Zdrowie

Najczęstsze błędy, jakie popełniamy w związku… z sikaniem i jak ich unikać

Redakcja
Redakcja
24 maja 2021
 
Wbrew licznym ogłoszeniom na metody oczyszczania organizmu z toksyn, nasze ciało ich nie potrzebuje, bo ma bardzo dobry system pozbywania się ich przez 24 godziny na dobę. Dba o to nasz układ moczowy, a efektem jego pracy jest wydalanie moczu: to właśnie wraz z nim pozbywamy się znacznej ilości toksyn. Na liście częstych błędów, które prowadzą do problemów jest na przykład przetrzymywanie moczu czy niewłaściwa higiena. Dowiedz się więcej.

Na układ moczowy składają się nerki, moczowody, pęcherz moczowy oraz cewka moczowa. To sprawny kombinat, filtrujący krew i wydalający z organizmu niepotrzebne składniki. Jednak i tu wymagana jest troska, by wszystkie te narządy działały wydajnie i bez problemów. Wbrew pozorom nie jest to trudne.

Zaniedbania mogą jednak okazać się dolegliwe. Jednym z najczęstszych schorzeń, dotykających zwłaszcza kobiety z uwagi na odmienną budowę anatomiczną, jest zapalenie pęcherza moczowego. Jego objawy to m.in. pieczenie przy oddawaniu moczu czy ból w trakcie stosunku. O zakażeniu układu moczowego świadczyć też może wysoka gorączka połączona z bólem podbrzusza lub nerek albo zabarwiony na różowo mocz (uwaga! mocz może się zabarwić na różowo po zjedzeniu buraków – wtedy nie jest to objaw chorobowy).

Podstawowe zasady, by uniknąć kłopotów z układem moczowym:

  • Pij dużo płynów! Jeśli masz dolegliwości ze strony układu moczowego, znaczenie ma też zakwaszanie moczu, dlatego warto uwzględnić świeże soki z pomarańczy czy grejpfruta, a do wody dodawać sok z cytryny. Lepiej unikaj spożywania kawy czy mocnej herbaty, bo takie płyny działają drażniąco na pęcherz. Osoby po 65. roku życia powinny skrupulatnie pilnować ilości wypijanej wody, gdyż w tym wieku ryzyko odwodnienia organizmu znacznie wzrasta. Zabarwienie moczu jest dobrym wskaźnikiem tego, czy wypijamy odpowiednią ilość płynów: ciemny mocz świadczy, że przyjmujemy ich za mało,
  • Dbaj o higienę. Najlepiej myć się dwa razy dziennie delikatnym, bezzapachowym mydłem.
  • Przy myciu narządów płciowych trzeba przestrzegać jednak odpowiedniej techniki, czyli w kierunku od cewki moczowej do odbytu, a nie na odwrót, co w pewnym stopniu minimalizuje przenoszenie bakterii z okolic odbytu do ujścia cewki moczowej. Pamiętaj – przesadna higiena (czyli zbyt częste mycie) też nie jest dobra, gdyż zbyt częste kąpiele mogą zaburzać florę fizjologiczną, która stanowi naturalną ochronę przed infekcjami.
  •  Należy myć narządy płciowe przed stosunkiem! Chodzi o to, by unikać zawlekania bakterii w miejsca, w których nie powinny się znajdować.
  • Nie trzymaj moczu! Jeśli czujesz parcie na pęcherz, idź do toalety!
  • Kiedy już jesteś w toalecie, zadbaj o to, by wydalić całą dostępną zawartość pęcherza.
Serwis Zdrowie
  • Jeśli masz kłopoty z układem moczowym, warto codziennie pić codziennie sok z żurawin – w ilości ok. jednego litra. Jak przekonuje na portalu Medycyna Praktyczna dr Robert Drabczyk, żurawina hamuje przyleganie bakterii do błony śluzowej dróg moczowych.
  • Wzmocnij się dietą – bogata w owoce i warzywa dostarczy witamin i minerałów, które pomogą organizmowi w usuwaniu toksyn. Warto dołączyć do diety produkty o wysokiej zawartości witaminy C, która pomaga zwalczać infekcje. Duże ilości tej witaminy zawiera m.in. papryka, brokuły czy natka pietruszki. Specjaliści polecają także żurawinę ze względu na jej właściwości przeciwzapalne. Suplementy diety należy stosować po konsultacji ze specjalistą!
  • Pieczenie w okolicach ujścia cewki moczowej, ból przy oddawaniu moczu, ból podbrzusza to sygnały, że lepiej pójść do lekarza. W razie takich objawów warto wykonać kontrolne badanie ogólne moczu. Jeśli leczenie nie przynosi efektu albo dolegliwość powraca po jednym do czterech tygodni od zakończeniu leczenia, lekarz zaleci także posiew moczu na obecność bakterii. Lepiej w razie wystąpienia dolegliwości sugerujących zapalenie pęcherza lub inne schorzenia układu moczowego nie stosować samodzielnie specyfików na infekcje dróg moczowych, zwłaszcza, że zwykle podczas leczenia konieczne jest stosowanie antybiotyku, a ten wypisać może tylko lekarz.
  • Przestrzegaj zaleceń lekarskich! W chorobach układu moczowego często konieczne jest stosowanie antybiotyków, a przerwanie zaleconej terapii, nawet jeśli wydaje się, że jesteśmy już zdrowi, to narażenie się na powrót infekcji. Co gorsza, może się okazać, że przerywając przyjmowanie antybiotyku spowodowaliśmy uodpornienie się „naszych” bakterii na konkretny specyfik.
  • Ruszaj się – rezygnowanie z aktywności fizycznej na świeżym powietrzu to błąd, bowiem sport poprawia odporność i sprawia, że rzadziej chorujemy. Ne rezygnujmy z ruchu nawet, gdy pogoda nie sprzyja, to najlepszy sposób, by zahartować organizm.
  • Rozgrzej się – ciepło poprawia ukrwienie śluzówki dróg moczowych, dzięki czemu szybciej ustępuje stan zapalny. Ulgę może przynieść krótka, ciepła kąpiel i nasiadówki z naparu rumianku lub szałwii. Skorzystaj z termoforu na podbrzusze i nerki – gorący okład może przynieść ukojenie.
  • Jeśli nie masz dolegliwości, i tak zawsze warto raz na rok zrobić kontrolnie badanie ogólne moczu.
  • Jeśli dojdzie do zatrzymania moczu, koniecznie szybko udaj się do lekarza. Wbrew pozorom, może to być stan bezpośrednio zagrażający życiu. Prawdopodobnie w takiej sytuacji konieczne będzie założenie cewnika.

jw, mw, zdrowie.pap.pl

Artykuł dr. Drabczyka z Medycyny Praktycznej

Źródło informacji: Serwis Zdrowie


Zdrowie

10 przykazań czystej kuchni. Sprawdź, dla własnego dobra!

Redakcja
Redakcja
24 maja 2021
Photo by Dane Deaner on Unsplash
 
Campylobacter, Salmonella, E. coli – to tylko niektóre drobnoustroje, które mogą czaić się na kuchennych blatach czy nożach, a zakażenie może spowodować już mycie mięsa pod kranem czy krojenie różnych produktów na tej samej, nieumytej desce. Wystarczy jednak przestrzegać kilku prostych zasad, aby zmniejszyć ryzyko problemów. Sprawdź, czy je stosujesz.

Lubimy jeść, a wielu z nas także gotować. Nawet jeśli nie jest to naszą pasją, i tak musimy sporo czasu spędzać w kuchni przyrządzając różne potrawy. W różnych miejscach kuchni mogą jednak czyhać dosyć groźne bakterie.

Pewnym pocieszeniem może być to, że z odpowiednim poszanowaniem kuchennego BHP mają kłopoty nawet znani i lubiani telewizyjni kucharze, a to z kolei może uczyć złych nawyków rzesze widzów. Niedbałość w przestrzeganiu kuchennej higieny wykazali niedawno niemieccy naukowcy z niemieckiego Federalnego Instytutu Oceny Ryzyka (BfR).

