Związek

Trzy główne powody, dla których mężczyzna traci zainteresowanie kobietą (i jak je odzyskać)

Redakcja
Redakcja
10 lutego 2022
fot. fizkes/iStock
 

To uczucie, gdy jesteście tak blisko, że godziny po prostu umykają, może być niesamowite. Tym bardziej druzgocąca jest sytuacja, w której mężczyzna odsuwa się, oddala się i, mówiąc wprost, traci zainteresowanie — niezależnie od tego, czy dzieje się to z czasem, czy pozornie z dnia na dzień. Często, jeśli wiesz, co powoduje, że mężczyzna się odsuwa, możesz naprawić swój związek, zanim będzie za późno.

1. Oddala się, bo uważa, że ​​nie może cię zadowolić

Często mężczyzna traci zainteresowanie, gdy kobieta, którą kocha, za bardzo narzeka, zwłaszcza na niego. Wiele kobiet skarży się na próby porozumiewania się lub nawiązania kontaktu. Czasami narzekają, próbując uzyskać poczucie kontroli.  Jednak dla mężczyzny tego rodzaju narzekanie jawi się jako jego osobista niemożność zadowolenia cię. Może wręcz myśleć, że cię unieszczęśliwia. A jeśli nic, co robi, nie jest dla ciebie wystarczająco dobre, to dlaczego miałby dalej próbować? Mężczyźni tracą zainteresowanie, gdy czują się pokonani i uwięzieni w sytuacji bez wyjścia.

Sposobem na naprawienie tego jest przejście od narzekania na skupienie się na tym, czego chcesz. Nie ma absolutnie nic złego w mówieniu prawdy i wyrażaniu swoich obaw. Jednak większość kobiet robi to w sposób, który koncentruje się na problemie, a nie na tym, czego faktycznie chcą. To jest różnica między zimnym, a odpychającym: „Nie dotykaj mnie w ten sposób!” vs. ciepłe i zachęcające: „Chcę tylko, żebyś mnie przytulił, abym mogła poczuć Twoje ciepło”. Jest to różnica między powiedzeniem mężczyźnie, że w ogóle go nie chcesz, a zaproszeniem go do spędzenia z tobą ciepłego i intymnego wieczoru.

„Czego pragną mężczyźni? Seksu, szybkich samochodów, świętego spokoju, kasy? Nie! To jest halucynacja”

2. Nie czuje się bezpiecznie, aby być sobą przy tobie

Kolejnym powodem, dla którego mężczyzna traci zainteresowanie, jest to, że po prostu nie czuje się bezpiecznie, otwierając się przed tobą. Jest to często spowodowane wysokimi oczekiwaniami, osądzającym zachowaniem lub innymi próbami zmuszenia go do określonego sposobu działania, który jest czymś innym niż to, kim jest z natury. Kiedy przyjmiesz taką postawę, interakcja z tobą będzie tak zachęcająca, jak chodzenie boso po rozbitym szkle. Prawdopodobnie nie jest to coś, do czego wielu, poza prawdziwie masochistycznymi, zgłosiłoby się na ochotnika.

Rozwiązaniem jest tutaj radykalna akceptacja. Kiedy nie akceptujesz go emocjonalnie takim, jakim jest, a zamiast tego chcesz, aby był kimś, kim nie jest (lub myśli, że chcesz, aby był kimś, kim nie jest), wycofa się ze strachu przed byciem osądzonym lub zawiedzeniem cię. Akceptacja emocjonalna oznacza bycie „na tak” dla niego bez względu na to, kim jest (o ile nie jest w żaden sposób agresywny).  To oczywiście nie oznacza, że ​​jesteś po prostu wycieraczką. Możesz chcieć czegoś w życiu, ale dopóki nie będziesz „tak” dla tego, co jest w tej chwili przed tobą, wszystko to będzie pochodzić z miejsca oporu i bycia „nie” rzeczywistości.

„Czuję, że nie jestem już atrakcyjna dla mojego męża. Stracił do mnie pociąg. Co robić?

