Związek

„Kiedyś zrozumiesz” – list, który mój mąż zostawił mi odchodząc

Listy do redakcji
Listy do redakcji
28 sierpnia 2017
Fot. iStock/yulkapopkova
 

Był cichy, ciepły wieczór. Nic niepokojącego nie dało się wyczuć w powietrzu. Nic nie obudziło mojej czujności. Miałeś wrócić jak zwykle, po 18, prosto z biura. Piątek zazwyczaj spędzaliśmy tylko we dwoje. Kieliszek wina, kolacja, dobry film. Cisza, spokój. Kochałam te nasze zwyczaje. Nadal je kocham. Wysłałeś SMS: „Na lodówce leży list do ciebie, przeczytaj proszę”. Pomyślałam głupio, że to pewnie lista zakupów, do jakiegoś wyjątkowego przepisu na wieczór. Pewnie nie zdążysz wpaść do sklepu. Odruchowo sięgnęłam ręką po wąski, kolorowy pasek w linie. Nie, to była kartka. Cała, duża kartka A4 zapisana twoim pismem.

Nic nie rozumiejąc, zaczęłam czytać.

Kochana Moja M!

Nawet nie wiesz, jak trudno mi to napisać. Kiedy mówiłem ci pierwszy raz, że cię kocham, byłem tych słów tak bardzo pewien. I za każdym, następnym razem, też byłem ich pewien. Mijały dni, miesiące i lata, a ja cały czas byłem pewien. Aż nagle nie wiem skąd i jak przyszedł moment, w którym całą moją pewność straciłem. I muszę odejść z twojego życia, żeby dać ci przestrzeń, w której na nowo zbudujesz je z kimś innym. Naprawdę bardzo w to wierzę, że będziesz jeszcze szczęśliwa z kimś innym.

Nie odchodzę dlatego, że tak będzie lepiej dla mnie. Odchodzę, bo chcę, żebyś była szczęśliwa. Ja ci szczęścia nie dam, ja cię już nie kocham. Inaczej. Kocham cię, jesteś mi bardzo bliska, ale nie mogę z tobą być. To nie jest już taka miłość jak na początku, między mężczyzną a kobietą. To się we mnie skończyło. I raczej już nie wróci. Chcę czegoś innego.

Męczę się, boję się tego, co będzie dalej. Nie chcę przeżyć tak życia w ten sposób, wiedząc, że mógłbym kiedyś jeszcze spotkać kogoś. Mieć prawdziwy związek. Spełniać z kimś wspólne marzenia. Zbudować dom. Ty nigdy nie chciałaś domu.

Przepraszam, jeśli cię zawiodłem. Na pewno zadałem ci ból, ale wierzę, że ten ból szybko minie. Poradzisz sobie, masz wokół siebie bliskie osoby.

Kiedyś zrozumiesz, że musiałem odejść, że tak będzie po prostu lepiej. Kiedyś poczujesz, że miałem rację. Może nawet mi za to podziękujesz?

Proszę tylko, nie proś mnie, nie błagaj, nie płacz, bo nie dam sobie z tym rady. Podjąłem decyzję. Postaram się to jakoś wytłumaczyć rodzicom. Poproszę ich też, żeby cię nie męczyli, nie zadręczli pytaniami. Wszystko wezmę na siebie. W sumie nie ma w tym przecież twojej winy. 

I nie mów o mnie zle naszym przyjaciołom. To dość żałosne przenosić problemy ze związku do relacji z naszymi znajomymi. 

Dziękuję ci za wspólne 4 lata. Byłaś wspaniała. 

Usiadłam na łóżku, złożyłam twoją kartkę papieru na połowę, potem znów na połowę. I jeszcze raz. I jeszcze. Nie pamiętam, ile razy, ale w końcu stała się maleńkim, grubym i krzywym prostokątem. Tak jakbym chciała złożyć w ten sposób całe nasze wspólne życie, pozbyć się go z mojej pamięci. A ono, zamiast zniknąć, kłuło nieprzyjemnie moją zamkniętą dłoń. I uwierało.

