Lifestyle Zdrowie

Lista 9 rzeczy, które ludzie zdrowi robią inaczej

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
8 grudnia 2016
Fot. iStock /filadendron
 

Chcesz być zdrowa? Rzuć nałogi (nawet te zdrowe), zmień mentalność (także swojej rodziny), ćwicz każdego dnia do utraty tchu i przejdź na rygorystyczną dietę, by stać się niedoścignionym wzorem dla innych pragnących zmian… To brzmi jak szaleństwo i jest nim, jeśli w dobrej intencji oddajemy się bez umiaru nowym pomysłom na zdrowie.

A przecież każdy z wyżej wymienionych elementów ma wielkie znaczenie, o ile wdrażany jest w życie w wyważony sposób.

Trzeba działać mądrze

Warto wiedzieć, że są rzeczy i przyzwyczajenia, od których ludzie chcący żyć zdrowo po prostu trzymają się z daleka. Wiele z tych osób ani nie daje z siebie 300% normy na siłowni, nie żywi się wyłącznie reduktorami tłuszczu ani nie przelicza w maniackim szale kalorii, doszukując się ich nawet w wodzie z kranu. Zamiast oddawać się szaleństwu, zdrowi ludzie trzymają się indywidualnych zasad, które są dla nich bardzo dobre.

9 niepozornych rzeczy, które ratują zdrowie, czyli ludzie zdrowi robią inaczej

1. Słuchają ciała

Ciało sygnalizuje, gdy coś zaczyna się dziać w nim niepokojącego. Mądrzy ludzie słuchają i reagują na informacje przekazywane przez organizm. To podstawa, by żyć świadomie i zdrowo.

2. Nie stosują podejrzanych diet

Nie dla zdrowia są diety wysokobiałkowe lub inne pomysły, które poza ekspresową utratą kilogramów, jeszcze bardziej ekspresowo fundują efekt jo-jo. Ludzie myślący w kategoriach zdrowia i troski o ciało, podchodzą do niego z szacunkiem, nie fundując mu kuracji, które przynoszą więcej skutków ubocznych niż pożytku.

3. Gotują w domu

Tak, ci ludzie poświęcają czas na gotowanie, wkładają pieniądze i energię, by uzyskać zdrowe i sycące pożywienie dla ciała. Wysiłek im się opłaca, bo wiedzą czym karmią siebie i bliskich, okazując rzeczywistą troskę.

4. Wyrzekają się fast foodów

Żyjąc zdrowo, nie sięgają po śmieciowe jedzenie, które poza kaloriami z cukru i tłuszczu, nie wnoszą niczego do organizmu. Są świadomi zagrożeń i nie chcą się faszerować nadmuchanym, chemicznym jedzeniem.

5. Świadomie wybierają

Nie wrzucają pierwszego lepszego przywiędłego wiechcia zieleniny czy dmuchanych płatków dietetycznych do koszyka. Wiedzą co jest dla nich dobre i z namysłem sięgają po takie produkty. Szukają lokalnych dostawców, ekologicznych produktów, nie łapią się za pierwsze lepsze opakowanie „fit”, „eko” czy „light”.

6. Wiedzą, że zdrowie czasem kosztuje

Może zwiększenie wydatków jest mało pociągające, ale zakup droższej, ale czystszej i zdrowszej żywności, traktowane jest jako inwestycja w zdrowie. Tak już jest, że rośliny uprawiane naturalnie, bez chemii, będą mały wyższą cenę, jednak sięgnięcie akurat po nie, zawsze będzie świadomym wyborem.

7. Czytają etykiety

Z dala od konserwantów i substancji godnych zasilenia nowej tablicy Mendelejewa. Konserwanty w żywności są tańsze i łatwiej dostępne, ale są również uważane za szkodliwe dla zdrowia ludzi.

8. Jedzą regularnie

Nie ma mowy o głodzeniu się z lenistwa czy z chęci zrzucenia kilogramów. Ludzie zdrowi nie wahają się zaspokoić w mądry sposób głodu i pragnienia, gdy zajdzie taka potrzeba. Deklarują także jedzenie 5 lub 6 posiłków dziennie, z uwzględnieniem przekąsek, by nie dopuścić do ataku wilczego głodu. 

