Zdrowie

Zostawcie w spokoju Margaret, mnie i moją córkę. Co z tego, że schudła! Jej sprawa

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
16 maja 2022
Margaret/ Instagram
 

Na początek kilka zdań z internetu: „OMG, dziewczyno, nie przesadzaj z utratą ciała… za moment będziesz na podobieństwo Twiggy, „Co się z tobą stało, piękna dziewczyno?”, „Piersi jakieś oklapnięte”, „Jestem na nie, to już nie wygląda zdrowo”, „Strasznie”, piszą ludzie pod ostatnio opublikowanym przez Małgorzatę Jamroży na Instagramie zdjęciem. Portale dają tytuł: ”Margaret bardzo schudła. Fani martwią się o wokalistkę”. To się teraz klika! A ile w tym fałszu – myślę sobie.

Faktycznie martwimy się o Margaret? Serio? Nie udawajmy! Raczej prześwietlamy, powiększamy sobie jej zdjęcia i doszukujmy się zazdrośnie choroby, depresji, szaleństwa artystki. Internet daje nam pole do popisu. Nie potrafimy się powstrzymać i niepytani – oceniamy. Jak niewiele się teraz pisze o tym, że Margaret wydała genialny singiel, aż nogi rwą się do tańca: „Cry in my Gucci”. Myślę sobie, że ta dziewczyna jako jedyna ma teraz w Polsce szanse na karierę międzynarodową. Powinniśmy być dumni!

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Maggie (@margaret_official)

Margaret schudła. I co z tego?

Margaret była ostatnio gościem programu „Onet.Rano” i w rozmowie z Beatą Tadlą została zapytana o komentarze fanów, którzy „martwią się o jej zdrowie”.

„Bawi mnie ta figura stylistyczna, że 'fani się martwią’. W tym jest dużo agresji”, powiedziała słusznie!

Zaznaczyła, że jest zdrowa, a jej utrata wagi wiąże się tylko ze zmianą stylu życia. Powiedziała, że robi sobie stosowne badania i sporo biega.

„Właśnie w ramach tego, że się badam, schudłam. Zaczęłam się odpowiednio odżywiać i ogarnęłam pewne hormonalne sytuacje, które się wyrównały. This is me. Sorry, guys”, zakończyła temat.

A mnie zrobiło się smutno, że ona, choć tak świetnie śpiewa, musi się tłumaczyć, dlaczego schudła!

Myślę sobie, że Margaret ma rację. W takich słowach oceniających sylwetkę pod płaszczykiem troski ukryta jest po prostu agresja. Najsmutniejsze jest to, że te zabiegi stosują głównie kobiety. Jakim cudem kobieta kobiecie może to robić? Wszystkim nam zależy przecież na dobrym wyglądzie! Dlaczego więc tak bezceremonialnie sobie – dokuczamy?

Opowiem wam też moją historię

Odwiedziła mnie wczoraj ulubiona ciocia. Serio ulubiona, bo uważam, że jest w niej wiele dobra i życzliwości. Przyniosła mi fajne ubrania, w których nie chodzi i książki, które lubi. Naprawdę ucieszyłam się, że tak spontanicznie wpadła.

Ale do rzeczy, chwilę przed jej wizytą siedziałyśmy sobie z córką przy stole i piłyśmy herbatę. Była to niedzielna miła rodzinna chwila. Córka pokazywała mi nowe ubrania, które kupiła sobie na siłownię. A ja byłam tymi stylówkami absolutnie zachwycona. Córka wyglądała świetnie! Chwilę rozmawiałyśmy o kobiecych sprawach. Ona powiedziała, że udało się jej przytyć półtora kilograma. Mówiła mi, że liczy sobie kalorie, że stara się jeść obecnie 2600 kcal dziennie i że boli ją od tego szczęka. Śmiałyśmy się z tego. Ja natomiast zwierzyłam się jej, że podczas tygodniowych wakacji udało mi się schudnąć kilogram, że kiedy korzystałam ze słońca i wieczornych rozmów z przyjaciółką, w ogóle nie chciało mi się jeść. Mówiłam, że cieszę się z tego kilograma na minusie i zamierzam odchudzać się dalej.

