10 ciekawostek o Mazurach, które mogą cię zaskoczyć!

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
11 lipca 2017
Fot. iStock / ewg3D
Fot. iStock / ewg3D

Czy wiesz, że Mazury wcale nie są Krainą Tysiąca Jezior? Czy zdajesz sobie sprawę, że to właśnie w tej części Polski swój dom mają żubry, dzikie konie i bociany? Mazury to prawdziwie zaskakujący region i to nie tylko pod względem zapierających dech w piersiach krajobrazów. Przygotowaliśmy 10 mało znanych ciekawostek o tym niezwykłym miejscu.

Fot. iStock / ysuel

Fot. iStock / ysuel

Wydaje ci się, że o Mazurach wiesz już wszystko? Jeziora znasz jak własną kieszeń i uważasz, że niewiele informacji dotyczących tego regionu jest Cię w stanie zaskoczyć? Aby odkryć nieznane fakty o Mazurach i lepiej poznać tę część naszego kraju, warto zapoznać się z poniższymi ciekawostkami oraz z e-bookiem przygotowanym przez sieć hoteli AccorHotels.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Mazury są Krainą Tysiąca Jezior – ale czy na pewno?

Mazury potocznie określa się mianem Krainy Wielkich Jezior Mazurskich lub Krainy Tysiąca Jezior. O ile pierwsza nazwa nikogo nie dziwi, to druga lekko przekłamuje rzeczywistość. Na Mazurach można doliczyć się bowiem ok. 2 600 jezior, czyli prawie 3 razy więcej niż zwykło się sądzić. Ciekawe, ile dni trzeba by było poświęcić, aby zobaczyć je wszystkie.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Gdzie znajdują się największe oraz najdłuższe jezioro w Polsce?

Mazurskie jeziora wyróżniają się także na tle innych polskich zbiorników wodnych. Na Mazurach znajduje się największe jezioro w Polsce. To oczywiście Śniardwy, o powierzchni aż 113,8 km2. W Krainie Wielkich Jezior leży również najdłuższe jezioro w Polsce, czyli Jeziorak, którego długość to ok. 27,45 km.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Gdzie spotkasz potomków dzikich koni?

Tarpany to wymarły ponad 200 lat temu gatunek dzikich koni, które dawniej zamieszkiwały leśne tereny Europy. Na szczęście obecnie można jeszcze spotkać potomków tych dzikich zwierząt. Gdzie ich szukać? Na półwyspie Popielińskim, gdzie w naturalnych warunkach żyją 4 tabuny koników polskich. Ich historia jest burzliwa, warto poznać ją lepiej i zobaczyć te wyjątkowe dzikie konie na żywo.

Tutaj poczujesz historię na każdym kroku!

Mazury poza wspaniałymi krajobrazami obfitują w miejsca, które na stałe zapisały się na kartach historii Polski. Dwa warte uwagi każdego historyka obiekty to na pewno tereny Grunwaldu, gdzie w 1410 roku odbyła się pamiętna, bitwa oraz Wilczy Szaniec, czyli znajdująca się w środku lasu kwatera Hitlera. Co ciekawe, żeby ukryć kwaterę, twórcy uzupełnili ubytki w drzewostanie atrapami drzew zrobionymi z rur. Dla bardziej naturalnego efektu rury pokryto siatką imitującą liście.

Czy w Polsce można znaleźć piramidę?

Choć piramidy kojarzą się głównie z Egiptem, w Polsce również można jedną odnaleźć. Na Mazurach w miejscowości Rapa znajduje się grobowiec rodziny barona Friedricha von Fahrenheita. Wzorowany na egipskich piramidach ma wysokość prawie 16 metrów. O polskiej piramidzie powstało wiele wierzeń i legend. Niektórzy ludzie wierzą, że piramida ma właściwości lecznicze, inni uważają, że w jej wnętrzu występują duże zakłócenia pola magnetycznego.

Gdzie krzyk słychać najgłośniej?

