Związek

Przyznać się do zdrady? Tak. Jest tylko jeden przypadek, kiedy lepiej tego nie robić

Redakcja
Redakcja
6 kwietnia 2022
czy przyznać się do zdrady, zdrada, para
fot. Andrii Zastrozhnov/iStock
 

Zaufanie i lojalność to filary dobrego związku. Jeśli nie założymy z góry uczciwości wobec partnera, to naprawdę nie ma sensu się angażować w relację. Niestety zdrady się zdarzają i to wcale nie tak rzadko. Co robić w takiej sytuacji? Eksperci jasno wskazują, kiedy do zdrady musimy się przyznać, a kiedy lepiej tę okropną tajemnicę zabrać ze sobą do grobu. 

Zdaniem ekspertów przyznanie się do zdrady zazwyczaj służy tylko jednemu celowi – uspokojeniu własnych wyrzutów sumienia i najczęściej głęboko rani drugą osobę. Uczciwość nie zawsze jest najlepszą strategią w związku – przynajmniej nie w 100% – i czasami stwierdzam, że przyznanie się przed  partnerem do zdrady, polega przede wszystkim na złagodzeniu własnych wyrzutów sumienia, a nie na naprawieniu związku.

NIE przyznawaj się do zdrady tylko w tym jedynym wypadku:

Jeśli uczciwie możesz przyznać, że to „po prostu się zdarzyło” i jesteś pewien, że zdrada się nie powtórzy, przyznanie się w większości przypadków (zdaniem niektórych terapeutów) nie pomoże w naprawieniu i poprawieniu  relacji, a jedynie zrani partnera. Taka uczciwość zazwyczaj ma egoistyczne pobudki – nie możemy znieść poczucia winy za to, co się wydarzyło.

Kiedy przyznać się do zdrady?

Kiedy wprost padnie pytanie, czy zdradziłaś

Jeśli partner zapyta, jesteś winna swojemu partnerowi szczerą odpowiedź. Oczywiście musisz mieć świadomość konsekwencji. Ale przecież brałaś je pod uwagę, decydując się na skok w bok, prawda? Trudno ocenić, czy więcej szkody zrobiła sama zdrada, czy gorsze będą kolejne kłamstwa, jeśli nie starczy ci odwagi, by się przyznać. Jeżeli partner pyta o zdradę, oznacza to, że coś podejrzewa i być może ma już dowody,

Kiedy wiesz, że nie chcesz być w tym związku

Jeżeli chcesz zakończyć swój związek, powinnaś wyznać prawdę. Po co jeszcze dokładać komuś przykrych wiadomości – zapytasz? Odpowiedź jest prosta. Jeśli powiesz prawdę, zaoszczędzisz partnerowi zastanawiania się, gdzie popełnił błąd, czy można było tę miłość uratować itp., itd. Tymczasem twój partner naprawdę zasługuje na uczciwe postawienie sprawy – jeśli kochasz kogoś innego, nie karm go złudzeniami.

Kiedy wiesz, że i tak się dowie

Zawsze lepiej zachować się, jak dorosły niż paść „ofiarą” donosu kogoś życzliwego. Jeśli sama poinformujesz go o zdradzie, zaoszczędzić mu dodatkowych przykrości i upokorzeń.

Kiedy wiesz, że zrobisz to po raz kolejny

Jeśli wiesz, że nie przestaniesz zdradzać, że perspektywa romansu i kolejnych emocji jest silniejsza niż twoje uczucie do stałego partnera, z dużą dozą prawdopodobieństwa nie jesteś gotowa na taki związek. Jeśli wciąż tkwisz w romansie, jednocześnie nie potrafisz zrezygnować z żadnej ze swoich relacji – pamiętaj, że to sygnał, że w związku dzieje się niedobrze. Tu konieczna jest prawdomówność. Twój partner zasługuje na szczerość i możliwość dokonania wyborów w swoim życiu. Jeśli oboje będziecie chcieli naprawić związek – bez szczerości się nie obejdzie.