To nasz związek nie był prawdziwy? Co to znaczy „to się we mnie skończyło”? Przecież wczoraj jeszcze było, czułam to. Przecież jeszcze dziś rano dotykałeś mojego ramienia jak zwykle. Jak zwykle całowałeś. Jak zwykle patrzyłeś mi w oczy. I teraz nagle nie czujesz nic? Teraz już nie jestem dla ciebie kobietą?

Oczywiście, że pomyślałam „jest ktoś inny”. Tak to się zazwyczaj dzieje, prawda? To jest ta zwykła przyczyna, ta siła sprawcza, która sprawia, że ktoś, kto był dla nas całym światem, nagle staje się przeszkodą. Ale nie ty… Ty byś mnie nie zdradził. Ty byś nie złamał przysięgi wierności. Tego gorączkowo si trzymałam.

Chciałam zadzwonić, ale trwałam tylko tak do rana, z kartką złożoną w mały prostokąt. Wiedziałam, że niebawem cię zobaczę. Wiedziałam, że muszę znać prawdę. Nie pamiętam, czy coś zjadłam, nie pamiętam czy wzięłam prysznic. Czekałam.

Następnego dnia wpadłeś po kilka rzeczy, tuż koło południa.  Nie patrzyłeś mi w oczy, ja nie miałam siły rozmawiać. Wzięłam cię za rękę, zdołałam jedynie wyszeptać „ale dlaczego?”. Pocałowałeś mnie w głowę, jakoś dziwnie, jak przyjaciel, nie ukochany. „Bo tak trzeba” – wyjaśniłeś, nie wyjaśniając nic. Histeryczny szloch opanował całe moje ciało. Katem oka złapalem twoje spojrzenie. Inne niż do tej pory – zimne, zniecierpliwione. Wiedziałam już w tamtej chwili, że to naprawdę koniec.

Minęło pół roku, odkąd nasze łóżko jest tylko moje.  Napisałeś w tamtym liście „kiedyś zrozumiesz”. Czekam, bo na razie jeszcze wciąż nie rozumiem. Nie rozumiem, jak można kochać tak bardzo, okazywać to każdego dnia milionem gestów i nagle przestać kochać. Jak można żyć obok kogoś tak blisko, zasypiać na tej samej poduszce i słowem nie zdradzić, że ta miłość się wypala. Jak można stworzyć z kimś dom, bezpieczne miejsce i nagle okraść go z tego poczucia bezpieczeństwa.

Twoje słowa nie wyjaśniły mi niczego. Twój list był jedynie piękną formą, ale nie treścią. W głowie mam tysiące domysłów, w skrzynce pocztowej maleńki świstek. Przyszedł polecony z sądu, dwa miesiące temu złożyłeś pozew. Ja wiem kochany, że nikogo do miłości nie zmuszę. Chciałabym tylko wiedzieć, co zrobiłam źle…


Związek

Adaptacja przedszkolaka – co każdy rodzic wiedzieć powinien

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
28 sierpnia 2017
Adaptacja przedszkolaka
Fot. iStock / skynesher
 

I przyszedł ten moment, gdy trzeba spakować kapcie, odprowadzić naszego malucha do przedszkola i oddać pod opiekę innych osób. Przyszedł czas, gdy z niemowlaka zamienia się w przedszkolaka, stopniowo usamodzielnia, a do jego świata wkracza coraz więcej osób. Ta zmiana potrafi być trudna – kto wie, czy trudniejsza jest dla dzieciaków, czy rodziców – ale można się do niej przygotować i sprawić, by adaptacja przedszkolaka przebiegła bez większych problemów.

