Zdrowie

Sylwoterapia, czyli przytul się do… drzewa. Jakie korzyści przynosi ten prosty gest?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
19 sierpnia 2021
Sylwoterapia (drzewoterapia) - na czym polega, jak praktykować?
Fot. iStock
 

Sylwoterapia (drzewoterapia) to prosty i darmowy sposób na poprawę samopoczucia i zdrowia. Przebywanie wśród drzew ma niepodważalne zalety, co szczególnie powinni docenić mieszkańcy dużych, zatłoczonych i najczęściej zanieczyszczonych miast. Na czym polega sylwoterapia i kto powinien niej korzystać?

Czym jest sylwoterapia?

Sylwoterapia zaliczana jest do technik medycyny alternatywnej, która opiera się na kontakcie z naturą, a dokładnie na przebywaniu w otoczeniu drzew i fizycznym kontakcie z nimi (dotyk dłoni, oparcie się plecami czy też objęcie drzewa).

Terapia polegająca na korzystaniu z obecności drzew ma wiele zalet. Przede wszystkim koi zszargane nerwy, łagodzi stres, poprawia samopoczucie, a także odporność organizmu. Poza tym sylwoterapia jest łatwo dostępna i nie wymaga nakładu finansowego, by z niej skorzystać. Jedynym przeciwskazaniem jest stwierdzona alergia, która utrudnia, a nawet i uniemożliwia przebywanie w otoczeniu drzew.

Sylwoterapia (drzewoterapia) - na czym polega, jak praktykować?

Fot. iStock/Sylwoterapia (drzewoterapia)

Na czym polega sylwoterapia?

Przede wszystkim trzeba wybrać się do lasu, lub do innego skupiska drzew, gdzie znajdziemy ciszę i spokój. Następnie należy poszukać dla siebie wygodnego miejsca pod wybranym drzewem i usiąść pod nim w wygodnej pozycji pod nim, po czym zamknąć oczy i zrelaksować się, skupiając się na szumie liści, oddychając głęboko i spokojnie. Można także oprzeć się plecami o pień drzewa lub objąć je. Należy pamiętać o tym, że wybrane drzewo nie może nosić oznak chorób, obecności huby i jemioły.

W terapii z wykorzystaniem drzew należy korzystać regularnie. Dla najlepszych efektów każda sesja w otoczeniu drzew nie powinna trwać krócej niż 10-15 minut. W zasadzie można powiedzieć, że im dłużej trwa sylwoterapia, tym więcej korzyści z niej płynie. Nawet zwykły spacer w otoczeniu drzew znakomicie wpływa na poprawę samopoczucia.

Sylwoterapia najprzyjemniejsza jest wiosną i latem, ze względu na aurę panującą w tych porach roku. Poza tym warto pamiętać, że wiosną i latem drzewa mają najwięcej „energii”, ponieważ wtedy jest ich czas na kwitnienie i wydawanie owoców. Przy okazji, nie niszcząc przyrody, można zbierać surowce lecznicze — pędy, listki, kwiaty, owoce, czy korę poszczególnych drzew.

Ponieważ poza alergią nie istnieją żadne przeciwwskazania do korzystania z drzewoterapii, warto korzystać z niej jak najczęściej.

Sylwoterapia (drzewoterapia) - na czym polega, jak praktykować?

Fot. iStopck/Sylwoterapia (drzewoterapia)

Sylwoterapia — dlaczego warto jej spróbować?

Drzewa wydzielają fitoncydy, substancje o działaniu przeciwzapalnym i jonizującym powietrze. Przebywanie wśród nich doskonale wpływa na układ oddechowy, dotlenia organizm i poprawia samopoczucie. Kojąco działają kolory liści, zapachy (olejki eteryczne), oraz dźwięki natury, których na próżno szukać w miastach.

Przebywanie wśród drzew koi niepokój i negatywny wpływ stresu na organizm, pomaga się wyciszyć, zdystansować od problemów. Kontakt z naturą ma także nieco inne zalety — działa na pracę mózgu, poprawia kreatywność oraz zwiększa koncentrację. Sylwoterapia szczególną rolę ogrywa u dzieci z zespołem Downa, oraz osób zmagających się z uzależnieniami czy zaburzeniami lub chorobami psychicznymi.

