Lifestyle Psychologia Zdrowie

Dobrze poszukaj i odnajdź… siebie. Akcja „To lato jest Twoje. Pierwszy krok do zmian”

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
20 lipca 2016
Fot. iStock / Marco Maccarini
 

Na pewno macie już sporo wakacyjnych planów zmian. Schudnąć, zmienić nawyki, popracować nad motywacją i tak dalej, i tak dalej. Dlatego dzisiaj wyzwanie jest bardzo oczywiste i piekielnie trudne zarazem. Poszukaj i znajdź siebie w tym wszystkim. Podczas odhaczania na liście kolejnych etapów, wyzwań często o sobie zapominamy – i nie tylko chodzi o pięć minut na umalowanie paznokci czy jedno odpuszczenie odkurzania mieszkania na rzecz książki. Nie! Dziś odnajdujemy siebie w życiu, również w tym nowym.

Zbliżamy się do półmetka naszej akcji – więc to najlepszy moment, żeby zweryfikować swoje cele. Odpowiedz sobie na pytanie:

  • czy nadal dążysz do tego, co na początku drogi? (jeśli nie, to nic złego – często nasze plany i marzenia się zmieniają)
  • czy jesteś szczęśliwa?
  • czy słuchasz siebie, czy skupiasz się na oczekiwaniach innych?
  • czy jesteś dla siebie wystarczająco dobra czy zbyt surowa?
  • czy udało ci się zrealizować dotychczasowe plany i jak się z tym czujesz?

A teraz usiądź i pooddychaj. Pomyśl, gdzie dążysz i jaką wybrałaś drogę swojej podróży. Znajdź dziś czas na krótką refleksję, czy to wszystko co planujesz zrobić – przybliży cię do szczęścia, da poczucie wolności, bliskości innych – czy innej emocji, o którą walczysz. My trzymamy kciuki, bo każda z nas może osiągnąć bardzo wiele – ważne by robiąc coś teoretycznie dla siebie, po drodze właśnie siebie nie zgubić.

Będziesz chciała się poddać? Nie rób tego, masz nas!

Wśród najaktywniejszych z was wybierzemy i nagrodzimy najfajniejsze komentarze! Po trzech tygodniach – rozdamy pierwsze nagrody, a po zakończeniu naszej akcji wyłonimy pozostałe laureatki! Bądźcie z nami!

Co trzeba zrobić?

Przez kolejne sześć tygodni będziemy specjalnie dla was pisać jak odmienić swoje życie – jak żyć zdrowiej, piękniej; jak schudnąć, jeść zdrowiej, ćwiczyć; jak uwolnić swoją głowę; nauczyć się czegoś nowego. Jak odmienić swoje życie – na lepsze! W komentarzu pod tym tekstem, napisz, co udało ci się zrobić, jakie masz plany i i sukcesy? To lato jest nasze, razem sięgniemy po gwiazdkę z nieba!


Nagrody:

Od marki Diu Vitam

Fot. Materiałyy prasowe

Fot. Materiałyy prasowe

3 x  tygodniowy pakiet wody Diu Vitam (3 kartony)

Od marki Eveline:

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

5 zestaw składający się z:
– kremu z lini Express Face Care
– kremu z lini AquaHybrid
– kremu z lini LiftHybrid krem 40+

Od marki NOVA Kosmetyki:

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

3 x zestaw kosmetyków zawierający:
– pianka do mycia twarzy GoCranberry
– maseczka do twarzy GoCranberry
– krem ochronny z SPF 10

Od marki Bioline

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

5 x  wybrany produkt do pielęgnacji ciała (body oil coconut, body oil monoi lub balsam sweet almond ) + mydełko aleppo

Od marki by Insomnia

Fot. Materiałyy prasowe

Fot. Materiałyy prasowe

3 x  T-shirt Nell z nadrukiem

Od marki FootMedica

Fot. Materiałyy prasowe

Fot. Materiałyy prasowe

Fot. Materiałyy prasowe

Fot. Materiałyy prasowe

3 x konsultacja podologiczna (wraz z drobnym zabiegiem w przypadku potrzeby)
2 x  badanie stóp (obejmujące badanie manualne i badanie komputerowe stóp)

Partnerzy akcji:

logotypy akja lato

Czas trwania akcji: od 04.07.2016 do 15.08.2016 roku. Wyniki zostaną opublikowane: cz. 1) po 3 tygodniach trwania akcji, cz. 2) do 10 dni od jej zakończenia.

