Związek

List do przyjaciółki, która właśnie rozstała się z mężem

Listy do redakcji
Listy do redakcji
24 stycznia 2019
Fot. iStock/MartinPrescott
 

Kochana,

widzę, jak ci ciężko. Jak jednego dnia siedzisz przytłoczona i zrozpaczona tym, co się stało, a kolejnego próbujesz robić dobrą minę i próbować wstać z kolan i iść do przodu

Tak wiele bym chciała ci powiedzieć, choć wiem, że słowa nie ukoją twojego bólu, że odbiją się jeszcze echem od ściany, dotrą za kilka tygodni, może miesięcy. Dlatego piszę, bo wierzę w pisane słowo, w jego moc, w możliwość sięgnięcia do niego w każdej chwili, w każdym trudnym momencie.

Chciałam ci powiedzieć, że cię rozumiem, że jestem blisko, że ta podróż, jaką musisz przejść, będzie bolesna, nie zaprzeczam temu. Niezliczoną ilość razy zapewne obudzisz się, poczujesz słońce na swojej twarzy i z radością pomyślisz, co przyniesie ci dzień. Ale na pewno zdarzą się też dni dni, w których nie będziesz miała siły wstać z łóżka, otworzyć oczu, kiedy każdy krok w dzień wypełniony będzie bólem twojego serca. Ze wszystkich sił będziesz udawać, że wszystko jest okej, że jest idealnie.

Chciałam ci powiedzieć, że masz czas, że nie musisz robić siedmiomilowego kroku. Nie spiesz się, jeśli potrzebujesz tygodni na przeżycie straty tak ważnej rzeczy, jaką jest miłość, w porządku. Nie patrz na to, co pomyślą inni. Nie wypieraj bólu i cierpienia, nie udawaj, że go nie ma. Zaakceptuj go. Obejmij. Przytul.

Nie mówię, że powinnaś ciągle płakać ani, że twój dzień powinien kręcić się na nieustannym rozmyślaniu o tym, co się stało. Po prostu łatwiej jest zaakceptować to, przez co przechodzisz, niż bagatelizować swój ból, który w końcu i tak by w ciebie uderzył i to ze zdwojoną siłą.

Chcę ci przypomnieć, że to nie była twoja wina. Nigdy nie była. Nigdy nie obwiniaj się za swoje błędy. Wszystko, co zrobił, było jego wyborem. Podjął tę decyzję – nie dlatego, że byłaś niewystarczająca, ale dlatego, że nie chciał zmierzyć się z odpowiedzialnością, że postanowił dość szybko pójść na łatwiznę, zamiast o was zawalczyć.

Dałaś mu wszystko, co mogłaś zaoferować. Zrobiłaś wszystko, aby wasz związek zadziałał. Byłaś gotowa walczyć o niego, choć chwilami cały świat miałaś przeciwko sobie, inni mówili, żebyś odpuściła, że nie warto. Ale ty dawałaś mu szansę, kolejną i kolejną. Byłaś, kiedy potrzebował pocieszenia, wsparcia, choć on nie dawał ci nic w zamian. Ale dziś musisz iść do przodu. Jasne, raz na jakiś czas warto spojrzeć w przeszłość, ale nie zgub się w niej, nie zgub drogi, którą powinnaś zmierzać tylko dlatego, że się za nim będziesz oglądać.

Nie krytykuj siebie za to, że go kochasz, bo kiedyś był dobrym facetem. On też cię kochał. Macie wiele wspólnych dobrych wspomnień. Razem się śmialiście, żartowaliście, wzruszaliście. Były rzeczy, którymi cię rozczulał, zachwycał. To wszystko było prawdziwe, to była miłość. Żaden związek nie jest doskonały, ale też każdy na swój własny sposób wystarczająco doskonały bywa.

Był miłością twojego życia. Odchodząc odebrał ci plany, marzenia, cele. Pozostała dziura, pustka, której dzisiaj – wydaje ci się, niczym nie jesteś w stanie wypełnić. Ale chciałabym, byś uwierzyła, że kiedyś przyjdzie taki czas, gdy wrócisz do siebie, gdy z sentymentem będziesz wspominać, to, co między wami było, bo nauczysz się wyciągać z tej bolesnej i trudnej lekcji wnioski. I jasne, chciałabym, żeby to się nigdy tobie nie przytrafiło, żeby on nigdy nie stanął na twojej drodze. Ale widziałam jak przy nim wzrastasz, jak dojrzewasz, jak się zmieniasz. To dziś jest twoją siłą, to po nim zostało i to w sobie pielęgnuj. Bądź w końcu ważna dla siebie tak bardzo, jak jesteś ważna dla mnie. Kocham cię, przytulam i jestem – na dobre i na gorsze.


