Związek

„Żyłem w uczuciowej nędzy”. Trzy smutne oznaki, że twoje małżeństwo jest martwe

Redakcja
Redakcja
18 czerwca 2022
małżeństwo
fot. saiva/iStock
 

Spotkałam dawno nie widzianego kolegę. Po kilku kieliszkach wina, język mu się nieco rozwiązał. Okazało się, że niedawno rozstał się z żoną. Po 16 latach małżeństwa. – Pamiętam dzień, w którym zamknąłem za sobą drzwi – powiedział. – Powiedziałem żonie, że nie chcę marnować z nią kolejnych lat życia, że czuję, że ona ciągnie mnie w dół. Wiem, okropne. Sam nie chciałbym czegoś takiego usłyszeć, ale miałem naprawdę dość, nie czułem wsparcia. Żyłem w uczuciowej nędzy – dodaje.

Wiesz – mówi Konrad – całe życie myślałem, że małżeństwo jest na zawsze. Tak było z moimi dziadkami, z moimi rodzicami, z wieloma parami w mojej rodzinie i bliskim otoczeniu. Rozwody znałem właściwie z Pudelka i może z historii jakichś koleżanek z pracy. Wierzyłem, że skoro przysięgam kochać, szanować, wspierać, to serio chcę to robić, że to naprawdę na wieczność.

Myślę sobie, czy mogłem przewidzieć, że to się nie uda? Może. Szybko okazało się, że nie możemy się dogadać. Nie rozmawialiśmy ze sobą. Za to seks był świetny, ale po latach wiem, że mógłby być lepszy, gdyby było w nim jakieś dobre uczucie. Ale tu po prostu nie było żadnego związku. Był już martwy. Ale czyż nie znamy wszyscy historii o zmartwychwstaniu. U nas też wydarzył się ten cud. Po czasie dłuższym niż trzy, ale jednak – uśmiecha się Konrad.

Oto trzy smutne oznaki, że twoje małżeństwo jest martwe

Może myliłem się, odchodząc… w sumie to jestem pewien, że nie powinienem, że trzeba było jeszcze zawalczyć. Ale wtedy to była najrozsądniejsza rzecz, jaką mogłem zrobić dla siebie. Innego rozwiązania nie widziałem. Nie było tak, że pewnego pięknego poranka wstałem i pomyślałem: dziś opuszczam rodzinę! Nie, to był proces, w którym i moja żona, i ja zabijaliśmy nasze małżeństwo.  Przemyślałem i przeanalizowałem wszystko. Nic innego nie miało sensu.

Po czym poznałem, że ono nie żyje?

1. Nie było między nami komunikacji

Wkurzała się na mnie, a ja na nią. Pretekstem było wszystko – głupie zdanie, nie ten ton, niezapłacony rachunek, dwója z matmy, przyniesiona przez któreś dziecko. Ukrywanie różnych rzeczy, niedomówienia. No wszystko, serio.

2. Spędzaliśmy więcej czasu z telefonami niż ze sobą

Poważnie. Jeśli pierwszą rzeczą, którą robisz po powrocie do domu, jest walnięcie się na kanapę, gwarantuję ci, że już za moment bliższą relację będziesz miał z iPhone’m niż z żoną. To wszystko zaczyna się niewinnie – od czytania newsów przy śniadaniu czy przerywania rozmowy, żeby odebrać połączenie. Zaczynają się od małych, jak używanie ich przy stole lub przerywanie rozmowy z nią, aby odebrać połączenie.

3. Twój współmałżonek nie jest już dla ciebie priorytetem

„Bo do tanga trzeba dwojga” śpiewała Budka Suflera. I tak, byłbym gotów wziąć na siebie całą odpowiedzialność za rozpad naszego związku, ale kurde wiem, że do tego trzeba było nas obojga. Jedno trzymało, drugie wbijało sztylet, a potem zmiana.

Małżeństwo z happy endem

Mieliśmy dużo szczęścia. Byłem pierwszym, który przyznał, że się mylił, a ona była gotowa zrobić wszystko, aby ponownie ożywić nasz związek. Zaczęło się od odnowienia naszej przyjaźni. Potem zaczęliśmy chodzić na randki. Ponownie stała się moim priorytetem w życiu. Otworzyłem jej drzwi, podsunąłem krzesło i dałem jej możliwość wyboru. Troszczyłem się o nią, a co ważniejsze, zachęcałem ją do gonienia za marzeniami, jakiekolwiek by one nie były.

Twoje małżeństwo lub związek może być w innym stanie. Możesz tak jak my być już nawet po rozstaniu. Widzisz, byłem okropnym mężem. Mieliśmy okropne małżeństwo. Zdałem sobie z tego sprawę i podjąłem drastyczne środki, aby to zmienić. W końcu okazało się, że było warto.

