Związek

„Romansująca mężatka jest gorsza niż niejeden facet”. Wyznanie wkurzonego kochanka

Listy do redakcji
Listy do redakcji
6 czerwca 2016
Fot. iStock / Yuri_Arcurs
 

I nie, jeśli myślicie, że to będzie tekst o zimnym facecie, który wykorzystuje biedne, zakompleksione i nieszczęśliwe mężatki to się mylicie. Wkurzył mnie tekst, który niedawno ukazał się na waszym portalu „Dlaczego mężczyźni wolą romansować z mężatkami”. Autorka tekstu, a raczej jej bohaterowie pokazują tylko jedną stronę medalu. Oto dwójka ich, ona w związku. On być może też. Ale spotykają się i iskrzy. Flirtują ze sobą, uwodzą się, w końcu idą do łóżka. Na początku łączy ich tylko seks, potem coś więcej, facet bierze nogi za pas i sru, do widzenia. Bo on chciał tylko niezobowiązującej relacji. A jak już ona pojawia się z walizkami, on kupuje bilet lotniczy na drugą półkulę, bo przecież chciał tylko niezobowiązującej znajomości.

Widzimy faceta, tępego gościa myślącego penisem. Ma tylko jeden cel: uwieść, wykorzystać, porzucić. Być może zdarzają się tacy goście, ale jest też cała plejada kobiet, które postępują tak samo. Mężatek. Miłych, zorganizowanych pań domu, które tylko czekają aż czmychną na bok. Ale przecież ona jest nieszczęśliwa, ma prawo. Przecież mąż w domu nie jest czuły, nie dba o nią. Ona go nie zostawi, bo dzieci, wspólny kredyt. Rzygać się chce od tych tekstów.

Gdy my, faceci mówimy takie frazesy,  macie nas za skurwy…, drani…

Nie zostawiacie na nas suchej nitki. My jesteśmy świniami jeśli zdecydujemy się na skok w bok, nie ma dla nas usprawiedliwienia. Jak już to zrobiliśmy, musimy mieć odwagę odejść, ponieść konsekwencję. Was to nie obowiązuje. Wy wracacie na łono rodziny i wijecie sobie dalej gniazdko u boku nieświadomego niczego mężusia. Przy okazji jesteście wciąż cudownymi mamami. Nie zapominacie o śniadaniu dla dzieci, lekcjach i innych obowiązkach.

Tak, jestem wkurzony. A to dlatego, że kobiety też są wstrętne. Do tego mają urodę i wdzięk, mogą więc uwodzić do woli dwóch facetów (męża i kochanka), prowadzić podwójne życie. Jeden to pewność, drugi to ekscytacja, a że ona wciąż jest małą dziewczynką to lubi czuć jedno i drugie. Po co ponosić odpowiedzialność?

Taka była kobieta, w której się zakochałem. Czteroletnia córka, ona w kryzysie – tak przynajmniej twierdziła. Bajki o tym, że mąż jest tylko przyjacielem, od dawna ze sobą nie śpi, ona czuje tylko przywiązanie. No i jest ojcem jej dziecka. To wszystko sprawia, że kocha go jak kumpla. W środku jest martwa, nieszczęśliwa, nie wie co robić.

Poznaliśmy się w pracy, robiliśmy wspólne projekty. Gadaliśmy godzinami. To ona pocałowała mnie pierwsza, ona poszła ze mną do łóżka. Nie, nie jestem gnojkiem czy istotą bezwolną. Chciałem tego. Rozumiałem, że zachowuję się jak chuj… wobec tamtego gościa, z drugiej strony, przynajmniej na początku, mówiłem sobie– to jest jej wybór, ona jest dorosła.

Mieliśmy świetny seks…

Rzeczywiście, w mężatce łatwiej się zakochać, bo w jakimś sensie jest niedostępna, nie osaczająca. Nie popełnia wielu błędów, które popełniają dziewczyny singielki. Wiem, że to bardzo oceniające, ale tak jest. Ale, gdy już się zakochujesz– pozamiatane. Ja z „moją”mężatką przeżyłem gorące pół roku. Ukradziony seks na stacjach benzynowych, w firmowej toalecie, u mnie w  mieszkaniu, setki wiadomości, rozmów.