Już od ponad 20 lat w miejscowości Gołdap na Mazurach odbywa się Międzynarodowy Konkurs Krzyku. Wydarzenie to jest jednym z nielicznych tego typu konkursów na świecie. By wziąć w nim udział, na Mazury przyjeżdżają nie tylko mieszkańcy Polski, ale również obcokrajowcy. Na czym polega konkurs? Wystarczy przez 5 sekund krzyczeć do specjalnej aparatury. Najlepsze wyniki przekraczały wartość 138 dB.

Fot. iStock / ewg3D

Fot. iStock / ewg3D

To tutaj przylatują bociany!

Mała mazurska miejscowość Żywkowo nazywana została bocianią wsią. Co roku do tego urokliwego miejsca przylatuje blisko 100 bocianów, a odlatuje ich jesienią dwa razy więcej. Jeśli chcesz zobaczyć bociany z bliska, najlepiej obserwować je ze specjalnej platformy widokowej w Żywkowie.

Fot. iStock / ysuel

Fot. iStock / ysuel

Czy można być w trzech miejscach jednocześnie?

Chociaż bilokacja, czyli zdolność do znajdowania się w dwóch miejscach jednocześnie, jest niedostępna dla zwykłych śmiertelników, można jednak spróbować nagiąć rzeczywistość, aby przez chwilę poczuć się jak superbohater. Jedną z możliwości jest stanie na granicy dwóch miast lub krajów. Czy można za to być w trzech miejscach jednocześnie? Teoretycznie tak, na Mazurach znajduje się najbardziej wysunięty na północny-wschód punkt województwa warmińsko-mazurskiego, gdzie schodzą się granice trzech państw – Litwy, Rosji i Polski

Gdzie w Polsce żubry żyją na wolności?

Na terenie Puszczy Boreckiej na Mazurach znajduje się Ośrodek Hodowli Żubrów. Jest to drugi co do wielkości ośrodek tego typu w Polsce. Największą atrakcją dla turystów jest możliwość oglądania z platformy widokowej żubrów np. podczas karmienia. Na początku zwierzęta żyły w zagrodach, dopiero kiedy uciekły z nich do lasu, zdecydowano, że powinny przebywać na wolności w swoim naturalnym środowisku.

Skąd pochodzi nazwa Mazury?

Dla niektórych zaskoczeniem może być pochodzenie nazwy „Mazury”. Słowo wywodzi się od przedrostka „maz-”, który znaczył „smolić” (dawniej  rzeczownik „maź” oznaczał smołę). Poprzez połączenie przedrostka „maz-” z przyrostkiem „-ur” powstało określenie na smolarzy zamieszkujących tereny leśne w tym regionie i to właśnie od nich pochodzi nazwa Mazury.

Ebook_Jeziora_Strona_4 Ebook_Jeziora_Strona_5 Ebook_Jeziora_Strona_6 Ebook_Jeziora_Strona_7

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Więcej ciekawostek o Krainie Wielkich Jezior Mazurskich można znaleźć w e-booku „Mazury w liczbach”, przygotowanym przez sieć hoteli AccorHotels.


Uwaga „toksyczny”! 5 typów najgorszych wampirów energetycznych

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
12 lipca 2017
Fot. iStock / KatarinaBlazhievskaya
Fot. iStock / KatarinaBlazhievskaya

Ledwo przekroczy bramę twojego życia, a ty już jesteś na emocjonalnych i fizycznych „kolanach”. Zaczyna boleć cię głowa i czujesz jak ulatuje z ciebie cała energia. Jeśli spotkasz go rano, masz jak w banku, że większość dnia możesz spisać na straty.

Jak rozpoznać wampira energetycznego klasy „master” i przede wszystkim, jak się przed nim obronić? To możliwe, choć wcale nie proste – przeczytajcie!

Wampir – portret pamięciowy

Czym charakteryzuje się prawdziwy wampir? Ma kilka cech, który z pewnością odczujesz podczas waszego spotkania.