Regulamin akcji dostępny jest tutaj.

Zobacz wszystkie wpisy biorące udział w akcji


Lifestyle Psychologia Zdrowie

Młodo biorą ślub i młodo się rozwodzą. Czy taki związek ma szansę przetrwać?

Anika Zadylak
Anika Zadylak
20 lipca 2016
Młodo biorą ślub i młodo się rozwodzą. Czy taki związek ma szansę przetrwać?
Fot. iStock / Milan Stojanovic
 

Dawid ma 26 lat, trzyletnią córeczkę i za chwilę jego status z „mąż” zmieni się na „rozwiedziony”. – Nie doczekaliśmy nawet drugiej rocznicy ślubu. To śmiech przez łzy, ale wygląda na to, że w dzień w którym normalnie powinniśmy świętować kolejny wspólny rok, kiedy powinienem mojej żonie wręczyć kwiaty,  to owszem,  wręczą nam obojgu wyrok sądu. I przestanę być mężem, a Ona moją żoną.


Myślę o tym, że dwa lata to niewiele jeśli chodzi o związek w ogóle, a co dopiero ślub. Pytam jak się poznali, ile byli ze sobą zanim padło sakramentalne „tak” i co się właściwe stało, że aż tak nie wyszło.

– To nie było jakieś niezwykłe przeżycie, że wiesz szedłem po plaży, słońce zachodziło i nagle ją zobaczyłem, jak biegnie z latawcem. Poznaliśmy się zwyczajnie, na domówce u wspólnych przyjaciół. Ale tak, niezwykła była ona sama. Oczy, zapach, sposób w jaki się poruszała, to jak mówiła. Mieliśmy tyle wspólnych zainteresowań i tematów do obgadania, zawsze się bałem, że nam życia zabraknie na wszystko. Okazało się, że wystarczyły niespełna cztery lata. Było pięknie, bo  my się serio kochaliśmy. W zasadzie, to gdybyś mnie zapytała, czy już jej nie kocham to chyba wolałbym nie odpowiadać, rozumiesz. Z mieszkaniem był problem od początku. Trochę u niej, trochę u mnie, trochę wynajem. Teraz to nawet myślę, że to przez to właśnie nas już nie ma. I nie będzie, bo może tułaliśmy się to tu to tam, ale dawaliśmy radę. O ślubie żadne z nas nie myślało. Byliśmy młodzi, chcieliśmy jeszcze się uczyć, potem dorobić, trochę podróżować. No i Asia przyniosła test ciążowy…

Lenka była dzieckiem chcianym, może nie do końca planowana, ale wieść o ciąży szczerze nas ucieszyła. Ja naprawdę moją Aśkę kochałem, moją żonę. Wiem powtarzam się, przepraszam. Ciąża przebiegała prawidłowo, wszystko było ok, tylko z pracą różnie. No i zaczęły się te naciski na ślub. Nie przez coraz większy brzuch, nic z tych rzeczy. Ktoś nam podpowiedział, że zawarcie związku małżeńskiego bardzo nam ułatwi pozyskanie mieszkania. No i nawet nie zdążyliśmy się wypowiedzieć, zastanowić a już mieliśmy obrączki. I wspólne nazwisko. Dzień weselny, wcale dla nas wesoły nie był, szliśmy jak na ścięcie.  Było nam dobrze bez papierów, deklaracji, obietnic w urzędzie. A potem nagle zaczęło się okazywać, że ja drażnię Ją a Ona mnie.