Sylwoterapia (drzewoterapia) - na czym polega, jak praktykować?

Fot. iStock/Sylwoterapia (drzewoterapia)

Jakie drzewa służą nam szczególnie?

Sylwoterapia dzieli drzewa wg użyteczności w terapii na dwa rodzaje — sprzyjające i niesprzyjające.

Do sprzyjających leczeniu drzew zaliczamy m.in.: buk, lipę, brzozę, modrzew, kasztanowca, dąb, gruszę, wiśnię, czarny bez, jarzębinę, jodłę, sosnę. Do drzew niesprzyjających, uważanych za przeklęte i zabierające energię, zaliczamy natomiast: topolę osikę i olchę.

Istnieje także powszechna opinia, że po wyciszenie należy udać się do lasu iglastego, do lasu liściastego po zastrzyk dobrej energii.

FB/ohmepl

 

 


źródło:  naturoterapia.info.pl 

Zdrowie

Laminacja (laminowanie) brwi – odżywia, pogrubia i utrwala idealny kształt włosków. Na czym polega i ile kosztuje ten zabieg?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
19 sierpnia 2021
Laminacja brwi - na czym polega
Fot. iStock
 

Laminacja (laminowanie) brwi jest metodą pozwalającą na uzyskanie lepszego kształtu brwi, a dodatkowo odżywienia włosków. Po tym zabiegu brwi wyglądają na zdrowsze, grubsze i dobrze ułożone. Laminacja brwi sprawdza się świetnie przy naturalnie gęstych brwiach, które trzeba okiełznać, jak i tych mniej obfitych, gdy trzeba poprawić ich naturalny wygląd. Jak wygląda laminacja (laminowanie) brwi, ile kosztuje, i czy można wykonać zabieg samodzielnie w domu?

Laminacja (laminowanie) brwi — na czym polega?

Laminacja brwi służy ułożeniu brwi tak, by były one bardziej wyraziste i uporządkowane. Sprawdzi się szczególnie jeśli kobieta posiada  niesforne włoski lub rosnące nieregularnie. Zabieg laminacji pozwala na okiełznanie ich, odpowiednie ułożenie na określony czas. Efekt może być delikatny, podkreślający naturalną linię brwi, jak i może podkreślić brwi zaczesane do góry, optycznie pogrubione. Laminowanie brwi jest zabiegiem bezbolesnym i bezpiecznym, o ile przeprowadzona jest zgodnie z zasadami. Trwa ok. 45 minut.

Po przeprowadzonym zabiegu wystarczy codzienne zaczesać włoski w pożądanym kierunku za pomocą szczoteczki. Laminację należy powtarzać co 6 tygodni, by cieszyć się podkreślonymi brwiami, a w tym czasie odpowiednio pielęgnować brwi w domu, aby efekt utrzymał się przez ten czas.

Laminacja brwi - na czym polega

Fot. iStock/Laminacja brwi

Laminacja brwi — jak wygląda zabieg?

Laminacja brwi opiera się na zmianie kształtu oraz kierunku wzrostu włosków na skutek działania kwasu tioglikolowego. Kwas tioglikolowy najpierw rozrywa wiązania dwusiarczkowe we włoskach, po czym tworzy nowe.

Ponieważ łuski włosków w brwiach muszą zostać otwarte podczas zabiegu, konieczna jest kolejnych etapach właściwa regeneracja przy pomocy preparatów zawierających keratynę oraz olejki roślinne. Zastosowanie regeneracji wpływa na poprawę  kondycji oraz elastyczności włosków, przywraca ich blask.

Przez pierwszą dobę po przeprowadzonej laminacji należy unikać dotykania brwi bez przyczyny, a także kontaktu z wodą, w tym korzystaniu z długiej kąpieli czy sauny. Po upływie tego czasu brwi można już malować. Koniecznie trzeba pamiętać o pielęgnacji domowej laminowanych brwi, aby wyglądały one doskonale.

