Uroda

Dziewczyny lubią brąz. Zadbaj o skórę latem

Redakcja
Redakcja
11 lipca 2016
Zadbaj o skórę latem
Fot. iStock / Emir Memedovski
 

Piękna skóra latem jest ozdobą samą w sobie, ale potrzebuje wyjątkowego traktowania. W tym okresie, oprócz podstawowych czynności kosmetycznych, którym poddajemy nasze ciało, warto zwrócić uwagę na właściwą ochronę i nawilżenie skóry.

Pełne słońce, wiatr, czy gorące powietrze narażają naszą skórę na podrażnienia, dlatego ważne jest stosowanie odpowiednio dobranych filtrów przeciwsłonecznych oraz balsamów nawilżających i ochronnych, które złagodzą efekty błogich chwil, spędzonych na łonie natury.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Najbardziej narażona na promieniowanie UV jest twarz, zatem to od niej należy zaczynać poranne przygotowania do kąpieli słonecznych. Niezbędne jest stosowanie kremów z filtrem o wartości SPF minimum 10, nawet w pochmurne dni! Pamiętaj, że promienie słoneczne oddziaływają na skórę nawet przez chmury, czy szyby samochodowe, zatem odpowiedni filtr zapewni ochronę również przed tymi niewidocznymi czynnikami.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Planujesz odpoczynek nad wodą, w wysokich górach, a może najbliższe dni spędzisz ze znajomymi na festiwalu? Niezależnie od planu, na wypadek nadmiernej ekspozycji na słońcu i jej efektów, pamiętaj o zabraniu ze sobą łagodzącego balsamu. Świeżo opalona skóra wymaga dużej dawki witamin i odżywczych substancji, aby mogła szybko wrócić do normy. Dlatego ważne jest stosowanie kosmetyków zawierających naturalne  składniki, takie jak regenerujący olej z pestek moreli, czy odżywiający ekstrakt z owoców żurawiny.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Jeśli chcesz nadać swojej skórze piękny i zdrowy wygląd, nawet po całym dniu opalania, zastosuj masło do ciała bogate w naturalne oleje, np. arganowy i migdałowy. Skuteczne będą także wszelkie mieszanki naturalnych maseł i olejów, których uzupełniające się działanie sprawią, że nawet najbardziej przesuszone partie skóry odzyskają aksamitną miękkość i gładkość, a ty będziesz mogła czuć się komfortowo we własnej skórze.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Pielęgnacyjne kosmetyki na bazie naturalnych olejów oraz ekologicznych składników odżywczych znajdziesz w serii GoCranberry na www.novakosmetyki.pl.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Zadbaj o skórę latem

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z novakosmetyki.pl


Uroda

O siedmiu takich, co ukradli twoje szczęście

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
11 lipca 2016
Fot. iStock/RossHelen
 

Jeśli budzisz się z poczuciem, że nie możesz być w pełni szczęśliwy, warto poszukać źródła tego uczucia. Nie pamiętasz już jak to jest cieszyć się chwilą, bliskością ukochanych i wzruszyć się do łez? Nie tak trudno znaleźć winowajcę, a raczej winowajców tej sytuacji. To twoje złe nawyki kradną ci po cichu szczęście. Jeśli nie umiesz się ich pozbyć, powoli stają się częścią ciebie. Do tego stopnia, że zanim się obejrzysz zabiorą ci całą radość życia.

♦ Złodziej pierwszy: Koncentracja na sukcesach i porażkach innych osób (byle nie na twoich własnych)

Bywasz tak przejęty i usatysfakcjonowany sukcesami bliskich, że zapominasz pisać swoją własną historię. Twoje cele schodzą na dalszy plan, zaczynasz żyć nieswoim życiem. A przecież masz wszystko, czego potrzeba, aby i tobie się udało: ręce, nogi, głowę na karku i marzenia. Niczym nie różnisz się od twojego zdolnego brata, bardzo mądrej żony. To niesamowite jak zmieniają się ludzie, którzy postanawiają w końcu przejąć kontrolę nad swoim życiem. Nagle okazuje się, że inni nie mają prawa myśleć, mówić i podejmować decyzji za ciebie. To bardzo zdrowe i pozytywne uczucie.