Gdy urodziła się mała doszły obowiązki. Z kasą było krucho, z urzędu żadnych pism o mieszkaniu. Ja czasem wychodziłem do kolegi, Asia była o to wściekła. A to nie tak, że migałem się od wspólnego życia. Po prostu, nie bardzo radziłem sobie z sytuacją. Nawet nie pamiętam kiedy i które pierwsze, wyprowadziło się  do osobnej sypialni. Raz ja miałem pracę, raz Ona. Ciągle było na wszystko za mało. Na początku dużo się kłóciliśmy i to chyba było lepsze, bo przynajmniej mieliśmy jakiś kontakt. Potem była już tylko wymowna cisza, mijanie się bez słowa, jak dwoje obcych sobie ludzi. Nie winie nikogo. Asia jest matką naszej córeczki, zawsze będę je kochał, obie! Myślę, że niepotrzebny nacisk nas rozdzielił. A może się mylę? Co to teraz zmienia? Jesteśmy w punkcie gdzie na nowo usiłujemy się jakoś dogadać, ale już tylko z myślą o Lence. I tylko dla niej.

Czekam na Basię. Ma 24 lata, rozwód dostała kilka miesięcy temu. Doczekali się z mężem nawet trzeciej rocznicy. Niestety, wtedy już nawet nie mieszkali razem. Nie mają dzieci, więc pewnie było im łatwiej. Tylko czy na pewno? 

– Cześć, sorry za spóźnienie. Może ja ci sama wszystko opowiem. Dużo tego nie będzie, mimo wszystko. Chodziliśmy razem do szkoły, parą zostaliśmy na początku liceum. Kochaliśmy się bardzo i tak samo zawsze chcieliśmy ślubu. Z tym, że ja marzyłam o przyjęciu weselnym dla najbliższej rodziny i garstki przyjaciół, a Jarek o weselichu z pompą, na 200 osób. Jego rodzice też, choć stać na to nikogo nie było. Przekonywałam, tłumaczyłam, prosiłam. Nawet groziłam, że zaręczyny zerwę. Wszystko na nic. W końcu uległam, choć kiedy w  banku kredyt na tę naszą imprezę finalizowaliśmy, to mi się płakać chciało. Może już wtedy przeczuwałam?

Jarek przekonywał, że niepotrzebnie się martwię, że to ma być nasz wymarzony dzień i wszystko ma być jak należy. Nie możemy na nic skąpić bo to źle wróży na przyszłość. Jasne!  Dobrze, że taki wielki kredyt to dobry omen na wspólne dni, cholera. Mówił, że w prezentach i kopertach się większość zwróci.  Albo co tam zwróci! Tyle ludzi, to i pewnie jeszcze nam zostanie. Nie zostało, zwróciła się niewielka część. Za to wesele było super! Połowy gości w ogóle nie znałam, mój małżonek zresztą też nie. Jakieś ciotki i wujkowie, których lata nikt na oczy nie widział. Koszmar.

Potem, to już jak lawina nieszczęść. Uczelnia i praca jednocześnie, bo wynajmowaliśmy, a życie drogie. Zawalanie egzaminów, ciągłe awantury. Kasa na mieszkanie, kasa na raty kredytu. Z dnia na dzień było coraz gorzej. Raz nawet podniosłam na Jarka rękę, On mi wtedy wykrzyczał, że kogoś ma. Coraz mniej było nas, a coraz więcej problemów. W końcu pisma z banku, bo przestaliśmy płacić. Teraz nawet się do siebie nie odzywamy, mamy rozwód, wyrzuciłam obrączkę. I dalej płacę za swoją głupotę. Siebie obwiniam, za to że nie postawiłam wtedy na swoim. Gdybym tak zrobiła, to pewnie dziś byśmy nie rozmawiały, bo nie byłoby tego tematu. Może nawet byłabym już mamą. Napisz tam, żeby każdy kto ma pomysł na ślubowanie, zastanowił się trzy razy. To nieprawda, że to niczego nie zmienia.

2014 rok – 42 777 rozwodów, wśród nich rozwody małżeństw ze stażem poniżej 5 lat – 9 017

2015 rok – 98.000 rozwodów, wśród nich rozwody małżeństw ze stażem poniżej 5 lat – 18 680

Według danych demografa z Uniwersytetu Łódzkiego doktora Piotra Szukalskiego nawet jedna trzecia małżeństw w Polsce kończy się rozwodem. Niestety większość, to tzw. młode małżeństwa z niewielkim stażem. Statystyki pokazują również, że znaczącą część rozwodzących stanowią ci, którzy w momencie zawierania związku małżeńskiego nie mieli ukończonych 23 lat. W przypadku mężczyzn to ponad 50 proc., a w przypadku kobiet ok. 75 proc.


