Florence Foster Jenkins – śpiewaczka, która nie umiała śpiewać, a mimo to spełniła swoje największe marzenie

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 listopada 2016
Fot. Screen z YouTubeAduskaV
Fot. Screen z YouTubeAduskaV

Miała pieniądze, sławę, sympatię wiernego menadżera. Zabrakło tylko… talentu. Historia Florence Foster Jenkins obrosła już legendą, a ona sama stała się bohaterką zarówno sztuk teatralnych jak i filmów w gwiazdorskiej obsadzie (w jej rolę wcieliła się ostatnio Meryl Streep, a w Polsce , na scenie Teatru Telewizji- Krystyna Janda). Na czym polega fenomen tej postaci?

Urodziła się w połowie XIX wieku, w Pensylwanii, w zamożnej rodzinie. Będąc dzieckiem pobierała lekcje gry na fortepianie i świetnie sobie z tym instrumentem radziła. Jednak ojcu Florence nie spodobały artystyczne aspiracje córki. Jako 17-latka uciekła więc z domu, wyszła za mąż za lekarza, Franka Jenkinsa, i wyjechała do Filadelfii. Małżeństwo nie przetrwało, a Florence była zmuszona utrzymywać się sama, dając lekcję gry na fortepianie.

Jej los odmienił się w 1909 roku, po śmierci ojca, który mimo trudnych relacji z córką zapisał jej niemały spadek. Dzięki pieniądzom odziedziczonym po ojcu, Florence zaczęła spełniać swoje marzenia. W wieku 40 lat zainwestowała sporą kwotę w lekcje śpiewu. Głucha na krytykę i poprawność dźwięków, zachęcana przez przyjaciół i znajomych (hojnie wpierała ich finansowo) dawała koncerty dla członków klubów, do których należała, a potem dla coraz szerszej publiczności.

Fałszując niemiłosiernie, piszcząc i porykując, obwieszona świecidełkami, przystrojona kolorowymi piórami z czasem stała się pośmiewiskiem salonów, zyskując miano „najgorszej śpiewaczki świata”. W ogóle jej to nie dotknęło. Po śmierci matki, jej majątek znów się powiększył, a ona kontynuowała swoje występy (śpiewała np. w sali balowej hotelu Ritz-Carlton w Nowym Jorku, a miesiąc przed śmiercią w Carnegie Hall – bilety na ten występ wyprzedały się wiele tygodni przed pokazem).

Ekscentryczna, ale dobroduszna Florence z całą pewnością kochała sztukę i nie bała się sięgnąć po swoje marzenia. I z tego właśnie powodu również, a nie tylko ze względu na jej zabawne „popisy”, zostanie zapamiętana :)

Tu możecie usłyszeć fragment występu Florence:


Misie wracają na święta… Ten filmik pokazuje, że najwspanialszym prezentem są powroty

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 listopada 2016
Fot. Screen Z YouTubeHeathrow Airport
Fot. Screen Z YouTubeHeathrow Airport

Ten spot reklamowy wprowadzi was w magiczną atmosferę świąt. Przygotujcie chusteczki i … pomyślcie przez chwilę o bliskich, których dawno nie wiedzieliście i na których czekacie z utęsknieniem…

„Powrót do domu – najlepszy z prezentów” – to  hasło kampanii reklamowej, zrealizowanej z okazji 70 rocznicy „urodzin” lotniska Heathrow w Londynie. Zobaczcie koniecznie, do kogo przyjechały te  dwa urocze misie :).


Mówisz: „to jest męski świat” i dajesz przyzwolenie na to, by twoje życie kręciło się wokół mężczyzny. Najwyższa pora postawić na kobiety

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 listopada 2016
Fot. iStock/pixelfit
Fot. iStock/pixelfit

Świat pełen jest sprzeczności. Kochamy tych, którzy nas nie szanują, wspieramy tych, którzy nie postawiliby na nas złamanego grosza. Utrzymujemy na siłę związki, które bez naszego zaangażowania już dawno by się rozpadły. Godzimy się na reguły i zasady, które przynoszą nam więcej strat niż korzyści. Mówimy: „to jest męski świat” i pozwalamy, by nasze życie kręciło się wokół mężczyzn, podczas gdy najlepsze, co możemy dla siebie zrobić, to postawić na siebie same.