Zachowaj swoje największe cele blisko serca i poświęcić im choć chwilkę każdego dnia. Jeśli naprawdę chcesz i sumiennie pracujesz na realizację swoich marzeń, nie ma prawie nic czego nie można by osiągnąć.

♦ Złodziej drugi: Czekanie w nieskończoność na „ten moment”

Nie wierz w mit o idealnym momencie. Wielu z nas kocha odkładać wszystko, co ważne na później, wmawiając sobie, że „to jeszcze nie ta chwila”. Niektórzy z nas przeżywają tak cale życie. Obudź się! Idealny moment nigdy nie nadejdzie. To, czy wykorzystasz w 100% swoją szansę zależy tylko i wyłącznie od tego w jakim stopniu jesteś gotowy do działania właśnie teraz, od tego czy potrafisz szybko się uczyć na błędach.

♦ Złodziej trzeci: Podejmowanie pracy, która nie jest pasją

Zgoda, czasem po prostu nie ma wyjścia. Ale nawet jeśli nie jesteś pasjonatem swojej pracy, powinieneś być przynajmniej nią zainteresowany. Koncentrując się jedynie na tym, jak bardzo jej nie cierpisz i jak cię męczy, będziesz jedynie stale żałował życiowych decyzji, które cię do tego miejsca zaprowadziły.

Pomyśl w ten sposób: oto twoje życie; praca stanowi jego całkiem sporą część. Nie chodzi o pieniądze; chodzi o ciebie. Zignoruj tych, którzy mówią, że praca nie definiuje tego kim jesteś. Spróbuj znaleźć pracę, która będzie cię definiowała, która sprawi, że poczujesz spełnienie.

♦ Złodziej czwarty: Pielęgnowanie nienawiści

Jeśli chcesz kogoś wyrzucić ze swojego życia i głowy – przestać nienawidzić.  Wszystko co nienawidzisz zajmuje tylko niepotrzebnie miejsce w twoim sercu, a negatywne emocje powoli przejmują kontrolę nad tobą. Nienawiść skutecznie oddala cię od uczucia szczęścia.

♦ Złodziej piąty: Zmartwienia i obawy

To wyjątkowo cyniczny i podstępny złodziej. Kradnąc twoje szczęście zasłania się troską o ciebie. Uświadom sobie, że pewnego dnia, kiedy spojrzysz wstecz na swoje życie, zrozumiesz że prawie wszystkie twoje troski i niepokoje były całkowicie bezpodstawne. Dlaczego nie potrafimy tego pojąć już teraz? Tyle niewykorzystanych możliwości przechodzi nam koło nosa. Tak często nie odczujemy radości, bo przesłonią nam ją negatywne uczucia – strach i zmartwienie.

♦ Złodziej szósty: Koncentracja na problemach i trudnościach

Zły dzień jest po prostu złym dniem. Szanuj swoje błędy i niepowodzenia, ale nie pozwól im urosnąć do rangi życiowych katastrof. Każdy dzień przynosi nowe możliwości i nowe lekcje. Jedną z takich lekcji jest świadomość, że nie zawsze możesz zrobić kolejny krok naprzód na ścieżce, którą wybrałeś. Cokolwiek się wydarzy – zawsze masz jakiś wybór.

♦ Złodziej siódmy: Koncentracja na opinii innych

Tyle już zostało na ten temat powiedziane, a my ciągle nie potrafimy zdjąć z siebie tego ograniczenia: lęku przed ludzką oceną i ludzkim gadaniem. W życiu niejednego z nas zapanowałoby szczęście i harmonia, gdyby tylko umielibyśmy powiedzieć sobie i innym: moje życie przeżywam zgodnie tym, co czuję. Nie miej skrupułów walcząc o siebie.

Jeśli nie potrafisz być szczęśliwy dziś, jak będziesz umiał być nim jutro?  Nie daj się więcej okradać ze swojego szczęścia.


