9 zachowań, które pozwolą ci lepiej ułożyć relacje z innymi ludźmi

Redakcja
Redakcja
7 maja 2018
fot. istock / miodrag ignjatovic
Następny

Znalezienie swojego miejsca wśród innych nie zawsze jest łatwą sztuką. Ludzie bywają z natury skomplikowani i nie zawsze da się kogoś w pełni zrozumieć. Można natomiast podejść do innych osób, tak aby poznać i polubić tych, których mamy wokół siebie na co dzień. Otwarty umysł, odrzucenie stereotypów i duża dawka optymizmu, to jedne z tych rzeczy, które pozwalają rozwinąć pozytywne relacje z otoczeniem.

Teoretycznie powinniśmy mieć w tej materii wprawę, bo uczymy się tego od momentu, kiedy jako dzieci wiążemy się z najbliższą rodzinę, później nawiązujemy relacje z dalszymi krewnymi, a później zataczamy coraz szersze kręgi znajomości. Raz trafiają nam się ludzie, którzy doceniają to, kim jesteśmy i w jakiś sposób odwzajemniają uczucia, a czasem bywa tak, że mamy ochotę trzymać się od pewnych znajomości jak najdalej. Związki z innymi ludźmi czynią nas szczęśliwymi lub odwrotnie, odbierają radość życia.

Relacje bywają złożone i różnorodne, pełne dobrych uczuć lub wzajemnej niechęci, ale jest wiele rzeczy, które można zrobić, aby relacje z innymi osobami były jak najpełniejsze i bardzo pozytywne.

9 pozytywnych rzeczy, które pozwolą ci lepiej ułożyć relacje z innymi ludźmi 

1. Zaakceptuj ludzi

Jesteśmy od siebie absolutnie odmienni, różnimy się pochodzeniem, wychowaniem, typami osobowości. Możemy inaczej wyglądać,  inne rzeczy mogą nas cieszyć, ale to nie powód, by odmawiać komuś akceptacji. Różnorodność przecież buduje społeczeństwo i bywa jego siłą, a nie ciężarem. Akceptacja innych osób z ich niedoskonałościami i dziwactwami sprawia, że łatwiej jest żyć obok siebie.

2. Akceptuj siebie

Trudno kochać innych ludzi, kiedy samych siebie nie kochamy. Akceptacja własnej osoby pozwala lepiej funkcjonować wśród innych osób, bez rozpaczliwych prób dopasowania się do innych lub odczuwania frustracji. Lubiąc siebie, łatwiej wyjdziesz do innych.

3. Daj szansę tym których nie znasz

Każdy ma swoją historię do opowiedzenia, więc nie powinniśmy ulegać stereotypom i odmawiać komuś uwagi. To, że że znamy czyjąś historię i nie do końca ona odpowiada naszym przekonaniom, nie oznacza, że nie ma szans na porozumienie. Spróbuj poznać innych ludzi bez osądzania i bezwzględnej krytyki. Być może poznasz taką osobowość, która wbrew pozorom doskonale wpasuje się ramy twojego świata.

4. Bądź uczciwa

Odrzuć dwulicowość, plotki, kłamstwa. Dotrzymuj danego słowa, znaj prawdę i kieruj się nią w relacjach z innymi. Nic nie wzmacnia bardziej, niż świadomość dobrych intencji i poczucie bezpieczeństwa.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

„Sorry Kochanie, ja po prostu znam go lepiej”. Przyjaciółka mojego chłopaka zatruwa mi życie i nie wiem jak to przerwać

Listy do redakcji
Listy do redakcji
7 maja 2018
Następny

Była między nami od zawsze. To znaczy, odkąd go znam. Na tyle ważna, by pojawić się w jego opowieściach już na naszej pierwszej randce. Na tyle istotna, by przedstawił mi ją w drugim tygodniu naszego „bycia razem”. I właśnie – nie „obok”, nie „w pobliżu”, ale zawsze między nami, tak to odczułam. Przyjaciółka mojego faceta. Osoba, o której on mówił, że jest jedynie najlepszym kumplem, że nie widzi w niej kobiety i powtarzał, że w żaden sposób nie jest dla mnie konkurencją. Ktoś, kto uświadomił mi jak bardzo mocno potrafię nienawidzić. Ktoś, kogo obecność rzuca cień na mój związek, odbiera mi pewność siebie.

