner 2049”, premiera 4 października

Łowca androidów powraca! Tym razem Harrisonowi Fordowi towarzyszy Ryan Gosling – panowie razem, ramię w ramię, staną do walki o dobro społeczeństwa i spokój świata. Czy sequel filmowego hitu z 1982 dorówna pierwszej części, przekonamy się już jesienią.

„Star Wars: Episode VIII”, premiera 14 grudnia

Ósma część kultowych filmów z pewnością przyciągnie do kin mnóstwo miłośników serii – w końcu niemal od 40 lat „Gwiezdne Wojny” nie tracą na popularności. Zmarła pod koniec 2016 roku Carrie Fisher, czyli gwiezdna księżniczka Leia, zdążyła nagrać wszystkie swoje sceny do filmu, więc fani będą mieli okazję zobaczyć ją ponownie na dużym ekranie. Może na kolejne Boże Narodzenie warto podarować komuś bilet do kina?

Fantastyczne kino

„Kong: Wyspa czaszki”, premiera 8 marca

Filmowych historii o wielkiej małpie było już kilka, ale nigdy ich dość. Tym razem grupa odkrywców trafia na wyspę zamieszkałą przez mitycznego Konga. Ich misja przestaje być jedynie badawczą, a zamienia się w prawdziwą walkę o przetrwanie. W rolach głównych Tom Hiddleston, Samuel L. Jackson, John Goodman oraz Brie Larson.

„Thor: Ragnarok”, premiera 25 października

Chris Hemsworth po raz trzeci wcieli się w rolę władającego młotem Thora, syna Odyna. Tym razem będzie musiał zmierzyć się w walce bogów, podczas gdy Asgard – siedziba najwyższych bogów-  zagrożony jest Ragnarokiem, nordycką apokalipsą. W obsadzie same gwiazdy – Tom Hiddleston, Anthony Hopkins, Cate Blanchett, Idris Elba, Mark Ruffalo, Sam Neill.

„Król Artur: Legenda Miecza”, premiera 12 maja

Artur (Charlie Hunnam) zdobywa mityczny miecz Ekskalibur i dowiaduje się o swoim królewskim pochodzeniu. Młodzieniec przyłącza się do grupy rebeliantów i zamierza przeciwstawić tyranowi Vortigernowi (Jude law), który zamordował jego rodziców i ukradł należny mu tron.

 

Zapisz


Wstyd mi za ciebie Polsko…

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
6 stycznia 2017
Fot. iStock / bamlou
Fot. iStock / bamlou
 

Masz dosyć tego co tu i teraz. Wyjeżdżasz z pomysłem na nowe życie, na biznes. W nowym mieszkaniu rozpakowujesz kartony. Jesteś anonimowy, ale szybko się aklimatyzujesz, poznajesz nowe ulice, budynki, ludzi. Masz sąsiadów, którzy się do ciebie uśmiechają, którzy mówią „dzień dobry”. Pani w sklepie wie już wie, jaki chleb kupujesz co rano. Ze starszym panem, z którym spotykasz się niemal codziennie w drodze do pracy, dyskutujesz na różne tematy. Ty tłumaczysz, on słucha i odwrotnie. Dobrze ci. Zaczynasz czuć się trochę jak u siebie.

Ale pewnego dnia wychodząc z autobusu ktoś cię szturcha, dostajesz z pięści prosto w twarz, ktoś kopie cię w brzuch, ktoś w głowę… Coś krzyczą, ale do ciebie docierają tylko strzępki samogłosek. Zupełnie nie wiesz, co się dzieje… Próbujesz się podnieść, a ludzie omijają cię szerokim łukiem, nikt nie pomaga, nikt nie wyciąga ręki. Nie rozumiesz, co się stało. Masz nadal portfel, telefon. Nikt nie pyta czy wezwać karetkę, nikt nie dzwoni po policję. Kiedy próbujesz pytającym wzrokiem znaleźć kogoś z tłumu, kto odpowie ci na pytanie „dlaczego?”, każdy spuszcza wzrok, odwraca się i idzie dalej w swoją stronę…

Innego dnia, gdy idziesz ulicą ktoś cię popycha, upadasz. Mija cię grupka młodych chłopaków, śmieją się. Gdzieś już z oddali słyszysz: „wypie*dalaj”, kiedy próbujesz zebrać rozsypane na chodniku jabłka. Dziewczynkę, która chce ci pomóc, mama łapie za rękę i ciągnie na drugą stronę ulicy.

W kolejce w sklepie słyszysz: „się ku*wie delicji zachciało” i już wiesz, że to w twoją stronę. Że każde „spie*dalaj”, „szmato”, „dziwko”, ku*wo” kierowane jest wprost do ciebie.