Nagle dzwonek. Przychodzi ciocia. Widzi moją córkę w bardzo obcisłym stroju na siłownię i od razu mówi: „Boże, jaka ty jesteś chuda”. Ja natychmiast staję w obronie i mówię dumna i waleczna jak lwica: ”Przestań, ona właśnie teraz przytyła i chodzi trzy razy w tygodniu na siłownię”. A ciotka, co w głowie, to na języku: „A nie śmieją się z ciebie na tej siłowni?”.

Jezu, co to jest za cholerny ping-pong – pomyślałam. W pewnym momencie ciocia odpuszcza, bo przymierzamy ciuchy, które przyniosła i rozmawiamy o ulubionych książkach, więc robi się fajnie. Ale po chwili ciotka wchodzi na mój temat: ”A ty zamierzasz o siebie zbadać?”. Trochę mówi to z nieśmiałością i czujnością, bo ona wie, że mogę się odpalić. Ale ja postanawiam tego nie robić, bo dziś jestem szczęśliwa i w dobrym humorze. Dlatego stawiam na cierpliwość.

Miarka niebezpiecznie przebiera się jednak, gdy ciocia widzi, że moja córka je pizzę. Prosi ją najpierw, by odkroiła jej maleńki kawałeczek. Po chwili zaczyna komentować, że ser jest słabej jakości i że nie ma sensu jeść takiej prostej pizzy tylko z serem i sosem pomidorowym. Zaczyna więc nieproszona udzielać porad: ”Powinnaś sobie kochana położyć tu salami, rukolkę, może jakieś oliwki”. W mojej głowie już zaczynają się mnożyć zdania obronne, że ser to mozzarella i jest dobry…

Ale nie zdążyłam. Usłyszałam, jak moja nastoletnia córka mówi spokojnie: „Ale ja właśnie taką pizzę margheritę lubię najbardziej”. W tym momencie moje serce się rozświetliło, bo ona rzadko się sprzeciwia, a szczególnie osobom starszym. Jest z tych grzecznych i miłych za bardzo. Więc pomyślałam sobie: „Brawo! Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Maggie (@margaret_official)

Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe

Trochę mi smutno, że tak wiele kobiet kompletnie nie ma wglądu, że słowa na temat sylwetki ranią. Peplacie i bleblacie, choć same się zmagacie ze swoim ciałem i kilogramami. A gdybyście tak nauczyli się trzymać język za zębami? Bo te wszystkie „Przytyłaś”, „Schudłaś” są niedelikatne. To pasywna agresja, która boli. Moja córka powiedziała mi dziś rano, że choć ma dystans i śmiałyśmy się trochę z cioci po jej wyjściu, to jednak cytuję: „takie słowa wgrywają się gdzieś pod czaszkę”. Rozbolała ją głową, a dziś rano mówi mi, że najbardziej zapamiętała: ”Czy ludzie nie śmieją się z ciebie na siłowni?”. Więc proszę, ogarnijcie się dokuczacze. To jest agresja! Kobiety, nie róbmy sobie tego nawzajem”. Proszę, zostawcie w spokoju Margaret, mnie i moją córkę!

Tekst opublikowałam za zgodą mojej córki. Kochanie, głowa do góry! Trzymaj się tego, czego cię nauczyłam: „Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe”. Kropka!


Zdrowie

Lęk przed ciążą: jak sobie z nim poradzić?

Redakcja
Redakcja
16 maja 2022
Lęk przed ciążą
 

Zazwyczaj przyszłe mamy odczuwają mniejszy lub większy niepokój przed porodem, zwłaszcza jeśli nigdy go nie doświadczyły lub wcześniej wystąpiły jakieś komplikacje. Niektóre kobiety cierpią jednak na tokofobię, czyli paniczny lęk przed ciążą i rozwiązaniem. Warto wówczas skonsultować się ze specjalistą, który znajdzie przyczynę problemu i pomoże pokonać strach.

Czym jest tokofobia i jakie są jej przyczyny?

Mianem tokofobii określamy uporczywy, paniczny lęk przed ciążą i porodem. Wspomniane zaburzenie lękowe może mieć charakter pierwotny lub wtórny. Pierwszy przypadek dotyczy kobiet, które nigdy nie były w ciąży. Zjawisko ma zazwyczaj podłoże nerwicowe. Niejednokrotnie obserwuje się je u ofiar gwałtu lub molestowania seksualnego. Z drugiej strony skrajny lęk przed ciążą może pojawić się u kobiet, które słyszały dramatyczne historie o poronieniach lub sytuacjach na sali porodowej.