Pielęgnacja brwi po laminowaniu

Brwi po zabiegu laminowania wymagają prostej pielęgnacji. Wystarczy nałożyć kropelkę olejku do brwi na każdą z nich przed snem i  przeczesać szczoteczką. Brak pielęgnacji może sprawić, że brwi staną się niesforne i nawet trudniejsze do ułożenia niż przed zabiegiem.

Laminacja brwi - na czym polega

Fot. iStock/Laminacja brwi

Laminacja brwi a alergia i łuszczenie się skóry

Ponieważ podczas laminacji brwi wykorzystuje się produkty działające aktywnie na warstwę rogową skóry, w trakcie zabiegu może pojawić się delikatne mrowienie i szczypanie, a po nim skóra wokół brwi może się nieco łuszczyć. Jeżeli już podczas laminowania pojawi się silne swędzenie lub szczypanie skóry, należy poinformować o tym stylistkę. Taka reakcja może być skutkiem nietolerancji lub wręcz alergii na  składniki preparatów wykorzystanych do laminowania.

Czy laminację brwi można wykonać samodzielnie?

Dostępne są zestawy do samodzielnej laminacji brwi w domu, choć specjaliści nie zachęcają do samodzielnego wykonywania jej w domu. Bliskość brwi i oczu podnosi ryzyko nie tylko uszkodzenia włosków brwi, ale także podrażnienia oczu. Źle przeprowadzony zabieg skutkuje  przesuszeniem i powykręcaniem włosków, a nawet „spaleniem” ich lub poparzeniem skóry. Jeśli chcesz samodzielnie podjąć się zadania, sięgnij po produkty przeznaczone do domowego laminowania brwi i krok po kroku postępuj zgodnie z dołączoną do nich instrukcją.

Laminacja brwi w domu w kilku krokach

Zanim przejdziesz do zabiegu, przeprowadź próbę uczuleniową. Poniższe rady dotyczą zestawu, w skład którego wchodzą: szampon do brwi i rzęs, keratyna, folia ochronna, aktywator i neutralizator.

  1. Oczyść skórę i wykonaj demakijaż brwi szamponem do brwi, po czym dokładnie osusz skórę i włosy.
  2. Wyczesz włoski grzebykiem i za pomocą aplikatora/pędzelka nanieś na brwi warstwę aktywatora. Zabezpiecz brwi folią na 5-12 minut. Dokładny czas zależy od podatności i grubości włosków.
  3. Ściągnij nadmiar produktu płatkiem kosmetycznym najpierw na sucho, następnie na mokro (płatek nie może ociekać wodą), a na koniec znów na sucho.
  4. Kolejno nanieś neutralizator i przeczesz je w pożądanym kierunku. Następnie przyklej znów folię i zostaw ją na 5 -12 minut.
  5. Ściągnij nadmiar produktu płatkiem kosmetycznym metodą sucho — mokro — sucho.
  6. Zastosuj keratynę do laminacji brwi i rzęs lub olejek do brwi.
Laminacja brwi - na czym polega

Fot. iStock/Laminacja brwi

Laminacja brwi — przeciwwskazania

Mimo że laminacja brwi wydaje się być zabiegiem, który można wykonać u każdego, to jednak istnieją pewne przeciwwskazania do jego wykonania:

  • stwierdzenie alergii na składniki zastosowanych preparatów;
  • istnienie otwartych ran, otarć, i pęknięć skóry otaczającej brwi;
  • wysuszona skóra;
  • ostry trądzik z otwartymi zmianami skórnymi w okolicy brwi;
  • atopowe zapalenie skóry (AZS)
  • peeling twarzy przeprowadzony w przeciągu 48 h przed laminowaniem brwi;
  • zabiegi złuszczające z wykorzystaniem kwasów w przeciągu 2 tygodni przed zabiegiem.
  • stosowanie retinolu i jego pochodnych w  ciągu miesiąca przed zabiegiem.