Z mojej perspektywy wyglądało to tak. Jestem wolny, samotny, poznałem kobietę. Kobietę stworzoną dla mnie, z którą chciałem być. Ona jest zajęta, właściwie uwikłana, bo przecież nie kocha tamtego gościa. Po pół roku padło pierwsze: wyprowadzę się, odejdę. Nie oczekiwałem tego od niej, wiedziałem, że ma córkę. Ale przywiązałem się do tych słów. Sam mam dziecko, wyobrażałem sobie wspólne, patchwrokowe życie. Dokładnie to samo przecież robią kobiety.  „Jeszcze potrzebuję czasu”, „Jeszcze” odwlekała termin wyprowadzki. Wszystko rozumiałem. Mijały kolejne miesiące, byłem coraz bardziej zakochany i coraz bardziej nieszczęśliwy.

Zaczęło się obsesyjne myślenie. Co ona robi, kiedy nie jest ze mną? Czy na pewno z nim nie sypia? Dlaczego jedzie z nim na święta? Dlaczego nie załatwia tej sprawy. Stawałem się coraz bardziej nieznośny, męczący. Zakochanie mieszało się ze złością. Ona jest ze mną tylko dla seksu, jestem rozrywką w jej poukładanym życiu. Nie chciałem pełnić tej roli. Chciałem z nią żyć, nawet jeśli nie mieszkać, bo to byłoby dla nich (jej i jej córki) na początku za trudne.

Po dwóch latach szarpania zdecydowałem się odejść. Romans mi nie odpowiada, chcę czegoś więcej. Płakała, przepraszała, mówiła, że nie potrafi odejść od męża, bo sama jest z rozbitego domu, zawsze chciała mieć rodzinę. Mówiła, że mnie kocha i żebym jeszcze był cierpliwy. Kiedyś w końcu się odważy. Nie chciałem być już cierpliwy, czułem się wrakiem człowieka. Zmęczonym, zestresowanym, kochającym obsesyjnie. Rozsądek wygrał. Odszedłem, ona nie spełniła żadnej ze swoich obietnic. Została z mężem. Na Facebooku widzę ich wspólne zdjęcia. Oznaczają się nad jeziorem, morzem, na pikniku z dzieckiem. Od znajomych wiem, że jest w drugiej ciąży. Od znajomych dowiedziałem się, że prowadziła z nim normalne życie, on nie miał pojęcia, że mają jakiś kryzys. Mi mówiła, że codziennie z nim rozmawia o tej sytuacji, śpią w dwóch różnych pokojach, on zaakceptował, że są jak rodzeństwo.

Czego mnie to nauczyło?

Nigdy nie pakuj się w związek dwojga ludzi. Niezależnie czy jesteś kobietą, czy mężczyzną. Jeśli ktoś ci mówi, że jest nieszczęśliwy, odpowiadaj: zamknij najpierw tamten etap. Nie pakuj się w seks, a jeśli się pakujesz – to wiedz, że to się raczej dobrze nie skończy, ktoś zostanie skrzywdzony.

Nie kupuj głodnych kawałków. Są ludzie, którzy chcą mieć wszystko. Rodzinę i zabawę. Nie graj w tę grę jeśli nie jesteś w stanie zapłacić za to ceny. Zresztą po co w nią grać? Nie szkoda życia.

Tak, wciąż jeszcze ją kocham. Jednocześnie czuję ulgę, że już nie czekam, że ona nie pojawia się i znika za chwilę. Daje i odbiera. Jestem wolny. Co z nią? Nie wiem. Staram się nad tym nie zastanawiać.

Ale to bzdura, ze to zawsze my, faceci jesteśmy podli. Wy też bywacie podłe. Albo zagubione. Zresztą jakie to ma znaczenie, gdy efekt jest ten sam?