Obudźmy się. Ten świat jest męski bo same na to pozwoliłyśmy. Codziennie dajemy na to przyzwolenie, na przykład powielając stereotypy, udając głupsze niż jesteśmy, byle tylko połechtać męską próżność. „Niech się poczuje lepszy, mądrzejszy, niech mu będzie dobrze – myślimy. –  Wtedy będzie mnie kochał”. Prawda jest taka, że i mężczyźni i kobiety pragną w głębi serca związku z kimś, z kim czują porozumienie, do kogo mają szacunek. Inaczej, nigdy nie będą naprawdę szczęśliwi. Jakże upokarzające i nielogiczne jest odejmowanie sobie jakiejś wartości, talentu, inteligencji, po to tylko, by ktoś, od kogo wymagamy, by traktował nas jak równego sobie, chciał z nami być tylko z tego powodu, że przy nas czuje się „lepszy”.

Chcemy miłości. Każdy chce kochać, być kochanym, jedynym, docenionym. Zbyt często jednak, o wiele częściej niż mężczyźni ulegamy presji „bycia z kimkolwiek”, byle tylko nie żyć w pojedynkę. Naprawdę uważasz, że sama sobie nie poradzisz? Że gwarancją życiowego sukcesu, na dowolnym polu, jest obecność mężczyzny, nawet takiego, który zamiast wspierać, ciągnie cię w dół, obciążając swoją nieudolnością i osobistymi problemami? Co sprawiło, że my, kobiety, tak mało mamy wiary we własne siły?

Jakiej miłości chcesz? Iluzorycznej, czy prawdziwej?

Przestań trzymać się kurczowo mężczyzny, bez niego czy z nim, twoja wartość jest taka sama. To nie on sprawia, że jesteś mądrzejsza, to suma twoich doświadczeń i zdolność analizowania, wyciągania lekcji z tego, co ci się przydarzyło, co przeżyłaś sprawia, że się stale rozwijasz, że idziesz do przodu.

Jeśli dziś dbasz o swoje ciało, o swój wygląd z powodu mężczyzny, a nie dlatego, by czuć się ze sobą samą dobrze, czy to oznacza, że zaniedbasz się zupełnie, gdy on zniknie z twojego życia? Zobacz: uzależniasz swoje szczęście i poczucie swojej wartości od drugiego człowieka, nie jesteś ważna sama dla siebie. Widzisz się i oceniasz JEGO oczami. Ta ścieżka prowadzi w dół, nie do góry. Z takim podejściem, nie uda ci się nigdy zbudować związku, w którym zagości partnerstwo i wzajemny szacunek. Kobiety, które stawiają swoje potrzeby na ostatnim miejscu,  wchodzą w relację z osobami, które łatwo to wyczuwają i wykorzystują, pamiętaj o tym.

Spójrzmy prawdzie w oczy. Większość mężczyzn jest egoistyczna. Ciągle jeszcze to ci „wyjątkowi” wspierają swoje partnerki w ich dążeniach do rozwoju osobistego, w odnoszeniu zawodowych sukcesów. Jeśli nie postawisz sprawy jasno, nie powiesz głośno: „moje plany, marzenia, aspiracje są tak samo ważne jak twoje”, nigdy tak nie będzie. Musisz bardzo mocno postawić na siebie. Kobiety muszą „postawić na siebie”, bo na mężczyzn postawił już dawno, cały świat.

Wybierasz męski świat, jeśli głosujesz na polityków, którzy za nic mają potrzeby obywatelek swojego kraju, którym zależy bardziej na utrzymaniu obecnego status quo, którzy, mówiąc krótko, lekceważą kobiety.

Wybierasz męski świat, jeśli godzisz się na bycie „tą głupszą” w związku, tą, która tylko „zarabia mniej”. Źródłem szczęścia jest przecież związek dwojga równych sobie partnerów, a nie związek z mężczyzną w ogóle. Ty to wiesz, dlaczego nie dążysz do tego w swoim życiu?

Wybierasz męski świat, jeśli pozwalasz, by to mężczyzna decydował za ciebie w sprawach, które dotyczą bezpośrednio ciebie, jeśli lekkomyślnie „oddajesz mu stery” do przejęcia kontroli nad twoim życiem.

Wybierasz męski świat, jeśli wychowujesz swoją córkę w poczuciu, że na miłość trzeba sobie zasłużyć i że wygląd zewnętrzny jest dla kobiety czymś priorytetowym, czymś co wyznacza jej wartość.

Wybierasz męski świat, jeśli uzależniasz swoje szczęście od obecności mężczyzny w twoim życiu, a nie potrafisz być szczęśliwa sama ze sobą.

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś, postaw na siebie, na kobiety. Wielkie zmiany zaczynają się od małych kroczków.


Zobacz także

the-eleventh-hour-758723_1920

Szukasz pracy? Analiza działań w 5 krokach

American dream, różowy flaming i torby w kratę. Czyli historia jednego sukcesu

American dream, różowy flaming i torby w kratę. Czyli historia jednego sukcesu

Przestań harować jak wół. 6 powodów, dla których nie warto

Przestań harować jak wół. 6 powodów, dla których nie warto