Nie potrafię odpowiedzieć jednoznacznie „jestem z nim szczęśliwa”. Dziwne, prawda? Mam naprawdę wspaniałego faceta, troskliwego, opiekuńczego. Mężczyznę, z którym świetnie się rozumiem, który planuje nam wspólną przyszłość. A jednak, kiedy myślę o nim wiem, że ona nie odpuści, że będzie starała się nam ją planować razem z nim. Że kiedy się zaręczymy, będzie doradzała nam, gdzie urządzić przyjęcie weselne i w jakiej sukience bardziej mu się spodobam. Ba, ona wybierze pierścionek zaręczynowy. I co gorsza, on jej posłucha.

Pierwsze spotkanie z przyjaciółką Michała było… dziwne. Siedzieliśmy we trójkę w kawiarni, ona wypytywała mnie jak podczas rozmowy o pracę: „A co będziesz robić za 10 lat?”, „Ale myślisz, że moglibyście stworzyć rodzinę?”. Dość intymne pytania jak na kogoś, kogo widzisz pierwszy raz w życiu. Zestresowana, odpowiedziałam coś zdawkowo, ale wrażenie zostało.  Już wtedy miałam wrażenie, że mnie sonduje, że od jej opinii zależy, czy będziemy się nadal spotykać z Michałem, czy nie. A poza tym – wpędziła mnie w kompleksy. Wysoka, szczupła o długich jasnych włosach. Moje przeciwieństwo.

Widziałam, jak wymieli kilka spojrzeń, a może mi się tylko wydawało. Jasne, że poczułam jakąś dziwną zazdrość, bo więź między nimi była ewidentna. To absolutnie nie jest uczucie, którego się spodziewasz w pierwszych dniach związku. A miało być jeszcze gorzej.

Wkrótce okazało się, że przyjaciółka Michała odgrywa w jego życiu naprawdę dużą rolę. Pomijając wysyłane do niego kilkanaście razy w ciągu dnia wiadomości, zdjęcia z podróży służbowych, telefony o dziwnych porach, konsultowała z nim dosłownie wszystko. I nieważne, że Michał, gdy byliśmy razem, tych telefonów często nie odbierał. Kiedy już odebrał, słyszałam jak się jej tłumaczy, że jest ze mną i „nie może teraz…”. Kiedy protestowałam, że nie, że OK, chętnie posłucham, może pomogę, zbywał mnie słowami „zanudziłabyś się, to nasze sprawy, nic ciekawego”. A ja nie chciałam, żeby mieli swoje sprawy. A przynajmniej, żeby nie mieli ich TYLE.

Kiedy ze sobą zamieszkaliśmy, ona była pierwszą osobą, która nas odwiedziła. Skrytykowała wybór kanapy, ustawienie stołu w salonie i wyśmiała kolekcję moich ukochanych kryminałów („o, ty to naprawdę czytasz?”).

Wszystko to niby żartobliwie, ale kiedy wyszła, Michał zagadnął całkiem serio: „A może byśmy spróbowali z tym stołem w drugą stronę?”. Może to śmieszne, ale trzasnęłam drzwiami i wyszłam na godzinny spacer. A kiedy wróciłam, nie potrafiłam mu powiedzieć, dlaczego. Dlaczego mam dość jego przyjaciółki w naszym życiu. Dlaczego nie mogę spędzić z nim weekendu nie zastanawiając się, czy ona nie wyskoczy z propozycją wycieczki rowerowej, a on natychmiast na to przystanie. Dlaczego, kiedy wybieramy się na imieniny do jego matki, Michał ma już gotowy prezent, bo ona pomogła mu go wybrać.