Chociaż nie mogę zagwarantować ci sukcesu w twoim małżeństwie, mogę ci powiedzieć, że jeśli dasz z siebie wszystko, nie odejdziesz z poczuciem winy. Nie pozwól, aby poczucie winy i gorycz przeszkodziły ci iść naprzód. Jeśli jest szansa na pojednanie, idź za tą szansą. Jeśli oboje chcecie, aby to trwało to wiecznie, możecie sprawić, że tak właśnie będzie.


Związek

6 związkowych zachowań, które nazywamy błędami, a które wcale nimi nie są!

Redakcja
Redakcja
18 czerwca 2022
błędy w związku
fot. courtneyk/iStock
 

Nie ma związków idealnych. Każdy z nas popełnia błędy, ale też każdy z nas może je naprawić. No właśnie… naprawić. W czasach, w których mamy tendencje do szybkich zakupów, co trzy miesiące buszujemy po sklepach w poszukiwaniu „nowych kolekcji”, podobne zachowania przenosimy na życie. I zamiast naprawiać, wyrzucamy. Zamiast walczyć o związek, kończymy go i szukamy nowej miłości. Zamiast rozmawiać, zamykamy się w sobie. Owszem powody bywają poważne, ale jest też mnóstwo błahych, jak te poniżej. 

Niewinny flirt

Drobna wymiana zdań z kasjerem w supermarkecie albo dwuznaczny żart w stronę kolegi z pracy nie oznacza jeszcze, że zdradzamy partnera i jesteśmy niewierne! Bywa tak, że relacja z niektórymi osobami to jeden wielki flirt, który nigdy nie przekształca się coś większego – po prostu ktoś ma taki styl, a my gramy na jego zasadach. Lubimy czuć się adorowane, lubimy słowne gierki i flirt bez konsekwencji – jeśli znamy granice, dla związku nie ma w tym żadnego zagrożenia.

Białe kłamstwa

Wiadomo, kłamstwo jest złe, oszukiwać nie można, ale… jeśli czasem powiemy, że tak, świetny film wybrał i wcale się nie nudziłyśmy w kinie, pochwalimy kolację, która dla nas przygotował, choć do najsmaczniejszych nie należała albo zachwycimy się bransoletką, która nie do końca będzie w naszym guście, to czy świat się zawali? Czy związek będzie przez to słabszy? A może wręcz przeciwnie – doceniony i pochwalony facet poczuje się silniejszy i bardziej pewny siebie, a jego uczucie do nas się wzmocni?

Własne sprawy i sekrety

Bycie w związku nie oznacza, że nie możesz zachować pewnych spraw tylko dla siebie i musisz partnerowi spowiadać się niczym księdzu w konfesjonale. Każdy z nas potrzebuje swojej własnej strefy z napisem „top secret”, obszaru, w którym chowa swoje tajemnice i sprawy, o których nie wie nikt (nawet twoja najlepsza przyjaciółka). Jeśli nikomu nie wyrządzasz tym krzywdy i nie naruszasz zaufania wobec swojego mężczyzny, to wszystko jest w porządku.

fot. Yulia Raneva/iStock

Zapomnienie o ważnej okazji

Rocznica, miesięcznica, imieniny – zdarza się, że jakaś specjalna data wyleci nam z głowy, że w biegu i w natłoku obowiązków pamięć spłata nam figla. Jeśli zdarza się to sporadycznie, to lepiej nie doszukiwać się tutaj złych intencji w partnerze i zamiast mieć pretensje, podejść do niego z większą życzliwością – pewnie i tak jest mu wystarczająco głupio, że zapomniał.

Delikatna zazdrość

Ładna koleżanka, nowa współpracownica, była dziewczyna, która odezwała się na Facebooku – kto nie poczuł choć odrobiny zazdrości niech pierwszy rzuci kamieniem! Nic na to nie poradzimy, wszak zależy nam na tej drugiej osobie, a jak mówi znane przysłowie – nie ma miłości bez zazdrości! Byle ta druga nie pojawiała się zbyt często i nie robiła z nas kobiet w typie Glenn Close z „Fatalnego zauroczenia”.

Chwilowa antypatia

To, że jesteście w związku i że się kochacie, nie oznacza, że od czasu do czasu nie zdarzy się wam chwilowa antypatia! Możesz wciąż kochać swojego faceta, ale jeśli zachowa się jak palant lub zrobi coś głupiego, masz prawo znielubić go na chwilę – w końcu emocje mają tutaj bardzo dużo do powiedzenia (często nawet więcej niż byśmy chciały). Najważniejsze, by ta antypatia znikała tak szybko, jak się pojawiła.



Zobacz także

10 rzeczy, które warto wiedzieć o teorii przywiązania. Zobacz, jaki związek tworzysz i co jest tego przyczyną

3 rzeczy, których nigdy nie powinnaś mówić swojemu facetowi, jeśli nie chcesz go stracić na zawsze

Kochaj siebie samego jak bliźniego swego