 

na podstawie: bustle.com


Związek

Dogging, czyli doznania seksualne w miejscu publicznym

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
6 kwietnia 2022
fot. teksomolika/iStock
 

Dogging, to nic innego jak ryzykowne, przepełnione adrenaliną zachowanie seksualne. To aktywność seksualna polegająca na uprawianiu seksu w miejscach publicznych. Jednych kręcą zbliżenia w zaciszu domowym, po lampce wina, przy blasku świec, inni stawiają na zdecydowanie bardziej ekstremalne sytuacje. Dowiedz się więcej!


Dogging – skąd to się wzięło?

Nazwa „dogging” pochodzi od angielskiego słowa pies. Wywodzi się z Wielkiej Brytanii, gdzie powstała pierwsza społeczność doggersów. I tutaj pojawiają dwie różne koncepcje. Pierwsza mówi, że doggersi, tak jak czworonożni przyjaciele, nie kryją się ze swoimi zachowaniami seksualnymi. Z kolei druga głosi, że ludzie wychodzący z psami na spacer podglądali tych, uprawiających seks w miejscu publicznym np. prostytutki.

To właśnie w Wielkiej Brytanii, angielski piłkarz Stan Collymore, został przyłapany i sfotografowany przez paparazzi „na gorącym uczynku”. Uprawianie seksu w parku szybko wyszło na jaw, a z racji tego, że Stan Collymore był wówczas żonaty, został potępiony przez opinię publiczną.

Seks w miejscu publicznym

Miłośników różnych form igraszek nie brakuje. Jednym chodzi o romantyzm, innym o ekscytujące przeżycia. Ale czy jest w tym coś złego? Każdy ma prawo do takich zbliżeń, jakie sprawiają mu przyjemność. Oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. Zwolennicy seksu w miejscu publicznym twierdzą, że chodzi tutaj głównie o adrenalinę, mnóstwo emocji i niespodziewany zwrot akcji. Współżycie w przestrzeni publicznej jest tak silne, że ponoć uzależnia. Doggersi twierdzą, że pomaga zapomnieć o szarej codzienności, odrywa od kłopotów i zmartwień.

Dogging i jego konsekwencje

Dogging budzi wiele kontrowersji, co raczej nie powinno dziwić nikogo. Doggersi najczęściej nie mają stałego partnera. Aktywność seksualna jest spontaniczna, pod wpływem chwili, a niekiedy w takim pośpiechu, że bez zabezpieczenia. Nic wiec dziwnego, że może skończyć się ciążą lub niechcianymi chorobami przenoszonymi drogą płciową. Doggersi na szybkie i niezobowiązujące „spotkania” często umawiają się ze sobą przez internet. Zazwyczaj bywa tak, że nigdy wcześniej się nie widzieli, nie poznali. Co więcej, kontynuacja tak zaczętej znajomości przeczy idei doggingu. Doggersi, który uprawiają seks niemalże na oczach przechodniów, naruszają i przekraczają granice prawa. Mężczyźni bardzo często swoje partnerki seksualne traktują przedmiotowo, choć i kobiety nie pozostają im dłużne. Współżycie seksualne sprowadza się do ekstremalnych przeżyć i traktowane jest wyłącznie jako rozrywka.

Dogging w Polsce

Dogging w Polsce nie jest jeszcze tak powszechny jak w zachodniej części Europy. Mało kto o nim słyszał, a ci, którzy wiedzą czym jest, najczęściej są jego przeciwnikami. Jednak to nie do końca tak, że w naszym kraju nie znajdziemy „miłośników” doggingu. W internecie dostępne różne strony, grupy i fora poświęcone tej tematyce. By dołączyć do elity doggersów, trzeba spełnić kilka warunków. Pod uwagę brany jest wiek, wykształcenie czy kultura osobista.

Zobacz również: 10 powodów, dlaczego nie mamy ochoty na seks. Sprawdź, który dotyczy ciebie

Zasady doggingu

Doggersi, by nie przysporzyć sobie zbędnych problemów, muszą pamiętać o kilku zasadach:

  • Zawsze należy uszanować sprzeciw drugiej osoby.
  • W każdym miejscu publicznym należy przestrzegać prawa.
  • Należy pamiętać o stosowaniu prezerwatyw, które chronią przed chorobami przenoszonymi drogą płciową i ciążą.
  • Narażanie osób nieletnich na obserwowanie tego typu zbliżeń jest zabronione.
  • Nie można dotykać innych bez pozwolenia, ani robić nic wbrew ich woli.
  • Zawsze należy po sobie posprzątać – nie można zostawiać zużytych prezerwatyw.
  • Nie można dowiadywać się kim są towarzysze. Należy uszanować ich prywatność.

