Zdrowie

Nie chciałam umierać. Chciałam tylko, by ból ustał

Listy do redakcji
Listy do redakcji
22 maja 2019
Fot. istock/leminuit
 

Nie chciałam umrzeć. Chciałam tylko, żeby ból ustał: ból, który ściskał mnie w klatce piersiowej, ciężar, który przytłaczał mój mózg, agonia, która przemieniła cały świat w mrok. Potrzebowałam, pragnęłam, marzyłam o tym,  żeby to się skończyło. Żeby ciemność odeszła, żeby nastał dzień.

To nie była jakaś jedna większa trauma, która doprowadziła mnie do przekonania, że śmierć jest jedyną opcją. To niekończąca się seria małych smuteczków, które powoli, każdego dnia kradły całą moją nadzieję. Codzienna presja stała się nieubłaganym atakiem: ciężkim kamieniem na moim ramieniu, który mnie zmiażdżył. Dosłownie. Przestałam regularnie jeść, przestałam sypiać. Nikłam w oczach.

I przyszedł ten moment. Pewnego dnia  miałam drobną kłótnię z mężem. Nie chodziło o nic ważnego. Ale ta wymiana zdań dosłownie złamała mnie na kawałeczki. Uznałam więc, że mam tylko jeden wybór, który w ogóle ma sens. Czułam, że wszystkim będzie lepiej beze mnie. Że muszę odebrać sobie życie.

Stworzyłam plan. Napisałam listy do mojej rodziny. Cała we łzach zadzwoniłam do brata, żeby się z nim pożegnać. Ale on zrozumiał natychmiast. Rozłączył się i  zadzwonił do mojego męża. Piotrek był w domu w dziesięć minut. Zadzwonił po karetkę i zabrano mnie do szpitala.

Dali mi do wypicia jakąś mulistą breję. Płakałam. Nadal bolało.  Ale przecież nie chciałam umrzeć.  Chciałam tylko, żeby ból ustał i nie wiedziałam lepszego rozwiązania niż to, że po prostu zniknę.

Potem zapadła ciemność. Nie widziałam w niej moich dzieci, ani życia z człowiekiem, którego wybrałam 25 lat temu. Nie mogłam zobaczyć mojej rodziny, rodzeństwa, które znało mnie od urodzenia, rodziców, którzy mnie wspierali, odkąd pamiętałem. Nie widziałam miłości.

Wokół mnie była miłość, ale została odepchnięta przez ciemność, silnie wyrzucona z mojej świadomości przez duszącą czerń – depresję, stany lękowe, coś bliżej nieokreślonego.

W szpitalu psychiatrycznym otaczali mnie ludzie, których doświadczenia były bardzo podobne do moich. Słuchałam historii, które były podobne do mojej historii. Ta świadomość podobieństw sprawiła, że  nauczyłam się radzić sobie na nowo. Zdałam sobie sprawę z tego, że zawsze mam wyjście. Co najważniejsze jednak widziałam, że nie jestem sama. Oczywiście, nie stało się to natychmiast, jak za dotknięciem czarodziejskiem różdżki. Ale proces ruszył.

Mam pomoc. Dostałam leki i nadzieję, jak snop światła w moim życiu. Dostałam właściwą diagnozę i  to zadziałało jak olśnienie w moim zmęczonym jestestwie. To się nie stało z dnia na dzień. Znalezienie odpowiednich dawek i prawidłowych pigułek zajęło trochę czasu, ale wytrwałam. Trzymałam się nadziei, że można znaleźć właściwe antidotum na tę moją ciemność.

Nie chciałam umrzeć. Chciałam tylko, żeby ból ustał. I tak się stało.

Powoli, ale konsekwentnie, z dnia na dzień, dzięki terapii i czasowi. Jest jakiś powód, dla którego czytasz to teraz, w tym momencie. Może jest wiadomość, którą właśnie ty musisz usłyszeć. Może też cierpisz, marzysz o tym, by ból się skończył. Ale nie potrafisz poprosić o pomoc. Mi się udało. Ty też przetrwasz.

