Psychologia Związek

Naukowcy wiedzą, dlaczego nie będziesz szczęśliwa z Adonisem

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
11 września 2017
Fot. iStock/Sjale
 

Kiedy widzisz na ulicy atrakcyjną kobietę w towarzystwie znacznie mniej atrakcyjnego mężczyzny, zastanawiasz się, co ich łączy? Czy są parą? Małżeństwem? A może przyjaciółmi? To prawdziwa miłość czy może kwestia statusu mężczyzny? Jak to możliwe, że w czasach, gdy wygląd zewnętrzny ma tak ogromne znaczenie, niektóre kobiety wcale nie szukają wymuskanych przystojniaków?

Naukowcy z Florida State University postanowili sprawdzić, dlaczego związek z Adonisem bywa trudny. Specjaliści zaprosili do badania 113 par z krótkim stażem małżeńskim. Wszyscy uczestnicy mieli nieco ponad 20 lat. Najpierw każdy z nich musiał wypełnić bardzo szczegółową ankietę, dotyczącą relacji w związku, stylu życia, aktywności seksualnej, diety, nałogów, uprawianego sportu, zabiegów kosmetycznych i własnych kompleksów. Potem naukowcy ocenili wygląd zewnętrzny wszystkich osób, biorących udział w badaniu i przeanalizowali ich odpowiedzi.

Okazało się, że kobiety, które związały się z przystojniakiem, stawiały sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Dużo czasu poświęcały dbaniu o wygląd zewnętrzny – chodziły na siłownię i solarium, przestrzegały rygorystycznych diet i bardzo często… niepotrzebnie się zamartwiały. Ich motywacją nie było własne zdrowie i poprawa samopoczucia. Chciały po prostu dorównać mężczyźnie swojego życia.

Kobiety związane z mężczyznami, którzy nie wyróżniali się z tłumu, były natomiast o wiele bardziej szczęśliwe i pogodne. Nie przywiązywały tak wielkiej wagi do swojego wyglądu zewnętrznego, nie czuły zagrożenia i były zdecydowanie bardziej zadowolone ze swojego życia.

Jeśli więc dla odmiany spotkasz na ulicy wyjątkowo atrakcyjną parę, pomyśl sobie, że ich wspólne życie ma też swoje mroczne strony.


 

Źródło: Study Finds


Psychologia Związek

Introwertycy mówią mniej, ale mądrze. Poznaj cechy, które sprawiają, że są znakomitymi mówcami

Redakcja
Redakcja
12 września 2017
Fot. iStock / uschools
 

Introwertycy kojarzą się przede wszystkim z osobami nieśmiałymi i wycofanymi, które mają nie tylko problem z nawiązywaniem nowych kontaktów, ale przede wszystkim z publicznymi wypowiedziami. Jednak jest to obraz bardzo uproszczony, w wielu przypadkach niesprawiedliwy dla osób, które przejawiają cechy introwertyka.

Owszem, oni sami, określają się mianem ludzi spokojnych, lubiących własne towarzystwo, niewychodzących przez szereg, ale nie oznacza to, że nie potrafią się one odnaleźć na forum publicznym.

Introwertyk więcej myśli nad sensem wypowiedzi

Wbrew pozorom takie osoby mogą być doskonałymi mówcami, mimo że częściej przyjmują rolę obserwatorów i występują w rolach słuchaczy. Historia zna wiele przykładów mówców będących z natury introwertykami, którzy znakomicie radzili sobie w wystąpieniach publicznych, tak jak np. Barack Obama, Gandhi czy Nelson Mandela.

Cechy, które sprawiają, że introwertycy są znakomitymi mówcami

♦ Introwertyk swoje opinie i poglądy kształtuje dłużej, i dłużej też się nad nimi zastanawia, niż przeciętny ekstrawertyk, wyrzucający z siebie słowa z prędkością karabinu maszynowego.

♦ Wypowiedzi introwertyka są bardziej przemyślane, konkretne, cechujące się brakiem zbędnych ozdobników i pobocznych dygresji.

♦ To prawda, że introwertycy są świetnymi słuchaczami, ale nie skupiają się jedynie na słuchaniu, są po prostu bardziej wybredni i wolą wydatkować swoją energię w bardziej przemyślany sposób.