3. W jego życiu dzieją się inne rzeczy

Innym powodem, dla którego mężczyźni tracą zainteresowanie, jest to, że po prostu mają inne priorytety w swoim życiu, o które należy zadbać. Terminy w pracy, dramaty rodzinne i zeznania podatkowe często należą do tej kategorii. Sposób, w jaki pracują mężczyźni, polega na tym, że ich uwaga kieruje się na to, co jest „najwyższym priorytetem” w jego życiu. I naprawdę, nie zawsze będziesz na szczycie tej listy.  Kiedy on przechodzi przez trudny okres, jego uwaga będzie naturalnie skierowana na najpilniejszą rzecz, z którą musi się zmierzyć.

Stawianie go pod ścianą po prostu sprawi, że poczuje się, jakby musiał wybrać między opieką nad chorym rodzicem (jako przykład), a tobą. I nawet jeśli „wygrasz”, nadal będzie miał do ciebie pretensje na dłuższą metę za postawienie go w takiej sytuacji. Zamiast tego w tego rodzaju sytuacjach najlepszym podejściem jest po prostu wspieranie, a nie konkurowanie o jego uwagę. Wspieranie go w trudnych chwilach pokaże mu, że jesteś po jego stronie. Dodatkowo, kiedy odzyska kontrolę nad swoimi sprawami, przypomni sobie, kto go wspierał, i będzie znacznie bardziej prawdopodobne, że pogłębi swoje zaangażowanie i relację z tobą.

„Jak to jest, że nasz związek wciąż trwa?” 11 (popartych przez psychologię) wymiarów niekończącej się miłości

 


Związek

Loki, które uwodzą

Redakcja
Redakcja
11 lutego 2022
 

Już za chwilę poczujemy niezwykłą magię Walentynek. Tego dnia chcemy wyglądać i czuć się wyjątkowo, a także… uwodzić. Aby olśniewać wyglądem warto postawić na sprawdzone rozwiązania! Tajną bronią w sztuce uwodzenia jest niezawodna na takie okazje fryzura ze zmysłowym lokami w roli głównej. Mocny skręt w wersji klasycznej lub lekkie, miękko układające się fale to idealna stylizacja na walentynkowy wieczór. Taką fryzurę z łatwością wykonasz w domu przy użyciu naturalnych produktów do włosów kręconych z linii Hair in Balance marki OnlyBio.


Zmysłowe loki lub delikatne fale bez problemu wykonasz samodzielnie. Wystarczy kilka prostych trików, by fryzura nabrała charakteru! Ambasador marki, OnlyBio podpowiada, jak przygotować oszałamiającą fryzurę. Po standardowym myciu nałóż aktywator skrętu i rozczesz go po całej długości włosa. Następnie używając szczotki typu denman rozdziel pasma na głowie i każde z osobna wystylizuj obkręcając je na szczotce. W ten sposób zmienisz rodzaj skrętu na bardziej grubszy i mięsisty. Po wystylizowaniu wszystkich włosów delikatnie spryskaj i wgnieść rozwodniony żel dla utrwalenia efektu. Dzięki tej stylizacji zmienisz swój naturalny kształt loka na hollywoodzkie falo-loki.- DEJV Architekt Fryzur, stylista fryzur i ambasador Hair in Balance Studio by OnlyBio.

Aby wykonać walentynkową stylizacją warto mieć pod ręką:

  • Hair in Balance by ONLYBIO Żel mocny do stylizacji włosów kręconych (200 ml, 19,99 zł) – kosmetyk pozwala utrzymać na dłużej zachwycający efekt naturalnego skrętu  włosów. Żel zapewni długotrwałe utrwalenie loków i fal. Wykazuje również właściwości pielęgnacyjne, zapewniając optymalny poziom nawilżenia włosów – gwarantują to  humektanty, takie jak aloes oraz ksylitol. Produkt pozwala także zwiększyć sprężystość włosów. Żel pozostawia po sobie intrygujący zapach, łączący w sobie soczyste połączenie maliny i różowego pieprzu.
  • Hair in Balance by ONLYBIO Stylizator proteinowy do stylizacji włosów kręconych  (200 ml, 24,99 zł) – stylizator doskonale sprawdza się w przypadku włosów z tendencją do kręcenia się, które potrzebują podbicia oraz średniego utrwalenia zdefiniowanego skrętu. Dodaje falom i lokom sprężystości, dzięki czemu przez dłuższy czas prezentują się  rewelacyjnie. Jego formuła oparta jest na bazie hydrolizowanych protein pochodzenia  roślinnego: lnu, owsa i pszenicy, które wnikają w strukturę włosów, dogłębnie je  odżywiając i nadając im pożądanej objętości. Po zastosowaniu fryzura będzie idealnie lekka, a dodatkowo pachnąca zniewalającą kombinacją maliny i różowego pieprzu.
  • Hair in Balance by ONLYBIO Aktywator skrętu w kremie (200 ml, 24,99 zł) – to kosmetyk do stylizacji, który skutecznie pomoże w uwydatnieniu naturalnych loków i fal. Dzięki zawartym w nim składnikom, takim jak masełko murumuru oraz ekstrakt z korzenia  magnolii, pasma zyskują blask i zachwycający wygląd, a ich ujarzmianie przestaje być  wyzwaniem. Dzięki zawartości emolientów, w tym odżywczego oleju z awokado, kosmetyk sprawia, że włosy są odpowiednio chronione przed utratą wilgoci. Kosmetyk niweluje także efekt puszących się włosów. Produkt uwodzi słodkim zapachem kiwi.
  • Hair in Balance by ONLYBIO Reaktywator skrętu w mgiełce (300 ml, 24,99 zł) –  kosmetyk pozwala efektywnie przywrócić rozprostowanym włosom pożądany kształt. Dzięki niemu nie trzeba czekać do następnego mycia – produkt ma formułę mgiełki, która przynosi natychmiastowe efekty. Łatwo się aplikuje i nie obciąża włosów. Dzięki ekstraktom z nasion lnu i kozieradki pomoże w utrzymaniu nienagannej fryzury przez dłuższy czas, a przy tym będzie działał regenerująco i nawilżająco.

Produkty z linii Hair in Balance są dostępne w sklepie on-line OnlyBio i w drogeriach Rossmann w całej Polsce.


Związek

Paulina Młynarska: Szkoła to horror. Był moment, że uwierzyłam, że nic ze mnie nie będzie

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
10 lutego 2022

„W pracy nie ma zapisanego ani jednego poprawnego zdania. Co to ma znaczyć? […] Dialogu uczyliśmy się w czwartej klasie, a ty nie potrafisz go zapisać”, pokreślił pracę ucznia nauczyciel języka polskiego. Zdjęcie czerwonego od poprawek sprawdzianu ucznia wywołało falę komentarzy oburzonych internautów. Odniosła się do tej sprawy również Paulina Młynarska.

Do sieci niedawno trafił sprawdzian ucznia z dysleksją. Zamieściła go na swoim profilu na Facebooku Dorota Lubas – terapeutka pedagogiczna, trenerka, blogerka, autorka Multisensorycznego Treningu Płynności Czytania. Dorota prowadzi swój profil z misją kształtowania świadomej edukacji dzieci i młodzieży.

Dorota Lubas skomentowała to tak: „Pomyślmy: Jestem w 6 klasie SP, mam dysleksję rozwojową — dysortografię i dysgrafię. Mam opinię, w której są zalecenia do pracy. Uczęszczam na terapię 1 raz w tygodniu. Nauka zajmuje mi znacznie więcej czasu, niż rówieśnikom, bo dysleksja rozwojowa to specyficzne trudności w uczeniu się. Dysortografia polega na tym, że nie potrafię zapamiętać ortogramów. Piszę sprawdzian z języka polskiego. Bardzo się staram. Trudno mi pisać tak na szybko w klasie i „składać myśli”. Ale piszę. Przychodzi dzień, gdy dostaję oceniony sprawdzian. I oczy mnie bolą od czerwonego długopisu nauczyciela. Już nic mi się nie chce. Nienawidzę szkoły. Płaczę. To bez sensu”.

Co Paulina Młynarska sądzi o pokreślenej przez nauczyciela pracy?

Do dyskusji włączyła się także Paulina Młynarska, która na temat przemocy w szkole udzieliła wywiadu Joanie Biszewskiej dla edziecko.pl.

Na pytanie dziennikarki o krążące w Internecie zdjęcie, pokreślonej na czerwono pracy, Paulina Młynarska odpowiada:

„Nie zdziwiło mnie to wcale. Uważam, że system edukacyjny w Polsce jest skażony przemocą. I to nie jest prawda, że teraz jest większa świadomość. Ta świadomość jest w miejskich bańkach internetowych i w grupach rodziców. Co ja zobaczyłam, jeśli chodzi o wspomnianą pokreśloną pracę, to wyżywka. Coś, co w Polsce spotykamy na każdym kroku, kiedy jedni ludzie czegoś uczą drugich”, stwierdziła Paulina Młynarska.

