Lifestyle

Żyjesz na pokaz? Nic tak nie oddala od szczęścia, jak jego udawanie. Zwłaszcza przed sobą

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
16 listopada 2015
fot. Jovanmandic/iStock
 

Rano dzwoni do mnie przyjaciółka. „Widzę teraz pełen obraz mojego życia” mówi. Rozstała się z mężczyzną, zawodowo zaczyna coś nowego. Destabilizacja– tak to nazywa. „Jestem nieudacznikiem, teraz wszyscy to zobaczą, bo już nie mogę ukryć się ani za pozornie dobrym związkiem ani za stabilną pracą”. „Ale możesz wreszcie być sobą” odpowiadam.

Po rozmowie myślę tylko o tym jak często udajemy, że jest nam dobrze. Karolina (imię przypadkowe) w rozmowach z przyjaciółkami tak przedstawia swoje życie: z Rafałem (to jej partner) – cudownie. Dzieci go uwielbiają. Problemy z jego córką? Żadnych. Finansowo? Znakomicie. Z kolei Ewa (imię również przypadkowe) ma w swoim słowniku tylko dwa słowa: „szczęście” i „radość”. Szczególnie często sięga po nie na Facebooku, gdzie wrzuca zdjęcia swoich projektów . Z podpisem. „I love my job”. Albo zdjęcia z imprez z przyjaciółmi.

Prawda jednak jest taka, że Ewa, z zawodu graficzka, właściwie nie ma pracy. Siebie i córkę utrzymuje z dorywczych zajęć. Rok temu zdradził ją mąż.

Na Karoliny obrazie pod tytułem “szczęście” też widać rysę. Jej przyjaciółki widzą przecież podczas każdego towarzyskiego spotkania, jak Rafał się upija, a potem staje się wobec partnerki obcesowy, arogancki. Znają też jego córkę. Jest rozpieszczoną nastolatką, która lekceważy kobietę swojego ojca. I nie przepuści żadnej okazji do mącenia między nim a Karoliną. Jeśli chodzi o pieniądze – na dom zarabia ona. A firma, którą prowadzi, ostatnio ma straty (o czym zresztą bez oporów, a nawet z pewną satysfakcją opowiada Rafał).

 Czy wiesz kim jesteś?

Nieustannie balansujemy między „ja idealnym” (czyli tym, jacy chcielibyśmy być), a ja realnym (kim naprawdę jesteśmy). Większość z nas ma tego świadomość. Znamy swoje plusy i minusy, umiemy ocenić: to mi wychodzi dobrze, to źle, to chcę poprawić, tu odpuszczam. Ale są i tacy, którzy zatracają się w wyidealizowanej wizji siebie samych. Za nic nie chcą skonfrontować się z realiami. Wiedzą o nich, ale nie przyjmują ich do wiadomości. I wciąż udają, że w ich życiu wszystko jest idealnie.

Autokreacja do pewnego stopnia jest naturalna. Po pierwsze: to rodzaj mechanizmu obronnego. Utrzymujemy dziś relacje – przynajmniej pozorne – z wieloma osobami. Trudno każdej z nich zwierzać się z problemów, lęków i niepewności. To by było zresztą szkodliwe dla nas samych. Po drugie: ludzie lgną do szczęśliwych, pewnych siebie osób. Dlatego chcemy tacy być. A badania wyraźnie pokazują, że im bardziej jesteśmy postrzegani przez innych jako szczęśliwi, poukładani ludzie sukcesu, tym bardziej sami tak się czujemy. Ale są granice. Czym innym jest umiejętność szukania dobrych stron w życiu, a czym innym trwanie w iluzji. To pierwsze daje nam poczucie samokontroli, drugie zabiera energię, osłabia i nie pozwala na autorefleksję, a co za tym idzie – na zmianę.

O dziewczynce, która musi być silna

Do gabinetu psychoterapeutów przychodzi dużo kobiet z ułożonym życiem. Pozornie. „Nie potrafię porozumieć się z szefową. Tylko to jest moim problemem”, mówią na wstępie. A potem okazuje się, że szefowa to wierzchołek góry lodowej. Bo jest jeszcze nieudane małżeństwo, o którym wcześniej mówiły, że jest „fantastyczne”, problemy z dziećmi, przyjaciółmi.