źródło: GUS


Lifestyle Psychologia Zdrowie

Ratunku dwulatek… Nie daj się zwariować! Jak przetrwać rozwojowy boom

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
20 lipca 2016
drugi rok życia dziecka
Fot. iStock / portishead1

W karierze każdego rodzica nachodzi TEN moment. Gdy pewnego słonecznego dnia budzisz się, a zamiast słodkiego małego bobasa masz już pełnokrwiste dziecko. Takie dwunożne, z doskonale wybrzmiewającym NIE, gotowym do walki o swoje itd.. Drugi rok życia dziecka, to ten magiczny czas kiedy ONO zmienia się w pełni w NIĄ lub NIEGO z całym dobrodziejstwem inwentarza. I wielu uważa, że to najtrudniejszy fragment drogi przeciętnego rodzica.

I jest w tym dużo racji. Dwulatek to następny level – zupełnie inny. Z przyziemnych problemów „ono nie chce jeść” wchodzimy na pułap „ono nie chce jeść, bo…”; nudne i prostackie dylematy prosto z siatki centylowej zamieniamy na te dotyczące przekonywania, tłumaczenia -a  poziom dyplomacji graniczy często z absurdem. Bo otóż mały „bobas , który nic nie rozumie” przeistacza się w dziecko, które rozumie doskonale – ale nie zamierza z tego skorzystać. Ale nie demonizujmy – to też najpięknieksze chwile, niepowtarzalny i bardzo dynamiczny rozwój dziecka. Te momenty naprawdę cieszą – wystarczy, że nie dasz się zawariować! Jest kilka ważnych „zasad”, żeby te zmiany wyszły wszystkim na dobre.

1. Pożegnaj się z porównywaniem

To nigdy nie była najlepsza droga, ale wcześniej zdecydowanie częściej porównywałeś mimowolnie dziecko z innymi rówieśnikami – które z nich już siada, chodzi, gaworzy… Teraz porównania trafiają na listę absolutnie zakazaną, bo niczego dobrego do waszego życia nie wniosą (ani dla ciebie, ani dla dziecka). Jak nigdy wcześniej – właśnie teraz twoje dziecko będzie bardzo mocno zaznaczać swoją odrębność, kształtować ją powolutku. Nadal będzie związane z tobą niewidzialna nicią – jednak coraz częściej bedzie próbowało, jak daleko ona sięga.

Zacznie mieć swoje małe preferencje i zainteresowania. Zacznie jawnie okazywać swoje niezadowolnenie (ale też i radość).

2. Zacznij widzieć dziecko, jako samodzielnego człowieka

Takiego, który może czegoś nie lubić, może nie mieć na coś ochoty… Takiego, który bedzie rozczarowywał twoje oczekiwania – zupełnie tak samo jak ty – jego.  Jego będą śmieszyć i bawić inne rzeczy niż ciebie. Wiesz to, znasz swoje dziecko najlepiej – ale dopiero teraz zaczniesz je poznawać od nowa.

Fot. iStock / Juanmonino

Fot. iStock / Juanmonino

3. Szukaj informacji w wiarygodnych źródłach

Pamiętaj, że dziecka nie da się ani urodzić, ani wychować od linijki. To człowiek. Na różnych etapach życia – o różnym stopniu samodzielności. I choć każdy z rodziców marzy po cichu, że jego dziecko będzie „grzeczne” i wszystko uda im się wpracować – czasem to się nie udaje. Siegnij po poradniki z solidną podstawą merytoryczną i mądrze wykorzystaj swoją wiedzę. Pamiętacie książki „W oczekiwaniu na dziecko” czy „Pierwszy rok zycia dziecka”? Prawdziwe „biblie” świeżo upieczonych rodziców. Jest i następna część: „Drugi rok życia dziecka” autorstwa Heidi Murkoff i Sharon Mazel. Tam znajdziesz odpowiedź na wiele rodzicielskich dylematów. Od