Związek

Albo chcesz mnie w swoim życiu albo po prostu z niego zniknij. Nie ma nic „pomiędzy”

Redakcja
Redakcja
24 stycznia 2019
Fot. iStock/YakobchukOlena
 

Mam dość tych dziecinnych i niedojrzałych podchodów. Nie interesuje mnie manipulowanie uczuciami. Mam już dość ludzi działających dwulicowo; ludzi zawsze mających ukryte motywy. Chciałabym, żeby wszyscy jasno wiedzieli, czego chcą i co czują. Nie decydowali się na związki tylko po to, by nie żyć w pojedynkę. Tylko do czasu, aż znajdą „coś lepszego”.

Nie toleruję półśrodków w miłości. Kiedy kocham, naprawdę daję z siebie wszystko. Zawsze dążę do bezwarunkowej miłości. Nie lubię „bylekajości”. Nie umiem być pocieszycielką dla kogoś, komu związek nie wyszedł i kto traktuje relacje ze mną jak leczenie miłosnego dramatu.

Dla mnie jest to dość proste. Albo chcesz mnie w swoim życiu, więc zrobisz wszystko, co w twojej mocy, aby mnie tam zatrzymać, albo po prostu zniknij. To wcale nie jest takie skomplikowane. Nie chcę być chwilową rozrywką. Nie jestem czymś zastępczym.

Dla mnie miłość zawsze będzie najświętszą i piękniejszą rzeczą na całym świecie. To bardzo głębokie doświadczenie, dzięki któremu możesz dzielić życie z drugim człowiekiem. Nie jestem zainteresowana zakochiwaniem się w kimś, kto nie potraktuje tego poważnie. Nie interesuje mnie ktoś, kto zadowoli się połowicznymi wysiłkami i półśrodkami. Nie interesuje mnie „może”, „zobaczymy”.

Zwodzenie kogoś miesiącami, zatrzymywanie go przy sobie „na wszelki wypadek” to nie jest miłość. Kiedy kochasz – wiesz co czujesz. Możesz być w trudnej sytuacji, w innym związku i nie umiesz odejść. Ale jeśli kochasz – wiesz co czujesz. W końcu podejmiesz decyzję. Nikt nie chce trwać w relacji bez uczuć. A jednak zdarza się, że oszukujemy samych siebie i nie odchodzimy myśląc, że te iluzje są ważne, a nasze powody szlachetne.

Powiesz: „to nie takie proste”. Mylisz się. Dobre miłości są proste. Więc tylko takie wybieraj. W miłości nie ma miejsca na odgadywanie, żebranie o uczucia, na niepewność. Więc kochaj mnie. Kochaj mnie całym swoim sercem. Kochaj mnie całą swoją mocą. Kochaj mnie ze wszystkim, co masz. Lub w ogóle mnie nie kochaj. I zostaw mnie. Nie jestem radykalna. Jestem tylko zmęczona. Umiem być sama, sama potrafię być szczęśliwa. Nie dążę do związku za wszelką cenę. Nie ma dla mnie nic „pomiędzy”.  Nie potrzebuję przyjaciela do łóżka, choć mam kilka znajomych, które tak właśnie żyją. Nie są szczęśliwe.

Więc jeśli nie jesteś pewien, jeśli się wahasz – zostaw mnie. Nic z tego nie będzie.


Na podstawie: relrules.com


Związek

Zima lubi dzieci najbardziej na świecie. Rodzicu – warto się z nią zaprzyjaźnić

Redakcja
Redakcja
24 stycznia 2019
Fot. iStock/Kontrec

Brrr. Mróz, śnieg, zimą najczęściej marzymy o tym, żeby uciec gdzieś, gdzie cały czas jest ciepło, gdzie można wygrzewać się w stroju na plaży i nie myśleć, ile warstw ubrań na siebie założyć.

Śmieję się, że postrzeganie świata zmienia się wraz z wiekiem, bo przecież jako dzieci kochaliśmy zimę, a ona kochała nas. Jak tylko spadnie śnieg moje dzieci łapią sanki, lecą na górkę. Czekają z niecierpliwością na otwarcie lodowiska, a jak tylko trafia się okazja na wyjazd na narty – skaczą z radości pod sam sufit. Tak – zima lubi dzieci, a dzieci odwdzięczają się jej tą samą miłością. A my dorośli? Albo przypomnimy sobie ten stan fascynacji zimą i damy się ponieść jak dzieci zimowo – zabawowej aurze, albo będziemy przez kilka miesięcy chodzić z nosem na kwintę. Którą wersję wybieracie? Zdecydowanie polecam tę pierwszą.

Ale wiadomo – zima, to nie tylko zabawa, to także rodzicielskie dylematy – czy moje dziecko nie będzie chore, czy nie jest za cienko/za grubo ubrane, czy się nie przegrzeje, czy nie zmarznie. Chyba z powodu tych wątpliwości i tysiąca pytań, marzymy, by zima jak najszybciej odeszła w zapomnienie. Tyle tylko, że tak wcale nie nie musi być. Wystarczy, że zaczniecie przestrzegać kilku zasad, a kto wie – może pokochacie zimę tak samo, jak wasze dzieci?