Laminowanie brwi — cena

Koszt laminowania brwi w salonie kosmetycznym waha się od 100 do 200 zł. Samodzielne przeprowadzenie zabiegu jest tańsze — za zestaw do laminacji brwi trzeba zapłacić od kilkudziesięciu złotych wzwyż.

FB/ohmepl

 


źródło:  jolash.pl

Zdrowie

Dość fałszywej troski o to, czy nie pokazujemy zbyt wiele ciała, czy nie wstydzimy się naszych rozstępów i dużych ud!

Redakcja
Redakcja
19 sierpnia 2021

Polska marka plus size 20inLove, w reakcji na rosnący, negatywny trend, który nazywa fałszywą troską, postanowiła pokazać, że kobiety w rozmiarach większych niż 38 mogą czuć się w swoich ubraniach zmysłowo, komfortowo, seksownie i swobodnie. Po prostu dobrze – ze swoją garderobą i ze swoim ciałem. I nikt nie ma prawa oceniać ich za to jak wyglądają i co noszą.


Nie potrzebujemy troski

Dużo się zmienia w temacie samoakceptacji i akceptacji innych bez względu na typ figury, wyznanie, wygląd i orientację. Dużo się zmienia i są to zmiany na lepsze, ale jest coś, co je hamuje, dając nieustannie argument ludziom, którzy tę odmienność od siebie samych krytykują. Tym, co negatywnie wpływa na ten pozytywny zwrot jest troska.

Troska, która właściwie użyta jest bardzo silnym, słusznym i przede wszystkim pozytywnym argumentem. Bardzo łatwo staje się jednak poręcznym orężem dla tych, którzy chcą się nią zakryć, aby jednocześnie wygłosić jakąś swoją, nawet skrajnie krzywdzącą opinię. Dalej pozostając, oczywiście pozornie, bardzo miłym człowiekiem. W końcu taka (fałszywa) troska wynika z dbania o czyjeś zdrowie, to psychiczne i fizyczne, szczęście i ochrony przed negatywnymi reakcjami innych osób. Ta pozorna troska czyni wiele szkód. Obniża naszą samoocenę i sprawia, że tracimy, tak cenną przecież, pewność siebie.

 

My, jako 20inLove, polska marka odzieżowa plus size, widzimy przede wszystkim tę „troskę”, skierowaną do osób noszących większy rozmiar. „Troskę” o to, czy nie pokazujemy zbyt wiele ciała, czy nie wstydzimy się naszych boczków, rozstępów, dużych ud. „Troskę” wyrażaną zdecydowanie zbyt często, niesłusznie i ze złych pobudek. „Troskę”, która budzi nasz kategoryczny sprzeciw i wywołuje tylko irytację. Nie mamy zamiaru wstydzić się naszych sylwetek i noszonego rozmiaru, niezależnie od opinii innych osób.
Chcąc walczyć z tym nieżyczliwym zachowaniem postanowiliśmy pokazać, że dziewczyny plus size posiadające rozmiar większy niż 38 nie są zobowiązane do tego, aby ubierać się w oversizowe, obszerne ubrania i ukrywać wszystko to, co osoby kierujące się fałszywą troską mogą negatywnie skomentować.

20inlove – jestem plus size @noszecochce

Nasza marka, 20inLove od początku powstała z myślą o kobietach, które chcą podkreślać swoją pewność siebie i czuć się dobrze w swoich ubraniach. Dlatego od zawsze przykładamy dużą wagę do tego, aby tworzyć nasze projekty nie tylko zgodnie z panującymi trendami, ale przede wszystkim z myślą o sylwetce plus size. Chcemy, żeby kobiety plus size czuły się komfortowo, swobodnie i zwyczajnie dobrze – zarówno w wieczorowej sukience, jak i wygodnym dresie, w odkrywającym brzuch crop topie i szerokich spodniach.

Nie chcemy mówić, kobietom jakie mają być, w jakim stylu się ubierać, co ukrywać, a co eksponować w swojej sylwetce. Wierzymy, że same dobrze wiedzą, czego chcą od ubrań i mają w sobie ogromną pewność siebie, siłę i kobiecą zmysłowość, nawet jeśli nie zawsze ją ukazują.