Czasem słuchając ich rozmów, wspomnień dotyczących wspólnych znajomych, przeżyć, wyjazdów czuję się dosłownie jak piąte koło u wozu. Czasem mam ochotę wykrzyczeć, że mam dość tego dziwnego trójkąta. Czasem (tak jak wtedy, gdy zadzwoniła do mnie przypominając o  imieninach Michała i zasugerowała mi od razu, co powinnam mu kupić), odpowiedzieć zbyt głośno „dzięki, poradzimy sobie bez ciebie”. Dużo kosztowało mnie to jedno zdanie. Ale zaraz potem przyszedł SMS: „Sorry, kochanie, mam nadzieję, że się nie gniewasz, ja po prostu znam go lepiej”.  W głowie ruszyła lawina myśli. Co to znaczy „lepiej”? W jakich sytuacjach go poznała? Spali ze sobą? Tak czy siak, teraz jesteśmy razem, to nasz związek jest priorytetem. I ten związek się za chwilę skończy, jeśli ta sytuacja będzie trwała.

Tamtego dnia nalałam sobie wina do kieliszka i zadzwoniłam do Michała z zamiarem poważnej rozmowy. Powitały mnie krótki, przerywane sygnały. Zajęte. To przyjaciółka zadzwoniła się poskarżyć. „Mogłabyś być milsza dla Kaśki – powiedział mi wieczorem – To naprawdę życzliwa osoba”. Odpowiedziałam milczeniem. Znowu.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

10 trudnych i łamiących serce prawd, o których ludzie z depresją nie mówią

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
7 maja 2018
Fot. iStock/stock_colors
Następny

Nie mogę zapomnieć historii kobiety, która nie wygrała walki z depresją, popełniła samobójstwo. Tak często bagatelizujemy jej objawy, odsuwamy się od ludzi, którzy sobie z tą chorobą nie radzą, dają się jej zjadać od środka. Depresja ma wiele twarzy, jest jednak kilka prawd na jej temat, które są udziałem każdego chorującego. Te prawdy bywają trudne do opowiedzenia, ponieważ ujawniają smutną prawdę o tym, co dzieje się w naszych umysłach oraz jak walczymy, by iść do przodu. Ci, którzy chorują na depresję, czują się często samotni, nierozumiani, przytłoczeni życiem i emocjami.

10 trudnych i łamiących serce prawd, o których ludzie z depresją nie mówią

„Nikt nie ma mocy naprawienia mnie”

Depresja nie jest jedną z tych dolegliwości, z którą walczysz do momentu odkrycia magicznej pigułki, która cię wyleczy. Podczas gdy leki i terapia mogą pomóc i przynieść ulgę, nie ma jednak cudownego środka, który sprawi, że jutro obudzisz się zdrowym. To, co dzisiaj tobie pomaga, nie musi wcale działać kilka dni później. Walka z depresją to ciągły eksperyment, by znaleźć spokój.

„Moja depresja sprawia, że bywam samolubny”

Osoby z depresją z natury rzadko bywają egoistami, jednak choroba sprawia, że nimi się stają, skupiają się tylko na sobie. W dniu, kiedy muszą wstać z łóżka i stawić czoło światu, są w swojej głowie tak bardzo, że mało ich obchodzi, co dzieje się wokół. Jest to dla nich ogromny wysiłek i nie chcą tracić energii na interesowanie się czymś innym poza sobą. Nie robią tego, by kogoś skrzywdzić, by odsunąć, po prostu tak mają, warto o tym wiedzieć.

„Są takie momenty, że „nie bycie tutaj” naprawdę brzmi jak dobra opcja”

Czasami, gdy depresja zaciemnia rzeczywistość, gdy odcina chęć do życia, zrobienia czegokolwiek jedyną opcją do rozważenia staje się „nie bycie tutaj”. Nie zawsze chodzi o śmierć, często jest to potrzeba zamrożenia swoich emocji – przestać czuć, odczuwać ból, byleby tylko uciec od depresji, ale od niej nie da się uciec… Żeby chociaż dała przerwę na złapanie oddechu, nabranie sił… Nic takiego jednak się nie dzieje.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Zobacz także

Fot. iStock/skynesher

Niepokojące dane: coraz więcej dzieci w Polsce ma nadwagę. Winni są rodzice i szkoła

Fot. iStock / Rostislav_Sedlacek

Otyłość to nie problem, tylko jego objaw

Fot. iStock / Petar Chernaev

Codziennie zrób dla siebie jedną dobrą rzecz. Poradnik hedonistki