Dlaczego nie przyznawały się do tego od początku? A jak miały to zrobić, skoro nie potrafiły przyznać się do słabości nawet przed sobą? Przede wszystkim dlatego, że pokolenie dzisiejszych trzydziesto- i czterdziestolatek program „bądź silna” wynosi z domu. Nawet jeśli w czterech ścianach było piekło, żyło się według zasady „brudy pierze się w domu”. To dlatego w chwilach kryzysu mama  powtarzała Karolinie: „dajesz radę”, zaszczepiając córce przymus bycia silną nawet na przekór rozumowi. Cóż z tego, że jej partner zachowuje się nielojalnie, opryskliwie, egositycznie – nie takie rzeczy ludziom przychodzi znosić! Dam radę!

O dziewczynce, która chce mieć władzę

Sukces (nawet fikcyjny) daje niektórym poczucie przewagi nad innymi. A władza to jest jedna z najważniejszych rzeczy, o jakie walczą ludzie.  Jak goryl informuje o swojej sile? Bije się w piersi, pokazując: „Zobaczcie, jaki jestem mocny”. My często robimy tak samo. Jeśli mam szczęśliwe małżeństwo, dzieci, dobrą pracę, pieniądze – to mam wszystkie powszechnie uznawane atrybuty sukcesu. Ludzie mogą mi zazdrościć, a ja się czuję od nich lepsza. Im bardziej jesteśmy narcystyczni – tym bardziej zależy nam na tego rodzaju władzy. I zrobimy wszystko, żeby ją utrzymać. Ewa często słyszała od ojca: „Tylko człowiek sukcesu osiąga co chce i jest szanowany”. Całe życie trzyma się tej wizji. Skończyła świetne studia, wyszła za mąż za przystojnego i dobrze zarabiającego mężczyznę. Mogła budować swoją fasadę. I czuć się lepiej od innych – bo koleżanki zawsze jej zazdrościły. Zdrada męża była nie tylko osobistym dramatem, ale też brutalną lekcją, że jej też czasem może się coś udać. Ale Ewa wolałaby umrzeć niż powiedzieć o tym głośno. Publikacje na Facebooku są rodzajem mniej lub bardziej uświadomionej demonstracji i rozpaczliwego krzyku. „Może życie wciąż jest super, zazdrośćcie mi dalej!…”.

Czyja to bajka?

Karolina Cwalina, dziś coach, twórczyni projektu „Seksi zaczyna się w głowie” jeszcze kilka lata temu ważyła 120 kilogramów i pracowała w dużej korporacji. – Nikomu nie mówiłam, że jest mi źle. Im było mi gorzej, tym głośniej krzyczałam, że jest fantastycznie – wspomina. Dlatego dziś nie bardzo „kupuję” tych wszystkich „jest cudownie”. Mam głębokie poczucie, że ludzie spełnieni nie muszą tym epatować. Co więcej, oni bez problemu przyznają się do słabości. Ja – w swoim nieszczęściu– w końcu doszłam do ściany. Kolejny raz zranił mnie mężczyzna, w którym byłam zakochana, w mojej firmie przeprowadzono redukcje. Nie mogłam dalej się oszukiwać. Zadałam sobie pytanie: „naprawdę chcę tak żyć za pięć lat? Odpowiedź „nie, nie chcę” przyszła szybko. Zgłosiłam się do dietetyczki, zaczęłam treningi z instruktorem, poszłam na kolejne studia, bo bardzo chciałam być coachem.

Karolina dziś pomaga innym kobietom. Tym, które latami pielęgnują swój idealny wizerunek. Są atrakcyjne, mają dobre stanowiska I na pierwszy rzut oka udane życie osobiste. Tak przynajmniej postrzegają je inni. A one przychodzą i mówią: „nie wytrzymam tego dłużej”. I powoli zaczynają odpowiadać sobie na pytania. Czy żyję zgodnie z oczekiwaniami innych czy w zgodzie ze sobą? Jaki naprawdę jest mój cel? Czy chodzi mi o to, żeby być tak zwanym człowiekiem sukcesu, czy po prostu chcę czuć się dobrze, nawet jeśli to dobrze na „tu i teraz” oznacza brak związku, etatu, czy przyznanie się: „coś mi nie wyszło”? Tymczasem właśnie na tym „coś nie wyszło” buduje się późniejsze zadowolenie i prawdziwe szczęście! Trzeba tylko skonfrontować się z prawdą. I powtarzać sobie: okłamywanie siebie to najskuteczniejszy sposób, by nas ono ominęło.