Judith Orloff, psychiatra z Kalifornii, której „konikiem” są trudne relacje między ludźmi, radzi by wampira wykryć diagnozując samego siebie. Wystarczy odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Czy po spotkaniu:

  • Czujesz, że masz mniej siły. Masz ochotę na drzemkę/ciężkie powieki?
  • Gwałtownie zniknął twój dobry nastrój?
  • Czujesz, że „łapiesz doła”?
  • Obniżyła się twoja samoocena?
  • Masz ochotę na słodycze lub ciężkie jedzenie?
  • Czujesz się bezwartościowa lub analizujesz natarczywie swoją wartość?
  • Zaczynasz odczuwać nieuzasadniony lęk?

Jak poradzić sobie z wampirem? To zależy od tego, na jaki typ trafiłeś.

Narcyz

Wymagają od innych niekończącej się uwagi i zainteresowania. Są przekonani, że to wokół nich kręci się świat. Biada ci, jeśli dasz im odczuć, że jest inaczej. Dopóki dostają to, czego chcą, nie jest najgorzej.

Prawdziwy problem z narcyzem pojawia się, gdy wikłasz się z nim w głębszą relację. Ich możliwości emocjonalne są bardzo ograniczone, dlatego prędzej lub później taka relacja może zrobić się dokuczliwa i niszcząca.

Samoobrona: Brutalny realizm

Jeżeli świadomie wiążesz się z narcyzem, jedno jest pewne – musisz wyzbyć się oczekiwań i większości swoich potrzeb. Narcyzi nie są w stanie zrozumieć i zaakceptować potrzeb innych ludzi, nie mówiąc już o ich spełnianiu. Wszystko, co nie dotyczy ich samych – nie jest ważne. I nie ma siły, która by to zmieniła.

Uważaj na uzależnienie od humorów narcyza. Jedynym skutecznym sposobem współpracy lub obrony przez zagraniami narcyza, jest przedstawiania świata tak, aby był mu przychylny. Jeśli proponujesz mu coś (obojętnie czy w pracy czy w związku) przedstaw to tak, by widział w tym bezpośrednie odniesienie do jego osoby – a najlepiej korzyści.

Wieczna ofiara

„Znowu w życiu mi nie wyszło” ten kawałek Budki Suflera mógłby się stać osobistym hymnem tego wampira. Nieważne czy świeci słońce czy pada deszcz, ten typ zawsze jest ofiarą. Cały świat został stworzony tylko po to, by utrudniać mu życie i rzucać kłody pod nogi. Ludzie tylko czekają na okazję by jeszcze mu „dołożyć”, a po paru minutach spotkania z nim zaczynasz w to wierzyć, bo nikt „normalny” nie jest w stanie długo znosić tego chodzącego dramatu.

Charakterystyczne jest to, że Wieczna ofiara nie zamierza niczego zmienić, to jej sposób na życie. Wyuczona bezradność. Jest to bardzo wygodne, no bo po co podejmować jakiekolwiek działania, skoro i tak NIC od niej nie zależy?

Samoobrona: Palisada

Ostre granice. Żeby nie spędzić życia na wysłuchiwani jego osobistej książki zażaleń, musisz bardzo jasno i pewnie przekazać informację „Słuchaj bardzo chciałbym ci pomóc, ale wróćmy do rozmowy, gdy naprawdę będziesz gotowy rozwiązać swój problem”, „Słuchaj możesz rozwiązać swój problem tak, wybacz, ale teraz muszę wrócić do swoich zajęć”. Dopóki będziesz pokornnie wysłuchiwać narzekań kosztem swojej energii i zajęć, Wieczna ofiara będzie bardzo chętnie z tego korzystała.

Proponuj konkretne możliwości: „Możemy o tym porozmawiać wieczorem i znaleźć rozwiązanie”.