Utożsamianie się z traumatycznymi, ale cudzymi, doświadczeniami, przyczynia się do asocjacji. Wspomniane zjawisko rozpoznaje się wówczas, gdy osoba zmaga się z samoistnie nasuwającymi się obrazami lub skojarzeniami myślowymi z tendencją do eskalacji. Natomiast tokofobię wtórną stwierdza się u kobiet, które doświadczyły wielkiego szoku związanego z ciążą lub cierpią na poporodowy zespół stresu pourazowego.

Specjaliści podkreślają, że zaburzenie lękowe może wystąpić zarówno po prawidłowym porodzie naturalnym, jak i po przedwczesnym zakończeniu ciąży lub urodzeniu martwego dziecka. Zazwyczaj objawy nasilają się wraz z wiekiem ciąży, przy czym największe natężenie można zaobserwować w trzecim trymestrze. Specjaliści przypominają, że tokofobia zwiększa ryzyko rozwoju depresji poporodowej.

Jak oswoić lęk przed ciążą?

Aby pokonać strach przed ciążą i porodem, warto skonsultować się z psychologiem lub psychiatrą. Specjalista ustali przyczyny tokofobii, a następnie zaproponuje najlepsze sposoby rozwiązania problemu. W ten sposób można zminimalizować ryzyko depresji lub stanów lękowych.

Badania pokazują, że udzielanie wsparcia ciężarnym, które zmagają się z tokofobią, skutecznie łagodzi objawy zaburzenia. Sama świadomość, że istnieją ludzie skłonni do pomocy, sprawia, że kobieta lepiej sobie radzi z koszmarami sennymi, niepokojem, drażliwością, natrętnymi, katastroficznymi myślami czy bólem głowy i brzucha. Takie wsparcie zmniejsza również liczbę planowanych cesarskich cięć. Jeśli nie możemy liczyć na pomoc rodziny i znajomych, warto porozmawiać z ginekologiem, położną czy psychologiem. Poszukaj również wsparcia ze strony kobiet, które już rodziły, a narodziny dziecka wzbudzają u nich pozytywne emocje. W ten sposób nie będą podsycały strachu u ciężarnej.

Jak przezwyciężyć strach przed porodem?

Z dotychczas przeprowadzonych badań wynika, że psychoterapia i terapia poznawczo-behawioralna łagodzą strach przed porodem i ciążą. Proponowane metody przynoszą świetne efekty w krótkim czasie. Podczas wizyt pacjentki uczą się rozpoznawać i nazywać swoje emocje. Dodatkowo poznają różne ćwiczenia relaksacji i wizualizacji, które pomagają poradzić sobie z lękiem. Specjalista pokazuje, jak oswoić i przezwyciężyć paraliżujący strach.

Aby złagodzić lęk, postaraj się jak najlepiej przygotować do rozwiązania. Zapisz się do szkoły rodzenia, w której instruktorzy przekażą zarówno wiedzę teoretyczną, jak i praktyczną. Możesz skorzystać z indywidualnej opieki położnej, a także z jej pomocą wypełnić plan porodu. We wspomnianym dokumencie określisz swoje potrzeby i wymagania. Zanim zdecydujesz się na poród w danym szpitalu, dowiedz się, jakie metody uśmierzania bólu proponuje dany ośrodek. Zastanów się, czy chcesz, aby partner, siostra lub przyjaciółka towarzyszyli Ci przy porodzie.

Materiał partnera


Zdrowie

Stonewalling – kiedy partner się zamyka i buduje wielki mur

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
16 maja 2022
stpnewalling
fot. erhui1979/iStock

Stonewalling to bardzo frustrujące zachowanie. Zdarza się, że partner ma wyraźne problemy z komunikacją w związku. Nie wyraża emocji, nie rozmawia o uczuciach. Traktuje oschle i ozięble drugą połówkę. Jest skryty i zamknięty, w czym nie dostrzega niczego złego.