9. Dużo jedzą

Nie trzymają się sztywnych reguł, nie siadają do jedzenia z zegarkiem w ręku i tabelą kaloryczności posiłków. Jedzą, gdy mają ochotę, serwując posiłki zdrowo skomponowane. Nie pozbawiają się przyjemności z przygotowywania i konsumpcji jedzenia, tym bardziej że sami mają świadomość, że takie niewielkie rzeczy robią ciału ogromną różnicę.


źródło: www.powerofpositivity.com


Lifestyle Zdrowie

Diabeł tkwi w domowym klapku! Czyli złośliwy przegląd świątecznych prezentów dla mężczyzn (z dużym dystansem i przymrużeniem oka)

Michalina Grzesiak
Michalina Grzesiak
8 grudnia 2016
Diabeł tkwi w domowym klapku! Czyli złośliwy przegląd świątecznych prezentów dla mężczyzn (z dużym dystansem i przymrużeniem oka)
Fot. iStock / RyanJLane
 

Hoł hoł hoł i stukot reniferowych kopyt. Z lodówki wystaje już opasła morda Mikołaja, a pary polskich celebrytów polecają się na święta w telefoniach komórkowych. W miksach na kartę, na abonament, dla przyjaciela za połowę ceny, a dla fikcyjnych małżeństw to  już w ogóle dopłacą. Nigdy nie potrzebowaliście nowego telefonu bardziej niż teraz, nigdy chęć pomacania płaskiego telewizora pięćset cali nie była większa niż w tej chwili. Centra handlowe obwieszone mrugającymi lampkami zapalanymi za horrendalne gaże gwiazd polskich telenowel, których prawdziwych imion nikt nie zna i piosenki o pojednaniu i miłości nawet przy zmianie pampersa w pokoju matki i dziecka. Tak czy siak jest blichtr, bijąca przypadkowo brawo na uroczystym odpaleniu dwudziestu czterech tysięcy żarówek Pani Basia z zakupami w reklamówce z XYZ, wywalone cycki Mariah Carey, Wham! i kiermasze, na których możecie uroczyście kupić podsuszaną kiełbasę z czosnkiem za równowartość dwóch zdrowych narządów człowieka. A no i ciężarówka coli też zaparkowała w hipermarkecie między bombonierami. Jednym słowem zaczęło się, czas pomyśleć o prezentach i potencjalnych zastawach odtwarzaczy wideo w lombardzie. Dzwoneczki nie schodzą z pierwszych miejsc list przebojów.

Jako, że czasu nam niewiele zostało dzisiaj przegląd idealnych świątecznych upominków dla mężczyzn, których podzieliłam na sekcje, żeby było łatwiej. Nie jednemu psu na imię Burek, a co innego chciałby dostać (dobra, powinien dostać) od nas syn, co innego kochanek, co innego mąż, a co innego zdradzający mąż. Kumacie już? Dzisiaj ciśniemy bekę po prezentach dla męskiego gremium. Dla równowagi dodam jedynie, że w kolejnej odsłonie popłyniemy po damskich przywarach. Możecie spać spokojnie strażnicy testosteronowego ego. Babom też się dostanie.

Co dla męża

No to jest dosyć łatwe, bo patrząc na przegląd majtek jego, nieznanych chińskich marek, to co drugiej albo nadpruła się gumka albo wypierdziała dziura w kroku. Skarpetki też proszą o wymianę jako, że czarna do czarnej może i dopasowana, ale jedna za łydkę druga ledwo pod kostkę. Raz w roku warto sprawić mężowi nowe okrycie narządów. W tym momencie do głosu i  komentarzy dochodzą „posh” żony, których mężowie nie pierdzą w majtki i w ogóle nie chadzają na kupę. Dobra, dobra wypolerowane bestie, takie bajery to możecie opowiadać w zakładach pracy. Ja nie wierzę. Wszyscy mężowie mają kiedyś podarte gacie.

Kapcie po domu to też towar deficytowy. Kiedy dziadziowa kratka laćka poprzedniego roku zaczyna ci już porządnie działać na nerwy, a wycieczka małżonka do toalety szurającego wytartą podeszwą wywołuje torsje, kup coś co przestanie gwałcić ci oczy i sprawi, że znów będziesz miała na niego ochotę. Myślisz, ze diabeł nie tkwi w domowym klapku? Spróbuj, a jeszcze mi podziękujesz.