Kontroler życia

To nikt inny jak mistrz manipulacji. Ich celem jest kontrolowanie samo w sobie. Im więcej mogą kontrolować, tym lepiej się czują.

Jeżeli prezentujesz inny styl życia, czy poglądy – od razu trafiasz na ich celownik. No bo jak skutecznie kontrolować świat, w którym znajdują się takie „niepasujące” elementy, jak ty?

Samoobrona: Wolna głowa

Nie próbuj zmanipulować manipulatora – sukces jest mało prawdopodobny. Jeśli wyczują w tobie ofiarę – strapienie, bezradność – jesteś upolowany i podany na tacy. Jedynym skutecznym sposobem jest poskromienie pokusy pokonania ich, ich własną bronią. Uratuje się tylko zwykła, grzeczna asertywność – bez wdawania w zbędne dyskusje i tłumaczenia.

Krytyk 

Są podobni do narcyzów, dążą do skupienia całej uwagi na ich osobie. Różnica jest tylko jedna, możesz odnieść wrażenie są zainteresowani twoimi emocjami, uczuciami, problemem. Nie są. To tylko powierzchowna maska, na zdobycie twojej atencji. Głównym wątkiem stanie się nie twój problem, a ich niezawodna rada.

Oczywiście, przygotuj się na to, że nawet jeśli robisz coś dobrze, to robisz to źle. Takie życie. Nie spodziewaj się zmiany tego podejścia i oceny. Nawet gdy skorzystasz z rady, zrobisz to źle. To niekończąca się podróż.

Samoobrona: Megafon

Jeśli chcesz wyjść z takiego spotkania o własnych siłach przyda się megafon,  wyobraź go sobie bardzo dokładnie, bo musisz swoje zdanie i oczekiwania komunikować Krytykowi bardzo jasno i dość dosadnie. Nie możesz się dać zakrzyczeć.

Najlepiej byłoby ich słowotok wpuścić jednym uchem, a wypuścić drugim. Nie słuchaj zbyt uważnie lub odfruń na chwilę myślami. Rozmowę zakończysz grzecznym i rzeczowym stwierdzeń, że bardzo ci przykro, ale nie możesz w tej chwili rozmawiać/masz ważne zajęcia/zobowiązania.

Król dramatu 

Tzw. rozgałęźnik 😉 . Jeśli zastanawiasz się, jak z jednej igły, zrobisz wytwórnię wideł – prawdopodobnie jeszcze go nie spotkałaś 😉 . To mistrzowie snucia tragiczno-dramatycznych życiowych tasiemców. Uwielbiają zalewać innych swoimi i cudzymi dramatami.

Najbardziej zależy im na publiczności. Nic ich nie „rajcuje” tak bardzo, jak bycie w centrum uwagi.

Samoobrona: Królowa Lodu

To, co napędza ich do działania, to twoja reakcja. Jeśli żywiołowo reagujesz na dramaty, które z taką lubością ci opowiadają, dodasz im skrzydeł i podładujesz ich życiowe baterie. Jeśli chcesz przeżyć tę dramatyczną sagę, pozostań mało wzruszony. Ich wysiłki będą nieopłacalne, jeśli nie podchwycisz tych wszystkich „gorących” historii i zwyczajnie, ciut lekceważąco zajmiesz się swoimi sprawami.


Na postawie: psychcentral.com


Niewyleczone kompleksy i poczucie winy to dwie rzeczy, które niszczą ludzi

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
11 lipca 2017
fot. iStock/ caracterdesign
fot. iStock/ caracterdesign

Hemingway powiedział, że człowieka można zniszczyć, ale nie można go pokonać. Coś w tym jest, ale jednak przydałaby się mała poprawka tego stwierdzenia. Człowieka można zniszczyć, ale to zupełnie niepotrzebny wysiłek – on sam świetnie da sobie z tym radę. Wystarczą do tego dwie rzeczy – niewyleczone kompleksy i poczucie winy.