Stonewalling w związku

To nietypowe i problematyczne dla drugiej strony zachowanie to stonewalling czyli kamienne murowanie. Stałe odmawianie i niechęć do komunikowania się często prowadzi do konfliktów i rozpadu związku. Stonewalling zazwyczaj pojawia się podczas kłótni, kiedy to jeden z partnerów odmawia rozmowy, zamyka się emocjonalnie i nie stara się rozwiązać konfliktu. Ludzie charakteryzujący się takim zachowaniem boją się emocjonalnie zaangażować w dyskusję. Unikają jej lub wycofują się w trakcie. Sprawiają wrażenie niezainteresowanych, zimnych i oschłych.

Kamienne murowanie jest zachowaniem używanym do opóźnienia lub uniknięcia odpowiedzi na trudne pytania. Partner podczas rozmowy wychodzi, zamyka się w sobie lub po prostu odmawia komunikacji. Osoba ta często traktuje nas z chłodem i obojętnością. Możemy odnieść wrażenie, że nic dla niej nie znaczymy, co nie zawsze musi być prawdą. Stonewalling nie oznacza, że po kilku godzinach lub kilku dniach partnerzy powrócą do niezakończonej wcześniej rozmowy. Dyskusja nigdy nie zostanie dokończona, a problem rozwiązany. Druga strona nigdy nie pozna odpowiedzi na zadane pytania. Kłótnie i kryzysy są sposobem radzenia sobie z różnicami w przekonaniach i poglądach. Taktyka ta wywołuje złość i frustrację w drugiej osobie. Często niszczy relację i prowadzi do rozstania.

Jak objawia się stonewalling?

Kamienne murowanie nie zawsze jest oczywiste. Fakt, że partner zamyka się i wychodzi podczas rozmowy rzadko kiedy wzbudza podejrzenia. Istnieją jednak pewne objawy wskazujące na stonewalling.

  • Unikanie rozmowy o uczuciach.
  • Nie udzielenie odpowiedzi na pytania.
  • Ignorowanie, gdy partner zaczyna mówić.
  • Stałe unikanie kłótni i brak zaangażowania w rozmowę.

To w jaki sposób partner się do nas odnosi i jak my reagujemy na jego zachowanie, ma ogromny wpływ na relację. Na to jak postrzegamy samego siebie i jak radzimy sobie z trudnościami.

Zobacz również: Dlaczego silne osoby przyciągają trudne relacje? Bo podświadomie czują, że mogą na tym skorzystać

Jak reagować na kamienne murowanie?

Osoby mające do czynienia z kamiennym murowaniem mogą czuć się zranione, zmanipulowane. Ignorowanie uczuć i unikanie rozmów prowadzi do utraty sił, braku poczucia własnej wartości i niedocenienia. Zmanipulowanemu partnerowi brakuje intymności, bliskości i poczucia bezpieczeństwa. Nieustanne konflikty, niedokończone rozmowy i wycofanie drugiej osoby skutkuje pogorszeniem zdrowia psychicznego, co odbija się na relacjach z rodziną i przyjaciółmi. Jak reagować na stonewalling w związku? By pomóc partnerowi przełamać mur dobrze jest okazać mu wsparcie i zachować pozytywne nastawienie. Warto nauczyć się opartych na wzajemnym szacunku skutecznych sposobów wyrażania różnic poglądów. Dobrze jest zbudować zdrową i satysfakcjonującą relację. Zamiast obwiniać siebie nawzajem lepiej pomyśleć co stoi za danym zachowaniem, jakie są jego przyczyny i konsekwencje. Dobrze jest wykazać się zrozumieniem i cierpliwością. Niestety może się zdarzyć, że partner nigdy nie będzie gotowy do rozmowy i komunikacji.

Ważne by nie zapominać o własnych uczuciach, emocjach i potrzebach. Nie odsuwać siebie na dalszy plan i przede wszystkim nie obwiniać za konflikty i nieporozumienia. By lepiej zrozumieć problem i znaleźć jak najlepsze rozwiązanie, można skorzystać z pomocy specjalisty.


Zobacz także

Mleko ryżowe: skład, kalorie, cena

Mleko ryżowe: spróbujesz i pokochasz! Sprawdź, dlaczego warto je pić

Dlaczego karotenoidy są cennym elementem diety?

Koszmar życia Polki na diecie. Wspomnienia, ludzie, własne demony. Jak nie zabić siebie i innych?