Broń cię Jezu nie kupuj „pachnącego” Bonda w kiosku na przystanku. Niejednokrotnie byłam świadkiem, jak wspomniane upominki oblewały podśmierdująca muszlę po dłuższym posiedzeniu w naszej łazience, albo wcale nieodpakowywane czekały na pierwszą lepszą okazje do znalezienia nowego domu. Bond, Korsarz, inne dziwnie męsko brzmiące nazwy płynów do odkażania gruczołów potowych nie robią roboty. Serio.

Daj mu za to talon na twój dobry humor, zwykła kartkę A4 z odrywanymi paskami nastroju. Będzie mógł decydować kilkukrotnie o zaniechaniu wojen we wspólnym M3 i zmianie seksualnej pozycji po 23:00. Nie natnij za dużo tych pasków Janino Ochojska polskiej rodziny, nie rozpędzaj się, bo będziesz się użerała z 69 pół roku. Z umiarem kobieto. Z umiarem.

Co dla syna nastolatka

Nastolatka, bo dla niemowlęcia to tak banalne, że aż szkoda pisać. Mój ma niespełna dziewięć miesięcy, więc jeżeli napiszę że gumowe stado krów do wpychana w gardło sobie i rodzeństwu propozycja może wydać się mało uniwersalna w przypadkach 15+. Ale co ja tam wiem o synach na tak mizernym poziomie zaawansowania wiedzy. Jak lubi lizać plastikowe krowy to i ten prezent jak znalazł. Mogę dać namiary. Ale do rzeczy.

Każdy mężczyzna w wieku dojrzewania i zaraz po, aż do samej śmierci lubi gadżety erotyczne. Byłoby nietaktem ze strony matki kupić synowi gumową waginę, przyznaję. Obietnica potrójnego pukania w futrynę drzwi po powrocie z pracy będzie zesłaniem ducha na wasz dom i na pewno odciąży cię od niemiłych niespodzianek. Jemu da rosnąć w spokoju. O ile wiesz o czym mówię. Pukaj, chrumkaj, odchrząkaj a może, mooooże nie będziesz uczestnikiem bardzo dyskomfortowych scen z udziałem jego prawej ręki. Lewej? Obu?

Pod żadnym pozorem nie kupuj t-shirtów z napisami. Z napisami jest tak, że tylko nam się wydaje, że lecimy z duchem czasu i że znamy je wszystkie, bom młode. Nawet się nie obejrzysz, a zestarzejesz się jak Słoneczny Patrol  i obdarujesz jegomościa bluzą z napisem „FASHION VICTIM” myśląc, że jak „fashion” to pewnie modny. Nie, nie. „Motherfucker”, „rich bitch”, „twat” i „MILF” nie powinny znajdować się w kręgu zainteresowań upominkowych. MILF to już w ogóle unikaj jak ognia.  Kasę mu daj. Niech sobie sam poszpera w trendach.

Co dla kochanka

A to zależy jak leży i gdzie. O ile jest to kochanek leżący w twoim łóżku i to on nie do końca zachowuje wierność swojej innej lubej opcji jest kilka. Po pierwsze primo nową kartę SIM w razie jak mu się już totalnie pokiełbasi, ile numerów ma i której z jakiego odpisuje. Daj mu swoją prywatną kartę, namaluj wielkie serdunio na paczce i wierz, że od dzisiaj będzie tylko twój. Możesz mu też sprezentować kalendarz z ołówkiem i gumką do zapisywania obietnic i dat, ewentualnie do rozrysowywania grafiku kogo puka w pierwszej kolejności. Dużo witamin bo przy dwóch, trzech niewiastach przyda się wzmożona tężyzna fizyczna. Ewentualnie szafka w twoim domu na bambetle do golenia i podcinania włosów w nosie. Niech wie, że ma u ciebie swoje gniazdo. A nuż, widelec zrozumie ile dla ciebie znaczy.

Jeżeli  jesteś w nomenklaturze naukowej „ta druga” możesz odkładać skrupulatnie na pozew rozwodowy (drogi prezent, koszt ok 600 złotych ), albo wybrać wersję oszczędną i kupić ryzę papieru na ewentualnego  pozwu drukowanie (tu już lepiej, 10 – 15 złotych, zależy jaki skład surowcowy kartki).  Możesz też zafundować panu moderator głosu i odciążać kochanego w odbieraniu telefonów od sfrustrowanej żony, albo zainwestować w wykrywacz kłamstw w celu badania intencji. Z tym wykrywaczem ostrożnie, brzmi raczej jak prezent dla ciebie. Nie chcesz przecież żeby poczuł się niedopieszczony, prawda.