Adaptacja przedszkolaka – co każdy rodzic wiedzieć powinien

Po pierwsze – myśl pozytywnie

Odrzućmy wszelkie czarne scenariusze, nie wyszukujmy problemów jeszcze zanim się pojawią, nie zakładajmy, że maluch będzie płakał, robił sceny, nie polubi swojej pani i nie znajdzie kolegów. Dzieciaki wyczuwają nasze lęki i obawy i bardzo szybko je przejmują. Dlatego uśmiech, pierś do przodu i głowa do góry! Myślmy pozytywnie, mówmy pozytywnie i budujmy miły, przyjemny obraz przyszłości przed dzieckiem. Poza tym w przedszkolu wiedzą, co robią, mają swoje patenty na łzy, rozweselenie dziecka i pomoc w oswojeniu się z nowa sytuacją.

Po drugie – zaufaj

Nie jest łatwo oddać swój największy skarb komuś obcemu, ale cóż, taki już los rodzica – prędzej czy później musi „podzielić” się swoim dzieckiem z obcymi i zaufać, że nie stanie mu się krzywda. Z tym zaufaniem bywa różnie, ale naprawdę jest to podstawa dobrych relacji z nauczycielami. To nie są przypadkowi ludzie – dbają o to odpowiednie przepisy i dyrekcja, która przyjmuje do pracy kompetentne osoby. Wychowawcy będą dbać o bezpieczeństwo dziecka i jego rozwój, zapewnią mu zabawy, nauczą wielu przydatnych rzeczy, a jeśli będzie się to odbywać w atmosferze wzajemnej życzliwości, wsparcia i zaufania, to tym lepiej!

Po trzecie – pytaj

Jeśli jesteś rodzicem debiutującym w przedszkolu (poza własnym pobytem w placówce X lat temu, to jednak coś zupełnie innego), nie bój się pytać i prosić o wyjaśnienie czy radę. Pamiętaj, że nie ma głupich pytań! Lepiej komunikować się otwarcie i rozwiewać wszelkie wątpliwości i obawy, niż dusić coś w sobie i domyślać się, albo słuchać podpowiedzi nie zawsze dobrych doradców.

Adaptacja przedszkolaka

Fot. iStock / Lisa5201

Po czwarte – nie strasz

Nigdy, pod żadnym pozorem, nie strasz dziecka panią z przedszkola – choć wiemy, że czasami to silny motywator. Nie mów, że zaraz pani wychowawczyni przyjdzie i da karę, że się jej poskarżysz, że pani patrzy i wszystko widzi (w końcu od tego jest Mikołaj, prawda? 😉 ). Nie dziw się potem, że dziecko zaczyna wyć na widok przedszkola i ma ochotę wiać, gdzie pieprz rośnie – z taką złą, surową i każącą nauczycielką nikt nie ma ochoty zostać!

Po piąte – ułatw to dziecku na kilka sposobów

Skorzystaj z dni adaptacyjnych w przedszkolu – niech dziecko powoli, łagodnie oswaja się z nowym miejscem. Zwiedzajcie sale, pobawcie się razem na placu zabaw, zapoznajcie z personelem. W miarę możliwości nie zostawiaj od razu malucha na cały dzień – może uda ci się przez pierwszy tydzień lub dwa odbierać go nieco wcześniej? Nie strofuj też, jeśli wraca poplamiony lub zdarzą mu się wypadki w toalecie – tak bywa, trudno, na pewno nie robi tego specjalnie, by dołożyć ci prania! Dawaj mu też do przedszkola rzeczy, które dobrze zna i które są wygodne – spodnie dresowe szybciej się ściąga niż trzyczęściowy garnitur i w zabawie mniej przeszkadzają. Zadbaj też o to, by twój maluch był jak najbardziej samodzielny – przy korzystaniu z łazienki, jedzeniu i ubieraniu się. Wiadomo, że nie wszystko będzie robił bez pomocy, ale im bardziej będzie samodzielny, tym pewniej się poczuje!