Uroda

Krótka instrukcja: „Jak przeżyć rozpad związku”… i samemu się nie rozpaść

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
10 lipca 2016
Krótka instrukcja: "Jak przeżyć rozpad związku"... i samemu się nie rozpaść
Fot. iStock / eldinhoid

„Nie dam rady” – myślisz, bo twój świat się skończył, bo wszystko w co wierzyłaś, co budowałaś nagle przestało istnieć. Jednym trzaśnięciem drzwi, jedną kłótnią, awanturą, zdradą. Tak ci się dzisiaj wydaje, że to był ten jeden raz, ale gdzieś podskórnie wiesz, że to już trwało, że wszystko prowadziło do tego rozstania. Ale dopóki się nie wydarzy masz ciągle nadzieję, że może jednak coś się zmieni, może stanie się jakiś cud.

Nic takiego się nie dzieje, a ty zapadasz się w rozpaczy. Ktoś wyrwał ci kawałek serca i już nigdy nic nie będzie takie samo. To boli tak, że nie chcesz żyć, że chcesz zapomnieć. Myślisz, że już nigdy nic nie będzie takie samo.

A gdyby ta inaczej. Gdyby pomyśleć: „A w nosie z tym wszystkim, trzeba iść do przodu”? I tak, wiem, że gdy słyszysz: „jeszcze wszystko będzie dobrze”, to marne pocieszenie, bo zwyczajnie w to nie wierzysz, a raczej nie chcesz wierzyć. Bo jak ma być dobrze, skoro nie ma obok ciebie mężczyzny, którego kochałaś, który dawał ci może i złudne, ale jednak poczucie szczęścia.

Ale pomyśl chociaż przez moment. Chcesz dać mu satysfakcję i żyć w tej rozpaczy, dać mu prawo do odebrania tobie radości życia? No hej, zastanów się. Naprawdę tego chcesz, czy wolisz jemu i sobie udowodnić, że jednak nie był aż tyle wart, ile się tobie wydawało.

Spróbuj. W końcu życie ma się jedno i szkoda go marnować na wydłużając się rozpacz po draniu.  Małymi kroczkami można wyrwać się z poczucia, że twoje życie jest już teraz tylko beznadziejne. Gdyby tak pokusić się o stworzenie instrukcji: „Jak przeżyć rozpad związku”? Co powinno się w niej znaleźć? Pomyślmy.

Punkt pierwszy: „kocham się”

To może być takie proste. Powtarzaj sobie co rano do lustra: „Kocham cię”, później do odbicia w oknie, a później widząc siebie w wystawie sklepowej i jak kładziesz się spać powtarzaj sobie: „kocham się”. Jesteś cudowną, fajną kobietą. Bo kurde no przecież jesteś. Prawda? Nie bez przyczyny słyszymy – pokochasz siebie, wtedy pokocha cię cały świat. I tak będzie. Ale najpierw do znudzenia powtarzaj sobie: „kocham się”. I nie przestawaj! Ty jesteś panią swoich uczuć, a nie jakiś idiota, który cię zostawił. Niech się dowie, co stracił.

Punkt drugi: „chcę być szczęśliwa”

Głupie prawda? Bo kto z nas nie chce być szczęśliwy? Tylko, że powiedzenie sobie tego głośno może wiele zmienić. Przecież nie chcesz spędzić resztę życia opłakując swoją nieszczęśliwą miłość. No nie chcesz prawda? Więc mów sobie: „chcę być szczęśliwa”, jak jesteś zła, wściekła, jak czujesz, że nie panujesz nad smutkiem i przyklej sobie do twarzy uśmiech. Wiecie, że ten sztuczny z czasem staje się prawdziwym. Amerykańcy naukowcy nawet dowiedli, że taki uśmiech, choć nie odzwierciedla stanu naszej duszy, obniża poziom stresu. To co – śmiej się, na przekór temu, co ci zrobił!

Punkt trzeci: poprzeklinaj sobie

Nawet jak nie klniesz na głos to choć w myślach. Ktoś powie – prymitywne, ale czy jest coś, co przynosi większą ulgę niż pomyślenie: „A weź wypie*dalaj”. Wiesz, co jest najlepsze? Że przeklinanie – czy to głośno, czy nawet szeptem sprawi, że przestaniesz czuć się ofiarą. Głupie? Spróbuj.