 


Zdrowie

Spring Rolls czyli wiosna w ruloniku!

Redakcja
Redakcja
22 maja 2019
Fot. Materiały prasowe
 

Zwane też świeżymi sajgonkami czy wiosennymi krokietami Spring Rolls są bardzo popularnym w rejonach Azji daniem. Choć korzenie mają dalekowschodnie, możemy z sukcesem przygotować je własnoręcznie w naszych domach. W cienki arkusz papieru ryżowego zwiń co tylko chcesz – wiosenne warzywa, orzechy, makaron sojowy lub suszone owoce, które sprawią, że rolki będą miały niepowtarzalny smak. To szybki sposób na zdrową, lekką, dietetyczną przekąskę bogatą w witaminy i minerały. Puść wodze fantazji lub skorzystaj z naszych wypróbowanych przepisów!

Mocno warzywne sakiewki z orzechowym sosem curry

Fot. Materiały prasowe

Składniki na spring rollsy:

  • 10 arkuszy papieru ryżowego o średnicy 22 cm
  • pół małej główki czerwonej kapusty
  • 90 g Migdałów lekko solonych prażonych Bakalland
  • 5 rzodkiewek
  • kilka gałązek świeżej kolendry
  • świeży szpinak
  • kalarepa
  • marchewka
  • żółta papryka
  • ogórek gruntowy

Składniki na sos:

  • 100 g Orzechów laskowych Bakalland
  • 1 łyżeczka curry
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • ząbek czosnku
  • łyżeczka soku z cytryny
  • 3 łyżki wody
  • łyżeczka cukru
  • łyżka oliwy z oliwek

Orzechy zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na kilka godzin. Po tym czasie odlewamy wodę, orzechy przesypujemy do blendera i dodajemy resztę składników na sos. Blendujemy do uzyskania gładkiej masy. Gęstość sosu regulujemy wodą. Gotowy sos przelewamy do miseczki i odstawiamy go na bok. Czerwoną kapustę siekamy, rzodkiewkę kroimy w cienkie plasterki, a marchewkę, paprykę, ogórka i kalarepę w niewielkie słupki. Kolendrę niedbale siekamy. Do szerokiego, głębokiego półmiska wlewamy gorącą wodę. Moczymy w niej przez chwilę arkusz papieru ryżowego do momentu, aż zmięknie, następnie rozkładamy go na drewnianej desce. Na papierze rozkładamy kilka liści szpinaku, kapustę, paprykę, marchewkę, rzodkiewkę, ogórka, kolendrę oraz kilka solonych migdałów. Prawy oraz lewy bok papieru ryżowego składamy do środka, następnie zwijamy go od dołu ku górze. Powtarzamy z kolejnymi arkuszami. Spring rollsy jemy maczając w przygotowanym sosie.

Zielone sajgonki z wędzonym tofu i sosem z nerkowca

Fot. Materiały prasowe

Składniki na spring rollsy:

  • 6 arkuszy papieru ryżowego o średnicy 22 cm
  • marchewka
  • czerwona papryka
  • 100 g Żurawiny Całe Owoce Bakalland
  • 1 kostka wędzonego tofu
  • świeży szpinak
  • kiełki fasoli mung

Składniki na sos:

  • 100 g Orzechów nerkowca Bakalland
  • 2 łyżki jasnego sosu sojowego
  • ząbek czosnku
  • kilka kropel sosu Tabasco

Orzechy nerkowca zalewamy wrzątkiem i zostawiamy na noc. Odlewamy wodę, następnie orzechy wraz z pozostałymi składnikami na sos oraz 5 łyżkami wody blendujemy na gładki sos. Marchewkę i paprykę kroimy w słupki, zaś tofu w plastry. Do szerokiego, głębokiego półmiska wlewamy gorącą wodę. Moczymy w niej przez chwilę arkusz papieru ryżowego do momentu, aż zmięknie, następnie rozkładamy go na drewnianej desce. Na papierze rozkładamy kilka liści szpinak, paprykę oraz marchewkę, a także wędzone tofu. Prawy oraz lewy bok papieru ryżowego składamy do środka, następnie zwijamy go od dołu ku górze. Spring rollsy spożywamy wraz z sosem.