Romanse biorą się z braku odwagi wzięcia odpowiedzialności za swoje życie. Nie musimy być z kimś do końca życia, ale powinniśmy chyba umieć wybierać, a nie pogrywać innymi ludźmi. I, oczywiście, że czuję się winny…


Związek

Zapraszamy cię na 3. edycję cieszącą się ogromną popularnością. Konferencję dla Kobiet „Dobrze mi”… latem

Redakcja
Redakcja
7 czerwca 2016
Fot. Materiały prasowe
 

Jeśli masz:

– kłopoty ze zdrowiem

– brakuje Ci sił i energii do działania i nie wiesz, jak je odzyskać

– przytłaczają Cię problemy i emocje

– nadal cierpisz z powodu przeszłych wydarzeń

– borykasz się z problemami finansowymi

– nie wiesz, co zrobić, aby pieniądze nie przeciekały Ci przez palce…

Jeśli chcesz:

– wyciszyć się

– poprawić swoje samopoczucie i mieć więcej energii

– mieć większy wpływ na swoje życie

– żyć bardziej świadomie w zdrowiu, spełnieniu, dostatku

– zadbać o swoją finansową przyszłość…

… przeżyć to lato w pełni świadomie i wykorzystać je dla poprawy swojego dobrostanu

przyjdź na 3. Konferencję dla Kobiet „Dobrze mi” 21 czerwca w Warszawie.

W trakcie spotkania:

– przyjrzysz się swojej wewnętrznej przestrzeni

– zobaczysz na czym polega umiejętność uważnej obserwacji pojawiających się myśli i emocji

– zauważysz co przybliża Cię do bycia w pełni sobą

– zobaczysz jak empatia i uważność mogą być pomocne w osiąganiu Twoich celów

– dowiesz się czy i jak pamięć komórkowa ma wpływ na Twoje dzisiejsze problemy

– otrzymasz wiedzę, jak zadbać o siebie finansowo i narzędzia do tego.

Nasza konferencja to pierwszy w Polsce projekt biorący na tapet to, po co żyjemy – czyli szczęście, dobre samopoczucie i spełnienie w życiu. Sukces połączony z harmonią. Jest to inspirujące, interaktywne wydarzenie dla kobiet, które chcą podnieść jakość swojego życia, zadbać o ciało i ducha, poczuć w sobie moc do działania, przełamać stereotypy. Unikalne połączenie wiedzy, motywacji i inspiracji przekazywanej przez najwyższej klasy coachów, specjalistów od samorozwoju, związków, autorów książek, ludzi sukcesu.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

****

Agenda:

18.00 – Start

Wykład  – „Poczuj siebie tu i teraz” – Agnieszka Szczepaniak

Wykład – „Jakie historie opowiada Twoje ciało? – o podróżach w głąb siebie” – Małgorzata Bęben

Wykład – „Kobieta i pieniądze” – Dominika Nawrocka

Loteria upominkowa

21.00 – Zakończenie

****

PRELEGENCI:

AGNIESZKA SZCZEPANIAK – Zen Coach, terapeuta TSR, praktyk Soul Body Fusion, twórca terazcoach.pl. Z wykształcenia politolog. Ukończyła również Zarządzanie na Uniwersytecie Warszawskim w kierunku Rozwój Potencjału Społecznego Firmy oraz studia podyplomowe z zakresu Rozwoju Kompetencji Pracowników na Akademii Leona Koźmińskiego.

Obecnie w trakcie II stopnia certyfikacji Zen Coach (Tine Vindeløv, Kåre Landfald) oraz pogłębiającej praktyki łączenia coachingu z pracą z ciałem „Świadomość ciała w zen coachingu” (Hanne Pedersen).   Przygotowuje się do uzyskania II stopnia terapii TSR oraz ciągle eksploruje praktyki 5Rytmów.

MAŁGORZATA BĘBEN – trener emocji. Jako pierwsza i jedyna osoba w Polsce jest Certyfikowaną Trenerką Metody The Journey (Podróż) wg Brandon Bays, która służy docieraniu do emocji zablokowanych w pamięci komórkowej ciała, w celu poprawy zdrowia i komfortu bycia. Pasjonuje ją Totalna Biologia, która ułatwia zrozumienie przyczyn naszych chorób i zachowań od strony biologii i natury.