Kompleksy niczym demony

Każdy z nas ma w sobie coś, czego nie lubi – a to nos za duży, biust zdecydowanie za mały, zmarszczek coraz więcej, a sukcesów na koncie ciągle niewystarczająco i mniej niż u sąsiada. Obok są sami lepsi, ładniejsi, bogatsi, bardziej utalentowani, nie to, co my – tacy szarzy, zwykli i przeciętni. Wstydzimy się naszych braków, odczuwamy lęk przed ich okryciem, nasze poczucie wartości w pewnych sferach jest mniejsze niż zero. Innymi słowy – dręczą nas kompleksy. I mamy dwie drogi wyjścia – albo je pokonamy i skutecznie się z nich wyleczymy, albo będziemy wlekli je ze sobą przez całe życie i powoli, po kawałeczku niszczyli je za ich pomocą.

Każdy z nas żyje w swoistej bańce, w której gromadzi doświadczenia, przeżycia, emocje. Wszystko, czego doświadczamy, przechodzi przez jej ściany niczym przez filtr, odbija od tego, co w nich zawarte. Niewyleczone kompleksy, z których nie zawsze zdajemy sobie sprawę, są niczym czarna magia, która siedzi w nas i czeka na odpowiednią chwilę by się ujawnić. Gdy to następuje, wychodzą z nas demony siejące spustoszenie w relacjach, zaciemniające obraz świata i powodujące, że stajemy się jeszcze bardziej nieszczęśliwi.  Wszystko, co nas spotyka przepuszczamy przez te kompleksy, a skoro o sobie mamy złe zdanie, to i otoczenie wydaje nam się bardziej negatywne i straszne.

Skąd się biorą kompleksy?

Te kompleksy mają swoje źródło najczęściej jeszcze w dzieciństwie i okresie dorastania. Brak pełnej i bezwarunkowej akceptacji ze strony rodziców, wygórowane oczekiwania i ambicje, którym nie było się w stanie sprostać, wykluczenie ze środowiska rówieśników, wyśmiewanie przez inne dzieci – oto fundamenty, na których kompleksy uwielbiają wzrastać. Czasami w dorosłym życiu, gdy zwiększa się nasza samoświadomość, przekłuwamy bolączki w motywację i determinację do działania – to, co nas „dołowało” staje się naszą siłą i motorem do zmian. Częściej jednak pozwalamy, by kompleksy utrudniały nam życie, powstrzymywały od pełnego jego przeżywania i nakłaniały do stania z boku i nie wychodzenia przed szereg. Lepiej zostać w cieniu, bo jeszcze ktoś zauważy ten wielki nos, ten brak wiedzy, tę urojoną nieumiejętność.

Kompleksów nie warto nieść ze sobą przez życie, bo to balast, który z biegiem czasu coraz bardziej nam ciąży i zwiększa swój zasięg oddziaływania. Zaczynamy czuć niechęć do dzieci siostry, której zawsze zazdrościłyśmy większej urody, puszczamy w świat złośliwe plotki na temat znajomego, któremu poszczęściło się w życiu zawodowym, złorzeczymy każdemu, kto w naszej ocenie ma lepiej, bardziej, więcej.  Obsesja na punkcie jednej cechy powoduje, że stajemy się swoim największym wrogiem i sędzią, który bez wahania wydaje wyrok skazujący i wymierza najsurowszy wymiar kary – bolesność duszy, brak samozadowolenia, permanentny niedostatek satysfakcji i poczucia szczęścia.