Nie chcemy sprzedawać przebrań, za którymi można się schować – naszą rolą jest ubieranie pewności siebie kobiet plus size, dlatego chcemy, żeby kreowały one swoją garderobę po swojemu! Dziewczyny, nie dajcie sobie wmówić, że jest jeden kanon piękna – nie ma go! Każda z nas jest inna i wszystkie jesteśmy wystarczające, o ile czujemy się dobrze ze sobą i w swoim ciele.

Red is our new black

Z radością obserwujemy jak wiele zmienia się w temacie samoakceptacji i akceptacji innych bez względu na rozmiar, sylwetkę, wygląd oraz styl ubierania się. Cieszymy się, że coraz częściej mówi się w modzie o swobodzie, komforcie i doświadczeniu noszenia ubrań – cechach, które szczególnie leżą nam na sercu przy projektowaniu naszych własnych kolekcji. Równocześnie jednak z niepokojem zauważamy nowy, ten negatywny trend tzw. fałszywej troski, której propagatorzy pod płaszczykiem dobrych intencji i dbałości o nasze zdrowie i szczęście ukrywają bardzo krzywdzące komentarze i niesprawiedliwie opinie dotyczące przede wszystkim wyglądu.

 

Wiemy jak bardzo taka troska potrafi zaważyć na pewności siebie i samoakceptacji odbiorców tych negatywnych treści. Dlatego tym bardziej, jako marka modowa chcemy pokazać naszym klientkom, dziewczynom plus size, że ubieranie się w zgodzie z samym sobą jest w porządku.

Aby nasz przekaz wybrzmiał jeszcze wyraźniej postanowiliśmy zorganizować odważną sesję zdjęciową, której przyświecało hasło „Noszę co chcę”. Chcieliśmy w niej pokazać prawdziwe kobiece ciało w odważnych, ale komfortowych stylizacjach. W realizacji tego projektu pomogły nam niezwykle kreatywne i otwarte osoby – producentka sesji Martyna Olszak, fotografka Natalia Niedziela oraz modelka plus size, Martyna Bielicka, z którą mieliśmy okazję kilkukrotnie współpracować. Motywem przewodnim naszej marki uczyniliśmy kolor czerwony – kobiecy, ognisty, silny, wyrażający moc, zmysłowość i temperament. Jego symbolem jest u nas czerwona sukienka. „Mała czerwona”, którą naszym zdaniem każda kobieta powinna mieć w swojej szafie. Czerwony to kolor magiczny, ponieważ w naszym odczuciu symbolizuje właśnie pewność siebie – atrybut, który wielu z nas skrywa w sobie, którym nie lubimy się zbytnio afiszować, a który w obecnych czasach powinien być naszą bronią i zbroją. Orężem przeciwko nietolerancji i fałszywej trosce.

My w 20inLove uważamy, że pewność siebie jest sexy. To cecha, która powinna być pielęgnowana, eksponowana i podkreślana w każdy możliwy sposób. Kobiety plus size mogą uwydatniać swoją pewność siebie jak tylko chcą. My proponujemy im jedną z możliwości – oręż w postaci ubrania idealnie dopasowanego do ich preferencji. Jako 20inLove chcemy razem z innymi kobietami pokazać, że niezależnie od rozmiaru możemy nosić co chcemy, pokazywać tyle ciała ile nam się podoba i ukrywać to czego nie lubimy, a nikt nie ma prawa nas za to oceniać. Dlatego najnowszym hasłem naszej marki jest #noszecochce, a kolorem przewodnim oczywiście czerwień.

https://www.facebook.com/20inlove


Zobacz także

Dzień #24. Zadbaj o siebie naprawdę. #SlimemGO

Rewolucja w leczeniu raka? Co oznacza medycyna integracyjna

Nowa JA na wiosnę – zdrowie i piękno bez wyrzeczeń. Sprawdzamy czy dieta koktajlowa ma sens i co zdziałać mogą niektóre rośliny