Najpierw przeanalizowali telewizyjne programy o gotowaniu. Okazało się, że ich gospodarze robią błędy na skalę niemal masową.

„Lekkie błędy związane z higieną można było obserwować średnio co 50 sekund” – opowiada dr Gaby-Fleur Böl, kierująca działem komunikacji odnośnie ryzyka w BfR. „Poważne błędy zdarzały się mniej więcej co 2,5 minuty” – dodaje.

Przykłady?

  • wycieranie brudnych rąk w ścierkę zamiast ich umycia z użyciem mydła,
  • używanie tej samej deski do krojenia różnych produktów,
  • zaniechanie mycie rąk po kichaniu, wycieraniu nosa czy podrapaniu się,
  • dodawanie soli palcami,
  • niemycie rąk przed przygotowywaniem potrawy.

Badacze poszli o krok dalej i sprawdzili, jak tego typu programy wpływają na publiczność. W tym celu, z pomocą profesjonalnego, występującego w telewizji kucharza nagrali filmy uczące gotowania, które różniły się właśnie pod względem przestrzegania higieny. Ochotnicy losowo oglądali po jednym z filmów, a potem mieli za zadanie przygotować taką samą sałatkę, jaką robił kucharz. Okazało się, że poziom higieny oglądających filmy amatorów był podobny do tego, jaki widzieli na filmie.

Badacze zalecają więc producentom takich programów większą staranność pod względem higieny, a dla wszystkich sporządzili listę zaleceń:

  • Po pierwsze, zanim zacznie się przygotowywać posiłek, trzeba dokładnie umyć ręce mydłem.
  • Po drugie, powierzchnie, na których się pracuje, także trzeba dokładnie umyć,
  • Po trzecie, powierzchnie te trzeba również myć między kolejnymi etapami przyrządzania potrawy.
  • Po czwarte, po pracy z surowymi produktami, szczególnie mięsem, trzeba zmienić deskę do krojenia i używane narzędzia albo dokładnie je umyć i sparzyć.
  • Po piąte, jeśli się potrawy gotuje, szczególnie mięsne i rybne, trzeba to robić dokładnie.
  • Po szóste, produkty, które wymagają chłodzenia, należy przez cały czas prawidłowo przechowywać w odpowiedniej temperaturze. Mięso i ryby należy trzymać w najzimniejszym przedziale lodówki.
  • Po siódme, warzywa i zioła trzeba dokładnie myć i w razie potrzeby usunąć niektóre części.
  • Po ósme, w czasie grilla czy pikniku, produkty, które łatwo się psują, powinno się trzymać w niskiej temperaturze.
  • Po dziewiąte, ciepłe potrawy należy natomiast utrzymywać w temperaturze powyżej 65 stopni, albo ochłodzić do temperatury poniżej 7 stopni.
  • Po dziesiąte, stosowane w kuchni ścierki i gąbki trzeba prać w temperaturze min. 60 stopni lub wymieniać co kilka dni – w przeciwnym razie zamieniają się w biologiczne bomby.

Polscy specjaliści dodaliby tu jeszcze jeden punkt dotyczący jajek – należy je sparzyć, po rozbiciu skorupki wyrzucić natychmiast do kosza, a ręce wymyć mydłem pod bieżącą wodą. Warto wiedzieć, że wśród zwłaszcza małych pacjentów szpitali, którzy trafili do nich z powodu zatrucia wywołanego salmonellą, pewna część to ofiary zjedzenia jajecznicy przyrządzonej z pominięciem takiej procedury.

Jak drobnoustroje mogą przenosić się za pośrednictwem różnych kuchennych narzędzi, pokazali naukowcy z University of Georgia w eksperymentach ufundowanych przez amerykańską Food and Drug Administration.

Badacze zanieczyścili różne owoce i warzywa bakteriami, które dosyć często można na nich znaleźć – m.in. Salmonellą czy E. coli. Kroili je nożem, a potem bez mycia, także inne warzywa i owoce. W podobny sposób postąpili z tarką. Efekt? Zarówno nóż, jak i tarka przenosiły bakterie.