fot. iStock/ Marjan_Apostolovic

fot. iStock/ Marjan_Apostolovic

Samoudręczanie

Drugim potworem, który zjada nas od środka i skutecznie powstrzymuje przed szczęściem jest poczucie winy. Według Wikipedii to „stan emocjonalny powstający w sytuacji uświadomienia sobie popełnienia czynu prawnie albo moralnie niedozwolonego”. Dla nas stanowczo zbyt wiele rzeczy kwalifikuje się po te niedozwolone i zakazane. Bo obiad znowu nie dwudaniowy, a jedynie pomidorowa z wczorajszego rosołu. Bo pierogi kupione w barze mlecznym na rogu, a nie zagniecione własnoręcznie na domowej stolnicy. Bo dzieci oglądają już drugą bajkę, a ty zamiast rozwijać ich kreatywność i inteligencję cieszysz się z chwili spokoju. Bo syn na spacerze nie miał czapeczki, a jak to tak, bez czapki, skoro wieje nieco i niebo zachmurzone! Bo znowu opuściłaś trening z Chodakowską albo zjadłaś dokładkę, choć wiesz, że nie powinnaś. Bo sterta czekająca na wyprasowanie coraz większa, zapału u ciebie brak, więc jedynie wyciągasz to, co niezbędne, a na resztę stajesz się ślepa. Bo nie jesteś idealna, perfekcyjna, choć mówią, że da się, że można, że wystarczy chcieć.

Czasami mam wrażenie, że uwielbiamy dokładać sobie udręki i pławimy się w tym naszym poczuciu winy, choć wyniszcza nas i gniecie. Święcie wierzymy, że samokajanie się i złe samopoczucie jest metodą na odkupienie i poprawę sytuacji, że dzięki temu oczyścimy się ze złego i będziemy wolni, ale to tylko złudzenie – im bardziej wpędzamy siebie w poczucie winy, tym bardziej jesteśmy do niego zależni, stajemy się jego więźniami. Dobrze wiedzą to manipulatorzy, dla których wywoływanie u kogoś poczucia winy jest jedną z podstawowych technik – nic tak nie działa, jak wmówienie innym, że postępują źle, zasługują na karę i powinni zadośćuczynić za swoje przewinienia.

Wewnętrzne dokręcanie śruby

Nawet, jeśli powtarzamy oficjalnie, że trzeba odpuścić, że czas wyluzować, że nie można mieć wszystkiego, to i tak często wewnętrznie dokręcamy sobie śrubę i podnosimy poprzeczkę jeszcze wyżej. A potem z wywieszonym jęzorem próbujemy ją przeskoczyć i obwiniamy siebie za to, że wciąż jest to dla nas niewykonalne lub stoimy niczym sparaliżowane i tępo wpatrujemy się w zawieszoną nad nami przeszkodę, niezdolne do wykonaniu ruchu i ogarnięte wyrzutami sumienia. Jesteśmy niezadowolone z siebie, przestajemy się lubić (o ile wcześniej była w nas choć odrobina sympatii), zaczynamy wątpić we wszystkie nasze działania (bo skoro tutaj się nie udało, to gdzie indziej pójdzie pewnie równie źle).

Dopóki jednak nie przestaniemy być swoimi własnymi wrogami i nie zrewidujemy poglądów na nasz temat, nic się nie zmieni. Jedynie samoświadomość w połączeniu z tolerancją dla niedoskonałości i akceptacją naszych wad oraz gotowością do zmian i rozwoju może pomóc nam w przezwyciężeniu tych patologicznych uczuć i zrobieniu kroku ku zadowoleniu i satysfakcji. Bo racją jest, że potrafimy siebie niszczyć, ale na szczęście potrafimy się też odbudowywać i podnosić z gruzów.

Zapisz


Zobacz także

fot. iStock/gruizza

Śpiąca Królewna miała rację! Drzemka dla urody, kreatywności i produktywności

Fot. iStock / fcscafeine

Ulegamy iluzji, że wszystkim żyje się świetnie i staramy się do tego dopasować. Tylko co, kiedy się nam nie udaje?

Dziwka to dziwka – tylko idiota się z kobietami liczy. Bo wiadomo, że kobieta = k*rwa? Gdzie jest granica obelg?

Dziwka to dziwka – tylko idiota się z kobietami liczy. Bo wiadomo, że kobieta = k*rwa? Gdzie jest granica obelg?