Po szóste – zainteresuj się i stosuj do reguł

Czytaj tablice ogłoszeń i bądź na bieżąco z wydarzeniami – jeśli o czymś zapomnisz to twojemu dziecku może być przykro i ono poniesie konsekwencje! Nie spóźniaj się – dzieciaki nie lubią być ostatnie, wchodzić w trakcie śniadania lub po nim. Potrzebują czasu na pożegnanie się, ostatnie buziaki w szatni i przytulasy na cały dzień – choć nie przeciągaj tego zbytnio, bo maluch straci odwagę albo wyczuje twoje zdenerwowanie i niepewność. Nie wystawaj też pod przedszkolem by sprawdzić, czy jest ok – jeśli cię zobaczy może się rozkleić i jeśli dotąd było wszystko w porządku, to już nie będzie. I przestrzegaj przedszkolnych reguł, wtedy i twojemu dziecku przyjdzie to bez trudu.

Po siódme- pogódź się ze zmianami

To może być najtrudniejsze – pogódź się z tym, że dziecko zaczyna dorastać, że rówieśnicy stają się coraz ważniejsi, że „pani powiedziała” może być przez chwilę najważniejszym dla niego zdaniem. Będzie coraz bardziej samodzielny, coraz więcej będzie robił bez twojej pomocy, sprzeciwiał się, zmieniał upodobania i naśladował poznanych kolegów i koleżanki. Taka jest kolej rzeczy, ale nie znaczy to, że rodzice przestali być dla niego ważni i kocha ich mniej – po prostu twój maluch dorasta i ma sobie coraz więcej miejsca na nowe doświadczenia i doznania. Pozwól mu na to, wspieraj i życzliwie obserwuj – masz przecież fantastyczne dziecko, które świetnie da sobie radę!


Związek

13 rzeczy, które warto zrobić, zanim skończy się lato

Redakcja
Redakcja
28 sierpnia 2017
Fot.iStock/gpointstudio

Lato dobiega końca, ale nie ma co narzekać. Zostało jeszcze  kilka dni i trochę okazji, aby podładować słońcem akumulatory, złapać kilka głębokich oddechów i zgromadzić wspomnienia, przy których odprężymy się w długie i chłodne jesienne wieczory.

Ostatnie dni lata to także okazja na zrobienie tych rzeczy, które najlepiej smakują właśnie teraz.

13 rzeczy, które warto zrobić, zanim skończy się lato

1. Kino pod chmurką

Jeśli tego roku jeszcze nie skorzystałaś z możliwości obejrzenia ciekawego filmu na świeżym powietrzu, czas to nadrobić. Kino pod chmurką to idealna okazja na ciekawą wieczorną rozrywkę, w dodatku darmową. Poza tym towarzystwo nowych ludzi i zupełnie inna forma relaksu przyda się każdemu, zamiast siedzieć kolejny wieczór i patrzeć samotnie w telewizor.

2. Wybierz się na plażę

Aż trudno w to uwierzyć, ale nawet nad morzem są ludzie, którzy mieszkają tutaj na co dzień i nie znajdują zbyt wiele czasu, żeby odpocząć na plaży. Fakt, że najczęściej są zatłoczone, ale jednak szkoda nie korzystać z tego uroku lata. A jeśli nie mieszkasz nad morzem, pozostaje plaża nad rzeką czy jeziorem, wystarczy rozłożyć kocyk, rozsmarować filtr do opalania i cieszyć się relaksem.

3. Poczytaj

Nie każdy jest miłośnikiem spędzania wieczoru przy lekturze, jednak czytanie wzbogaca i warto od czasu do czasu zrobić sobie prezent i sięgnąć po ciekawą książkę. Jeśli do tej pory na twojej półce leżą książki, po które obiecujesz sobie za każdym razem sięgnąć, to idealny czas, żeby to zrobić. A jeśli masz do dyspozycji ogród lub większy balkon – wykorzystaj hamak, krzesło lub leżak i spędź mile kilka godzin na powietrzu z książką w ręku.

4. Idź przed siebie

Póki pogoda sprzyja wyjdź na zieleń. Las, pola, łąki, jeziora, rzeki — co tylko chcesz, by wyrwać się z betonowych osiedli i naładować akumulatory w słońcu, wśród drzew, na zielonej trawie. Kontakt z przyrodą jest niezbędny, aby uspokoić myśli, wyciszyć emocje i nasycić pamięć odgłosami natury, które ciężko jest doświadczyć w dużych miastach. Nawet jednodniowy wypad do lasu potrafi doskonale zregenerować i pozytywnie nastawić na to, co nas czeka.