♦ Przemówienie publiczne to nie konkurs odwagi, ale swoisty pokaz umiejętności, do których kontrolowania introwertyk ma wyjątkową zdolność.

♦ Introwertycy stosują lepszą retorykę i zachowują spokój pod presją, kontrolują swój głos, oddech.

♦ Myślą głęboko i są bardziej wrażliwi na ludzi wokół nich, szybko wyłapując reakcje słuchaczy i szybko dostosowują do nich jakość swojego przekazu, dzięki czemu mogą poczuć się przed publicznością swobodnie.

Warto pamiętać, że dobrym mówcą może być każdy, kto odpowiednio długo pracuje nad swoimi umiejętnościami w tej dziedzinie.


 

źródło: www.lifehack.orgwww.kroliczekdoswiadczalny.pl


Psychologia Związek

Chcę cię poprosić, żebyś znów był cały dla mnie, gdy kładziemy się do łóżka. List do męża

Listy do redakcji
Listy do redakcji
11 września 2017
Fot. iStock / vgajic

Pamiętasz, jak na początku naszego RAZEM – wtedy, kiedy lubiłeś tanie piwo, a ja kochałam nosić twoją wytartą bluzę – kładliśmy się spać? Obudziłam się dzisiaj w nocy i właśnie o tym pomyślałam. Patrzyłam na ciebie, tego bardziej dorosłego, z lekko siwiejącą brodą, i smutno się uśmiechnęłam. Przyzwyczaiłam się do twoich rozrzuconych skarpetek i do tego, że nie lubisz spać z poduszką, zawsze przez sen zrzucasz mi ją na głowę (jak ja tego nadal nie lubię), ale jest jedna rzecz, do której przyzwyczaić się nie umiem, a może nie chcę?

Ja również jestem inna, w wyciągniętej piżamie i z szlafrokiem odłożonym obok łóżka. Z budzikiem, na którego dźwięk wstaje, by zdążyć odwieźć dzieci do szkoły. Mam już swoje pierwsze zmarszczki. Ale to nieważne. Moja uda, twój większy niż kiedyś brzuch, złość, bo szef idiota zepsuł nam urlop… Nie tęsknie w naszym małżeństwie za beztroską, ani za wieczorami, gdzie największym zmartwieniem był wybór pizzy do filmu (i filmu). Ani za seksem, młodym, poszukującym, odkrywającym nas dopiero. Lubię nas, nowych – starszych, umiejących żyć już inaczej. Ale tęsknie za tym, że gdy już po całym dniu spotykaliśmy się w domu, gdy kładliśmy się do łóżka, byliśmy cali dla siebie.

Od stóp do głów. O 20-tej i o 1-wszej w nocy. RAZEM. Naprawdę.

Nie chcę, żebyś rzucał dla mnie swojego świata i szukał domku w Bieszczadach, o którym kiedyś marzyłam. Nie chcę, żebyś zabierał mnie do Grecji na wakacje, ani do Tajlandii. Albo zmieniał coś, co nauczyłam się akceptować…

Dzisiaj, uświadomiłam sobie, że chcę cię w tym liście o coś poprosić.

Proszę cię, żebyś już zawsze…

… kiedy kładziesz się ze mną w łóżku, odkładał telefon,

Wyłączał jego dzwonek. Nie odpisywał na maile. Nie grał w „diamenciki” (wiem, że teraz się zaśmiejesz). Nie chcę znaczyć dla ciebie mniej, niż twój wall na Facebooku. Czasem nie chcę po prostu widzieć przez zamknięte już oczy światła. Jestem zazdrosna o twój telefon. O to, że zabiera mi twoje ramię, do którego kiedyś zawsze mogłam się przytulić przed zaśnięciem. To najbardziej parszywa kochanka.

… nie był już w pracy,

Tak bardzo nie lubię tego, że nawet w łóżku sprawdzasz maile. Że, jeśli już coś opowiadasz, to prawie zawsze dotyczy tylko twojej pracy. Nie musimy zawsze rozmawiać. Po prostu bądź blisko. Pamiętasz, jak przez pierwsze wspólne lata słuchaliśmy na zaśnięcie audiobooków? I co dzień droczyliśmy się o to, kto zasnął pierwszy, a kto przez niego będzie słuchał znowu tego samego? Dzieci były wtedy bardzo małe. Pamiętam, jak kiedyś słuchaliśmy pierwszych rozdziałów chyba z siedem razy. Albo gdy zaciął się nam odtwarzać, gdy Mateusz się urodził, ale byliśmy tak zmęczeni, że przez parę dobrych nocy nie zauważyliśmy, że w kółko leci to samo… Pamiętasz?