Punkt czwarty: zerwij kontakt

Nie zadręczaj się obserwowaniem go na Facebooku, nie gap się w jego numer telefonu zastanawiają się czy zadzwoni. To boli, ale to koniec. Nie umiesz sobie z tym poradzić? W przypływie żalu wysyłasz do niego SMS-y, komentujesz jego zdjęcia na Facebooku, a potem nie cierpisz sama siebie, że uległaś chwili słabości. Moja znajoma zawsze powtarzała: „Wyślę mu jutro tego SMS-a”, bo wiedziała, że już nie wyśle. To dobry sposób. Ale jak nie ufasz sama sobie – po co przedłużać agonię. Zablokuj go, skasuj numer. Tak naprawdę bywa zdecydowanie łatwiej.

Fot. iStock / sarymsakov

Fot. iStock / sarymsakov

Punkt piąty: „jest mi lepiej bez niego, bo…”

I szybko dokończ to zdanie. Czemu jest ci lepiej. Mi się kiedyś udało odkryć, że dzięki temu, ze facet mnie zostawił mogłam zjeść ile chciałam bobu. On nie cierpiał, nie lubił zapachu, a ja kochałam. Więc jadłam ten bób jak głupia, kiedy jego już nie było. Dzięki innemu wróciłam do biegania, bo on nie lubił, jak wychodziłam z domu wieczorem pobiegać. A niech spadają. A tobie? Czemu jest lepiej bez niego? Odpowiedź jest dowolna.

Punkt szósty: „nie cierpiałam, jak słodził kawę”.

Bo zawsze tłukł łyżeczką o kubek. A może siorbał, a może mlaskał jak jadł obiad, albo pociągał nosem. A może nie lubiłaś jego stóp, albo dłoni. A może ubierał się w sumie beznadziejnie? No przecież nikt nie jest idealny. I on też na pewno nie był. Teraz już możesz się do tego przyznać. Nie musisz zakładać różowych okularów. Teraz to już najwyższy czas je ściągnąć. Pomyśl? Ubierał jakieś idiotyczne skarpetki? A może jego brzuch wyglądał znacznie gorzej od twojego, ale zdążyłaś się w nim zakochać, nim ściągnął koszulkę. A ty zawsze lubiłaś umięśnionych facetów, co ci strzeliło do łba, że właśnie on. Eh… Trzeba się otrząsnąć.

Punkt siódmy: „minęło X dni od rozstania, czuję się…”

Zobacz, to nie jest tak, że tylko łzy i smutek. Pomyśl ile dni minęło, i co się zmieniło. Jak zmieniły się twoje emocje, twoje spojrzenie na to, co było. Pozwól sobie osłabnąć złości, smutkowi i rozczarowaniu. Bo one na pewno słabną, a ty musisz to tylko dostrzec. Bo okazało się, że świat się nie skończył, że toczy się dalej i że wokół dzieją się całkiem fajne rzeczy. Prawda?

Punkt ósmy: „Będzie ktoś lepszy”

Tak, to nie jest łatwe – powiedzenie sobie, że będzie ktoś lepszy od tego drania, który cię zostawił. Ale na pewno będzie. I nie, że teraz zaczniesz gorączkowo szukać, ale zobaczysz, że kiedyś rozśmiejesz się na wspomnienie tego, co było. Pomyślisz sobie – jaka byłam głupia, że tak płakałam. On nie był tego wart. I tej myśli się trzymaj! Nie puszczaj jej.

Babcia mojej przyjaciółki powtarzała: „pół świata tego kwiata”. No i nie ma co ukrywać, że miała rację. Faceci potrafią nas zranić, ale jak głęboka ta rana będzie – to już zależy od nas. Takie życie, choć marna to pewnie pociecha. Ale co tam. Musi być dobrze. Głowa do góry!

Instrukcję przyklej sobie w widocznym miejscu i trzymaj się jej. Bo wiesz… – tak nie wierzysz w to dzisiaj, ale: „będzie lepiej”!


Zobacz także

Konkurs „Piękno jest kobietą”

Nie wszystkie zmiany skórne są groźne, ale to może ocenić tylko specjalista. Kiedy i jak usuwać znamiona?

Woda ryżowa. Szokująco prosty sekret lśniących włosów. Przekonaj się sama

Szokująco prosty sekret lśniących włosów. Przekonaj się sama