Trener rozwoju osobistego, ukończyła Szkołę Treningu i Warsztatu Psychologicznego INTRA. Od ponad 10 lat interesuje się rozwojem osobistym. Uwielbia pracować z kobietami – oferując Podróże w głąb siebie, pomaga w radzeniu sobie ze stresem, odzyskiwaniu zdrowia, poprawie relacji ze sobą i z innymi oraz w sięganiu po marzenia.

Wcześniej przez 17 lat zajmowała się komunikacją „komórek” i usług mobilnych u operatora komórkowego. Uważa, że nic w życiu nie dzieje się przypadkowo a jej osobista podróż przez życie jest tego doskonałym przykładem.

Absolwentka podyplomowych studiów Executive MBA w Akademii Leona Koźmińskiego.

Uwielbia podróże, nie tylko te w głąb siebie.

DOMINIKA NAWROCKA – mama dwójki dzieci, żona, przedsiębiorca. Na koncie sporo doświadczeń związanych z pieniędzmi. Od kilku lat stale uczy się, jak nimi skutecznie zarządzać i jak je efektywnie pomnażać. Wiedzę nieprzerwanie czerpie z książek, szkoleń i własnych doświadczeń. Ma ukończone studia doktoranckie z ekonomii w Szkole Głównej Handlowej.

Autorka książki „Kobieta i Pieniądze. 7 kroków edukacji finansowej dla kobiet”. To wyjątkowa publikacja na temat finansów osobistych skierowana do kobiet dostępna na www.kobietaipieniadze.pl także w wersji elektronicznej (ebook i audiobook).

****

KIEDY: 21 czerwca – wtorek

GODZINY: 18.00 – 21.00

GDZIE: Golden Floor Sky – Millenium Plaza

Al. Jerozolimskie 123 A (przy Placu Zawiszy) Warszawa

Piętro 26 sala nr A

Do 15 czerwca do 23:59 trwa przedsprzedaż, bilety w cenie 49 zł, później cena rośnie do 79 zł.

REZERWACJA MIEJSC: http://www.dobrzemi.com.pl/

Przyjdź, skorzystaj i dowiedz się, jak może być Ci w życiu dobrze!


Związek

Miłość ci wszystko wybaczy… Nie wszystko i nie zawsze

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
6 czerwca 2016
Fot. iStock / oleg66

Miłość prawdziwa pokona największe trudności. Miłość prawdziwa poświęci się i nadprzyrodzonymi mocami pomoże ci przezwyciężyć twoje słabości, słabości twojego partnera i przeciwności losu. Zbyt często wierzymy w to, że jeśli tylko jest miłość, nic inne już nam niepotrzebne. Zbyt naiwnie mylimy miłość z uzależnieniem od drugiej osoby. Miłość ci wszystko wybaczy. Nie wszystko i nie zawsze.

Zdrada

Potrafimy ją wybaczyć, gdy bardzo i szczerze kochamy. Choć gdy kochamy mniej, albo nie kochamy wcale wybaczamy szybciej. Bo zdrada boli tym bardziej, im bardziej nam zależy. Ile razy można ją wybaczyć, ile razy dawać szansę partnerowi, który się nie zmieni? Podobno każdy zasługuje na drugą szansę. W sidłach miłości dajemy przecież i drugą i trzecią… Czy to jeszcze miłość, czy już zamiłowanie do cierpienia i uzależnienie od tego rytmu: zdrada – przeprosiny – sielanka- zdrada- przeprosiny – sielanka…

Więc wybacz, dla swojego spokoju i jako inwestycję na przyszłość. Ale twoją własną, już nie waszą wspólną.