Śmialiśmy się z tego. A przecież to był tak mały drobiazg. Wiesz, brakuje mi tego śmiechu. I przepychanek o kołdrę.

… znów kładł się ze mną,

Nie uciekał szybko, by zasnąć i nie musieć rozmawiać, godzić się, sprzeczać, zmywać… – wiele tego urosło przez te wszystkie lata. I żebyś nie siedział co dzień sam do upadłego przed telewizorem. Czy możesz znów ze mną kłaść się spać?

Wiem, że masz ochotę się zrelaksować – ja też, czy chcesz jeszcze odpoczywać ze mną, wspólnie? Mamy tylko te wieczory. Nie lubię, gdy nie dbasz ani o nie, ani o siebie. Gdy przychodzisz do łóżka dopiero wtedy, gdy sam ze zmęczenia zaśniesz na kanapie. Czasem  myślę, że uciekasz ode mnie. A potem od rana spinamy się na każdym kroku. Ty zbyt niewyspany, ja wkurzona, że znów nie chcesz wstać…

Czy potrafisz jeszcze znaleźć miejsce dla siebie, w naszej bliskości? Czy jeszcze jej potrzebujesz?

Przyznaję, że dawno temu postanowiłam czasem ukarać cię swoją obojętnością, dziś wiem, że nie było warto, udawać, że to już nie jest ważne.

… podarował mi skrawek bezpieczeństwa,

Taki azyl za progiem sypialni. Żebym wiedziała znowu, że cokolwiek by się dziś i jutro nie zdarzyło, wieczorem położysz się obok mnie. Że choćbyśmy nie wiem jak się wkurzali, wieczorem sobie wybaczymy. Tak jak kiedyś to sobie obiecaliśmy – że nigdy nie pójdziemy pokłóceni spać. Pamiętasz, jak było nam dobrze, dopóki trzymaliśmy się z całych sił tej zasady? Była w niej magia. Nasza polisa, by nigdy w złości nie zagalopować się za daleko. Dziś przekroczyliśmy oboje już wiele granic. Zbyt często niepotrzebnie.

… od czasu do czasu ze mną porozmawiał,

O czymkolwiek. Nie omawiał plan następnego dnia i listy rachunków do opłacenia. Robimy to ciągle, w kuchni, w przedpokoju, jadąc na zakupy i mijając się w przedpokoju. Pogadaj ze mną o meczu, o kolorze mojej piżamie, o wspomnieniach. O tym, że dzieciaki zrobiły coś śmiesznego, że wkurza cię matka, że widziałeś dziś najbrzydszego psa świata i że zjadłbyś makrelę… O tym, co we mnie lubisz. Poudawaj, jak kiedyś, tego faceta z szóstego piętra, który się zawsze nas zaczepia.

… kładł się ze mną, nie z największym wrogiem,

Spróbujmy raz jeszcze nauczyć się kłócić, jak dwoje kochających się ludzi. Niech to będzie nasze miejsce rozejmu i czas, w którym potrafimy wyłączyć wszystko to, co złe, co nas oddala. Wszystko po to,by następnego dnia znów umieć ze sobą rozmawiać… i żyć.

… pamiętał o bliskości,

… żebyśmy każdego wieczoru mieli swoją wieczną młodość. Tę młodość w starej bluzie, z tanim piwem, w wynajmowanym mieszkaniu z jedną szafą. Naszą młodość w miłości. Cierpliwą, czułą, do bólu zwykłą. Taką, której nie zepsuje ani czas, ani kredyt. Bądź znowu w łóżku tylko mój, nawet, gdy ja już śpię.

Kocham. Żona

PS: Ja też chcę ci to obiecać.


Zobacz także

Jeszcze o tym nie wiesz, ale prawdopodobnie nie jesteś prawdziwą kobietą…

Jak mówić i jak słuchać? Czyli poradnik dla kłócących się

Przyjaźni nie otrzymujemy na zawsze i czasem trzeba ją zakończyć. Rozczarowania także czegoś nas uczą