Pamiętajmy o tym na co dzień. Żadna iluzja nie jest szczęściem.


Lifestyle

Kochasz dywany, ale walczysz z alergią? Czyli jak ważny jest wybór odkurzacza, gdy mamy do czynienia z alergikami

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
16 listopada 2015
Fot. Materiały prasowe
 

Idealne mieszkanie dla alergika, nie musi kojarzyć się z laboratoryjną czystością, podłogami bez dywanów i oknami bez firan czy zasłon. Co więcej, niejedna osoba cierpiąca na alergię, posiada w domu psa lub inne zwierzątko futerkowe. Wszystko jest możliwe, trzeba jednak wiedzieć co powoduje niemiłe dolegliwości i jak im zapobiegać.

Alergia objawia się u różnych osób na różne sposoby – może uwidocznić się na skórze w postaci przeróżnych krostek, może powodować łzawienie oczu i męczący kaszel lub katar, w zależności od rodzaju alergenu. Mało kto ma ochotę izolować się od wszystkich czynników powodujących uczulenia, bo nie ma sensu ograniczać codziennej aktywności. Dzięki dostępnym farmaceutykom, oraz mądrej dbałości o czystość w pomieszczeniu, także alergicy mogą cieszyć się życiem bez odczuwania nieprzyjemnych dolegliwości.

W domu alergia nie odpuszcza? Przeciwdziałaj temu!

Dom powinien być naszą ostoją, twierdzą gdzie czas spędzony z rodziną jest przyjemnością. Najczęstszą przyczyną prychania i kichania w pomieszczeniach są maleńkie roztocza. Te stworzenia są mikroskopijnymi pajęczakami, które żywią się ludzkim i zwierzęcym naskórkiem, oraz resztkami jedzenia. Ale nie owe stworzenia są dla alergików zagrożeniem, ale ich odchody, które produkują w ogromnych ilościach. Tak więc osoby zagrożone alergią na odchody roztoczy, muszą szczególna uwagę zwrócić na miejsca w których gromadzi się kurz. Pościel, materace, zasłony, dywany, meble czy zabawki… można stworzyć naprawdę długą listę, dzięki której wytropimy roztocza. Nie ma jednak potrzeby pozbywać się wszystkiego z mieszkań, by żyło się lżej z alergią.

THO perfect air animal pure_skos1

Fot. Materiały prasowe

 

Dobre rady dla alergików

Najwięcej roztoczy znajduje się w łózkach, materacach i w pościeli, z którą mamy kontakt każdego dnia. Aby minimalizować ryzyko kłopotów, pamiętaj o częstej zmianie pościeli, nie rzadziej niż raz w miesiącu. Warto prać ją w temperaturze 60 stopni, a następnie wyprasować, ponieważ wysokie temperatury zabijają roztocza. Wskazane jest także częste wietrzenie i odkurzanie materacy. Tutaj gros pracy zrobi za ciebie odpowiedni odkurzacz z antyalergicznymi filtrami. W dodatku jeśli posiada poza standardową szczotką przydatne akcesoria, typu szczotka do zbierania sierści zwierząt, twoja praca będzie jeszcze bardziej efektywna. Pamiętaj także, że świeże powietrze, szczególnie to mroźne, w zimowych miesiącach mają dobroczynne działanie na zachowanie higieny pościeli. Dobrym pomysłem  jest nakładanie na materac specjalnego pokrowca, który ma za zadanie izolować mikroby.

P&F ssawka do mycia tapicerki1

Fot. Materiały prasowe

 

Istotne jest wietrzenie całego mieszkania. Odpowiednia cyrkulacja powietrza i wilgotność na maksymalnie 45% poziomie, a także niezbyt wysokie temperatury w pomieszczeniach do 22 stopni, to doskonały sposób na zachowanie zdrowego mikroklimaty dla człowieka.