5. Obejrzyj zachód słońca

Gdybyś miała się zastanowić, ile razy w tym roku widziałaś romantyczny zachód lub wschód słońca, jaka byłaby twoja odpowiedź? Jeśli jeszcze nie miałaś tej przyjemności, szybko musisz to nadrobić — takie momenty są krótkotrwałe, ale zapadają w pamięć. A jeśli pod ręką masz bliską osobę, taka chwila jest czymś nie do przecenienia.

7. Zaszalej

Wyłam się ze schematu, zrób coś zupełnie inaczej, coś, czego byś na co dzień nie zrobiła. Pozwól sobie na odrobinę szaleństwa zanim znów przyjdzie ci wydreptywać utarte ścieżki i wykonywać zwykłe czynności. Odrobina szaleństwa, byle w granicach rozsądku, nikomu jeszcze nie zaszkodziła.

8. Pójdź na plenerową imprezę

Zrób to, szczególnie jeśli nie jesteś zbyt rozrywkowa na co dzień, bo wyrwanie się na letnią imprezę pozwoli się zresetować, spotkać z przyjaciółmi, rozerwać inaczej niż zazwyczaj. Zapomnij o problemach codzienności i przez chwilę poczuj się znów wolna. Wino, muzyka i przyjaciele to doskonałe trio.

9. Zacznij ćwiczyć

Brzmi mało pociągająco, bo do tej pory nie ćwiczyłaś, ale to idealny czas, by zacząć. Ani za gorąco, ani zbyt chłodno, pogoda sprzyja i jest wielka szansa na to, że jeśli teraz spróbujesz ruchu, wciągniesz się i będziesz pamiętała o nim cały czas. Dobre nawyki szybko wchodzą w krew.

10. Seks w plenerze

Tam, gdzie nikt nas nie zobaczy, zróbcie coś, co zapadnie mam w pamięci i na samą myśl wywoła rumieńce wstydu. Seks na łonie natury zafunduje nam wyjątkowe doznania i urozmaici życie seksualne.

11. Zapomnij o telefonie i laptopie

Na co dzień uwiązana telefonem, mailem i portalami społecznościowymi, pozwól sobie na całodzienny reset od przymusowej komunikacji z innymi. Pobądź sama ze sobą, należy ci się chwila, by wsłuchać się we własne myśli, odprężyć się i odejść od problemów, które niesie ze sobą codzienność.

12. Spędź noc pod gwiazdami

Jeśli masz możliwość, rozbij namiot, a jeśli nie, po prostu wyciągnij leżak na taras, na działkę, przynieś sobie ciepły pled, kubek gorącej herbaty i obserwuj gwiazdy. Sierpień jest miesiącem obfitujących w widok spadających gwiazd, poza tym nocne niebo i odgłosy natury mają niesamowity urok, więc bez żalu poświęć jedną noc i popatrz w górę. I nie zapomnij o życzeniu, gdy zauważysz spadające gwiazdy ;).

13. Poznaj swoją okolicę

Urządź sobie choć jeden dzień na przejście stałej trasy innymi ścieżkami, zajrzyj do miejsc, do których na co dzień nie zaglądasz. Być może odkryjesz nowe oblicze miasta, coś, co zachwyci i na długo zapadnie w pamięci.

Masz na to wszystko jeszcze trochę czasu.


 

źródło: kobieta.gazeta.pl


Zobacz także

Jak „kochać” kogoś z depresją? 8 sposobów na wsparcie chorego

Miała być druga podróż poślubna, była podróż przedrozwodowa. Czasami urlop otwiera nam oczy i pokazuje prawdziwe oblicze partnera

„Jest ktoś” – usłyszałam od męża nie bardzo rozumiejąc o co mu chodzi. „Jak to jest ktoś?” – spytałam…