No dobrze, w takim wypadku co mężowi, który zdradza

Ja wiem… Zbutwiałe jajo? Nieaktualny Przegląd Sportowy albo za małe spodnie? Może jakąś nową piłkę na niedzielny orlik z dziurą w dętce, lub wymarzone korkotrampki w rozmiarze 56.? Kupę na patyku? Krem do depilacji odbytu? Krem do jego wybielania? Sama nie wiem, tyle możliwości. Gdyby się tak dało sprawnie przemycić opryszczkę, co nie? Doskonale wiem co wam chodzi po głowach drogie żony krzywdzone, ale najlepiej dać mu takieeego ch*ja, czyli wielkie nic.

Domyślam się, że pomogłam średnio, ale chociaż trochę się pośmialiśmy. Zanim sama zarobię rózgą przez plecy od Mikołaja, który jakby nie patrzeć jest mężczyzną, śpieszę się przysiąść do przeglądu damskich upominków. Wy sobie nie myślcie chłopaki, że nie znam naszych wad. Wszystko pamiętam, tylko jakby mniej chętnie spisuję. Wesołych, spokojnych i zdystansowanych. Z dystansem zawsze zdrowiej i hemoroidy jakby mniejsze. Pozdrawiam, wasz Grinch.


Lifestyle Zdrowie

Mowa ciała zdradza parę, która przechodzi kryzys. Wiesz, co mówi twoje ciało?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
8 grudnia 2016
Fot. iStock / izusek

Miłość to piękne uczucie, szczególnie na początku, gdy nie liczy się nic i nikt poza ukochaną osobą. Zakochani dzielnie budują swój świat, ustalają wspólne plany i snują marzenia. To jest wspaniałe, ale niestety nic nie zagwarantuje, że na pewno się uda. Czasem bywa i tak, że partnerowi opadają na ziemię różowe okulary i coś się zmienia. 

To jest moment, w którym powoli coś zaczyna się chwiać, choć na pierwszy rzut oka niewiele się zmieniło. Nie padły ostateczne słowa, nikt nie zerwał wiążącej parę deklaracji. To normalne, że w związku pojawiają się ciche dni i nieporozumienia. Relacje między dwojgiem odrębnych jednostek mogą być trudne, ale możliwe do dopracowania w obopólnym zaangażowaniu. Jednak, gdy przyjrzymy się ich mowie ciała, widać często tę rysę na szkle z jednej strony, podczas gdy druga strona nadal poprawia na nosie różowe okulary, zdając się nie dostrzegać widma kryzysu.

Kryzys w związku wiele ma imion

Nagle okazuje się, że w ogóle nie potrafią ze sobą rozmawiać, a zamiast poważnej, konstruktywnej dyskusji, rodzą się awantury. Gdy dotychczas lubiane zachowanie u partnera zaczyna niewymownie irytować, a seks staje się mglistym wspomnieniem, wiele z tych ważnych, ale bardzo subtelnych sygnałów zostało przegapionych.  A gdyby tak umieć wyłapywać mowę niewerbalną, która wskazuje rodzący się dystans, nim on/ona wystawiają spakowane walizki za drzwi?

Sygnały niewerbalne i mowa ciała partnera

1. Zaangażowanie/wycofanie

Aż chce się powiedzieć „w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz…”. A bywa, że w związkach na pierwszy rzut oka można zauważyć brak zaangażowania z jednej ze stron. Mowa ciała obojga staje się niespójna — jedna strona dotyka, jest bliska, uważna, podczas gdy druga nie odwzajemnia tego zainteresowania.

Fot. iStok / IgorZakowski

Fot. iStok / IgorZakowski

Świadczy o tym mi.in.:

  • jedna ze stron pochyla się w stronę partnera, kładzie np. głowę na ramieniu, obejmuje i to ona chce być blisko,
  • zaangażowanie, które widać po roześmianych oczach, spontanicznym uśmiechu.