„Duże ilości startego materiału i cząstek powstałych z zanieczyszczonego produktu pozostały na tarce. Jeśli więc ktoś zaraz potem chciałby utrzeć kolejną marchewkę czy coś innego, ulegnie to zanieczyszczeniu” – twierdzi autorka badania prof. Marilyn Erickson.

Wcześniej ten sam zespół odkrył, że w podobny sposób mogą przenosić się powodujące zakażenia układu pokarmowego norowirusy oraz wirus powodujący wirusowe zapalenie wątroby typu A.

Mimo że niektóre groźne mikroby są dosyć powszechne, to nie zawsze są dobrze znane. Prawie każdy słyszał o salmonelli, a ile osób wie o Campylobacter jejuni? To bakteria, która lubi zamieszkiwać układ pokarmowy drobiu. U człowieka wywołuje relatywnie częste zakażenia z wymiotami, biegunką i gorączką.

Zakazić się można głównie przez niedogotowane mięso, a także kontakt z bakteriami, które rozprzestrzeniły się podczas jego przygotowywania. Mniejsze ryzyko występuje w styczności z jajami.

Specjaliści radzą więc np., aby nie myć drobiu pod kranem, ponieważ razem z kropelkami wody rozprzestrzenić może się groźny mikrob. W sprzyjających warunkach może przetrwać i wraz z gąbką przedostać się na naczynia, a stąd do naszego układu pokarmowego. Oczywiście w każdym przypadku zakażenia potrzebna jest odpowiednio wysoka ilość materiału zakażonego, ale nigdy nie wiemy, ile chorobotwórczych bakterii znajduje się w surowych produktach. Lepiej więc nie ryzykować i przestrzegać higieny, zwłaszcza że występuje tu duże zróżnicowanie pomiędzy różnymi rodzajami mikrobów. W kuchennym BHP pomogą ściereczki nasączone płynem dezynfekcyjnym. Dlaczego?

Naukowcy z University of Arizona w swoich doświadczeniach odkryli bowiem, że dezynfekcja kuchennych powierzchni antybakteryjnymi ściereczkami zmniejsza ryzyko zakażenia Campylobacter o ponad 99 proc. Badacze oprócz analizy dostępnych prac naukowych, sprawdzili działanie ściereczek na typowych, stosowanych w kuchni materiałach, takich jak granit, laminat czy ceramiczne płytki.

„Cechą Campylobacter jest to, że nie trzeba połknąć dużej ilości tych bakterii, aby dostać naprawdę paskudnej choroby. Musimy więc dokładniej czyścić powierzchnie w naszej kuchni i myć ręce po przygotowaniu drobiu. Odkryliśmy, że to nie samo fizyczne usunięcie bakterii przez ściereczkę pomaga. Antybakteryjny roztwór pozostawiony na blacie dezynfekuje go w ciągu kilku kolejnych minut” – podkreśla autor badania dr Gerardo Lopez.

„Ważne jest też, aby zastosować ściereczki zaraz po przygotowaniu drobiu. Jeśli krople i odpryski uwolnione z mięsa się pozostawi, bakterie mogą z brudnych powierzchni i sztućców przenieść się na inne pokarmy. Jeśli powierzchni pozwoli się wyschnąć, bakterie mogą czasami zaczepić się w powierzchni blatu i będzie je jeszcze trudniej usunąć” – dodaje specjalista.

Co prawda kuchennych bakterii i wirusów nie widać, ale z powodu zakażeń nimi do szpitali w Polsce rocznie trafia tysiące pacjentów. Ta liczba może być zdecydowanie niższa, jeśli przestrzega się stosunkowo prostych zasad w kuchni.

Marek Matacz dla zdrowie.pap.pl

Źródła

Opracowanie BfR na temat zagrożeń zwiazanych z przygotowaniem jedzenia

Doniesienie prasowe na temat przenoszenia bakterii i wirusów przez kuchenne przybory

Doniesienie prasowe o ryzyku zakażenia bakterią Campylobacter i działaniu dezynfekcji

Doniesienie prasowe o ryzyku zakażęnia bakterią Campylobacter w kontakcie z jajami

Źródło informacji: Serwis Zdrowie


Zdrowie

Jak zmienia się Twoje ciało, gdy odpuszcza stres?