Przemoc

Uderzył „tylko raz”. Właściwie nie uderzył nawet, tylko popchnął na ścianę. Normalnie nie jest agresywna, tylko jak się zdenerwuje. On wcale nie chciał. Ona po prostu ma problem. Kochając wynajdujemy tysiące powodów, by zostać jeszcze, choć chwilę z nim/z nią. Usprawiedliwiamy przemoc, czy to słowną czy fizyczną, nie nazywamy jej nawet po imieniu.? Gdzie są granice tego uczucia, które sprawia, że potrafimy się tak upodlić, tak bardzo zniszczyć? Czy to jeszcze miłość, czy już uzależnienie ofiary od kata?

Uzależnienie

To przecież nie jego/jej wina. To choroba, to nałóg, z którym przegrywa. Tu nie ma co wybaczać, tu trzeba wspierać, pomóc. Nie wolno zostawić ukochanej osoby w potrzebie, kiedy sobie nie radzi. Miłość to przecież bycie razem w zdrowiu i w chorobie. Tak, owszem, ale do momentu kiedy ta choroba zaczyna niszczyć także ciebie. Kiedy twoje własne, osobiste życie, to, które ciągle jeszcze do ciebie należy, rozpada się na kawałeczki. Kiedy zawalasz w pracy, bo nie śpisz, tylko czuwasz, przeszukujesz, wylewasz alkohol (swoją drogą, chyba dobrze wiesz, że to na nic), kontrolujesz. Kiedy zaczynasz być współuzależniona, miłość własna musi wziąć górę nad miłością do partnera. Inaczej pójdziesz na dno szybciej niż on, spalisz się.

Egoizm

Miłość nie jest dla egoistów. Wiesz o tym, a jednak ciągle liczysz na to, że on ci ją okaże. Albo, że twojej miłości starczy za was dwoje. Albo, że pod wpływem twojej on się zmieni, zrozumie, że nie wolno tak postępować, że cię rani, a ty przecież jesteś taką wspaniałą osobą…

Zrozum, on nie potrafi kochać tak, by postawić drugą osobę w centrum swojego świata i powiedzieć: „To ty jesteś ta najważniejsza”. Wybaczasz, godzisz się na takie życie, wiedząc, że zawsze będziesz na drugim planie, byle tylko być z nim. A w głębi duszy ciągle karmisz się nadzieją na zmiany, wielkie „bum” i jakiś namacalny dowód jego miłości. To nie jest dobre uczucie. To uczucie niszczące, wypalające cię od środka.

Brak szacunku

Dla ciebie, waszych dzieci i twoich bliskich. Związki mają swoje historie, swoją dynamikę i swoje lepsze i gorsze momenty. Kiedy jednak podczas waszych kłótni twój partner przekracza wszelkie granice i notorycznie obraża ciebie, twoich rodziców czy rodzeństwo – nie wybaczaj „dla dobra” i w imię miłości. Upewnij się, czy to na pewno miłość…

Jeśli mimo tego, że pozornie masz swój wymarzony związek, czujesz, że twoje marzenia, cele i osiągnięcia są bagatelizowane i spychane na margines jako coś niegodnego uwagi, nie rezygnuj z siebie dla miłości. Może nazwałaś tę relacje między wami zbyt wielkim słowem?

Kiedy twoje dziecko z pierwszego związku jest przez twojego obecnego partnera czy partnerkę traktowane z nienawiścią, nie tłumacz sobie, że jej/jemu jest przecież trudno. Kiedy wchodziliście w ten związek, nie ukrywaliście przed sobą swojej przeszłości.

Miłość nie może być ciągłym poświęceniem, ani ciągłym czekaniem na coś, co jak dobrze wiesz, nigdy nie nastąpi. Miłość nie może wszystkiego wybaczyć. Wybaczyć możesz ty, jeśli wybaczenie potrzebne ci by pójść dalej z czystym, choć jeszcze nieco ciężkim sercem. Nie bądź nieszczęśliwy w miłości, kochaj szczęśliwie.


Zobacz także

Jak zirytować faceta w czasie seksu? Łatwiej, niż się wydaje. Wszystkie to robimy… [18+]

Dlaczego zawsze przyciągasz do siebie nieodpowiednich facetów?

Portret faceta doskonałego… A może taki sam albo podobny od dawna zasypia obok nas?