Wycofana strona w tej samej sytuacji:

  • siedzi niewzruszona, nie reaguje, nie pochyla ani nie odwraca ciała w jej stronę partnerki,
  • jej ręce zajęte są czymś innym, nie ma odpowiedzi na dotyk, obejmowanie,
  • nie skupia wzroku na rozmówcy, zerka na inne osoby, na telefon lub zegarek.

Te sygnały wskazują na istnienie silnej asymetrii w związku, w którym zaangażowanie jest bliskie i naturalne tylko dla jednej osoby. Niestety miłość i nieustające wysiłki jednej osoby nigdy nie wystarczą, aby utrzymać udany związek.

2. Dominacja/wymuszona uległość

Rzadko się zdarza, by para miała taki sam charakter i temperament. Różnice w tej materii nie są niczym szczególnym, o ile jedna osoba nie zaczyna zmuszać drugiej do funkcjonowania w związku na własnych zasadach. Jedno z partnerów nieustannie wywiera presję na drugie, wydaje polecenia tresuje wręcz, czemu partner się poddaje, mimo braku wewnętrznej zgody na to zachowanie.

Fot. iStock / IgorZakowski

Fot. iStock / IgorZakowski

O przymuszaniu drugiej osoby świadczą te sygnały:

  • nie ma dyskusji, ustalania pewnych czynności z partnerem, za to dominator wydaje polecenia, łapie za rękę, ciągnie za sobą tam, dokąd chce,
  • partner idzie przed swoją połówką i nie trzyma jej za rękę, co może świadczyć, że stracił zainteresowanie.

Z drugiej strony można zauważyć uległość:

  • w przypadku kobiety, może ona podążać krok z tyłu za swoim mężczyzną,
  • przez dostosowywanie się do wydawanych poleceń, nawet wbrew pierwotnym planom czy chęciom.

3. Bliskość / oddalenie

Trudno przez cały czas gruchać do siebie niczym gołąbki, ale zachowanie bliskości i wzajemnej komunikacji jest naturalne i działa na korzyść więzi wytworzonych w związku. Gdy jedna ze stron próbuje zmniejszyć dystans, a druga zadaje się nie zauważać tych starań, to nie wróży dobrze dla związku.

Fot. iStok / IgorZakowski

Fot. iStok / IgorZakowski

Oddalenie można zauważyć gdy:

  • zmniejsza się też ilość fizycznego kontaktu,
  • porzucone zostało chodzenie za rękę,
  • wytwarza się duża odległość, w jakiej para obok siebie idzie,
  • partner przybiera postawę zamkniętą, krzyżuje ręce i nogi,
  • przybiera sztuczny uśmiech lub uśmiecha się bez pokazywania zębów.

Zachowanie, szczególnie przez obie strony dużego, fizycznego dystansu, pokazuje, że źle się czują one w swoim towarzystwie, a związek nie należy do tych, w których aż iskrzy od pozytywnych emocji i namiętności.

4. Brak wspólnego kierunku

Widać to wybitnie w przypadku, gdy para stoi obok siebie, niczym ustawione w jednej pozycji manekiny.

Te sygnały świadczą o tym, że dana osoba chciałaby „uciec” z tego związku:

  • partner całym ciałem odsuwa się od drugiej osoby,
  • stopy skierowane do środka lub w innym kierunku wskazują na domniemaną chęć ucieczki jednej ze stron w związku,
  • ciało zwrócone jest w drugim kierunku, w stronę wyjścia lub kogoś innego.

Jeżeli tylko potrafimy rozróżnić znaczenie poszczególnych gestów, mimiki, postawy, łatwiej rozszyfrujemy prawdziwe intencje drugiej osoby. Komunikacja niewerbalna przekazuje więcej, niż mówią słowa i w wielu przypadkach pozwala rozwiać wątpliwości co do faktycznych intencji partnera. Wcześnie wyłapane i zrozumiane sygnały niewerbalne, pozwalają podjąć odpowiednie działanie lub zrezygnować ze związku, nie tracąc cennego czasu.


źródło: www.psychologiawygladu.plkobieta.wp.pl


Zobacz także

Ruszyła druga edycja Warszawskiego Maratonu Fotograficznego – konkursu dla fotografów, w którym to nie bieganie jest najważniejsze!

Wielka miłość, polityka, sztuka i zdrada z widmem lebensbornu w tle

Fado – muzyka złamanych serc