Ktoś wybija szybę w twoim sklepie, salonie kosmetycznym. Ktoś łamie krzesła w twoim lokalu, obraża ciebie i gości.

Nagle przestajesz być po prostu kimś z osiedla, anonimowym, kto świetnie sobie radzi, kimś kto dobrze poczuł się w obcym przecież dla niego miejscu. Nie jesteś po prostu sąsiadem, kolegą z siłowni, koleżanką z basenu. Przestajesz być kimś z wielu, kimś kto jak inni chodzi po ulicy, robi zakupy, wychodzi do kina.

Próbujesz zrozumieć, co się stało. Dlaczego nagle zaczyna się ciebie traktować jak trędowatego, jak kogoś, kto jest zagrożeniem? Zaczynasz się bać, bo nie wiesz, czy wychodząc wieczorem znowu ktoś cię nie zaczepi, może pod osłoną nocy będzie odważniejszy.

A później dowiadujesz się, że twoją znajomą zgwałcono, czytasz o tym w internecie, a pod artykułem komentarze, że dobrze tej suce, że do gazu z nią, że na stosie palić powinni, że wszystkie powinny zostać potraktowane tak samo, bo na nic więcej nie zasługują, chyba, że zgnić gdzieś na zimnej podłodze.

A przecież nic nie zrobiłaś. Nic nie zmieniłaś.

Ale oni już cię nienawidzą. Już toczą z tobą niewidzialną wojnę, już ostrzą sobie zęby i noże, plują jadem, używają coraz to więcej niewybrednych słów, komentarzy, życzą ci coraz to gorszego.

Dlaczego?

Nie ma znaczenia, czy jesteś:

– „jeb*nym katolem”

– „pojeb*aną feministką”

– „brudasem”

– „ciapatym”

– „liżącym d*pę pisowcem”

– „judaistyczną świnią”

– „sku*wysyńskim lewakiem”

Nie ma znaczenia komu sprzyjasz, z kim sypiasz, skąd pochodzisz, w co wierzysz. I tak w tym kraju znajdzie się ktoś, kto będzie cię nienawidził ze wszystkich sił i myśli swoich. Bo tak. „Bo tak i ch*j”. Bo ktoś sobie coś dopowie, wrzuci cię do jednego worka z tymi, którzy zagrażają bezpieczeństwu, którzy defraudują, zabijają, mordują, gwałcą, okradają. Tak naprawdę, co ich obchodzi, kim jesteś, co myślisz, co czujesz. Gówno ich obchodzi. Oni już i tak wszystko wiedzą. I tak zwyzywają, obrażą, upokorzą, zagrożą.

Wstyd mi. Wstyd mi, bo choć będę krzyczeć, ile sił w płucach, choć będę stukać w klawiaturę, ile sił w palcach, wiem, że to nic nie zmieni. Że odezwał się głos nienawiści, który znajduje wielu wyznawców. Nagle staliśmy się państwem podziału na gorszych i lepszych, na czystych i brudnych, na wierzących i niewierzących, na czarnych i białych. Nagle wielu stało się wyznawcami jedynej i słusznej teorii zero-jedynkowej. Gdzie nie ma nic poza. Nic na granicy, wyjątków, niczego, co można objąć zalanym falą złości i nienawiści rozumem.

Nie chcę brać w tym udziału. Nie chcę się kręcić w tym kole obelg, udowadniania kto ma większą rację, kto na więcej zasługuje i kogo skąd przegonić.

To nie my pamiętamy, dokąd prowadzi nienawiść, podobno każde pokolenie powinno dotknąć koszmaru wojny… My mamy szczęście. Na razie. Aż sami sobie nie skoczymy do gardeł, aż przestaniemy patrzeć sobie w oczy, tylko walić na oślep jak idzie za kolor skóry, za poglądy, za to w kogo wierzymy, bądź nie wierzymy, za to kogo kochamy, a kogo nie w imię jedynej akurat najgłośniej krzyczącej słusznej racji.

Milczenie jest przyzwoleniem. Brak reakcji – akceptacją.

Nie usiądę do stołu z kimś, kto bez jakiejkolwiek refleksji używa słów: „ciapaty”, „brudas”, wyjdę, gdy usłyszę o „jeb*nych katolach”, „lewakach”. Tak, wiem, że na tym, kto mówi, nie zrobi to żadnego wrażenia, ale ja nie chcę w tym uczestniczyć.

Ty też jeszcze nie musisz.


Zobacz także

Fot. Pixabay / Fitappy2 /

Trening ze skakanką. Ćwiczenie kardio i dziecięca radość w jednym

5 zaskakujących rzeczy, które mogą obniżyć twoją inteligencję

5 zaskakujących rzeczy, które mogą obniżyć twoją inteligencję

Patrycja Załug

Rozwiązanie konkursu „Polko, pokochaj siebie prawdziwą”