4. Naucz się wyluzowywać

Wiesz już doskonale, że „dziecko musi już” to i tamto – to relikty przeszłości. Każde dziecko i każda rodzina funckjonuje nieco inaczej. Tak samo jak różnimy sie fizykalnie – i nie wszystkie dzieci muszą mieć określone wymiary – tak samo będzie z mówieniem, rysowaniem etc.. Nie jeden trzy- czy czterolatek jest mocno pokłócony z kredkami – bo zwyczajnie, nie sprawia im to przyjemności, i wcale nie oznacza to że dziecko ma zaburzenia małej motoryki. Na wszystko jest czas. Obserwuj, kontroluj (jeśli coś cię niepokoi, wybierz się do specjalisty – zawsze lepiej pójść niepotrzebnie, dla własnego spokoju), ale nie panikuj. Twój lęk i ciągłe oczekiwania zbudują atmosferę napięcia i stresu – dla wszystkich domowników. A to nie sprzyja nikomu.

5. Postaw na swoją wiedzę, to wam zaoszczędzi wiele stresu

Pierwsza pomoc, podstawowa wiedza o rozowju dziecka  na tym etapie zaoszczędzi wiele niepotrzebnego stresu. Sięgnij do książek, wypytaj pediatrę, zapisz się na kurs udzielania pierwszej pomocy – to wiedza, którą trzeba sobie odświeżać. Gdy poczujesz się pewnie na swoim gruncie, przestaniesz się denerwować większością sytuacji problemowych. To zupełnie jak z mitem o niejadkach – samonakręcające się spirale, a twój dwulatek – choć piekielnie bystry, akurat tego nie potrafi. Nie przestanie nakręcać „sprężynki”, ani testować twojej świętej cierpliwości.

Gdy ty WIESZ, nie musisz się denerwować na zapas czy porywać nieświadomie na walkę z wiatrakami.

I pamiętajcie, żyjemy wciąż zasypywani informacjami, których wiarygodność ciężko jest zweryfikować. Odetchnijcie, wyłączcie internet i idźcie na spacer do księgarni. My polecamy wam lekturę „Drugi rok życia dziecka”, Heidi Murkoff, Sharon Mazel. Właśnie ukazała się zupełnie nowa wersja tego słynnego poradnika.

Całkowicie nowe opracowanie znanego poradnika!
Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Kontynuacja słynnych poradników W oczekiwaniu na dziecko i Pierwszy rok życia dziecka. Skarbnica wiedzy dla matek i ojców. Najpopularniejsza seria poradników dla rodziców

Drugi rok życia dziecka to całkowicie nowe opracowanie znanego poradnika, który dotychczas obejmował drugi i trzeci rok życia. Jednakże czas pomiędzy 12 a 24 miesiącem życia jest szczególnie ważny w rozwoju dziecka i stawia przed rodzicami wiele wyzwań. Dlatego autorki postanowiły poświęcić temu trudnemu, ale i wspaniałemu okresowi odrębną książkę, w której skupiły się na drugim roku życia, ale też nieco wybiegają w przyszłość. Zawarły w niej mnóstwo najnowszych informacji na temat rozwoju dziecka i problemów, przed jakimi mogą stanąć jego rodzice i opiekunowie.

Heidi Murkoff jest autorką światowych bestsellerów na temat ciąży i rodzicielstwa, czyli przede wszystkim W oczekiwaniu na dziecko, Pierwszy rok życia dziecka, Drugi i trzeci rok życia dziecka i Dieta przyszłej matki. Założyła też stronę WhatToExpect.com i Fundację What to Expect. Magazyn „Time” zaliczył ją w 2011 roku do grona 100 najbardziej wpływowych postaci na świecie.
Sharon Mazel to autorka książek, dziennikarka i ekspertka w kwestiach dotyczących ciąży i rodzicielstwa.

Zobacz także

Bądź dla siebie dobry, przytulaj siebie, gdy mnie zabraknie. I żyj. Nie bój się żyć – List do syna

Odchudzasz się? Tego nie jedz na śniadanie!

Ile warte jest nasze życie? Jaką wartość ma miłość, która ucieka w chorobie?