Nie musisz mieszkać w sterylnych warunkach. Jednak nie pozwalaj by na półkach panował bałagan, a kurz gromadził się nie tylko na meblach, ale i na dywanach. Jeśli nie chcesz pozbywać się ulubionych bibelotów czy książek, dbaj o regularne usuwanie kurzu. Najlepiej w tym celu korzystaj z mokrych ściereczek, ścieranie na sucho rozproszy jedynie kurz i sprawi że osadzi się on w innych miejscach. Te z ozdób, które nie muszą stać na wierzchu, ułóż do zamykanych pudeł, nie gromadź ciuchów np w kącie pokoju, czy przerzuconych przez poręcz fotela. Jeśli lubisz mieć w domu kwiaty, nie trzymaj ich w sypialni, a liście pozostałych przecieraj mokrą ściereczką. Jeśli w pokoju dziecka znajdują się pluszaki, pierz je często, a nawet stosuj “terapię wstrząsową”, czyli od czasu do czas włóż misie do zamrażalnika, to najlepszy sposób na bezpieczne przytulanki. Systematyczność w takim działaniu popłaca.

Odkurzanie po dywanie. Ale czym? No właśnie, pozbywanie się kurzu i brudu z dywanu to podstawa przeciwdziałaniu przykrym objawom alergii. Trudno zamrozić dywan w zamrażalniku, nikt go też nie wietrzy raz w tygodniu, należy więc zainwestować w odkurzacz, który poradzi sobie z tym zadaniem. Szukając odkurzacza idealnego dla domowników z alergią, postaw na model, który odkurza na mokro.

PF szczotka do mycia dywanow zdjecie z woda

Fot. Materiały prasowe

 

Doskonałą propozycją jest odkurzacz Thomas Perfect Air Allergy Pure. Zastosowano w nim wyjątkowy filtr wodny AQUA PURE, dzięki któremu zassany kurz, sierść, pyłki, roztocza i inne alergeny są całkowicie wiązane w wodzie, a następnie po prostu wylewane wprost do kanalizacji. Filtr HEPA 13 i filtr przeciwpyłkowy  w połączeniu z modułem filtra AQUA PURE zapewniają czyste, wyczuwalnie odświeżone i pozbawione zapachów wydmuchiwane powietrze. Poczujesz ogromną różnicę względem odkurzaczy starego typu, które poza niemiłym powietrzem z urządzenia, wyrzucają w przestrzeń również alergeny gromadzone w worku.

THOMAS- filtr wodny wylewaniw

Fot. Materiały prasowe

 

Zdecydowanie, wybór odkurzacza Thomas Perfect Air Allegry Pure ma jeszcze więcej zalet. Poza właściwościami pro-zdrowotnymi, model ten jest łatwy w eksploatacji dzięki skrętnym kółkom 360° Easy-Drive. Jest również bardziej ekonomiczny, ponieważ jest odkurzaczem bezworkowym. Niezmiennie wysoka moc ssania gwarantuje skuteczność sprzątania przez cały czas.

THOMAS-PERFECT-AIR-UNTERSEITE-BLAU

Fot. Materiały prasowe

Warto zainwestować w taki odkurzacz, tym bardziej że Thomas Perfect Air Allegry Pure polecany jest Niemieckie Stowarzyszenie Pomocy Osobom z Chorobami Skórnymi i Alergiami. Z taką pomocą lepiej i łatwiej zadbasz o przyjazne otoczenie nie tylko w domu alergika.

 


Artykuł powstał we współpracy z Idealny Odkurzacz.pl


Lifestyle

Mind Mapping praktycznie, czyli efektywne uczenie się i zapamiętywanie w codziennym życiu

Hanna Strzelecka
Hanna Strzelecka
16 listopada 2015
Mind mapping, to to całkiem prosta metoda zapamiętywania i efektywnego uczenia się.
Fot. Flickr / CC BY

Mind mapping, to hasło o trochę tajemniczym znaczeniu, które wielu osobą niewiele mówi. Gdy jednak zajrzymy pod naukowo brzmiącą nazwę, okazuje się, że jest to całkiem prosta metoda zapamiętywania i efektywnego uczenia się, z którą prawi każdy, gdzieś się spotkał. Nie my myślcie, że mind mapping może przydać się tylko w szkole i na studiach.

Notować każdy musi . . .

Dokładnie każda z nas korzysta z ręcznie wykonywanych notatek. Dotyczą one studiów, pracy czy planów. Zapisuje się sprawy o których nie chce się zapomnieć lub pomysły, które mogą z czasem ulecieć z głowy. Zapewne większość z was jak ja sama tworząc notatki zapisuje zdania lub wypunktowuje hasła na kartce lub w telefonie. Problem pojawia się gdy po paru miesiącach widząc hasła nie pamiętam co one miały oznaczać i jaki pomysł się za nim krył. Znacie to? No właśnie, to nie jestem sama. Dlatego w latach 70 dwaj brytyjscy naukowcy Tony i Barry Buzan postanowili poszukać skuteczniejszej metody tworzenia notatek i tak powstały notatki obrazkowe.