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
24 maja 2021
Photo by Rodolfo Sanches Carvalho on Unsplash
Ruszyłyśmy z akcją „30 dni detoksu emocjonalnego”.  To bardzo dla nas ważny temat, ponieważ chcemy pomóc Wam wrócić do rzeczywistości w lepszej kondycji psychicznej. Tyle się mówi o konieczności dbania o ciało a dzisiaj równie ważny, jak nie ważniejszy jest nasz umysł. To idealny czas, żebyśmy zaczęli traktować się holistycznie. Zapraszamy Was do dzielenia się swoimi doświadczeniami.

Piszcie do nas ([email protected]), o tym, co Was boli, z czym sobie nie radzicie, a może właśnie poradziliście i Wasza historia będzie budująca dla innych! Każdy opublikowany list będzie nagrodzony!

 

Zestresowani opowiadają:

– Byłam już taka zmęczona, że żadna drzemka ani nawet wylegiwanie się w łóżku z książką, nie potrafiły dodać mi sił. Bolało mnie całe ciało – mięśnie w karku i coś brakach. Najgorszy był ból głowy, bo dosłownie odcinał mnie od życia. Musiałam natychmiast położyć się spać. A w pracy? Tam uśmiechałam się przyklejonym do ust sztucznym uśmiechem, który nie zapalał blasku w moich oczach. Wiecznie gderanie szefowej, że jako zespół nie wyrabiamy się. Wiadomo, pandemia, redukcja etatów i tym samym wyśrubowane wymagania – opowiada mi Aldona i dalej narzeka, że ma kłopoty z zasypianiem, częste łapie infekcje i po pracy objada się dosłownie wszystkim, co znajdzie w lodówce. Każdy z nas rozpoznaje w opowieści Aldony pewnie kilka własnych objawów. Co zatem możemy zrobić, by w naszym ciele nie gromadziły się negatywne emocje?

Odstresowani opowiadają:

– Wystarczył tydzień wylegiwania się na plaży, nic nie robienia, a wróciła mi ochota na seks. W dodatku podczas tego urlopu dzięki przyjaciółce zaczęłam medytować. Ona nauczyła mnie skanować swoje ciało od czubka głowy po koniuszek paluszka i powiem ci, że dzięki temu staram się rozluźnić zaciśniętą pod wpływem stresu szczękę. Wcześniej nawet nie wiedziałam, że w tym miejscu jest u mnie takie napięcie – opowiada zadowolona Klaudia i za chwilę dziwi się, że choć jadła na tej Maderze tyle pysznych dań, to o dziwo schudła. Klaudia po urlopie faktycznie promienieje i na pierwszy rzut oka widać, że coś się w niej zmieniło. Nie reaguje już tak nerwowo na hasło, że za pięć minut jest zebranie. Nawet po korytarzach w pracy chodzi jakby trochę wolniej. Wszystkie koleżanki mówią, że emanuje z niej zupełnie inna bardziej pozytywna energia.

Sport, łzy, natura i ludzie

A co jeśli akurat nie możemy pojechać na wakacje z warsztatami jogi, masażem lub nauką medytacji? Co zrobić, by w naszej głowie zniknęła burza myśli i rozprężyły się nam mięśnie karku, a kolana zyskały sprężystość? Czasem faktycznie nie jest to takie trudne: wystarczy sport, natura, ludzie i łzy.

  • Spróbuj umówić się z przyjaciółkami, pośmiać w miłym towarzystwie z toksycznej szefowej, by trochę odreagować i nie czuć się samotnym wobec jej idiotycznych komentarzy.

  • Możesz też położyć się z książką na świeżo skoszonej trawie, przespacerować się boso i poczuć pod stopami miękkie zielone listki.