Zobacz także: Szkoła rozwija w dzieciach zaradność? To mit! W dużej mierze sprawia, że dzieci są nieszczęśliwe, uległe i gotowe do pracy pod przymusem w korporacji!

 Okazuje się, że Paulina Młynarska także cierpi na dysleksję i pomimo wysokiej inteligencji słabo radziła sobie w szkole.

„Nawet, choćbym nie wiem jak dobrze, znała materiał, to i tak wiedziałam, że w stresie, podczas klasówki, nie poradzę sobie. Jako dyslektyczka na wypracowaniach pisałam połówkę wyrazu albo wyrazy od tyłu. Do tej pory, kiedy się zestresuję, podpisuję się Apulina.

Paulina Młynarska wspomina szkołę

Młynarska swoją podstawówkę wspomina jak horror. Była wykluczana i wyśmiewana z powodu problemów z dysleksją i z matematyką. „Nie wszystkie, ale wiele było takich nauczycielek, które się darły na nas bez przerwy, straszyły nas, szantażowały, wyzywały, szarpały za uszy, popychały, wyśmiewały się z nas. Miałam panią od wuefu, która ośmieszała każdą osobę niepotrafiącą grać w siatkówkę. (…) często kompletnie nie rozumiałam tego, co było mówione na lekcjach matematyki. W trzeciej czy czwartej klasie przeszłam rodzaj załamki dziecięcej i uwierzyłam w to, co powtarzali mi na każdym kroku nauczyciele. (…) Że nic ze mnie nie będzie”, mówi.

Kiedyś pisała sprawdzian z matematyki, ale po dziesięciu minutach wstała i oddała pustą kartę. Bała się, że znowu narazi się na pokreślenia na czerwono, z których nic nie wyniknie. Kiedy oddawała kartkę i powiedziała, że poczeka na resztę klasy na korytarzu…  „nauczycielka nawet się do mnie nie odezwała. Tylko zaniosła się szyderczym śmiechem prosto mi w twarz”, mówi.

 

Wtedy Paulina Młynarska stwierdziła, że z jej nauki nic nie będzie. Każdego roku miała dwójki na szynach i stopniowo popadała w poczucie, że jest kompletną porażką. Dopiero kiedy Jacek Santorski, znany i popularny psycholog przeprowadził z nią testy, dostała od niego kopertę z opinią i zaświadczeniem o dysleksji.

„Tam było napisane, że jestem ponadprzeciętnie inteligentna i że wykazuję zdolności w bardzo wielu różnych dziedzinach, że kwalifikuję się do indywidualnego podejścia i że cierpię na fobię szkolną. Byłam przekonana, że jak ja to dam jakiemuś dorosłemu, to ta osoba w to i tak nie uwierzy i to wywali. Trzymałam ten cenny skarb pod poduszką i co jakiś czas sobie to czytałam. Jak bardzo musiałam mieć zaniżoną samoocenę, że postanowiłam, że nikomu tego nie pokażę”, opowiada.

W latach osiemdziesiątych słowo „dysleksja” nie było jeszcze tak powszechnie znane. Na szczęście zaświadczenie zostało uwzględnione przy egzaminach do szkoły średniej. Paulina zdała, ale uciekła przed maturą. Dziś jest nie tylko dziennikarką, ale też instruktorką jogi. Uczyła się sama.

 

Paulina Młynarska jest autorką kilkunastu książek. Jej ostatnia książka to „Moja Lewa joga”. Jest dziennikarką, instruktorką jogi, mieszka na Krecie. Więcej o jej warsztatach jogowych tutaj.


Zobacz także

Nie traktowałam tego seksu jak zdradę. Był dla mnie tym, czym dla ciebie są twoje lekarstwa – bierzesz je, by w ogóle funkcjonować

Wciąż kłócicie się o to samo? Jest sposób, by raz na zawsze rozwiązać konflikt

Po prostu do siebie nie pasujecie. Jak zakończyć związek nie raniąc zbytnio drugiej osoby