 

 

 


Związek

Życie z egocentrykami. „Czy to jest taki problem spojrzeć poza czubek własnego nosa? Poza to cholerne „ja”

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
5 kwietnia 2022
egocentryk, egoista
Fot. iStock / hjalmeida

Egocentryk nie musi być złym człowiekiem. Nie musi chcieć cię zniszczyć, upodlić, upokorzyć. On po prostu nie potrafi spojrzeć na życie z perspektywy drugiej osoby, a nawet jeśli to zrobi – na patrzeniu zwykle się kończy. Rzadko chodzi na ustępstwa, rzadko naprawdę słucha innych. Ludzie są dla niego tłem. A jego/jej „ja” zawsze zwycięży.

Do pewnego stopnia każdy z nas powinien być egocentryczny i nic w tym złego. Są sytuacje, gdy musimy o siebie zawalczyć, postawić na siebie, czy choćby się zając sobą po to, żeby być dobrym dla innych. Ale jeśli żyjesz z egocentrykiem, to wiesz, że nie ma miejsca na ciebie. Bo jeśli walczysz o granice, on zachowuje się, jak rozjuszone zwierzę albo wycofuje się z relacji. Bo będzie, jak on/ ona chce albo nie będzie wcale.

Jak poznać, że masz koło siebie egocentryka? Po pierwsze, samopoczucie – czujesz się coraz bardziej wydrenowana z energii. Po drugie, masz problem z przebiciem się, bo wystarczy, że zaczniesz mówić o sobie, usłyszysz: „A ja za to…”. Po trzecie, masz wrażenie, że dla ciebie nie ma miejsca w tej relacji.  Poniżej dwie opowieści kobiet, które są w bliższych związkach z egocentrykami. Może w którejś odnajdziesz siebie.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Katarzyna Lengren: „Przestańmy zmieniać facetów, zmieńmy siebie”. Kilka rzeczy, które musimy wiedzieć o miłości

Córeczko, jesteś moim tłem

Historia Ewy. Dziś dziennikarki.

Czasem śmieję się, że właśnie dlatego tak umiem słuchać innych, bo nauczyła mnie tego najbliższa kobieta, moja matka. Wszystko w domu toczyło się wokół niej. Na terapii przerabiałam moment, kiedy poczułam to po raz pierwszy.

Gdy byłam mała moi rodzice rzadko bywali w domu, oboje sporo pracowali, byli lekarzami. Ja siedziałam z nianią, co wtedy nie było jeszcze tak popularne. I pamiętam taką scenę, mam może kilka lat, chcę coś bardzo opowiedzieć mamie, a ona odsuwa mnie od siebie: „Ewuniu, później, muszę się szykować”. I przez kolejne minuty opowiada, gdzie idą, co zrobią, jak spędzą wieczór. Tych scen przez lata było setki, jeśli nie tysiące. Mojej mamy nie obchodziły sprawy moje, mojego brata, czy ojca, nieustannie nam przerywała. Nawet, jak wróciłam z matury i podekscytowana coś opowiadałam, zaczęła opowiadać o swojej maturze. To samo robiła z innymi ludźmi, jeśli przychodzili goście, przy stole było słychać głównie ją. Jeśli ktoś przejmował pałeczkę, wstawała od stołu, wzdychała, okazywała niezadowolenie. Traciła zainteresowanie rozmową. Paradoksalnie właśnie zawód sprawiał, że była w centrum. Ceniona pani doktor, która zawsze wiedziała wszystko najlepiej. Ona nie mówiła, przemawiała. Tak jest do tej pory.

Jeśli ktoś, nawet jej koleżanka mówi, że mam ładne nogi – ona opowiada, że jej są ładniejsze i wszyscy to mówią, że to niesamowite mieć taką figurę w jej wieku. Jeśli ktoś przy niej mówi, że zrobiłam świetną lasagne, ona natychmiast opowiada o tym, jak w młodości przez kilka lat mieszkała we Włoszech i czego tam się nauczyła. Najbardziej żal mi mojego ojca, nie wiem, czy kiedykolwiek słyszałam, żeby cokolwiek o sobie opowiadał. Pamiętam też, że na wakacje zawsze jeździliśmy w góry, bo ona nie znosiła morza i „będzie się tam nudzić”. Lubiła wcześnie wstawać, więc my też musieliśmy. Za to wieczorami przeszkadzał jej hałas, więc każdy musiał się zamknąć w pokoju, bo jej przeszkadzały rozmowy, radio, czy nawet to, że ktoś idzie do łazienki.