  • Albo iść na rower i wylać z siebie siódme poty, by zapomnieć na chwilę o kłopotach syna w szkole, nabrać do nich dystansu.
  • 
Warto też czasem popłakać. Alexander Lowen w swoim bestselerze „Duchowość ciała. Bioenergetyka w terapii ciała i duszy” pisze:

„Płacz jest jak deszcz: czasami delikatny, czasami gwałtowny. Jeśli nie potrafimy płakać, odcinamy się od innych ludzi. (…) Często słyszę jak kobiety po głębokim płaczu mówią, że muszą wyglądać okropnie. To prawda, że ich twarze są trochę niepozbierane, lecz często wyglądają mimo wszystko promiennie.”

Ile osób tyle pomysłów, by ciało nabrało sił, miękkości, ciepła, na twarz wrócił nam łagodny pogodny uśmiech.
 

Kumulacja!

Wyobraź sobie kogoś, kto latami zmuszony jest popychać swoje ciało siłą woli do działania i ciężkiej pracy, w której towarzyszy mu bezustannie stres. To może narażać jego organizm na ból, choroby, a nawet deformacje. Sztywność kręgosłupa, chroniczne napięcia mięśni, wdowi garb, pochylone do przodu ramiona, albo cofnięta miednica, otyłość…

Tego niestety nie da się „naprawić” nawet w ciągu najwspanialej relaksujących wakacji.

 Jeśli przez lata ktoś powoli z dnia na dzień przestawał słuchać płynących z ciała znaków, że jest przepracowany i wbrew zdrowym instynktom ignorował fakt mobbingu w pracy albo upokarzania w domu… cóż taka osoba ma kłopot. Bo oznacza to, że straciła kontakt ze swoim ciałem. „Jak to ujmuje podstawowa zasada bioenergetyki, człowiek traci kontakt z każdą częścią ciała, w której istnieje chroniczne napięcie mięśniowe. Im sztywniejsze jest ciało, tym mniej ma czucia i tym bardziej upodabnia się do maszyny”, mówi Alexander Lowen. Twierdzi też, że chowając bolesne uczucia głęboko w ciele poddajemy swoje narzędy wewnętrzne olbrzymiemu stresowi. Na przykład osoba, która zaprzecza długotrwale smutkowi i gniewowi związanemu z wczesną utratą miłości, jest szczególnie narażona na choroby serca.

Lowen zachęca więc, by te negatywne odreagowywać na bieżąco. Oczywiście w bezpieczny sposób. Swoim pacjentom podczas terapii zaleca bicie pięściami lub rakietą tenisową w poduszkę. Warto też obserwować siebie i wyłapywać wczesne sygnały ostrzegawcze. Większość rozpoznasz bez trudu: napięcie mięśni, zaciskanie szczęk, przyspieszone bicie serca, płytszy oddech. Są też bardziej subtelne jak: odrętwienie, zdekoncentrowanie, ucisk w żołądku, gula w gardle. Jeśli je rozpoznasz i spróbujesz swoimi sposobami obniżyć chwilowy stres, nie dopuścisz do kumulacji w organizmie.

***
Lowen twierdzi, że większość ludzi nie zdaje sobie jednak sprawy, że stres psychiczny powoduje w ciele takie same zniszczenia, co siły fizyczne. Przykład? Jeśli złamiesz rękę, trudno ci zaprzeczyć, że musisz iść do chirurga. Ale jeśli masz wrednego szefa, który źle cię traktuje, myślisz sobie: „jakoś dam radę!” Niestety możesz być w błędzie.

Każdy opublikowany list w akcji #30 dni detoksu emocjonalnego” nagrodzony będzie jedną z poniższych nagród:

Książką profesora Rafa Ohme z autografem „Emo Sapiens” lub ” SPA dla umysłu”;

Cognitiv Pro – suplement diety, które wspiera wszystkie najważniejsze ścieżki mózgowe uwalniając w pełni potencjał umysłu;

Zaproszenie od serwisu uPacjenta.pl na kompleksowe badania krwi umożliwiające poszerzoną ocenę stanu zdrowia i umożliwia identyfikację aktualnie pojawiających się stanów chorobowych.

 


Zobacz także

Torbiel jajnika – jakie są objawy, jak się leczy i czy należy się martwić, gdy zostanie wykryta?

Tokofobia

Tokofobia czyli lęk przed porodem. Jak sobie z nim radzić?

woda

Ile wody należy pić, aby schudnąć?