Mind mapping, bo takie miano otrzymała ta metoda, to dokładnie notatka w postaci obrazu przypominającego neuronu lub połączone drzewa, opierająca się na bardzo prostej technice rysowania i pisania haseł. Nie wymagają one talentu plastycznego, czy czasu, a jedynie chęć i przekonania. Ale co najważniejsze – są naprawdę skuteczne.

A jak zrobić taką mapę myśli?

Do stworzenia mapy myśli niezbędne są jednak narzędzia takie jak kartka i kolorowe przybory do pisania. W centralnym punkcie kartki należy umieścić symbol tematu notatki, od którego powinny rozchodzić się co najmniej cztery grube promienie, każdy w innym kolorze oznaczające główne idee lub zagadnienia, opisane jednym słowem kluczem. Im więcej szczegółów się dodaje, tym bardziej promienie zaczynają przypominać drzewa z coraz cieńszymi gałązkami, zawierającymi kolejne słowa klucze i rysunki.

Dlaczego właśnie tak?

Sam pomysł tworzenia graficznych notatek, przypomina zajęcia plastyczne dla dzieci. Twórcy tej metody przekonują jednak, że kolory i rysunki mają bardzo ważna znaczenie w procesie zapamiętywania i uczenia się . Zdecydowana większość ludzi to wzrokowcy i najlepiej pamięta się to co można zobaczyć, ponieważ ludziki umysł działa głównie w oparciu o obrazy, dlatego dużo łatwiej jest zapamiętać to co się zobaczy niż usłyszy. Technika ta ma też naukowe uzasadnienie odnoszące się do wiedzy o pracy mózgu. Tworząc tradycyjne notatki posługujemy się głównie lewą półkulą mózgu, natomiast rysując mapę myśli musimy zaangażować również prawą półkulę odpowiedzialną za kreatywność i wyobraźnię.

Po co mi mind mapping? Sprawdź!

Fot. Flickr / INPIVIC Family / CC BY

Ale po co mi mind mapping?

No właśnie, po co to? Jest to bardzo dobre pytanie, bo okazuje się, że metoda ta nie ma tylko zastosowania gdy się uczymy bo czeka nas egzamin, ale możemy ją wykorzystywać w życiu codziennym i zawodowym.

Mapy sprawdzają się w wielu obszarach, ale pierwszym skojarzeniem są dziedziny związane z kreatywnością. Możemy je tworzyć podczas przygotowywania prezentacji, wystąpień publicznych czy pisania artykułów, powieści oraz prac naukowych by stworzyć sobie porządek w jakim chcemy omówić dany temat. Co zaskakujące to kreatywne i nieszablonowe notowanie i myślenie odnajduje swoje miejsce również w dziedzinach ścisłych jak badania i rozwój.

Zwolennicy tej techniki wykorzystują ją również w biznesie podczas kreowania strategii sprzedaży czy marketingu. Za pomocą map myśli dużo łatwiej jest im nie tylko tworzyć pomysły podczas burzy mózgów, ale również poszukiwać oryginalnych rozwiązań problemów czy potencjalnego ryzyka, jakie może zaistnieć podczas tworzenia i realizacji projektu.

Jednak największą zaletą mind mappingu, jest możliwość zastosowania go we wszystkich obszarach wymagających planowania i organizacji. Począwszy od zajęć prozaicznych takich jak zaplanowanie tygodnia, po plany bardziej złożone dotyczące zarządzania czasem czy realizacji celów. Dzięki temu możemy rozłożyć każdy temat na czynniki pierwsze. A wtedy dużo łatwiej jest ogarnąć wszystkie szczegóły wzrokiem i zauważyć błędy, a następnie je poprawić.


Zobacz także

Lampka czerwonego wina jak godzina w siłowni! To udowodnione naukowo

Miłość jasna i przejrzysta, to tylko w piosenkach, niestety. O tym i o owym z Magdą Umer

Miłość jasna i przejrzysta, to tylko w piosenkach, niestety. O tym i o owym z Magdą Umer

Piotr Żyła ma kochankę

Piotr Żyła ma kochankę. To już narodowe dobro?