Ważna dieta

Boimy się o przeziębienia, katar, kaszel, a tak naprawdę, to przecież nie od aury zależy odporność naszego dziecka, o którą my – rodzice, powinniśmy dbać każdego dnia. Jak to robić najlepiej? Zwróćcie uwagę na to, co je wasze dziecko. Jak podaje lekarz Tadeusz Oleszczuk, odporność przede wszystkim osłabia tak zwane śmieciowe jedzenie i słodycze. Nie zawierają one żadnych witamin i minerałów, a jeszcze w organizmie dziecka je wypłukują. – Dlatego, żeby dbać o odporność dziecka, należy najzwyczajniej unikać tego, co nie dodaje mu zdrowia, a je osłabia i pogarsza – mówi Tadeusz Oleszczuk dodając, że nabiał może być także pułapką dla odporności naszych dzieci. – Niestety, wiele jogurtów zawiera sporo cukru, o napojach gazowanych nawet nie wspomnę.

Lekarz podaje, żeby zadbać o obecność warzyw w diecie naszego dziecka. – Oczywiście najlepsze są te kupione na sprawdzonym targu. Pamiętajmy, że zdrowa jest cebula, czosnek, pomidor, papryka. Starajmy się je przemycać jak najczęściej. Poza tym dzieci lubią buraczki, w których można przemycić kilka ząbków czosnku. Jak podaje Akademia 5.10.15. na swoim blogu dla rodziców: do domowych metod walki z przeziębieniem  należą przede wszystkim miód, czosnek i cebula, warzywa krzyżowe takie jak  kalafior, jarmuż,  kapusta, rzodkiewka, rzepa, a także kilka ziół i przypraw.

Świeże powietrze

Oprócz diety ważny jest ruch. I to nie ten w domu, kiedy dziecko biega między pokojami, ale właśnie na świeżym, często mroźnym powietrzu. Ktoś spyta – właściwie dlaczego? Otóż przebywanie na mrozie usprawnia w naszych dzieciach mechanizm termoregulacji, który sprawia, że coraz lepiej będzie dopasowywać się do różnych warunków pogodowych. Ma to oczywiście olbrzymie znaczenie zwłaszcza zimą, gdy łatwiej o przeziębienie. Pamiętajmy, że im więcej jesteśmy z dziećmi na dworze, tym mniejsze ryzyko zachorowania. To nie muszą być od razu trzy godziny, ale wyjdźmy raz na pół godziny, raz na godzinę – nawet kilka razy dziennie.

Nie ma nudy

Tylko co robić na dworze jak zimno i ciężko z placu zabaw skorzystać? Przypomnijcie sobie, co wy robiliście robić jako dzieci? Czasami wystarczyła zamarznięta kałuża, żeby się po niej poślizgać, a później sprawdzić wytrzymałość lodu, prawda? Jeśli spadnie śnieg – można iść na sanki, znaleźć fajną górkę, z której można pozjeżdżać. A może wybrać się na lodowisko? W końcu na naukę jeżdżenia na łyżwach nigdy nie jest ani za późno, ani za wcześnie. Myślę, że mało które dziecko chciałoby sobie po prostu zimą pospacerować. Chcecie wyjść na dwór? Zaplanujecie ten czas, by dla każdego z was był atrakcyjny.

Nie przegrzewać

Wiemy, co dziecko powinno jeść, co można robić na dworze, a i tak najbardziej drażliwym tematem zostaje – w co dziecko ubrać. Z wyjaśnieniami spieszy nasz ekspert Tadeusz Oleszczuk: – Hartować to znaczy, nie przegrzewać, ubierać na cebulkę, a jeśli dziecko jest bardzo aktywne, zrezygnować z dodatkowego swetra. Warto pomyśleć o bieliźnie narciarskiej, która odparowuje wilgoć, dzięki czemu dziecko nie marznie.

Dobra kurtka, spodnie śniegowce, czapka i wybiegajcie na spotkanie z zimą. Szykujecie się na ferie, zimowe wyjazdy, a może planujecie aktywnie spędzić czas w waszym mieście? Zajrzyjcie koniecznie do zimowej kolekcji 5.10.15. Tam znajdziecie wszystko to, czego wasze dziecko potrzebuje zimą do ubrania. Jest ciepło, kolorowo i wygodnie.

Mat. prasowe

Mat. prasowe

Mat. prasowe

Mat. prasowe

Mat. prasowe

Mat. prasowe

A kiedy już wrócicie z zimowych zabaw do domu, koniecznie przygotujcie herbatkę z imbirem lub sok z malin – oczywiście niesłodzony.


Artykuł powstał przy współpracy z 5.10.15.


Zobacz także

krytyka w związku

Brak poczucia bezpieczeństwa w związku prowadzi do jego rozpadu. Kiedy zaczynamy czuć się niepewnie w relacji z partnerem?

30 rzeczy, które powinnaś sobie powiedzieć, gdy tak bardzo za nim tęsknisz

10 rzeczy, które warto wiedzieć o teorii przywiązania. Zobacz, jaki związek tworzysz i co jest tego przyczyną