Dla mnie szokiem były inne matki. Naprawdę głęboko zainteresowane swoimi dziećmi, empatyczne, uważne. Dziś już jestem bardziej pogodzona z jej charakterem, doceniam, co daje. Jest sprawcza, zawsze mogę na nią liczyć, jeśli chodzi o szybkie działanie. A że robi to tylko po to, żeby mówić potem o sobie? Jaką jest cudowną matką? Jej sprawa.  Najgorsze, że taka osoba, lekarz, nigdy nie dowie się, jak rani tym innych, bo ludzie jej potrzebują. Zawsze będzie miała koleżanki, bo załatwi receptę, wizytę w szpitalu, innego lekarza.

Historia Joanny.

Egocentrycy na początku wydają się kolorowi. Gdy poznałam mojego faceta był już po rozwodzie, sama jeszcze nie miałam dziecka, więc nie potrafiłam wczuć się w emocje jego eks, ufałam mu i łykałam każdą jego opowieść. A on snuł opowieść o złej byłej, która nie lubiła się bawić i żyć. A on chciał żyć, podróżować, doświadczać. Dołączyłam do niego. I prowadziliśmy kolorowe, niesztampowe życie z wyjazdami na weekend, spontanicznymi kolacjami w innym mieście. Nie zauważałam,  że jego córka przyjeżdża do nas, kiedy jemu to pasuje. Nigdy się nie dostosowywał do tamtej rodziny. On chciał polecieć na drugą półkulę? Leciał sam, choć powinien spędzić wakacje z dzieckiem. Córka nie chciała z nim lecieć w październiku do Paryża? Wzruszał ramionami, rezerwował hotel, chociaż to był jego czas z córką. Ale nudził się z dzieckiem, bo nim trzeba się zajmować, dostosować do niego plany, odpuścić.

A potem urodził się nasz syn. I tak, wciąż najważniejszy pozostawał mój partner. Tyle, że teraz już walczył nie tylko z byłą, ale też ze mną. Bo o co mi chodzi. Czy on nie ma prawa realizować siebie? Iść na kolejne studia, zapisać się na kurs nurkowania, japoński, wyjechać na narty spontanicznie? Co z tego, że potrzebujemy nowej kanapy, regału, remontu? To może poczekać. Ważne są jego pasje, jego chciejstwa. Jeśli protestuję, to znaczy, że nie mam wyobraźni, jestem nudna, oszukałam go. Czasem jego zachowanie jest tak beznadziejne, że zostaje mi się śmiać. Ot, choćby przykład sprzed kilku dni. Syn z wysoką gorączką, chory, ja chora, on nie pojedzie o 22.00 do apteki, bo właśnie włączył film: „Nie chce mi się. To nie może poczekać?”. Dopiero, kiedy wstałam i zaczęłam się ubierać, wzruszył ramionami i powiedział: „Jezu, nie manipuluj mną, już idę”.

A ja naprawdę jestem tolerancyjna, mam młodszą siostrę, wielką egocentryczkę, wiele trzeba, żebym się wkurzyła, nie muszę też błyszczeć. Jednak są jakieś granice. A on je przekracza niemal każdego dnia. Wszystko jest mniej ważne od niego samego. I tłumaczę go: okej, jest jedynakiem, wszystko zawsze było dla niego, nie umie inaczej. Ale też czasem siebie pytam; czy to jest taki problem spojrzeć poza czubek własnego nosa? Poza to cholerne „ja”. Ja chcę, ja potrzebuję, ja marzę?


Zobacz także

„Zapomniałem Ci powiedzieć, kotku, mam żonę.” Czemu tak fajna i ciepła dziewczyna tak źle trafia?

Jedna rzecz o zazdrości, o której wszyscy powinni wiedzieć

Gdzie dwie się biją tam trzeci korzysta. Wygrany jest skurczybyk, co by się nie stało