Zdrowie

Ustal priorytety oraz ulubione zajęcia – Małgorzata Ohme podpowiada, jak radzić sobie z obowiązkami domowymi

Redakcja
Redakcja
22 maja 2019
Fot. Materiały prasowe

Zakupy, pranie, odkurzanie, gotowanie czy zmywanie – to lista obowiązków, które wykonujemy niemal codziennie i… często niechętnie. Z badania „Podział obowiązków w polskich gospodarstwach domowych” zrealizowanego przez markę Indesit wynika, że na domowe zajęcia kobiety poświęcają aż do 5 godzin dziennie, zazwyczaj kosztem odpoczynku czy chwil z rodziną[1]. Nie musi tak być – zatem, czy wspólne sprzątanie może być sposobem na budowanie i pielęgnowanie rodzinnych relacji? Psycholog Małgorzata Ohme podpowiada, jak radzić sobie z obowiązkami domowymi, by znaleźć też czas dla siebie i rodziny.

Moja przyjaciółka pewnej niedzieli, późnym wieczorem, wróciła ze szkolenia. Po pracowitym weekendzie, podczas którego się dokształcała, wpada do domu, a tam Sodoma i Gomora. Możecie sobie wyobrazić – trójka dzieci, mąż, pies, dwa koty i brak kobiecej ręki przez dwa dni. Przyjaciółka normalnie weszłaby i pierwsze co – wzięłaby się za sprzątanie: zbieranie brudnych ubrań, naczyń, odkurzanie, mycie podłogi, wszystko to, o czym zapomnieli członkowie jej rodziny. Jednak tym razem było inaczej. Usiadła w fotelu i spytała dzieci, czy zagrają w jakąś planszówkę. Mąż zaskoczony, a ona: „Wiesz, czego się dowiedziałam na szkoleniu? Że najważniejszą wartością w moim życiu nie jest porządek w domu, ale coś zupełnie innego” – mówi psycholog Małgorzata Ohme.

Codziennie po pracy wracamy do domu i zazwyczaj tam czeka na nas… drugi etat. Pranie, sprzątanie, odebranie dzieci ze szkoły czy gotowanie to zajęcia, które zajmują nam naprawdę dużo czasu – Polki poświęcają aż do 5 godzin na codzienne zadania domowe, podczas gdy ich partnerzy jedynie do 2 godzin. A potem, po całym dniu spędzonym na obowiązkach zawodowych i domowych, nie mamy już czasu dla siebie ani dla rodziny. Czy na pewno idealnie wysprzątany dom powinien być dla nas najważniejszy? Psycholog Małgorzata Ohme radzi, by odpowiedzieć sobie na kilka ważnych pytań.

Ustal swoje priorytety

Usiądź wieczorem, weź do ręki kartkę i długopis. Po jednej stronie wypisz te rzeczy, które są dla ciebie w życiu najważniejsze, zaczynając od tych, na których najbardziej ci zależy, które są twoim życiowym priorytetem. Gotowe? A teraz z drugiej strony uczciwie napisz, ile czasu na nie poświęcasz. Pamiętasz moją przyjaciółkę, która wróciła ze szkolenia? Tam właśnie mieli takie ćwiczenie, po wykonaniu którego ona zobaczyła, że choć dla niej priorytetem jest rodzina, małżeństwo, przyjaciele, to najwięcej czasu spędza na domowych obowiązkach i pracy. To dlatego powiedziała, że chce zagrać z dziećmi w planszkówkę, że chce spędzić z nimi czas, a nie chodzić po domu i zbierać z podłóg skarpetki, dresy, kubki z biurek dzieci. To nie porządek w domu jest dla niej najważniejszy, ale relacje z najbliższymi. Myślicie, że od tego dnia miała w domu wieczny bałagan? Nieprawda, poprawa relacji rodzinnych ułatwiła podział obowiązków, bo każdy dostrzegł, jak jest to dla nich ważne i wszyscy – dzieci, mąż i ona, zadbali o to, by móc wspólnie spędzić wieczór, porozmawiać, razem obejrzeć film, a nie widzieć tylko mamę czy żonę, która jak chmura gradowa stara się podołać wszystkim domowym obowiązkom – radzi psycholog Małgorzata Ohme.

Być może więc, po wykonaniu tego ćwiczenia, okaże się, że najważniejsza jest dla nas rodzina, spędzenie czasu z mężem i dziećmi czy spotkania z przyjaciółmi. Zastanówmy się więc, ile zajmuje nam codzienne zbieranie kubków z parapetów i skarpetek z podłogi, a ile wolnych chwil pozostaje na rodzinę czy odpoczynek? Wyniki raportu „Podział obowiązków w polskich gospodarstwach domowych” potwierdzają, że dla Polaków najważniejsza jest rodzina i czas spędzany z bliskimi. Ponad połowa badanych stwierdziła, że to właśnie rodzinie najchętniej poświęca wolny czas i jest ona ważniejsza niż praca zawodowa, hobby czy spędzanie czasu ze znajomymi.

Fot. Materiały prasowe

Stwórz listę tych rzeczy, których nie lubisz robić

Ustalenie priorytetów to jedno, ale nie zapominajmy, że wyprać, ugotować czy zrobić zakupy po prostu trzeba. Niestety, jeśli wszystkie obowiązki domowe z uporem maniaka będziemy wykonywać same – bo przecież zrobimy to najlepiej, najszybciej i najdokładniej – może się okazać, że na przyjemności odpoczynek zwyczajnie braknie nam czasu. Dobrym pomysłem z pewnością będzie podzielenie się obowiązkami z partnerem – w rzeczywistości prace domowe są przecież wspólną odpowiedzialnością, a nie tylko kobiety. To jednak wymaga konkretnych ustaleń:

Największym błędem, jaki możesz popełnić w dążeniu do tego, aby twój partner pomagał ci w pracach domowych, jest prośba o pomoc. Ta prośba oznacza, że odpowiedzialność za domowe obowiązki ciąży na tobie. W rzeczywistości jednak prace domowe są odpowiedzialnością wspólną, a podzielenie ich między was dwojga jest niezbędne do tego, by wasz związek był dobry i szczęśliwy. Jak to zrobić? Na początku wypiszcie, czego nie lubicie robić. Moja znajoma nie cierpi odkurzać, więc robi to jej mąż. On za to nie przepada za wieszaniem prania, więc ona się tym zajmuje. Taki podział może na początku wydać się wam sztuczny, ale po kilku dniach zauważycie, że wypływa on od was naturalnie. Ty nie musisz lubić robić zakupów, a on sprzątać kuchni. Trzeba to tylko sobie powiedzieć. Niech obowiązki domowe przestaną być dla was ciężarem i źródłem niechęci, oddajcie to, czego nie cierpicie partnerowi. A jeśli jest coś, czego oboje nie lubicie? Może ustalcie, że jeden tydzień ty będziesz to robić, a kolejny on – puentuje Małgorzata Ohme.

Do wspólnego wykonywania obowiązków domowych przez obydwoje partnerów wraz z dziećmi zachęca marka Indesit w ramach prowadzonej kampanii #DoItTogether, czyli #ZróbmyToRazem. Sprawiedliwy podział zadań pozwala oszczędzić od kilku do nawet kilkunastu godzin tygodniowo, które później możemy poświęcić bliskim. Dodatkowo, sam czas poświęcany na obowiązki może stać się płaszczyzną do pielęgnowania rodzinnych relacji, np. podczas przygotowywania obiadu przez wszystkich członków rodziny.


Artykuł powstał we współpracy z marką Indesit


Zobacz także

10 sygnałów, które wysyła twoje ciało, gdy zatruje się metalami ciężkimi

10 sygnałów, które wysyła twoje ciało, gdy zatruje się metalami ciężkimi

20 prostych sposobów, by schudnąć bez morderczych treningów na siłowni

10 nawyków żywieniowych, które odmienią twoje życie